Dodaj do ulubionych

Pierwszy dzień w przedszkolu - jak sobie radzicie?

01.09.06, 09:36
Ja tylko patrzę na zegarek. Trochę mi smutno, chociaż moja córcia nie
płakała, ale mam wrażenie, że za mało się z nią pożegnałam, że pomyśli, że ją
porzuciałam. Martwię się też, że dałam za mało ubranek na przebranie i wogóle
jakoś mi tak dziwnie. A wy jak? Pozdrawiam
Olka
Obserwuj wątek
    • mamadominika3 Re: Pierwszy dzień w przedszkolu - jak sobie radz 01.09.06, 09:51
      Mój młody chodził już trochę od maja br, ale teraz miał długą przerwę (od
      połowy lipca). Poszedł dzielnie, mówił, że będzie się opiekował dziećmi, które
      płaczą. A ja siedzę i myślę, jak mu tam, co robi, czy nie tęskni. Strasznie
      nerwowa była dzisiaj w przedszkolu atmosfera - płaczące dzieci, zdezorientowani
      rodzice. Nie wiem, jak wy, ale ja odliczam godziny, kiedy go będę mogła stamtąd
      zabrać.
      • july.29 Re: Pierwszy dzień w przedszkolu - jak sobie radz 01.09.06, 09:57
        Witam,

        Dziś debiut w przedszkolu najmłodszego z naszych dzieci. Zaprowadził go mąż +
        najstarsza córka.
        Synek był bardzo dobrze nastawiony, od rana dopytywał się, kiedy w końcu będize
        mógł iść do przedszkola.
        Postanowiliśmy, że ja zostanę w domu, bo myślałam, że może się rozczulić
        bardziej przy mnie niż przy mężu.
        Nie wiem, co się stało, ale nie chciał męża wypuścić po 15 minutach (może
        trzeba było wyjść od razu, nie wiem) i płakał przez pół godziny.

        Została z nim na krótko siostra, która chodziła do tego samego przeszkola i
        synek się uspokoił, ale znowu płakał, gdy córka chciała wyjść. Mimo wszystko
        uważam, że lepiej zostawić dziecko w miarę szybko, bo jak widać takie
        zostawanie - przynajmniej u nas - nie zdało egzaminu.

        A mnie jest teraz byle jak. Czekam do 12 z minutami, kiedy odbiorę go po
        obiedzie.

        Z córką miałam przeprawę przez cały wrzesień, gdy poszła do przedszkola.
        Płakała, nie chciała chodzić, ale potem minęło i było coraz lepiej. Syn z kolei
        nie płakał ani dnia. Ciekawe, czy po tym pierwszym niezbyt udanym dniu,
        najmłodszy się w miarę szybko zaaklimatyzuje. Oby!

        Trzymam kciuki za wszystkie Mamy przedszkolaków i za dzielnych zuchów smile

        j.
    • doris991 Re: Pierwszy dzień w przedszkolu - jak sobie radz 01.09.06, 10:01
      no niby nie pierwszyzna bo Nadia chodziła do żłobka ale ze stresu zjadłam na
      śniadanie pól paczki ptasiego mleczka no i nie wiem co mam ze sobą zrobić.
      rano w domku trochę popłakała ale później jej przeszło i nawet chętie poszła,
      tylko mam takie wrażenie że też za mało sie pożegnałam. o zobaczymy po połudiu
      co mi powie
    • m_olka Re: Pierwszy dzień w przedszkolu - jak sobie radz 01.09.06, 10:13
      Ja najchętniej już teraz bym poszła po Weronika, a le u nas obiad jest o 13:30
      a zależy mi, żeby zaliczyła w pierwszym dniu wszystkie posiłki.
      Też zagryzam smutki słodyczami ( dwa batony, ze 4 bułki maslana, druga słodka
      kawa) Boję się, że ona myśli, że ją porzuciłam.
      Trzymam kciuki.
      Musibyć dobrze
      Olka
    • mona12 Re: Pierwszy dzień w przedszkolu - jak sobie radz 01.09.06, 10:28
      Mój synek też dziś debiutuje. Siedzę w pracy jak na szpilkach, cały czas o nim
      myślę - czy dobrze ubrałam, czy nie płacze, czy nie będzie głodny... Pożegnanie
      było bez łez - od razu pobiegł do sali i zaczął się bawić, musiliśmy wołać go,
      żeby przyszedł się pożegnać. Po obiedzie odbierze go babcia, a ja w pracy
      czekam na relacje...
    • mamaika Re: Pierwszy dzień w przedszkolu - jak sobie radz 01.09.06, 11:44
      Moj też debiutuje , spokojniutki ale widać po nim,że lekko stremowany, nie
      płakał ale minka taka lekko oszołomiona - nowa Pani i nie wiadomo co smile . Ja
      zdenerwowana , trochę pracuję i licze czas , bo i Pani i Dyrektorka
      stwierdziły ,że lepiej na dzień dobry odebrać maluchy po obiedzie czyli koło
      12.30. Dostanie terenówkę Hot wheelsa bo mu się zamarzyła po reklamach ot takie
      małe przekupstwo mamusi cierpiącej duszy smile . Swoją drogą to wydaje mi się,że
      rodzice znacznie bardziej to przeżywają, rano chciało mi się płakać ale dzielna
      byłam smile. Boję się , bo przyzwyczajony był do niani.
    • pszczolka Re: Pierwszy dzień w przedszkolu - jak sobie radz 01.09.06, 11:50
      Julcia też grzecznie podreptała do przedsazkola z Tatą- zadnych łez, ale minka
      niezbyt zadowolona- ma taki charakter- godzi sie na to czego nie lubi, ale nie
      jest zadowolona.
      Ja dzis nie pracuje, więc czatowałąm na męża pod blokiem i wiecie co?
      usiedliśmy na ławce i poryczeliśmy sie.
      Mąż poszedł do pracy, a ja by nie siedizeć i nie myśleć (by nie podglądać małej-
      przedszkole jest zaraz obok bloku) poszłam na zakupy- nie udały sie bo o
      niczym innym nie mogę mysleć. Teraz wytsprzatałam dom, kupiłam ulubione zelki
      małej i czekam do 12.30.
      Boje sie, ze najgorsze przed nami (jeszcze nie wiem jak było dziś).
      Trzymajcie sie ciepło. a wieczorkiem kiedy wytulicie swoich przedszkolaczków
      napiszcie jak dzieciaczkom minął dzień.
      Pozdrawiam Maja
    • golabek1 Re: Pierwszy dzień w przedszkolu - jak sobie radz 01.09.06, 12:20
      ale "zadroszczę" rodzicom, których dzieci bez problemu poszły do przedszola.
      Moja córka poszła wczoraj z babcią (ja poszłam na trochę. niestety kiedy
      wychodziłam płacz był okropny, babcia nie mogła jej uspokoić, i w końcu wróciły
      do domu. dziś nie chciała iść do przedszkola, nie chciała mnie puścić do pracy.
      w przedszolu płacz i odrywanie od babci. podobno tylko ona płakała. tak mi źle.
      Niby rozmawiałam o przedszkolu, chciała iść, chciała sie bawić, ale teraz nie
      wiem jak to będzie, jak ja będą ją odprowadzać. wszędzie piszą, że trzeba
      powiedzieć dziecku, że się wychodzi i wróci. dać buzi, zrobić pa,pa i co ?
      pewnie gdybym zniknęła wczoraj z oczu małej tak nagle, to byloby lepiej,
      poszukałaby mnie chiwlę i nie byloby płaczu, a tak KICHA.
      Ale mi źle.

      kasia
      • agnieszka_gk Re: Pierwszy dzień w przedszkolu - jak sobie radz 01.09.06, 15:45
        golabek, wiem jak możesz się czuć; moja córka zaczęła przedszkole 2 tyg temu i
        pierwszy tydzień był dramat - zaprowadzała ja opiekunka i nie córka nie
        pozwalała jej wyjśc z sali, a nawet jak była z nią w sali to płakała; na
        szczęście była jedynym takim dzieckiem, a do tego przedszkole bardzo
        profesjonalnie podeszło do problemu i wspólnie wypracowaliśmy scenariusz, że
        (1) jedna z 3 pań będzie dedykowana wyłacznie mojej córce, (2) ja zacznę ja
        odprowadzać, bo ja muszę iśc do pracy i ona o tym wie. Po dwóch dniach płaczu
        przy rozstaniu (szybko uspokajała się zaraz po), ostatnie dwa dni były
        bezproblemowe a dziś była już prawie cały dzień 8.30-15.00, czyli tyle ile
        będzie docelowo. Mam nadzieję, że wami też sie jakoś zajmą i pomogą dziecku
        łagodnie wejśc w grupę. U nas problem polegał na tym, że dziecko nie czuło się
        tam bezpiecznie, ale jako takiego przedszkola nie odrzucała - a nwet jej się
        tam podobało.
    • anies75 Re: Pierwszy dzień w przedszkolu - jak sobie radz 01.09.06, 12:36
      moj syn mnie olał, musi mnie strasznie nie lubić wink
      zobaczł dzieci, basen z piłkami, zabawki
      i zapomniał o matce
      on jest strasznie spragniony kontaktu z dziecmi
      zreszta już rano chciał iść, obudził sie o 6, zjadł herbatnika i stał przy
      drzwiach by wyjść, chyba to konsekwencja wczorajszego rozmawiania z nim że rano
      wstanie, zje ciastko i pójdzie...
      na dniach otwartych był zachwycony, ale to tylko dwa razy po poł godzinki i to
      z mamą
      ciekawe jak będzie przy odbiorze
    • ostrra jak minął dzień 01.09.06, 13:56
      Moje dziecię wróciło do domku ok. 13-tej. Od tatusia, który je odebrał nie
      uzyskałam żadnych informacji, poza tym, że było ok. i podobno z pania śpiewał
      piosenkismile

      Rozmawiałam z małym przez telefon. Zachwycony mówił, że było fajnie, był jego
      ulubiony kolega z piaskownicy, jadł zupkę i że była ona dobra. A teraz jest
      zajęty i nie ma czasu ze mną rozmawiaćsmile

      To chyba nie było tak źlesmile
      • pszczolka Re: jak minął dzień 01.09.06, 14:05
        u nas też było w porządku.
        Jak Julcia wychodziła z Panią z sali słyszałam "do widzenia do miłego
        zobaczenia" padajace z jej ust, a potem to juz był potok słów: że jadła zupe i
        mięsko i groszki, ze była na placu zabaw, ze sa nowe rysunki w przedszkolu, ze
        jest duża zjeżdzalnia, że nie robiła siku bo jej sie nie chciało. Jestem
        szczęśliwa, ale wydaje mi sie, ze wszystko przed nami kochane mamy...dziecko
        oswoi sie z nowościami i bedzie trochę trudniej. Ja pytam Julii, czy pójdzie do
        przedszkola w poniedziałek i zapada głucha cisza. Pytałam czy było fajnie...po
        kilku pytaniach powiedziała "tak". Postanowiłam, ze dam sobie spokój z
        wypytywaniem, bo mogę ją przerazić, Poczekamy do poniedziałku.
        Wkurzam się tylko na siebie, że nie dopytałam o wszystko Pani w przedszkolu.
        Usłyszałam, ze wszystko w porządku, ze nie płakała, jadła, rozmawiała...tyle mi
        wystarczyło, bo chciałam nacieszyć sie małą, a tu od dziecka słyszę, ze nie
        jadło sniadania tylko napiło sie kawy?!
        no cóż....trzymajcie sie Mamusie,
        Pozdrawiam Maja
        • ostrra Re: jak minął dzień 01.09.06, 14:47
          Też mi się wydaje, ze pierwszy dzień to była fascynacja nowością. Pójście do
          przedszkola dziecko mogło potraktować jak wielką przygodę i chciało być dzielne.

          Potem może być trudniej .... Ale z drugiej strony, jeśli ma siedzieć z babcią w
          domu, to chyba fajniej jest jednak w przedszkolu, z rówieśnikami i młodą
          panią....

          • pszczolka Re: jak minął dzień 01.09.06, 14:51
            jasne, ze jest fajniej i lepiej w przedszkolu- to wszystko dla dobra dziecka.
            Zauwazyłam to po córeczce- do 2 urodzin interesowała sie puzlami, rysowaniem,
            wyklejaniem- widać było, ze się rozwija. Potem prawdopodobnie z mojej winy, bo
            brakło mi pomysłów, nie wprowadzałam nic nowego, rozwojowego wszystko sie
            zatrzymało, a nawet troszke cofnęło. Człowiek poprostu nie wie wszystkiego, nie
            wie co dzicko w danym momencie rozwoju jest potrzebne no i nie ma czasu- a tam
            Panie są tylko dla nich.
            Pozdrawiam. Maja
            • silvik Re: jak minął dzień 01.09.06, 14:58
              Jak na razzie, ok.
              Mateusza odebrałam zaraz po obiadku, szczęśliwy, zadowolony...nawet zjadł
              ładnie posiłki, czego bardzo się obawiałam...zobaczymy jak będzie w
              poniedziałek i pozostałe dni...
              • ostrra poniedziałek - na razie rewelacyjnie:))))) 04.09.06, 11:46
                Dostałam dziś rano telefon od kolezanki, której synek chodzi z moim do jednej
                grupy. Ona swojego zaprowadziła o późniejszej godzinie.
                I podobno moje dziecię jest bardzo dzielne, jako jedno z nielicznych w ogóle
                nie płakało. Co więcej, Mikołaj podobno pocieszał jakiegoś płaczącego chłopca.

                Eh, aby jak najdłużej tak byłosmile

                Dziś rano sam mnie pospieszał, bo on nie może się spóźnić. I spokojnie został
                sam w pustym przedszkolu (byliśmy na 7:00 i on niestety był pierwszy)

    • asiax Re: Pierwszy dzień w przedszkolu - jak sobie radz 01.09.06, 16:18

      A ja jestem podłamana. Mój synek ugryzł jedno dziecko i pobił inne..sad( Jest
      łobuziakiem chociaż nie mam pojęcia skąd u niego taki charakterek.

      Poza tym zsikał się 4 razy na podłogę bo był zbyt zajęty zabawą.
      Chyba przysporzył mnóstwa pracy przedszkolankom sad(
      Za to jemu bardzo się podobało. Szczególnie podwieczorek wink
      Kocham mojego diabełka ale nie wiem co z nim robić
      J.
    • m_olka Re: Pierwszy dzień w przedszkolu - jak sobie radz 01.09.06, 16:31
      Moją córcię też odebrałam zaraz po obiadku. Ucieszyła się jak mnie zauważyła,
      ale nie chciała do domu. Miała naklejki na bluzce za dobre sprawowanie, że
      zjadła, że sprząta itd. Szkoda, że domu tak nie ma, chyba wprowadze te
      naklejki. Poza tym Weronika każe mi w domu nad ręcznikiem przyklejić jej
      znaczek. Jestem dobrej myśli co do kolejnych dni. Przypuszczam, że przyjdą
      kryzysy, ale poradzimy sobie. A dzisiaj gratuluję wszystkim nowym
      przedszkolakom i dzilenym rodzicom
      Olka
    • bemola1 Re: Pierwszy dzień w przedszkolu - jak sobie radz 01.09.06, 16:57
      Ha!
      Zostawilam dziecko w przedszkolu - i obie plakalysmy. Jak sie pozniej
      dowiedzialam - cora tylko 15 minut, a jak poszla na plac zabaw, to juz szalala
      na calego. Kolezanke juz sobie znalazla (2 najwyzsze z calej grupy). A jak
      przyszlam po obiedzie, to zapytala, czy nastepnym razem bedzie mogla zluzej zostac.
      Okazalo sie, ze to ja bardziej przezylam wielki pierwszy dzien w przedszkolu wink)
      • donzab81 Re: Pierwszy dzień w przedszkolu - jak sobie radz 01.09.06, 17:39
        Nasz debiut wyglądał tak!!!
        Mały 2,5 roku od 6 rano nie spał bo idzie do przedszkola ,rano dzielnie dał mi
        buziaka i zrobił pa pa -myślałam super nie płacze.Niestety jak przyszłam po
        niego po obiadku o 12.05 to jak mnie zobaczył wpadł w szał -ryk ,zaczął mnie
        całować przytulać i strasznie płakał-ja też!!!Panie powiedziały ,że nie był o
        źle ,ale płakał jak się zorientował ,że mamy nie ma ,nikomu nie chciał się dać
        uspokoić tylko młodej praktykantce P.Karolinie-całe szczęście ,że była.Zajęły
        go zabawą i przeszło ,siusiu wołał to połowa sukcesu.A co będzie
        wponiedziałek???Aha jak przyszedł do domu to zasnął o 13 a wstał po 16.00!!!
    • myzo75 Re: Pierwszy dzień w przedszkolu - jak sobie radz 02.09.06, 00:13
      Mój mały bąbel (równo 3 lata i 3 dni) jak go budziłam rozkleił powieki,
      wymamrotał "już idę do przedszkola? Już jest rano?" i natychmiast był na równych
      nogach. A na miejscu jeszcze nie znaleźliśmy szafki żeby przebrać buty, a on już
      bez butów stał w wejściu do sali. Był tak podekscytowany, że nie dał mi nawet
      buziaka ani nie powiedział "Pa". Jak o 13 mnie zobaczył to dopiero zaczął
      szlochać (trochę naciągając) "Już?! Już muszę iść? Mama, nie..." A to był jego
      absolutny debiut w przedszkolu, absolutnie pierwszy dzień. Mam nadzieję że
      zawsze będzie tak chętny. Pozdrawiam wszystkich!
    • szymeczka Re: Pierwszy dzień w przedszkolu - jak sobie radz 02.09.06, 10:18
      Hejka! Prowadziłam rano mojego synka z bulem żołądka i ściśniętym gardłem, tak
      bardzo przeżywałam ten pierwszy dzień. A mój przedszkolaczek zrobił papa, dał
      buziaczka i pobiegł do zabawek. Byłam w ciężkim szoku! Po pięciu godzinach go
      odbierałam, to był w świetnym nastroju i obiecał paniom przedszkolankom, że
      wróci do nich w poniedziałem. Jestem z niego bardzo dumna, a siebie od dzisiaj
      nazywam tchórzem. Trzymajcie się mamuśki, wszystko będzie ok (wiem, wiem, teraz
      tak mówię). Pozdr5awiam i życzę "lekkiego" wkroczenie w kolejną FAZĘ ŻYCIA
      NASZYCH MALUSZKÓW.
      • agnieszka_r_d Re: Pierwszy dzień w przedszkolu - jak sobie radz 06.09.06, 12:01
        Witam!
        U nas podobnie. Dzień dobry do pani przedszkolanki, papa do rodziców, i prosto
        do regału z zabawkami. Kamień mi spadł z serca ! Bałam się, bo nasz Łukaszek to
        taki "cycuś mamusi" NIGDY nie chciał spać poza domem bez rodziców (np. u
        babci). A tu proszę bardzo ! Jestem baaardzo pozytywnie zdziwiona !
        Następnego dnia rano:
        M: "Łukaszku pobudka, jedziemy do przedszkola"
        Ł (oczka jeszcze nie do końca otwarte): "hula hula ...." (tzn hura, hura smile )

        A mój stres był podwójny bo starszy brat Januszek powędrował do szkoły (też mu
        się podoba)
    • maklima Re: Pierwszy dzień w przedszkolu - jak sobie radz 02.09.06, 18:35
      nasza wstała o 7,15 przed budzikiem i pyta "czy to już jest ta WRZEŚNIA..."
      no a skoro jest to poszłysmy...
      ona wparowała do sali i ani myśleć pozegnać sie z matka ta ja za nią i tak z
      cztery razy mówie- to idę a ona nawet nie patrząc na mnie "acha..."
      i tak sobie myśle co ja mam z sobą zrobić....
      a jednak to prawda to nie dzieci a mamy bardziej przerzywaja tyle że niektóre
      maluch sie tym zjawiskiem zarażają...
      acha obiad poszedł z dokładką....
    • wintergirl Re: Pierwszy dzień w przedszkolu - jak sobie radz 04.09.06, 10:29
      U nas dzisiaj był pierwszy dzień. Ja nie spałam z nerwów od 5-tej. Zajechaliśmy
      do przedszkola, przebraliśmy butki, dziecko dało mi buziaka i poszło z panią.
      Byłam trochę zaszokowana a teraz oczywiście cały czas się martwię. Co będzie
      jak wrócę po niego?!
      Mój mąż luzak najpierw, zgrywał twardziela a o 10:00 zadzwonił i pytał czy
      możemy już po Konrada pojechać. A ja się zamartwiam czy będzie coś jadł, czy
      się nie posiusia, czy będzie płakał jak się zorientuje, że nas nie ma. No a
      najbardziej się martwię co będzie jutro. Bo mamy całą rodzinę przeciwko sobie -
      wszyscy uważają, że jest za mały na przedzkole (3 lata 2 miesiące!), że będzie
      chorował, że to głupota itd.
      Mam nadzieję, że jednak będzie dobrze. Oczywiście siedzę jak na szpilkach i
      liczę minuty do 13-tej.
      • wintergirl Re: Pierwszy dzień w przedszkolu - jak sobie radz 04.09.06, 14:09
        Pierwszy dzień zakończony chyba sukcesem. Pani mówiła, że był grzeczny, nie
        płakał, bawił się. Potrzebował tylko pomocy z jedzeniem. Dziecko przywitało nas
        z radością i poszedł z nami do domu. Chyba jest po prostu w szoku. Twierdzi, że
        jutro też chce iść ale prawdę poznamy rano.
        Z Waszych wypowiedzi wiem, że kryzys nadejdzie w sposób nieunikniony, czekam
        tylko kiedy.
    • yenna_m Re: Pierwszy dzień w przedszkolu - jak sobie radz 04.09.06, 10:38
      zaprowadziła dwie sztuki

      pierwsze weszlo "na grupę" starsze dziecię - calkiem zadowolone
      drugie weszło... drugie wink o dziwo - odbyło się bez płaczu, szarpaniny,
      zapierania się nogami. Czyli chłopak dorósł do przedszkola.

      A jak sobie pomyślę pierwszy tydzień w przedszkolu starszaka (3 lata temu) to
      do tej pory mnie ciarki przechodzą.
      Nad wyraz dobrze młodszy zniósł rozstanie z mamą i wrzucenie w tryby
      niepublicznej edukacji wink
      • rybkaisia u nas tragedia 04.09.06, 10:54

        U nas w przedszkolu no.... nie najlepiej, nie napiszę 'masakra', żeby nie
        wystraszyć innychsmile) Zadzwoniłam o 12.oo w piątek, żeby zapytać czy nie ma w
        przedszkolu jakiegoś histeryzującego maluszka, którego trzeba natychmiast
        odebrać. A Pani pyta czy jestem mamą Weroniki, takiej dużej dziewczynki po
        potwierdzeniu, że tak, pani powiedziała cytuję: "no płacze bidulka
        cały czas" Wrrrrrrr.... Teraz to i ja płakałam. Wytrzymałam jednak i pojechałam
        po leżakach o 14. Pierwsze słowa Isi: mamo weź mnie stąd!.
        Od pani dowiedziałam się (jest to znajoma mojej teściowej więc raczej jestem
        spokojna, chociaż w tym względzie), że co sobie przypomniała o mamie to płakała
        i ona ją wtedy cały czas tuliła. Nie chciała jeść w ogóle, tylko piła. Była
        mało samodzielna, do toalety chodziła z panią za rączkę, podczas gdy ja już
        przyszłam do przedszkola stała się całkowice wesołą i samodzielną dziewczynką
        (czekałam jeszcze aż zje deserek) Całe popołudnie jednak była bardzo
        zadowolona, dostała prezent dla dzielnego przedszkolaka i z uśmiechem
        opowiadała o przedszkolu aż do wieczora.....
        Wyczułam, że coś jest nie tak, bo nie chciała iść spać - myślała chyba, że jak
        nie zaśnie to nie będzie rana i nie pódzie do przedszkola.....Wytłumaczyłam, że
        jutro sobota i nie idziemy nigdzie. Po godzinie histerii - wyrzucania, że
        dzieci są wstręne, maluszki nie mówią (????) i tam jest nudno - zasnęła. A
        rano, po wybadaniu nas i stwierdzeniu, że nie możliwości żeby nie poszła do
        przedszkola w poniedziałek, pytała 150 razy (nie przesadzam) czy odbiorę ją
        prędko, najprędzej i najszybciej jak się da po leżaczkach.... I tak pytała aż
        do dzisiaj rana (łącznie z tym, że budziła się w nocy i też pytała - czy na
        pewno ją odbiorę). Rano zaprowadził ją tata i poszła ładnie z panią do sali ale
        jednak zapłakana i z pytaniem na ustach czy 'mama przyjdzie jak najszybciej
        zaraz po leżaczkach'?
        Aż boję się zadzwonić, bo jak usłyszę, że płacze to jestem gotowa pojechać od
        razu...
        • yenna_m Re: u nas tragedia 04.09.06, 11:11
          oj, znam to uczucie

          pamietam, że jak 3 lata temu pierwszy raz oddajac Michała do przedszkola
          usyszalam na podworku jego placz dobiegajacy z sali rpzez uchylone okno -
          poczulam sie jak zwykla swinia.

          Mialam ochote go stamtad zabrac od razu.

          Oczywiscie po powrocie do domu splakalam się strasznie.
          Potem z kazdym dniem bylo juz lepiej.

          Ale strasznie bylo.

          Ile lat ma Twoja coreczka, rybkoisiu?
          • rybkaisia Re: u nas tragedia 04.09.06, 11:16

            Dzięki yenna_msmile też myślę, że z dnia na dzień będzie lepiej. Isia skończy 3
            latka 13.09. Czuję się okropnie, że moje dzieciątko tak to przeżywa. Tak się
            cieszyła na to przedszkole... Nie wiem jak można ją bardziej zapewnić, że
            zostanie odebrana z przedszkola. Sama powtarza: 'Mamo, dobrze mi tam ale
            przyjdziesz po mnie na pewno?'
            • yenna_m Re: u nas tragedia 04.09.06, 12:08
              no to odpowiadaj do znudzenia, ze przyjdziesz

              z dnia na dzien bedzie o wiele lepiej - popatrz, dzis juz jest lepiej

              oczywiscie dla mlodej to powazna zmiana w zyciu i moze reagowac tak a nie
              inaczej

              jesli mowi, ze jej tam dobrze, to daj jej szanse na usamodzielnienie sie i
              sprobuj (taaaa.... latwo radzic....) nie pokazywac jej, ze tak bardzo
              przezywasz te przedszkolne rozłąki

              poza tym ona jeszcze jest malutka i pewnie to pierwsza sytuacja, gdy musiala
              zostac w obcym miejscu z obcymi osobami?

              trzymam kciuki.
        • natalia433 Re: u nas tragedia 04.09.06, 11:14
          Rybkaisia no rzeczywiście u was nieciekawie.ale może twoja córcia jednak
          przekona się do przedszkola.
          U nas dzisiaj drugi dzień, mały wstał o 6.00 gotowy ruszać do przedszkola, po
          przebraniu bucików odrazu maszerował do sali, ale tak mu sie podobało w sali
          gdzie rano zbieraja sie wszystkie dzieci że nie chciał iść na górę do swojej
          sali tylko twierdził uparcie że zostaje na dole i będzie sie bawił, Pani
          przedszkolanka przekonała go jednak i dzielnie pomaszerował z wszystkimi
          dziećmi.
          o 15.00 go odbieram i jestem ciekawa jak minie mu drugi dzień, dzisiaj było
          zdecydowanie więcej dzieci w grupie niż w piątek....w ogóle to dzisiaj mam
          wiekszego stresa niż w piatek miałam.
    • bea_bak1 Re: Pierwszy dzień w przedszkolu - jak sobie radz 04.09.06, 13:46
      Mnie tylko jedno irytuje w przedszkolu, gdzie już drugi raz była moja Magda (W-
      wa, przedszkole nr90 na Bródnie): pani zajmuje się płaczącymi dziećmi, w ogole
      nie zwraca uwagi na inne nie płaczace dzieci, ktore rozeszly sie po sali i
      jedne się zajęly czyms inne nie...
      Po prostu oczekiwałam, ze pani jakoś zintegruje wszystkie dzieci (odwróci uwagę
      płaczących) np w kółeczku na środku sali, jakoś nauczy dzieci wspólnego
      powitania itp...
      nie wiem, może przesadzam, ale coś mi nie gra w organizacji, a zwłaszcza to, że
      dzieci-maluchy przez pierwszy miesiąc nie wychodzą na dwór bo jak się
      dowiedziałam - dzieci uciekają! To co robią te panie ???

      Czy macie podobne - złe- doświadczenia z pierwszych dni i czy to sie zmnieniło,
      czy ja powinnam zmnienić oczekiwania?
      pozdrawiam cieplutko
      Beata
      • jafiga Re: Pierwszy dzień w przedszkolu - jak sobie radz 04.09.06, 14:24
        u nas w zasadzie dobrze..poza wspomnianym juz u nas wAtkiem
        wyzywienia...paprykarz, konserwa bigos...no jak dla mnie niecikawie-dzis
        ogladalm calotygodniowe menu - no troszke juz jest lepiej ale sporo bym
        wywalila potraw...moze jestem przewrazliwona..moje dziecko nie przywyklo do
        takiej kuchni..inaczej sie u nas jada, dzis np nie tknela nic...ma temperaturke
        moze to dlatego..ogolnie ma fajna grupke 18 osobowa diwe panie do tego-pani
        wychowawczyni nr1 + pani pomagajaca oraz pani wych nr2-po poludniu+pani
        pomagajaca-mysle ze opieka jest dobra smile czekam na dalszy bieg wydarzen
Inne wątki na temat:

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka