agenciara1
03.11.05, 12:27
Witam Wszystkich
Długie, ale proszę przeczytajcie.
jestem mamą 3,5 letniego chłopczyka, który od września poszedł do
przedszkola. Poza moim małym przedszkolakiem mam jeszcze jedno dziecko, które
za kilka dni kończy 4 miesiące. Razem z dzidziusiem siedzę w domu. Do
przedszkola posłałam synka, ponieważ jest bardzo żywym i gadatliwym
trzylatkiem. Ciągle musi coś robić, nie znosi nudy. Zauważyłam też, że bardzo
pragnie kontaktu z rówieśnikami. Wiedziałam też, że będę musiała teraz trochę
czasu poświęcić jego młodszemu braciszkowi. Mój starszy synek przedszkole
przyjął dosyc spokojnie. Płakał tylko 3 dni przy pożegnaniu. Później miał
dobry humor i z uśmiechem wracał do domu. Zaczął nawet wstawać o 6 rano i
pytać czy przedszkole już otworzyli. Synek ma koleżankę z piaskownicy, która
chodzi do jego grupy. Wczoraj przedszkolanka powiedziała mi, że od kilku dni
synek jest smutny, nie można się go o nic zapytać, bo od razu świeczki w
oczach, że ciągle chodzi za rękę z tą koleżanką, że nie wykazuje inicjatywy
do zabawy z innymi dziećmi, i że tylko chodzą razem po sali i myślą na
głos: "co by tu teraz robić". Jednym słowem nudzą się. Z relacji mojego synka
wiem, że nie bawi się z innymi dziećmi, bo mu ta koleżanka nie pozwoliła,
bawi się tylko wózkiem i lalka, bo ta koleżanka się tym chce tylko bawić.
Mówi, że ona nie chce się bawić z nim samochodami więc sie nimi nie bawi.
Jednym słowem moje dziecko jest pod pantoflem i nie ma własnego zdania.
Wczoraj spotkałam się z mamą tej dziewczynki. Poszliśmy do niej z synkiem na
wizytę i razem z tamtą mamą obserwowałyśmy jak oni się bawią. Uważam, że jest
bardzo źle. gdy rysują kredkami, to ta dziewczynka nie pozwala synkowi
rysować tego, co on chce, tylko to co ona. Nie pozwala mu brać wybranych
przez niego kolorów, tylko te, które ona mu daje. Mój synek nie może
zaproponować zabawy, bo muszą robić to co ona chce. Woła go nawet do
łazienki, żeby był przy niej gdy ta robi kupkę i on idzie. Nie wiem co mam
robić. Wychodzi na to, że mój synek jest nieszczęśliwy w przedszkolu. Nie
rozwija się, lecz uwstecznia. Zastanawiam się co zrobić. Nie przeniosę go do
innego przedszkola, bo to jest i tak dosyć daleko, a bliżej jest tylko
prywatne, za które trzeba słono płacić, nie przeniosę go do innej grupy, bo
potraktowałby to jako karę. No nie wiem co zrobić. Na razie z panią
przedszkolanką i z drugą mamą ustaliłyśmy, że troszkę będą dzieci rozdzielać,
np:. podczas prac ręcznych, czy posiłków. Dodam, że gdy tamta dziewczynka
była kiedyś chora to słyszałam więej imion dzici, a teraz słyszę, że on ma
tylko jedną koleżankę. Z mojej strony zrobiłam to, że powiedziałam mu, że do
tej dziewczynki możemy chodzić czasami po przedszkolu w odwiedziny, a w
przedszkolu ma się również pobawić z innymi dziecmi. Poza tym dałam mu
dzisiaj samochód do przedszkola i powiedziałam mu żeby pokazał go innym
chłopcom. Uprzedzając ewentualne pytania, to czasu ze starszym synkiem
spędzam bardzo dużo po przyjściu z przedszkola. Prawie jestem na jego
wyłączność. Nie wiem też czy popełniłam jakiś błąd w wychowaniu. Mam tylko
wyrzuty sumienia z tego powodu, że raz go okłamałam. Powiedziałam mu , że gdy
on jest w przedszkolu, to ja jestem w pracy, a jego braciszek w żłobku.
Pilnuję się jak mogę, żeby nie odkrył prawdy. Skłamałam go, bo ten nie chciał
iść do przedszkola. Moze to mój błąd. Poza tym nigdy go nie okłamuję i zawsze
dotrzymuję obietnic. Wczoraj też w przedszklu zsikał się w majtki. Proszę
poradźcie coś. Co robić. Czekać, czy zabierać synka z przedszkola?