ariana1
05.10.05, 12:15
Wczoraj moja teściowa odbierała wnuczkę z przedszkola i przyprowadziła mi ją
do domu w samym sweterku. Pytam ją gdzie polar a ona mi na to,że nic więcej
nie wisiało na wieszaku. Dzisiaj rano nadal się nie odnalazł, więc mąż
zapędził woźne do szukana, ale nie znalazły. Sprawa urosła i chyba trzeba
będzie zawiadomić o tym dyrekcję, bo to zwykła kradzież jakby nie było.
Pierwszy raz zdarzyła nam sie taka sytuacja. Nie wierzę,że ktoś zabrał go
przypadkiem, bo jak to: z cudzego wieszaka??? A zresztą odniósłby dziś rano
najpóźniej. A gdzie była woźna w tym czasie??? Wkurzyłam się,bo wczoraj
zginął polar a jutro np. buty komus się spodobają!
U was zdarzają się kradzieże?