Pocieszcie mnie..:(((((

08.09.05, 09:14
Właśnie zaprowadziłam moją córcię do przedszkola. MA 5 lat i już tydzień
chodzi do przedszkola. Ale dzisiaj to był dramat - powiesiła się na mnie i za
nic nie chciała mnie puścić ani iść do dzieci się bawić. W końcu podstępem
udało mi się wyjść, ale ona została tam płacząca sama w kąciku, bo nie
chciała pójść z pani.ą do dzieci. Boję sie, mam wyrzuty sumienia..sad((((
    • agnieszka71 Re: Pocieszcie mnie..:((((( 08.09.05, 09:21
      Córusia będzie się bawić, tylko trzeba jej trochę czasu i Mama przede wszystkim
      Mama nnie może być zestresowana bo dzieci jak bibułka wszystko chłoną. Jednym
      dzieciom adaptacja zajmie tydzień, innych 2 tyg a jeszcze innym 2 m-ce. Proszę
      się nie martwić córusia po paru minutach uspokoi się i zajmie się zabawą,
      zajęciami. Ja bym jej opowiadała co ja robiłam jak chodziłam do przedszkola,
      zachwycała się jakie dzieci mają piękne zabawki, piękne obrazki itp.
      Pozdrawiam wszystko będzie ok.
      • lolika3 Re: Pocieszcie mnie..:((((( 08.09.05, 10:25
        Marne pocieszenie, ale ja mam się tak samo jak TY sylviek1. Cobym nie mówiła,
        jakbym nie pocieszała, jakbym nie odwracała uwagi Małego słysze jedno: mamusiu
        ja chcę tu być z Tobą, ja nie chcę iśc do tego pokoiku sam, nie chcę pani, nie
        chcę zabawek. Na słowo 'przedszkole' reaguje płaczem i mówi, że mu nie dobrze.
        Też mam wyrzuty sumienia i zastanawiam się czy dobrze robię.
        Pozdrawiam
    • anek.anek Re: Pocieszcie mnie..:((((( 08.09.05, 10:33
      Mój synek też dopiero po kilku dniach świetnej zabawy zaczął protestować. To
      chyba częstesad
      Z rad praktycznych (działa na mojego 4-latka): podkreślam, że do przedszkola
      musi chodzić, bo to przygotowanie do szkoły (a to szczyt marzeń mojego dziecka).
      Przez pierwsze dni rysowałam takie malusieńkie rebusy na karteczkach: jakieś
      serduszko, słoneczko itd - synek trzymał to w kieszeni i jak było mu bardzo źle
      to sobie oglądał i wiedział, że bardzo go kochamy i też tęsknimy.
      Jak syna już udawało się wyekspediować do sali, to zawsze się umawialiśmy, że
      biegnie do łazienki i sobie machamy (akurat te onka wychodzą na ulicę). Zawsze
      dotrzymywałam słowa i czekałam aż się w tym oknie pojawi.
      Starałam się przez te trudne dni przychodzić trochę wcześniej. Ale często nie
      zabierałam go od razu, tylko razem z dziećmi szłam na plac zabaw (zawsze chodzą
      po podwieczorku, na ostatnią godzinę pobytu w przedszkolu).Syn pokazywał mi
      wtedy wszystkie nowe rzeczy jakich się nauczył, mówił kto szybciej biega, albo
      kogo on prześignął i to był kolejny argument nastepnego dnia. Mogłam mu
      przypomnieć: pamiętasz jak wczoraj świetnie bawiłeś sięz Kaziem na placu zabaw?
      Może dzisiaj zaproponujesz mu, że urządzicie wyścig od bramy do płotu? itd.
    • emi28 Re: Pocieszcie mnie..:((((( 08.09.05, 10:35
      Mój pięciolatek ma podobnie - raz lepiej, raz gorzej. dzisiaj gorzej sad. Wiem
      jednak o pani, ze natychmiast po naszym wyjściu (a własciciwe po wyjściu męża,
      bo doe mnie by się ni oderwał i ja nie zaprowadzam) się uzpokaja i pałaszuje
      śniadanie z apetytem. potem jeszcze czasem zamarudz, ale ogólnie jest zadowoloy
      i sam mówi, ze nie potrzebnie płacze. Ja myślę, że musisz dac córeczce szansę.
      To normalne, że dla maluchów, które do tej pory były w domu, takie rozstanie
      jest trudne. ja wychodzę z założenia, że to NAPRAWDĘ dla dobra dziecka. ma już
      pięć lat i poprostu potrzebuje wyjść do świata. pomyśl, ze żadna krzywda jej
      się nie dzieje. Jest bezpieczna. Wie, że mama kocha i wróci po nią. Poradzi
      sobie. Jesli okaże się, że po miesiącu nadal płacze i nie zaadoptowała się do
      przedszkola, wtedy będziesz myślała. Na razie daj Wam czas.I nie miej wyrzutów
      sumienia. Pomyśl, za rok obowiązkowa zerówka. Może rok w przedszkolu ułatwi jej
      ten szkolny start? Będzie dobrze. na pewno. Pozdrawiam ciepło.
      • jaiza Re: Pocieszcie mnie..:((((( 08.09.05, 21:00
        Jeśli to Cie pocieszy to ja mam jeszcze gorzej. Póki co chodzę z synkiem - ma
        kłopoty ze wzrokiem i nie chciałam, żeby czuł sie obco w nowym miejścu. Póki co
        nie stosuje się do reguł przedszkolnych, nie chce z panią i dziećmi spiewać,
        rozmawiać w kółku. Ciekawią go tylko zabawki, rysowanie. I w dodatku zachowuje
        się tak jako jedyny w grupie ... Nie płacze, bo ja tam jestem, ale co jakieś 20
        minut sprawdza moja obecność. W dodatku w domu, po południu nie odstępuje mnie
        na krok. Dzisiaj nie chciał zostać z dziadkiem na placu zabaw, płakał
        histerycznie jak szłam do domu, a chodzi tam z nim prawie codziennie. I.
    • lolika3 Re: Pocieszcie mnie..:((((( 09.09.05, 10:17
      Minął dzień i sytuacja u nas się poprawiła. Nie płakaliśmy a na pożegnanie
      machaliśmy do siebie przez okno z nikłym nawet usmieszkiem na buźce. Ma ze sobą
      maskotkę z domu i ukochaną przytulankę - kocyk do spania. Jestem dobrej mysli,
      choc wiem, że to dopiero początki i może za wcześnie by się cieszyc. Ale teraz
      przynajmniej wiem, że mój Mały potrafi być dzielny i choć jest mu smutno - to
      widać - to zachowuje fason wink Przed wejściem chyba z 5 razy zapytał mnie czy
      może się przytulic, ale jak zobaczył salę to o tym zapomniał. Poszedł twardym
      krokiem pod drzwi, machnął do mnie i tyle było pożegnania. Pozostało machania
      przez szybę.
Pełna wersja