chyba coś ze mna nie tak:-(

12.09.05, 15:39
Dziś moja córeczka poszła pierwszy raz do przedszkola.Ma 3,5 roku i bardzo
czekała na ten moment,szczerze powiem ,ze my też.Zaprowadziliśmy ją na 9 a
odebraliśmy o 13.Rozstanie przebiegło bez problemów,Zu przebrała buty i poszła
do dzieci.Kiedy jednak wróciłam była troszkę osowiała pani dyr mówiła,że
rozkleiła się przy jedzeniu(to straszny niejadek)bo nie chciała jeść ale
szybko ją utuliły.Potem sama chwaliła się że zjadła naleśniki z dżemem(których
wcześniej nie tknęła za nic w swiecie)Ogólnie była b.zadowolona,podobało jej
się.Miała kilka "problemów"Pani nie pozwoliła zjeżdżać z duzej zjeżdżalni i
chłopcy ją bili ale powiedziała,ze byłą twarda jak skała i nie płakała-co
rośmieszyło mnie do łez.No właśnie to chyba ja mam jakiś problem bo jakoś tak
mi łyso,ze ona do tego przedszkola będzie dzień w dzień chodzić.Smutno mi i
popłakuje po kątach i sama nie wiem czego chcę.Tewraz wydaje mi się,że
wolałabym aby była ze mną w domu ale czy podołam jak za 3 m-ce pojawi się
młodszy braciszek?
Napiszcie czy miałyście doła posyłając dziecko do przedszkola?Czy to tylko
moje hormony szaleją albo brak zajęcia powoduje rozsterki??
    • ewaktw Re: chyba coś ze mna nie tak:-( 12.09.05, 15:50
      Ja miałam podobne odczucia. Jak w pierwszym dniu zobaczyłam moje obudzone po
      pół godzinie dziecko, które siedziało przy stole i pochlipywało, a nie chciało
      jeść podwieczorku, to mi się aż serce kroiło. W pierwszych kilku dniach czułam
      się jak wyrodna matka, która krzywdzi dziecko. Miałam takie uczucie smutku, że
      Zosia już nie jest moim małym dzidziusiem, ale przedszkolakiem, że wpada w te
      tryby edukacyjne i że nigdy juz nie będzie tak samo. Czułam się okropnie
      prowadząc płaczącą małą rano do przedszkola. Ale z dnia na dzień jest lepiej,
      są postępy, a ja też już teraz jestem twarda jak skała. Widzę, że oprócz
      marudzenia rano, Zosia cały dzień świetnie się bawi, opowiada mi co jadła, kto
      co robił, śpiewa nawet pierwsze piosenki. Wiem, że nauczy sie wielu ciekawych
      rzeczy, których babcie już nie potrafiłyby jej nauczyć. Przyda jej się też
      trochę przedszkolnej dyscypliny i nabycia umiejętności radzenia sobie w grupie.
      Będzie dobrze.
    • jackass_1 Re: chyba coś ze mna nie tak:-( 12.09.05, 18:47
      Zumaminko, nie martw się - to minie. Z przedszkolem nie mamy takich problemów,
      ale gdy musiałam mojego 6-miesiecznego wówczas synka oddać do żłobka na parę
      godzin dziennie, to przez pierwsze dwa tygodnie wychodziłam ze żłobka ze łzami
      w oczach i czułam się jak najkoszmarniejsza i najwyrodniejsza matka na świecie.
      Nie mogliśmy niestety zostać z synkiem w domu, więc trzeba było przezyć ten
      trudny okres przyzwyczajania się do rozstań. Teraz jesteśmy "twardzi", co nie
      przeszkadza nam lecieć sobie w ramiona za kazdym razem, gdy odbieram mojego
      przedszkolaka. Tęsknimy za sobą, ale my musimy pracować, a i synek korzysta na
      kontakcie z dziećmi, uporządkowanym trybie dnia, na zajęciach, których nie
      bylibyśmy mu w stanie zapewnić. Każdego dnia dorośleje na naszych oczach - nie
      wiem, czy byłoby tak samo, gdyby był ze mną w domu. Trzymam za Was kciuki - i
      bądźcie twarde!
      • aaania Re: chyba coś ze mna nie tak:-( 12.09.05, 22:04
        Pewnie zaraz oberwie mi się po uszach, ale zaryzykuję.
        Wiele razy powtarzają się tu na forum zdania typu: nie jesteśmy w stanie dziecku zapewnić pewnych rzeczy, więc oddajemy je do przedszkola i z głowy. A że płacze, to cóż, trzeba to przetrwać, bo mówią, że trzeba i już.
        Otóż chciałam zauważyć, że można próbować zapewnić dziecku różnorodne zajęcia na miarę przedszkolnych, można przez rok malucha społeczniać w pobliskim domu kultury, czy w piaskownicy, można zostawiać go od czasu do czasu pod opieką obcej, ale zaufanej osoby w celu przyzwyczajania go do rozstań.... Za rok maluszek może będzie bardziej przygotowany do rozstania...
        W głowie mi się nie mieści jak można na siłę odrywać od siebe płaczące dziecko i oddawać je pani przedszkolance?! Jak można? Makabryczny widok.
        Co znaczy słowo "twardzi"? Nigdy nie będę twarda!!!
        Jestem mamą debiutującego przedszkolaka. Jak okaże się, że dziecko będzie trzeba ode mnie odrywać w którymś momencie, to nie będę szukała pocieszenia na forum, tylko pójde po rozum do głowy, no i przede wszystkim posłucham głosu serca.

        Pozdrawiam
        • zumaminka Re: chyba coś ze mna nie tak:-(-do aaania 13.09.05, 09:01
          U mnie jest ten problem,że córka chce chodzić i ja też chciałam a teraz jakoś mi
          tak koszmarnie smutno bez niej.Ona nie cierpi chodząc tam tylko się cieszy a ja
          mam doła i mam teraz problem czy zrobic sobie dobrze i na jej pierwsze nażekania
          odpuścić przedszkole czy zrobić dobrze dla niej i posyłać ją nawet jak coś jej
          sie nie spodoba.
          Całą noc spędziłam na przemyślaniu co jednak daje więcej dziecku- pobyt z
          mamunią, czasami nudną i wkurzoną ,czy kontakt z rówieśnikami i róznorodne
          zabawy ale tez stresujące przżycia.
        • kaja2002 Re: chyba coś ze mna nie tak:-( 13.09.05, 09:42
          Tylko, że gdy za pierwszym razem na jego płacze odpuścisz, to Twoje dziecko
          będzie miało informację, że płaczem załatwi wiele. Czy jeżeli popłacze przez
          pierwsze dni szkoły, też zrezygnujesz i zostawisz w domu? Poza tym nie wszyscy
          mają wyjście pozostania w domu - ja na przykład MUSIAŁAM iść do pracy, a na
          opiekunkę nie byłoby mnie stać. I co proponujesz w takiej sytuacji? Niestety,
          wiele dzieci musi chodzić do żłobków czy przedszkoli i nic nie mozna zmienić,
          mimo rozdzierających serce scen przy rozstaniu...
    • kerstink Re: chyba coś ze mna nie tak:-( 13.09.05, 07:26
      Oczywiscie to boli, gdy sie nagle okazuje, ze dziecko juz wcale nie jest takie
      malutkie. Jednak dzieciom taki regularny kontakt z dziecmi jest potrzebny i
      wiele sie naucza. Wdlg. matka nie jest w stanie to wszystko zapewnic w domu.

      K.
      • pilocik2 Re: chyba coś ze mna nie tak:-( 13.09.05, 08:24
        Ja w pierwszym dniu przedszkola to miałam takiego doła i stres że nie
        wiedziałam co zrobić ze sobą.Czas wlókł się okropnie.dziecko moje 3latek
        chętnie poszło do przedszkola.A ja chodziłam tam i spowrotem na trasie
        przedszkole - dom( 20 minut piechotą)Jak o 13 przyszłam to nie chciała wracać,
        dopiero o 15 udało mi się ją wyciągnąć.Pani troche się skarżyła zę mała nie
        słucha to już zupełnie poczułam się zle( ze niby taka mamą jestem co żle
        dziecko wychowuje-tak wymyśliłam) Na trzeci dzień dziecko zachorowało i
        siedzimy w domu.
Pełna wersja