"Mamo, dzieci mnie papugują" - poradźcie jak pomóc

08.09.05, 12:19
Mój synek jest w nowym przedszkolu. Ma opóźnioną mowę. Zaczął mi się skarżyć,
że dzieci wyśmiewają jego sposób mówienia. Jak mu pomóc, żeby sobie radził z
docinkami innych?
Kiedyś jakaś mama napisała, że gdy jej syn zaniósł cukierki i rozdał
dzieciom, to zmieniły stosunek do niego. Co o tym sądzicie? Jest to możliwe?
A może macie inne pomysły i doświadczenia w tej mierze?
    • july.29 Re: "Mamo, dzieci mnie papugują" - poradźcie jak 08.09.05, 13:49
      w takiej sytuacji bardzo dużo zależy od wychowawczyń. Czy rozmawiałaś z nimi?
      Czy wychowawczynie dostrzegają problem?
      Powinny porozmawiać z dziećmi, wytłumaczyć, że nie wszystkie dzieci rozwijają
      się w tym samym tempie.

      Nasz syn w tej chwili jest w drugiej klasie podstawówki. W pierwszej klasie
      wystąpił podobny problem - nt. wyglądu niektórych dzieci (nt. tęgiej
      dziewczynki i innego - rudego chłopca). Wychowawczyni poświęciła kilka lekcji
      na tłumaczenie, że każdy z dzieci jest różny. Trochę pomogło.

      powodzenia, j.
    • monis74 Re: "Mamo, dzieci mnie papugują" - poradźcie jak 08.09.05, 14:02
      mój synek również ma wadę wymowy i od poniedziałku idzie do nowego przedszkola
      (bardzo się boję, żeby nie było podobnej sytuacji), ale wcześniej spotkałam się
      z tym na placu zabaw, wtedy uświadamiałam mu jego zalety (np. zwinność) i
      starałam się ukazywać wady tamtych dzieci, a jeśli chodzi o przedszkole to
      zgadzam się, że powinna z tym zrobić porządek wychowawczyni
      • dorka.3 Re: "Mamo, dzieci mnie papugują" - poradźcie jak 08.09.05, 14:17
        w grupie mojego synka (czterolatków) jest chłopczyk, który mówi bardzo źle, ale
        jest bardzo lubiany, nikt się z niego nie naśmiewa, bawią się razem też na
        podwórku, bo mieszka w tym samym bloku. ale to tylko może starsze dzieci
        zauważają takie różnice
        • rysa9 Re: "Mamo, dzieci mnie papugują" - poradźcie jak 08.09.05, 22:52
          Jutro porozmawiam z panią. Może się okaże, że wcale sobie nie uświadamia, że
          taki problem wystąpił? A może już interweniowała?
          Chociaż nie wiem, czy to pomoże. Mój syn w poprzednim przedszkolu chyba też nie
          miał lekkiego życia z tego powodu (ale przyjaciela i ulubionych kolegów miał).
          Jak się potem okazało sam nie pozostawał dłużny innym dzieciom i też się z nich
          wyśmiewał. Moje tłumaczenia w ogóle do niego nie trafiały. Może dlatego, że
          chciał być "po tej drugiej stronie"?
    • rysa9 Teoria pani. Co o tym sądzicie? 09.09.05, 08:17
      Jestem już po rozmowie z panią. Dzieci faktycznie przedrzeźniają mojego synka.
      Metoda pani to taka, że nie zwraca na to uwagi. Twierdzi, że jak zacznie dzieci
      pouczać, że tak nie wolno, to dzieci złośliwie tym bardziej będą dokuczać. A
      jak zostawi sprawę swojemu biegowi, to z czasem dzieciom się znudzi i
      przestaną. Mówi, że reaguje dopiero wtedy, gdy mają miejsce wyzwiska.

      Jestem ciekawa Waszych opinii. Rodziców i nauczycieli.
      • mami7 Re: Teoria pani. Co o tym sądzicie? 09.09.05, 09:49
        A moim zdaniem dzieci powinny wiedzieć, ze w ten sposób mogą spawdić komuś krzywdę. Nie mówię o ciągłym upominaniu, czy karaniu, itp.
        Ale powinno się dziecom wytłumaczyć, że ktoś inny nie znaczy gorszy.
        Może z miernym skutkiem, ale jak to mówią "nie od razu ... zbudowano".

        Pozdrawiam
        • cubus1 Re: Teoria pani. Co o tym sądzicie? 09.09.05, 10:07
          Jestem Mama,nie pedagogiem i pisze z punktu Mamy ktora ma podobny problem.Moj
          syn ma 3,5 roku ale mowa odbiega od rowiesnikow(mowi bardzo niewyraznie).Zdarza
          sie ze dzieci go nie rozumieja.Z rownolatkami raczej to sie nie zdarza,klopot
          jest ze starszymi dziecmi ktore spotykamy na Placu zabaw.
          Oto ostatnio byla taka sytuacja: Dwoch chlopcow na oko 5 latkow bawilo sie,moj
          maly chcial sie dolaczyc,a oni zaczeli sie z niego smiac,przedrzezniac.
          Po mojej interwencji (lagodnej acz dobitnej) chlopcy stwierdzili : "Dobrze,moze
          sie z nami bawic".I w najlepsze dalej sie bawili juz w 3.Wystarczylo im jedynie
          wyjasnic roznice,problem,i dac wybor " Nie chcecie sie bawic to sie nie
          bawcie,chcecie to nie przedrzezniajcie".Bardzo trudna jest taka interwencja bo
          trzeba uwazac aby dobrze dobierac slowa( sprawa urazenia jeszcze bardziej
          dziecka wysmiewanego).
          Nie uwazam ze nalezy zostawic to swojemu biegowi.Dla mnie to jest porownywalne
          z wysmiewaniem sie z dziecka na wozku inwalidzkim,i wtedy tez byloby w porzadku
          ze sie smieja? Przejdzie im?
          Rysa,popros Pania aby przeznaczyla troche czasu na pogadanke na temat
          odmiennosci innych.
          • rysa9 Re: Teoria pani. Co o tym sądzicie? 09.09.05, 11:39
            Mnie się też wydaje, że pani powinna porozmawiać z dziećmi na temat róznic
            między ludźmi. Nie personalnie, żeby nie zaostrzać sytuacji ale generalizując
            zagadnienie.
            Poza tym mam wrażenie, że dzieci mogą odbierać zachowanie pani na zasadzie:
            nie reaguje=przyzwala.
            Ale z drugiej strony nie zawsze koło mojego synka będzie ktoś, kto stanie w
            jego obronie i dobrze by było, żeby się nauczył sam siebie bronić.
            Spróbuję (o ile mi się uda, bo jestem z tych przewrażliwionych matek wink
            przeczekać jeszcze jakiś czas. Może jeszcze spytam pani czy i jak reaguje moje
            dziecko po takich docinkach. Czy się broni, czy ucieka w kąt pochlipując. Bo to
            też ważne.
            • inap Re: Teoria pani. Co o tym sądzicie? 09.09.05, 12:20
              Koniecznie powinna zareagować, równie dobrze może się to przedrzeźnianie
              znudzić, co może się nasilić i utrwalić. Na pewno łatwiej to wyeliminowac w
              grupie teraz, jak to trwa krótko, niż później. Moim zdaniem najlepiej
              zorganizowac, króciutką pogadankę, komentarz tylko nawet "bez związku z tą
              sytuacją - innego dnia wskazując na różne przykłady (kolor skóry, gruby, chudy,
              wysoki, niski, o tym, ze jedni ładniej rysują, inni szybciej biegają, a każdy
              ma jakiś "talent", tylko nie zawsze go można od razu zauważyc, czasem trzeba
              poszukać - każdy jest inny wcale nie poruszałabym tematu wymowy. Mozna to
              zrobić np. jako komentarz do bajki Mapeciątka, gdzie Skuter uważał, ze jest do
              nniczego bo nie umial rozbić takich rzeczy jak inni, zanim zauważył swoje
              zdolności). Później w sytuacji przedrzeźniania Pani powinna natychmiast w tej
              konkretnej sytuacji się do tego odwołać np. zaronić przedrzeźniania bo przeciez
              rozmawialiśmy, ze każdy jest inny, jedni mówią, tak a inni inaczej i nie wolno
              sie z tego śmiać. I koniec.
              • july.29 Re: a może zaproponuj pani... 09.09.05, 12:29
                do przedyskutowania z dziećmi taką książkę?
                Nasza wychowawczyni w szkole przystała na podpowiadanie przez rodziców "pomocy
                naukowych" do omawiania z dziećmi, może i ta pani będzie otwarta na podobną
                formę współpracy?

                www.opcja.pop.pl/numer18/18sar2.html
                inap napisała:

                Moim zdaniem najlepiej
                > zorganizowac, króciutką pogadankę, komentarz tylko nawet "bez związku z tą
                > sytuacją - innego dnia wskazując na różne przykłady (kolor skóry, gruby,
                chudy,
                >
                > wysoki, niski, o tym, ze jedni ładniej rysują, inni szybciej biegają, a każdy
                > ma jakiś "talent", tylko nie zawsze go można od razu zauważyc, czasem trzeba
                > poszukać - każdy jest inny wcale nie poruszałabym tematu wymowy. Mozna to
                > zrobić np. jako komentarz do bajki Mapeciątka, gdzie Skuter uważał, ze jest
                do
                > nniczego bo nie umial rozbić takich rzeczy jak inni, zanim zauważył swoje
                > zdolności). Później w sytuacji przedrzeźniania Pani powinna natychmiast w tej
                > konkretnej sytuacji się do tego odwołać np. zaronić przedrzeźniania bo
                przeciez
                >
                > rozmawialiśmy, ze każdy jest inny, jedni mówią, tak a inni inaczej i nie
                wolno
                > sie z tego śmiać. I koniec.
                • rysa9 Re: a może zaproponuj pani... 09.09.05, 14:10
                  A wiesz July, że to jest dobry pomysł? smile
                  Nawet sobie przypominam, że mamy w naszej biblioteczce książeczkę o słoniu, z
                  którego trąby śmiały się inne zwierzątka, do czasu, gdy ta trąba nie okazała
                  się potrzebna.
                  I chyba "Elmer" też jest na temat odmienności (widocznie słonie mają w sobie
                  coś specyficznego wink
                  Zobaczymy, czy pani przystanie na taką formę współpracy.

                  Inap, a czy ta bajka o Mapeciątkach była w TV czy też jest opisana w jakiejś
                  książeczce?
                  • inap Re: a może zaproponuj pani... 09.09.05, 14:19
                    widzialam na DVD niestety. Ale chodzi tylko opodobny temat, ta książeczka July
                    z opisu wydaje mi się bardzo fajna jako pretekst do rozmowy. Bądź miła dla
                    Pani, podsuń pomysł, ale nalegaj na reakcję bo szkoda Twojego synka.
                    • kamona33 Re: a może zaproponuj pani... 09.09.05, 15:13
                      Dziwi mnie podejście Pani , bo moim zdaniem nie jest to sposób na rozwiązanie
                      problemu w grupie . U mojej córki wychowawczynie od początku wprowadzały zasady
                      co wolno a co nie . Były w grupie dzieci gorzej mówiące , chodzące w pampersach
                      czy bardzo nieśmiałe . To jak grupa stanie się silna i zrzyta w dużej mierze
                      zależy właśnie od wychowawców ( szczególnie na tym etapie początkowym ). W/g
                      mnie takie podejście ,że jak się wykrzyczą to sie znudzą to zwykłe umywanie
                      rąk . Po swojej starszej córce wiem jak ważne jest zaangażowanie wychowawcy
                      oraz współpraca z rodzicami . Córka była dzieckiem bardzo zamknietym w sobie ,
                      nieśmiałym dodatkowo gdy poszła po raz pierwszy do przedszkola akurat
                      zmieniliśmy miejsce zamieszkania więc dla niej było to dodatkowo dużym
                      obciążaeniem . Zawsze odbierałam córke , dopytywałam się o postępy ew. problemy
                      ale zawsze było ok aż po 6 mc wychowawczyni mówi ,że jest problem i musze udac
                      się z dzieckiem do psychologa , ponieważ nadal nie reaguje na polecenia , nie
                      chce wychodzić na środek i śpiewać piosenek itp. W krótkiej wymianie zdań
                      przedstawiłam swój punkt widzenia oraz nieomieszkałam zwrócić uwagi ,że przez
                      tyle m-c było ok. a teraz od razu do psychologa . W domu rozmawiałm z dzieckiem
                      i okazało sie ,że ona się po prostu wstydzi,. Zaczełam się z nią bawić w
                      przedszkole odgrywajac rolę przedszkolaka, chetnego do zabawy , otwartego itp.
                      i co się tedy stało moje dziecko zapytało się : to ty się nie wstydzisz .
                      Efekty było widać tak szybko ,że pani nie omieszkałą mnie o zmianie zachowania
                      od razu poinformowac z dopytaniem czy skorzystałam z wizyty prywatnej bo ona
                      wie, że inaczej musiałabym długo czekac . Teraz przy młodszej jestem już
                      mądrzejszachoć nie mam tego typu problemów smile . Troszke się rozpisałm ale jak
                      słyszę coś podobnego to krew mi się gotuje .

                      pozdrawiam
Pełna wersja