aw12345
30.11.05, 22:34
Moja 3,5 letnia coreczka od wrzesnia zaczela chodzic do przedszkola. Wszystko
bylo super z wyjatkiem jednego: zaczela popuszczac troszeczke kupke (siusiu
nie)w majteczki czego w domu juz dawno nie robila (tak jakby nie zdazyla).
Pani przedszkolanka zasugerowala, ze moze przerwac chodzenie do przedszkola
bo dziecko nie jest przygotowane. Tlumaczylam, ze nie wiem dlaczego tak
dziecko reaguje bo w domu wyproznia sie normalnie i sama, moze to reakcja na
zmiane. Zostala, ale pani jak Mala chciala siusiu zmuszala ja do robienia
kupki. Zaczely sie klopoty bo coreczka zaczela plakac w toalecie w
przedszkolu. Wiec pani odpuscila. I bylo przez dwa miesiace spokoj. Dzisiaj
znowu sie zdarzylo, przybrudzone majteczki i ta sama melodia, zeby przerwac
przedszkole. Nie wiem co mam robic bo mala wyglada, ze lubi przedszkole,
fajnie sie rozwija, opowiada o dzieciach. Nie wiem jak z nia rozmawiac. Jakie
argumenty uzywac. Kary, nagrody? Zreszta do pani tez stracilam zaufanie. Ona
nie wierzy, ze z coreczka nie ma klopotow w domu. Poza tym ta sa tylko
zabrudzone majteczki. Nawet mowilam, ze jak to klopot to ja je przyjade
zmienic. Rece opadaja. A przedszkole jest prywatne i rzadzi Pani. Nie chce
zaszkodzic corce. Nie mialam pojecia, ze juz w przedszkolu zaczynaja sie
klopoty.