Walka o zabawki na śmierć i życie!

05.09.06, 11:30
Witam sedecznie wszystkie Mamusie!
Mój synek od poniedziałku zaczął chodzić do maluchów. W przedszkolu nie
płacze, idzie na razie chetnie, tym bardziej, że razem z nim chodzi sąsiadka
z grupy, z którą czuje się bezpiecznie. Otóż już po pierwszych dniach widzę w
synku wielką zmianę. Mały choć jest jedynakiem, zawsze chętnie dzielił się
zabawkami z dziećmi, pokazywał dawał na chwilę, nigdy nie było z tym
specjalnych problemów, np. zgodnie bawili się z małą sąsiadką obok siebie,
nie wchodząc sobie w paradę specjalnie. Natomiast odkąd zaczął chodzić do
przedszkola, każde dziecko w domu (i wprzedszkolu również) traktuje jak
potencjalnego wroga, który chce odebrać mu "jego" zabawki. Oczywiście
rozumiem, że to trudna sytuacja bo łatwiej jest dziecku w relacjach z jednyn
kolegą, czy kolezanką niż całą grupą dzieci, gdzie panuje raczej "wolna
amerykanka" i poczucie własności i bezpieczeństwa zostaje zachwiane, nie wiem
jednak jak rozwiązać ten problem, bo nawet w domu najpierw cieszy się z
gości, a potem wypędza kolezankę i wyrywa wszystkie zabawki, choć nigdy tego
nie robił wczesniej. Tłumaczenie na razie niewiele daje, mam wrażenie że nie
bardzo rozumie, nie ma jeszcze trzech lat, kiwa głową że będzie się dzielił a
potem walczy o swoje jak o ogień. Jak tak dalej pójdzie to przestaną nas
odwiedzać znajomi, wczoraj uciekli w popłochu taką zrobił awanturę,
oczywiście cały czas mu tłumaczę, odbieram zabawki i powstrzymuje, co kończy
się krzykiem. Może któraś z mam spotkała się z takim zachowaniem u swojej
pociechy, może to naturalne i jest typową reakcją na przedszkole, proszę o
pomoc jak temu zaradzić.
    • izabela_741 Re: Walka o zabawki na śmierć i życie! 05.09.06, 11:55
      Mysle, ze to sie w naturalny sposo "samo" ulozy, bo przedszkolanki wytlumacza
      dzieciom,ze zabawki sa wspolne.
      Ja postanowilam w kazdym razie tego nie przezywac, zapewniona przez psychologa,
      ze to wlasciwie rodzice maja wiekszy problem niz dzieci.
    • anies75 Re: Walka o zabawki na śmierć i życie! 05.09.06, 12:02
      u mojego mimo ze jedynak dotad dzielący sie wszystkim
      nawet bez przedszkola, jakos z m-c temu nastapił zwrot i dziecko zaczęło
      walczyć o swoje, narazie przegrywa bo to pierwsze boje ale widzę że nie
      załamuje go przegrana ...
      no cóż.. taki etap chyba
    • taaszaa Re: Walka o zabawki na śmierć i życie! 05.09.06, 12:11
      Dziękuję bardzo, za odpowiedzi. Chyba rzeczywiście postaram się nie przeżywać.
      Tylko na razie trudno jest nam przetrwać choćby krótkie odwiedziny sąsiadki z
      córeczką, starsi nie mogą słowa zamienić, taka jest od razu wojna i krzyk o
      zabawki.
      Może trzeba więcej rozmawiać o tym, trochę poćwiczyć... i dać sobie czas.
      Jak myślicie?
    • magdalenkaaa78 Re: Walka o zabawki na śmierć i życie! 05.09.06, 13:45
      Moj synek wczoraj poszedł do pzredszkola ze swoim samochodzikiem. Nie wiem, na
      ile jest to praktykowany zwyczaj, ale widzialam wiele dzieci z zabawkami,
      lalami czy misiami. I...Jakiś chłopiec zabrał mu ten samochód, urwał kółka,
      połamał zdezaki. Na dodatek powiedzial "cioci" ze to jego zabawka! Kuba prawie
      nie mowi, ale podobno jakoś "cioci" tłumaczył,że to jego. Ta nie mogąc
      rozstrzygnąć sporu zabawkę schowała. A ja jestem mądrzejsza o doświadczenie -
      prywatna zabawka musi być podpisana.
      Moja żaba jest po złobu i tam też niestety nauczył się zabierać dzieciom
      samochody. Ale w wypisie ze złobka ma napisane, że dzieli się klockami wink
    • neomia Re: Walka o zabawki na śmierć i życie! 05.09.06, 16:39
      Dzieci dopiero uczą się współpracy, nie wyrywania zabawek, wspólnej zabawy. Z
      moimi dziećmi (skończą trzy lata) opracowaliśmy system wymiany, czyli jeśli
      chcę jakąś zabawkę, proponuję inna w zamian, przy czym nie zmuszamy do wymiany.
      Nie wiem jak w przedszkolu, czy uda się moim dzieciom zamieniać... W domu to
      funkcjonuje od ponad roku. Inny sposób to zaproponowanie synkowi, by wybrał
      zabawki, którymi pozwoli bawić się gościom. Wtedy będzie twojemu synkowi
      łatwiej. Sposób się sprawdza u bratanka, który jest jedynakiem w dodatku bardzo
      dbającym o swoje zabawki.
      Mój Misiu też zabrał do przedszkola samochód. Małego zdezelowanego forda Ka
      zwanego przez niego Maluchem.( Starałam się, aby wybór padł na model którego
      nie będzie żal, gdyby zaginął) Wczoraj po południu przy odbiorze zapomniałam
      całkowicie o autku, ale mój synek nie. Krzyknął do mnie z dumą „ Na sali
      dzieci” i przyniósł z sali. Byłam w lekkim szoku – pamiętał, dużo powiedział,
      pozwolił się bawić. Nie wiem jak dzisiaj , czy pamiętał...
      Córcia pierwszego dnia wzięła ze sobą piłkę, ale w szatni kazała schować do
      swojej kurteczki, mała bystrzacha.
Pełna wersja