mamabruna
01.09.05, 13:28
Dzisiaj Bruno był pierwszy dzień w przedszkolu. Wiedziałam, że nie bedzie
plakał, tęsknił. Bruno jest otwarty, lubi nowe sytuacje, chetnie nawiązuje
kontakty, jest bardzo sprawny fizycznie, ale też bardzo "żywiołowy". Byłam
spokojna o jego karierę w przedszkolu. Tymczasem odebrałam Malego z
przedszkola i Pani nagadała mi jakbym im małego diabła podrzuciła. Ze jest
baaardz "żywy", że nie nauczony dyscypliny, ze w domu trzeba go
dyscyplinować, bo one sobie nie poradzą. Ja wiem, że Bruno jest żywy za
dwóch, ale myślałam, ze więcej dzieci takich będzie i panie są do tego
przyzwyczajone. Jest mi przykro, że tak mi nagadał ta kobieta. dodam, że mały
nie ma ADHD, bo byłam już u psychologa, jest po prosty tak żywiołowy.
Dodatkowo przedszkole, które wybrałam jest intergracyjne, są tam dzieci z
ADHD, więc Panie powinny sobie radzić z żywiołowymi dziećmi. tak myślalam,
tymczasem jest inaczej. Mały jest zadowolony, mówi, ze jutro pójdzie do
przedszkola, ale on juz taki jest, ze sie niczym nie przejmuje, gorzej ze mną.
Jeszce jedno Bruno ma 2,5 roku, jest najmłodszy w grupie. Czy ja naprawde
rozpuściłam dziecko, ze juz pierwszego dnia nikt sobie z nim nie radzi?? Czy
Pani nie przsadza? Pradźcie coś. dzięki

)