Obiad dla dzieci, obiad dla pań...

09.12.05, 13:33
Witam, chciałabym sie dowiedzieć jak u Waszych dzieci i ich pań wyglada
obiad. Ostatnio moje dziecko miało wielki kryzys, płacz, krzyk i jedno
zdanie "nie chce chodzić do przedszkola".Po kilku dniach powiedziała dlaczego
nie chce chodzić, chodziło o obiady i o to że nie chce jeść. Z jedzeniem u
niej srednio, trzeba ja podkarmiać, pomagać w jedzeniu, ale na samym poczatku
edukacji przedszkolnej poinformowałam o tym panie i powiedziały że nie ma
problemu, będa jej pomagać. W srodę poszła ale dopiero po obietnicach że nie
bedzie musiała jeść, ok odebrałam przed obiadem, wczoraj stwierdziła że
jednak zostanie na obiedzie, przezornie przyszłam wcześniej i tak że panie
nie widziały stałam i patrzyłam jak wszystko wygląda i hmmmm jestem w szoku.
Dzieci jedza zupke, wiadomo 4 latki nie jedzą ekspresowo i nie wszystkie
sobie radza, pani pomoc pokrzykuje "szybciej jedzcie, no szybciej, jak wy
jecie", podchodzi do jakiegoś chłopca i "pomaga mu" pcha jedną łyżkę zupy po
drugiej, dziecko pluje, nie nadąża, i tekst "no nie pluj mi tutaj, zjadaj
szybko" i pcha dalej. Reszta pań próbuje pomagać, ale widać że nie mogą się
doczekać kiedy same usiadą i bedą jadły, pani pomoc dale drugie danie i pada
tekst, oni sami sobie poradzą i pokrzykiwań ciąg dalszy, nakłada dla pań, ze
stwierdzeniem no siadajcie bo wszystko wystygnie. Kurcze dla kogo ten obiad w
końcu jest dla pań czy dla dzieci, ja rozumiem że panie muszą jeść w
przedszkolu (przy 4-5 godzinach pracy) ale naprawde chyba najpierw dzieci
powinny zjeść w spokoju i przy pomocy a dopiero później panie. Dzisiaj
sytuacja taka sama, pomyślałam że porozmawiam z panią dyrektor i tu
niespodzianka, czekałam pół godziny bo pani jadła obiad smile Jak to wygląda u
Was, czy panie jedzą w tym samym czasie co dzieci? Boje się że mała znowu się
zrazi bo pani na nia krzyknie albo coś jej powie i skończy się chodzenie do
przedszkolasad
Pozdrawiam
    • agnieszka71 Re: Obiad dla dzieci, obiad dla pań... 09.12.05, 13:39
      Teraz przynajmniej wiem dlaczego niektóre dzieci nie chcą jeść obiadów - przy
      takim tempie to i mnie się odechciewa. Swoją drogą to sama też bym chciała
      wiedzieć - dla kogo TEN obiad ??
      • lolinka2 Re: Obiad dla dzieci, obiad dla pań... 09.12.05, 13:55
        A mnie zastanawia kwestia pt Dlaczego moje dziecko- tak arcysamodzielne i
        szybkie w przedszkolu (zjada expresowo wszystko) - odmawia współpracy kiedy w
        domu jest obiadek??? Kanapki owszem, nieźle, sprawnie szybko i na temat, ale
        obiad to siódme nieszczescie, a w przedszkolu Panie mówiły kiedyś ze śmiechem ze
        tak się łapie za zupę i drugie (ciagle z min jedną dokładką) jakby od urodzenia
        w domu obiadów nie jadała i chciała się nachapać na przyszłość...
        Oryginalna zmiana.

        A wracając do kwestii: coś tu nie gra, ale z drugiej strony nie wymagałabym od
        Pań karmienia dzieci - to nie żłobek ostatecznie. Natomiast na 100% zażądałabym
        dłuższej przerwy m. zupą a drugim i nie poganiania jako, że pośpiech wskazany
        jest tylko przy łapaniu pcheł...
        • nchyb Re: Obiad dla dzieci, obiad dla pań... 09.12.05, 14:12
          > A mnie zastanawia kwestia pt Dlaczego moje dziecko- tak arcysamodzielne i
          > szybkie w przedszkolu (zjada expresowo wszystko) - odmawia współpracy kiedy w
          > domu jest obiadek???
          U mnie to dotyczy również innych spraw. W przedszkolu sam się błyskawicznie
          ubiera, a domu dwie lewe łapki się robią smile

          > A wracając do kwestii: coś tu nie gra, ale z drugiej strony nie wymagałabym od
          > Pań karmienia dzieci - to nie żłobek ostatecznie.
          Popieram!

          > Pań karmienia dzieci - to nie żłobek ostatecznie. Natomiast na 100%
          zażądałabym
          > dłuższej przerwy m. zupą a drugim
          Chwała Najwyższemu, w naszym przedszkoluprzerwę rozwiązano w ten sposób, że
          zupa jest ok. 12, a drugie ok. 14. Chyba dobre rozwiązanie, bo u nas skarg nie
          słychać, ani od dzieci, ani ich rodziców...
          • ewaktw Re: Obiad dla dzieci, obiad dla pań... 09.12.05, 15:31
            Ja nie mogę narzekać. Pani siada razem z dziećmi i je dla przykładu, bo jak ona
            nie jadła z nimi, to dzieci niektóre też nie chciały jeść. Pomagały na
            początku, ale uczyły samodzielności i sama widzę po swojej Zosi jaka jest
            zaawansowana w jedzeniu. Czasem w domu mam odruch, żeby jej coś podać do buzi,
            to mnie dziecko ustawia, że ona jest duża i sama potrafi. I rzeczywiście...
            postępy są niesamowite. Co do pośpiechu, to panie nie poganiają, wręcz
            przeciwnie, trwa to tyle ile musi. Sama kiedyś musiałam zabrać dziecko po
            obiedzie do lekarza, to musiałam przerwać obiad, bo przepadłaby mi wizyta. Wiem
            więc, że dzieci jedzą spokojnie i mają czas.
            Tak samo w ubieraniu. Zosia się sama rano ubiera do przedszkola i absolutnie
            mam zakazane jej pomagać. Dziecko mi po prsotu nie pozwala, bo sama umie, bo
            jest już duża. Oczywiście trwa to dłużej, muszę często poprawiać, ale
            najważniejsze, że robi to sama. Bardzo się usamodzielniła w przeciągu tych 4
            miesięcy w przedszkolu.
    • przedszkolak2 Re: Obiad dla dzieci, obiad dla pań... 09.12.05, 21:01
      Nie wiem czy i kiedy jedzą panie, ale wiem, że moja córka wcina do ostatniego
      okrucha i nie życzy sobie jakiejkolwiek pomocy.
      • mamailonki Re: Obiad dla dzieci, obiad dla pań... 09.12.05, 21:08
        A dodam jeszcze że jest to przedszkole integracyjne i w grupie sa dzieci, które
        wymagaja sporej pomocy, przy jedzeniu też. Dlatego dziwi mnie że obiad jest w
        tym samym czasie dla dzieci i pań, a swoją drogą to tak zawsze było że obiad
        jest dla wszystkich (panie,pomoce, woźne itp?)
        • cheyenne_s Re: Obiad dla dzieci, obiad dla pań... 09.12.05, 21:32
          u mnie w przedszkolu jest tak że jedza te panie ktore placa,.W mojej grupie 3-
          latki jemy dopiero od listopada bo wczesniej duze grono dzieci wypagalo
          karmienia pomocy itp. teraz jest juz duzo lepiej, czasem tylko sie zdarza ze
          trzeba pomoc wiec przerywam jedzenie i pomagam, przeciez obiad mi nie ucieknie.
          Czekamy z drugim daniem na wszystkie dzieci az zjedza zupe. wiem juz co lubia a
          czego nie moje dzieci, kogo moge zachecac do jedzenia, komu pomoc a kogo lepiej
          zostawic w spokoju (rozmawiam o tym z rodzicami i oni wiedza jesli dzieci nie
          jadly) Czesto koncze obiad gdy dzieci juz leza na lezakach oczywiscie jesli
          nikogo nie musze trzymac za reke, glaskac itp bo dzieciaki bardzo to lubia
    • daka-78 Re: Obiad dla dzieci, obiad dla pań... 10.12.05, 13:47
      Droga emamo!
      Nie rozumiem pretensji dotyczącej jedzenia wychowawcy razem z dzieckiem ,według
      pani my pracujemy 4-5 godzin?! Otóż informuję panią że nauczyciel wychowania
      przedszkolnego(nie przedszkolanka!) pracuje w panstwowej placówce 6 godzin
      wg.Karty Nauczyciela natomiast jest wiele placówek niepublicznych w których
      nauczyciele pracują 7-8 godzin! I tu rodzi sie moje pytanie czy uważa pani że
      nauczyciel powinien jeść w innym czasie niż dzieci?Chować sie w kąt (a dzieci
      patrzą ) jak on szybko zjada,czy może podobnie jak w rodzinie bywa usiąść ze
      swoją grupą przy stoliku i zjeść obiad?,przeznaczony zarówno dla dzieci jak i
      dla kardy pedagogicznej!
      • juka_2 Re: Obiad dla dzieci, obiad dla pań... 11.12.05, 03:30
        daka-78 napisała:

        > Droga emamo!
        > Nie rozumiem pretensji dotyczącej jedzenia wychowawcy razem z
        dzieckiem ,według
        > pani my pracujemy 4-5 godzin?! Otóż informuję panią że nauczyciel wychowania
        > przedszkolnego(nie przedszkolanka!) pracuje w panstwowej placówce 6 godzin
        > wg.Karty Nauczyciela

        Zdecydowaną większość przedszkoli wciąż stanowią placówki państwowe (miejskie),
        gdzie panie przedszkolanki pracują rzeczywiście po 4-5 godzin dziennie, a i tak
        co roku, w okolicach lutego, odbierają sobie jeszcze nadgodziny (nie ma ich
        wtedy przez tydzień w pracy - tak jest w przedszkolu mojego syna).


        natomiast jest wiele placówek niepublicznych w których
        > nauczyciele pracują 7-8 godzin!

        Da Pani wiarę, że są w Polsce ludzie pracujący nie tylko po 7-8 godzin, którzy
        w tym czasie nie mają czasu zjeść żadnego posiłku?


        I tu rodzi sie moje pytanie czy uważa pani że
        > nauczyciel powinien jeść w innym czasie niż dzieci?Chować sie w kąt (a dzieci
        > patrzą ) jak on szybko zjada,czy może podobnie jak w rodzinie bywa usiąść ze
        > swoją grupą przy stoliku i zjeść obiad?,przeznaczony zarówno dla dzieci jak i
        > dla kardy pedagogicznej!

        Nauczyciel wychowania przedszkolnego jest w przedszkolu przede wszystkim po to,
        żeby zająć się dzieckiem. Od tego tam jest i za to płaci każda z mam,
        posyłających swoje dzieci do przedszkola.
        Jeżeli porównuje Pani jedzenie obiadu w przedszkolu do obiadu rodzinnego to
        ręczę Pani, że każda matka najpierw w spokoju nakarmi swoje dziecko, a dopiero
        potem zje sama. Albo i nie.
        Oczywiście, że nauczyciel powinien jeść w innym czasie niż dzieci, na przykład
        kiedy dzieci już najedzone odpoczywają po obiedzie. To naprawdę nie
        wy, "nauczycielki wychowania przedszkolnego" jesteście w przedszkolu
        najważniejsze tylko dzieci, którymi macie obowiązek się zająć. Dzięki nim macie
        pracę i pora wreszcie sobie z tego zdać sprawę! Mam wrażenie, że praca w
        przedszkolu, przynajmniej dla niektórych z pań, byłaby całkiem znośna, gdyby
        nie te dzieci, prawda?

        • lolinka2 Re: Obiad dla dzieci, obiad dla pań... 11.12.05, 10:12
          ech, i powstał nam na forum kolejny wątek- targ przekupek.
          A możeby tak odrobinę empatii, zrozumienia jakiegoś...?
          Moje dziecko z powodu częstych przeprowadzek 'zalicza' właśnie 4 przedszkole i
          choć widziałam w nich sporo różnych rzeczy, w jednym nawet takie, których
          niebyłam w stanie zaakceptować to nie spotkałam jeszcze n-la wych. przedszk.
          (swoją drogą, słowo przedszkolanka moim zdaniem jest cieplejsze i nie ujmuje
          Paniom ich wykształcenia), który nie kierowałby się dobrem dziecka (inna sprawa
          to różna interpretacja tego terminu), widziałam owszem dyrekcję która w ferworze
          ekonomicznejwalki o przetrwanie 'zapomniała' o dzieciach, którymi przedszkole
          stoi, ale zadnej nauczycielki nie...
          I - powtórzę to jeszcze raz- to nie żłobek, to przedszkole. Wyręczanie dziecka
          to szkodliwy nawyk, a przedszkole ma za zadanie wspierać i podtzrymywać
          nieszkodliwe działania rodziców.

          P.S. Nie pracuję w przedszkolu.
        • neta291 Re: Obiad dla dzieci, obiad dla pań... 14.12.05, 18:31
          DROGA MAMO!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!wyrazy wspolczucia dla mgr wychowania
          przedszkolnego twoich dziecisadsadsadsadsadsadpowodu nie piszę , ty nim jesteśsmile
        • dyrektor000 Re: Obiad dla dzieci, obiad dla pań... 15.12.05, 07:31
          Mam pytanie co to za odbieranie nadgodzin w lutym ? Ja moim Paniom placę za
          nadgodziny choc muszę przyznać że nie ma ich dużo a odbieranie nadgodzin
          pierwsze słyszę proszę o wyjaśnienie Pozdrawiam
      • timaru25 Re: Obiad dla dzieci, obiad dla pań... 13.12.05, 12:30
        Pozwolę się włączyć, bo po pierwsze jestem ciekawa w którym przedszkolu Pani
        pracuje?
        Po drugie, chciałam zauważyć, że jakkolwiek nie nazwać, to jest to praca, a
        pani jest dla dzieci. Nikt nie zabrania jeść panią w przedszkolu,jednak tak jak
        przy moim rodzinnym stole, najpierw pomagamy dzieciom, a potem zajmujemy się
        swoim obiadem.A tak na marginesie 6 godzin pracy to i tak mniej niż w innych
        zawoadach, więc nie rozumiem skąd to oburzenie ( ja pracuje 10 godzin i jedną
        przerwę na posiłek, oczywiście nie zaniedbując swoich obowiązków).
        • neta291 Re: Obiad dla dzieci, obiad dla pań... 14.12.05, 18:26
          Sama pracuję w przedszkolu i ZAWSZE ZJADAM OBIAD Z ,MOIMI
          DZIECMI!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!Mam do tego pełne
          prawo, tak jak mam prawo do tego aby wypić w pracy kawe ( ktoś uważa to za
          przestępstwo.)Moje dzici zawsze sa nakarmione bo osobiście pilnuje aby zjadły
          obiad. Bo niestety często zadarza sie że ZABIEGANE KOCHANE MAMY NIE MAJA CZASU
          NIC JUZ W DOMU UGOTOWAC I WIELE DZIECI JEDYNY CIEPLY POSILEEK ZJADA W
          PRZEDSZKOLU ZE SWOJA UKOCHANA PANIAsmile POZDRAWIAM
          • lolinka2 Re: Obiad dla dzieci, obiad dla pań... 15.12.05, 01:10
            Nie jestem i nie byłam wrogiem przedszkola ani jego pracowników ale czegoś nie
            rozumiem:
            1. Po co ten Caps Lock (krzyk)??
            2. Niby dlaczego dziecko ma zjadac dwa obiady?? To otyłością grozi.
          • melinek Re: Obiad dla dzieci, obiad dla pań... 21.12.05, 12:55
            neta291 napisała:

            > Sama pracuję w przedszkolu i ZAWSZE ZJADAM OBIAD Z ,MOIMI
            > DZIECMI!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!Mam do tego pełne
            > prawo, tak jak mam prawo do tego aby wypić w pracy kawe ( ktoś uważa to za
            > przestępstwo.)Moje dzici zawsze sa nakarmione bo osobiście pilnuje aby zjadły
            > obiad. Bo niestety często zadarza sie że ZABIEGANE KOCHANE MAMY NIE MAJA CZASU
            > NIC JUZ W DOMU UGOTOWAC I WIELE DZIECI JEDYNY CIEPLY POSILEEK ZJADA W
            > PRZEDSZKOLU ZE SWOJA UKOCHANA PANIAsmile POZDRAWIAM

            Jesli nie umie Pani trzymac nerwow na wodzy i irytuaja Pania wypowiedzi na
            forum, to tym slabiej radzi Pani sobie w przedszkolu w grupie z dziecmi.
            Czy tez jest inaczej? Jest Pani spokojna, uwielbiana przez dzieci
            przedszkolanka, ktora, odreagowuje na forum nerwy trzymane na wodzy w przedszkolu?
            Wesolych Świat. wink
            • neta291 Re: Obiad dla dzieci, obiad dla pań... 21.12.05, 20:18
              a kto powiedzial ze ja sie denerwuje hehehehehehehehehe to was zirytowala moja
              wypowiedz kochane mamuski smile a co do swiat to beda suuuper
              buahahahahahahahahahahahahaahahahahahaha
              • melinek Re: Obiad dla dzieci, obiad dla pań... 21.12.05, 23:45
                Nik nie powiedzial, ale sobie przeczytal.
                Smiech to tez jest wyprowadzenie z rownowagi. wink
    • iw_adamiak Re: Obiad dla dzieci, obiad dla pań... 10.12.05, 17:56
      NIe wiem do którego przedszkola chodzi pani dziecko i wiadomość ta nie jest
      mi potrzebna, ale w większości przedszkoli jeśli personel wykupuje dla siebie
      obiad to chciałby mieć szansę go zjeść jeszcze ciepły. Znając realia naszego
      życia nikt nie będzie odgrzewać posiłków dla personelu.
      Myślę, że wyręczanie -całkowite wyręczanie dziecka z prób samodzielnego
      spożywania posiłków to największy błąd, jaki można popełnić. Już tłumaczę
      dlaczego tak uważam: dziecko nie ćwicząc samoobsługi w wieku 4 lat nie nabierze
      wprawy w poprawnym posługiwaniu się np. sztućcami, kolejna rzecz do której
      wyręczanie doprowadzi to taka, że nie wyćwiczy chwytu pensetkowego -
      potrzebnego do poprawnego trzymania długopisu. Można byłoby pisać jeszcze wiele
      na ten temat...
      ACZKOLWIEK PODZIELAM PANI WZBURZENIE dotyczące presji wywieranej na takich
      maluchach. Jedzenie w takim stresie nie jest przyjemnym doświadczeniem dla
      dorosłego biegłego w tej dyscyplinie, a co dopiero dla 4 letniego malucha.
      Myślę, że dobrze byłoby zwrócić uwagę na swój problem i poprosić jeszce raz o
      wsparcie dziecka podczas posiłków. Zdaję sobie sprawę, że w grupie nie tylko
      pani dziecko ma taki problem. Sama "wyrosłam" już z przedszkola, ale pamiętam
      problemy swoich dzieci. Przyuczanie dziecka leworęcznego do posługiwania się
      prawą ręką podczas jedzenia - klęska. Powodzenia i wiele cierpliwości oraz
      uściski dla dzielnego 4latka.
    • alergenzb Re: Obiad dla dzieci, obiad dla pań... 12.12.05, 21:53
      Kiedyś na korytarzu czekałam na córkę kiedy jadła obiad. Żadna z Pań nie
      wiedziała że czekam. Po chwili słyszę, dzieci jak nie chcecie to nie musicie
      jeść. Rzeczywiście reakcja dzieci była super, wszystkie odeszły od talerza.
      Panie posprzątały i poszły z dziećmi myć rączki.
      Wiedzieliśmy już dlaczego schudła w niecały miesiąc prawie cztery kilogramy.
      Jak moja córka usłyszy że nie musi jeść to może nie jeść cały dzień.
    • j_aga Re: Obiad dla dzieci, obiad dla pań... 13.12.05, 10:46
      Owszem, przedszkole, to nie żłobek, ale nie wszystkie dzieci nie jedzą,
      dlatego, że są niesamodzielne. Mój synek i owszem potrafi sam jeśc, ale co z
      tego skoro on może nie jeść wcale, nigdy nie jest głodny? I osobiście jestem
      wdzięczna, że panie pomagają dzieciom w jedzeniu. I to nie tylko panie
      wychwawczynie, bo po rozdaniu obiadków dochodzą panie z kuchni, a czasami i
      pani dyrektor jeśli nie robi akurat czegoś innego.
      • daka-78 Re: Obiad dla dzieci, obiad dla pań...-DŁUGIE 13.12.05, 22:12
        Bardzo dziwi mnie podejście kilku mam które krytykują pracę wychowawcy w
        przedszkolu ,jedna z mam sugeruje nawet że przychodzimy do pracy po to by
        zjesć ,napic sie kawy a dzieci nam w tym przeszkadzają,czytam tu nawet w aw
        kilku wypowiedziach że pracują 10 godzin i nie maja przerwy a my mamy tak
        dobrze itd..
        Otoż nie mam zamiaru z nikim sie licytować kto ile pracuje,ale także co was
        pewnie zdziwi nie narzekam na moją pracę ani na dzieci!!!!!
        Nauczyciel wychowania przedszkonego to nie jak było kiedyś ,opiekunka
        przedszkolanka ze srednim wykszt.lub studium.Teraz aby uzyskać pracę jako
        nauczyciel w przedszkolu należy mieć tytuł magistra wychowania przedszkolnego,
        studia podyplomowe w zakresie m.in.logopedii,glottodydaktyki,lub w moim
        przypadku Dramy. Sama mam grupę pięciolatków i jestem z nimi ogromnie
        związana,uczymy sie razem,bawimy,ZJADAMY POSIŁKI!!,wystawiamy przedstawienia
        Więcej zaufania do wychowawców waszych dzieci!!!
        • lolinka2 Re: Obiad dla dzieci, obiad dla pań...- do daka-78 14.12.05, 18:17
          daka, obawiam się ze mimo usilnych zapewnień nie do wszystkich to dotrze....
          są zjadający i są zjadani...pracownicy oświaty z reguły są zjadanymi... poniekąd
          z powodu opinii wystawionej przez parę osób którym 'się w życiu nie udało i
          nauczycielami zostały'. Mnie się w życiu udało i zostałam nauczycielem,
          aktualnie w szkolnictwie prywatnym, ale gdyby nie ekonomia (ech, proza życia)
          nie zamieniłabym na nic tak mi bliskiej posady w gimnazjum publicznym...
          Osobiście bardzo lubię wychowawczynie mojej córki, jeśli jestem w przedszkolu z
          reguły spędzam na rozmowach z nimi sporo czasu i dużo mi te rozmowy dają -
          fajnie zobaczyc swoją robotę z tej drugiej, obiektywniejszej często strony.
          Ale my tu sobie możemy a mamy X czy Y oskarżą nas o spisek i uznawanie picia
          kawy jako jedynego celu pracy zawodowej, a dzieci (uczniów) jako czynnika
          najmniej istotnego....
          • mamailonki Re: Obiad dla dzieci, obiad dla pań...- do daka-7 14.12.05, 20:14
            Jak widać są nauczyciele i "nauczyciele". Nie chodziło mi o to, że panie nie
            powinny jeśc tylko o to że najpierw dzieciom powinno sie pomóc (nie wszystkie
            daja sobie rade) a nie poganiać, bo panie nie zdążą zjeśc ciepłego. I tak
            dzięki paniom, moje dziecko znowu nie chce chodzić (dzisiaj zakrztusiła się
            podobno dośc mocno, pani tak bardzo jej pomagała szybciej zjeśćsad)Poza tym,
            dzisiaj z dziećmi została pani chyba pedagog, nie jestem pewna bo inne panie
            poszły na zakupy (jakies rzeczy do przedszkola), pani, która jak wprowadziłam
            dziecko udawała że nas nie widzi, spóźniłysmy się dzisiaj (badania) i
            weszłysmy w trakcie czytania bajki, rozumiem że nie chciała przerywać i
            rozpraszać reszty dzieci ale mogła chociaż kiwnąć reką i zaprosic dziecko do
            reszty maluchów, pokazać że widzi nas. A tutaj zero reakcji, mała sama podeszła
            po chwili i usiadła z boku, bo tez nie wiedziała co ma robić. Normą jest to że
            o tym czy mała płakała, uderzyła sie itp dowiaduję sie od niej samej, nigdy od
            pani. Coraz częściej mam wrażenie że nie najlepiej wybrałysmy. Pozdrawiam
    • wgra Re: Obiad dla dzieci, obiad dla pań... 20.12.05, 13:47
      Moje dziecko poszło do przedszkola mało samodzielne w wieku 2 lat i 8 m-cy do
      tego prawie nie mówiące.Zapisaliśmy się do przedszkola już w czerwcu a wtedy
      nie mialam jeszcze pewności,że do września zdołam go odpampersować.Mam duży
      szacunek dla pań za podejście indywidualne do dzieci,Mój syn chodził np. do
      kuchni lub do innej grupy bo akurat miał taki kaprys.Panie
      przykręcały "srubeczkę" po trochu wdrażając dzieci w swoje obowiązki i
      zachęcając do wspólnej zabawy.Zeby była jasność nie tylko mój synek miewał
      takie kaprysy również inne dzieci i każde było utulone i wmiaręmożliwości
      spełniano jego rzadania.Przy posiłkach na poczatku pomagały wszystkie panie
      równierz pracujące w kuchni w zależności od stopnia samodzielności dziecka.Do
      przedszkola chodzą też dzieci z pampersami i nie stanowi to problemu są też
      dzieci które mają swoje nocniki(w tym mój) bo na sedes nie potrafią się
      załatwić.Leżakowało tylko kilkoro dzieci, wtym mój syn (od kilku tygodni nie
      leżakuje) i panie potrafiły to pogodzić.Zawsze wiem czy moj syn jadł czy nie
      czy kaszlał co nowego dzisiaj powiedział.Dziecko lubi chodzić do przedszkola i
      żeby była jasność jest to przedszkole państwowe ,małe ,zabawek też nie za dużo
      i w róznym stanie ale za to atmosfera domowa.W czerwcu byłam też w innym
      przedszkolu,dużym jasnym,z dużą iloścą zabawek i pomocy dydaktycznych
      (integracyjnym) i od razu zasugerowano mi,że dziecko jest jeszcze nie dojrzałe
      do przedszkola,za mało samodzielne,za mało komunikatywne i w ogóle same
      przeszkody.Ja wiem,że w moim przedszkolu "ciocie" nie nauczyciele są super i że
      chce im się zajmować dziećmi wszystkimi nie tylko tymi super samodzielnymi,że
      kosztuje to na pewno znacznie więcej pracy i trudu i tym bardzej chylę przed
      nimi czoła.
      • lolinka2 Re: Obiad dla dzieci, obiad dla pań... 20.12.05, 17:52
        Jakoś tak zgaduję ze piszesz o niewielkim miasteczku...
        W takim miejscu nasza Nutella zaczynała karierę przedszkolną- jako niespełna
        dwulatek, w pampersie, jedząca samodzielnie ale syfiąca się przy tym (i stół
        dookoła) niemiłosiernie.
        Też miała maniany typu: a ja teraz chcę do pani dyrektor do pokoju albo do
        starszaków sie pobawić - i chodziła...
        Nie było kwestii dla kogo jest obiad, co nie nzaczy ze panie nie potrafiły o
        siebie zadbać i jadały zimne czy też w ogóle nie miały kiedy... Były
        arcyserdeczne i kochane ale instynkt samozachowawczy działał- i dobrze, bo w
        przeciwnym razie chyba miałabym wyrzuty sumienia... Niektóre z nich (dobrze po
        40stce) na Talce uczyły się 'obsługi' pampersa, bo ona tam była pieluchowym
        ewenementem...

        Niemniej ogólnie (w miejscach, gdzie złobek jest) stwierdzam konsekwentnie: nie
        ma co oczekiwać iście nianiowej obsługi od personelu przedszkola. To jest opieka
        nastawiona na edukacje, jeśli ktoś szuka opieki nastawionej na pielęgnację to
        polecam żłobki.
    • wedge1 Re: Obiad dla dzieci, obiad dla pań... 21.12.05, 17:42
      Powiem szczerze! Nasza Ola właśnie we wrześniu rozpoczęła edukację w przedszkolu
      w Gdańsku. Jestem zadowolona, chodzi do 3 -latków. Była już samodzielna, nie
      jadała jednak i dotąd nie jada większości przedszkolnych potraw, nie leżakowała,
      a teraz leżakuje i jakoś nie ma tragedii, kołysanki, głaskanie po główce (żeby
      zasnęło). Panie jedzą obiad razem z dziećmi, niania je na końcu. Przecież to
      też ludzie. Niech jedzą te obiady, dla mnie nie ma problemu. Może jak Olka się
      napatrzy to w końcu częściej będzie siadała do stolika(hehe).
      Kiedy trzeba panie pomagają dzieciom przy jedzeniu. Dzieci zadowolone i
      uśmiechnięte.
      Co więcej Panie uczą dzieci wielu zachowań, które i nam (rodzicom) i im samym
      maja ułatwić życie i przecież o to chodzi. Ubieranie, samodzielne siusianie,
      mycie ząbków, rączek, a do tego piosenki, wierszyki, lepienie, malowanie (itp).
      No przyznacie to dużo. Ja bardzo szanuje Panie z przedszkola i uważam, że
      zrobiły dla mojego dziecka i innych oczywiście też, co tylko umiały. Heh , dodam
      jeszcze, że Ola czasem wychodzi z sali ze spodenkami ubranymi tyłem do przodu,
      ale sie tym nie przejmuję, znam moje dziecko i wiem, że jak sie uprze to koniec.
      Nawet na spodenki tyłem do przodu.
      Czasem myślę, że nam rodzicom potrzeba sie troche wyluzować. I nie myśleć o
      wychowawcach i nauczycielach ( paniach w przedszkolu ), jak o ludziach którzy na
      nic innego nie czekają , jak tylko, żeby celowo krzywdzić nasze dzieci .
      Wszystkim mamom przedszkolaków życzę takiego luzu na nowy rok smile
      Pozdrawiam
Pełna wersja