"znikanie" ubranek w przedszkolu

02.08.06, 14:44
Zdarzyło wam sie coś takiego ? W naszym przedszkolu nigdy nic nam nie
zginęło, ale w tym roku byliśmy w dwóch przedszkolach dyżurnych. Jak zwykle w
szatni zostawiłam siatkę z ubrankami na zmianę - bluzeczka, spodenki, majtki,
skrapetki, pidżamka i kapelusik "przeciwsłoneczny". No i przychodze po
dziecko któregoś dnia a siatki nie ma ... panie mnie przekonywały, że
kradzieże się nie zdarzają i że na pewno ktoś wziął przez pomyłkę, ale
minęły kolejne 3 dni (do końca dyżuru) i jakoś ubranek nikt nie odniósł. W
drugim przedszkolu siatka zginęła ostatniego dnia dyżuru, no i znowu, że
pewnie ktoś wziął przez pomyłkę albo może ktoś ukradł (bo tu podobno zdarzają
się kradzieże)..... dziwne, czy ludzie nie patrzą co biorą.... ciuchy nie
były jakieś ekskluzywne, ale akurat kapelusze na upał miałam tylko dwa,
piżamek też jakoś zawsze brakowało, więc jednak strata jest odczuwalna......
Pojde we wrześniu do tych przedszkoli spytać się czy ktoś czegoś nie
przyniósł, ale chyba małe szanse (pominąwszy fakt, ze kapelusz na upał
potrzebny jest teraz a nie we wrześniu)....
M
    • edytek1 Re: "znikanie" ubranek w przedszkolu 02.08.06, 15:36
      W naszym przedszkolu nic nigdy nie zginęło nie tylko nam, ale nie znam takiego
      przypadku ( choć bardzo się angażuję w życie przedszkola) za to zdażają się
      przypadki, ze w szatni leży coś tygodniami i jest niczyje tzn . wszycsy rodzice
      mowią: "nie nasze".
    • edytek1 Re: "znikanie" ubranek w przedszkolu 02.08.06, 15:38
      Za szybko poszło chciałam jeszcze dodać, że kiedy szukałam przedszkola dla
      córki w jednym weszłam do budynku obeszłam cały (łaczeni z szatnią ) i kikt se
      mną nie zainteresował :9 . Z szatni mogłabym wynieść nie jedna reklamówkę, ale
      pół szatni i nikt by tego nie widział.
      • mallard Re: "znikanie" ubranek w przedszkolu 03.08.06, 09:12
        edytek1 napisała:
        Z szatni mogłabym wynieść nie jedna reklamówkę, ale
        > pół szatni i nikt by tego nie widział.

        No a Wielki Brat, -zapomniałaś? wink

        Pozdrówka! (wakacyjne)
    • ariana1 Re: "znikanie" ubranek w przedszkolu 07.08.06, 10:34
      Mnie się zdarzyło. 2 razy zniknęła kurteczka mojej córki z wieszaka. Jedna
      odnalazła się na innym wieszaku, na innej szafce. A druga dopiero po paru
      dniach. Przyniósł ją rodzic tłumacząc,że myslał,że to polarek jego synka, a
      potem synek był chory i nie było go w przedszkolu i dopiero teraz połapali się
      z żoną,że to nie jego kurtka. Dla mnie pokrętne tłumaczenie. Zgłosiłam kradzież
      dyrekcji, poinformowałam panie i woźne,żeby zwracały uwagę czy ktoś odniesie.
      Zrobił się szum i wtedy facet odniósł.
      • scher Re: "znikanie" ubranek w przedszkolu 07.08.06, 16:34
        ariana1 napisała:

        > Dla mnie pokrętne tłumaczenie.

        Czemu pokrętne? Całkiem sensowne. Gdyby chcieli ukraść, to by ukradli, a nie
        odnosili.

        Sz.
        • kasiapfk Re: "znikanie" ubranek w przedszkolu 07.08.06, 19:12
          dla mnie też logiczne.
          Nawet bardzo - gdyby chciał naprawdę ukraść to właśnie z powodu szumu by się
          nie wychylał.
          W naszym przedskzolu zdarzyła nam się śmieszna historia: 3 dzieci (w tym mój)
          zamieniło się przypadkiem bluzami jeansowymi - z daleka wszystkie 3 podobne.
          Miesiąc trwało, zanim odkręciliśmy sprawę, bo albo dzieci chore po kolei, albo
          rodzice zpominali przynieśc (w tym ja...), albo w ogóle się nie zorientowali
          hihihih bo odbiera dziecko z przedskozla np. wujek.
      • judytak Re: "znikanie" ubranek w przedszkolu 07.08.06, 19:28
        ariana1 napisała:

        > Dla mnie pokrętne tłumaczenie. Zgłosiłam kradzież

        przecież to zwykła życiowa sytuacja
        dzieci odbierają nie tylko osoby doskonale się orientujące co do stanu i
        zawartości garderoby dziecka, ale też takie, które:
        nie do końca wiedzą, co dziecko ma (bo z nim nie mieszkaja, np. opiekunka)
        nie wiedzą, w czym dziecko wyszło rano z domu (kto inny zaprowadza, kto inny
        odbiera)
        nie zwracają uwagi na takie szczegóły jak wygląd kurtki (tacy już są z natury,
        zazwyczaj to mężczyźni, tata, dziadek itp.)

        pozdrawiam
        Judyta

        • magdalenkaaa78 Re: "znikanie" ubranek w przedszkolu 07.08.06, 20:38
          Moja teściowa dwa razy odbierała Kubusia. I dwa razy coś 'zwędziła'. Raz
          spodenki i raz skarpetki. Co więcej, zatrzymala te rzeczy iu siebie ( nawiasem
          mówiąc nigdy nie mogłam pojąc, czemu zabiera wszystko, łącznie z pieluszakmi na
          zmianę i kapciami, które i tak muszę przynieść następnego dnia ) żeby były na
          zmianę jak Kuba do niej przychodzi ( zostaje z nią czasem jak jest chory )
          Zorientowałam się że to nie nasze spodnie, a ona z rozbrajającą szczerością
          wyznała, że opróżniła nie tylko półeczkę wnuka ale i okoliczne szadfeczki, gdyż
          w wg niej to ja w kilka miejsc poutykałam rzeczy synka... Ubranka odniosłam,
          polozyłam na widoku... i dołożyłam soczek i batonika ...
          • monika9920 Re: "znikanie" ubranek w przedszkolu 08.08.06, 09:01
            Hihihi z tego wynika, ze mam szanse jeszcze odzyskać rzeczy... szkoda, że
            dopiero we wrześniu..... a swoją drogą to i tak wydaje mi sie cokolwiek dziwne,
            ze ludzie biorą rzeczy i po przyjsciu do domu nie weryfikują tego co wzięli....
            tym bardziej, że tu nie chodzilo o zamianę kurtek czy spodni a o wzięcie całej
            reklamówki z ubrankami, mimo, ze nie był to ostatni dzień dyżuru przedszkola...
            mi też zdarzyło się, że panie pomyliły spodnie, dziecko odebrała moja siostra ,
            która nie zna całej garderoby siostrzeńca, ale wtedy poinformowałam przedszkole
            o tym następnego dnia rano - i oczywiście odniosłam spodenki...
            M
      • moler1 Re: "znikanie" ubranek w przedszkolu 08.08.06, 09:48
        ariana1 napisała:

        > Mnie się zdarzyło. 2 razy zniknęła kurteczka mojej córki z wieszaka. Jedna
        > odnalazła się na innym wieszaku, na innej szafce. A druga dopiero po paru
        > dniach. Przyniósł ją rodzic tłumacząc,że myslał,że to polarek jego synka, a
        > potem synek był chory i nie było go w przedszkolu i dopiero teraz połapali
        się
        > z żoną,że to nie jego kurtka. Dla mnie pokrętne tłumaczenie. Zgłosiłam
        kradzież
        >
        > dyrekcji, poinformowałam panie i woźne,żeby zwracały uwagę czy ktoś odniesie.
        > Zrobił się szum i wtedy facet odniósł.

        Wątpię. myślę, że przecieniasz istotę swojego szumu...
        Tłumaczenia tego człowieka wydają mi się bardzo sensowne.

      • agnieszka_chabrzyk Re: "znikanie" ubranek w przedszkolu 08.08.06, 09:57
        ariana1 napisała:

        > Mnie się zdarzyło. 2 razy zniknęła kurteczka mojej córki z wieszaka. Jedna
        > odnalazła się na innym wieszaku, na innej szafce. A druga dopiero po paru
        > dniach. Przyniósł ją rodzic tłumacząc,że myslał,że to polarek jego synka, a
        > potem synek był chory i nie było go w przedszkolu i dopiero teraz połapali
        się
        > z żoną,że to nie jego kurtka. Dla mnie pokrętne tłumaczenie. Zgłosiłam
        kradzież
        >
        > dyrekcji, poinformowałam panie i woźne,żeby zwracały uwagę czy ktoś odniesie.
        > Zrobił się szum i wtedy facet odniósł.

        Woźne miały przyglądać się złodziejowi, który odnosi skradziony polarek? W myśl
        zasady, że przestępca wraca na miejsce zbrodni? Pokrętne tłumaczenia?
        Wystraszony facet-przestępca? smile))))))
        Ariano, może czas na lekarza??? smile))
    • ariana1 ale afera! łomatko 08.08.06, 23:47
      Boże mój! Ale na mnie wsiedliście! Po pierwsze dziecko odbierał ojciec a nie
      ktoś obcy: wujek, kuzyn, cioteczna babcia. Więc chyba orientuje się jakie
      ubrania posiada na stanie jego syn??? A nawet jeśli nie, to garderobę swojego
      dziecka zna matka i powinna odnieść obcą kurtkę do przedszkola na drugi dzień,
      nawet jeśli synek się rozchorował i był nieobecny. A po drugie woźne mogły
      zauważyć TĘ KONKRETNĄ kurtkę gdzieś leżącą a nie śledzić złodzieja wieszającego
      ją na szafce mojej córki. Agnieszko chabrzyk droga, odpuść sobie zjadliwą
      ironię, dobrze?
    • mama007 Re: "znikanie" ubranek w przedszkolu 09.08.06, 09:24
      swietny watek smile
      nam zginela kiedys tylko chustka na szyje i sie jakos dziwnie wcale nie
      odnalazla. trudno.
      ale chcialam dodac cos odnosnie odbierania dzieci przez osoby nie majace
      rozeznania w garderobie danego dziecka - to calkiem logiczne jak dla mnie. co
      prawda u mnie tylko ja odbieram Mala z przedszkola, ale pomyslalam sobie, ze
      jakby miala ją odebrac moja mama to z przejecia moglaby wyniesc pol szatni
      (zostawiajac w niej ubrania mojej corki, a biorac zupelnie inne oczywiscie) i
      nie zauwazyc tego przez kawal czasu... o ile nie zrobilaby jeszcze czegos
      innego (moze nie moje dziecko by wziela?smile). bo moja mama jest takim typem
      czlowieka, ktory potrafi wejsc na parkingu do cudzego samochodu (jesli samochod
      jest granatowy i w miare podobny do naszego suzuka, to = nasz) i jeszcze jak
      widzi obcego faceta za kolkiem, a nie mojego tate, to bezczelnie potrafi
      zapytac "co pan tutaj robi???!!" big_grin
      troche zrozumienia, bo zdarzaja sie jak widac tacy ludzie jak moja mama, i
      widocznie oni tez odbieraja dieci z przedszkoli smile))
      pozdrawiam
      aga
Pełna wersja