Zapytać Panie w przedszkolu czy odczekać?

08.09.06, 16:20
Moja spokojna 2,5 latka rozpoczęła życie przedszkolaka przed 2 tygodniami.
Dziś po przedszkolu z zawadiacką minką podbiegła do mnie deliatnie uderzając
mnie "z główki". Spytałam ją, kto tak robi. Odpowiedziała: "Wiktor". Moje
pytanie: "Komu tak zrobił?" Marta: "Martusi". Ja: I co Marta zrobiła?"
Odpowiedź: "Płakała". A co Pani powiedziała Wiktorowi: "Nie wolno".
Dziś, gdy ją odbierałam Pani powiedziała, że Marta nie uroniła dziś ani
jednej łezki. Zastanawiam się, czy spytać Pani delikatnie w poniedziałek czy
taka sytuacja miała miejsce. Poza tym nie wiem czy uczyć dziecko oddawać, czy
raczej, żeby głośno i stanowczo odpowiadała, że tak nie wolno. Na razie
Martunia jest nieporadna i "na podwórku" w sytuacjach konfliktów z dziećmi,
np. zabierania zabawek szuka w nas oparcia.
    • annanow261 Re: Zapytać Panie w przedszkolu czy odczekać? 08.09.06, 18:25
      moim zdaniem powinnaś uczyć pokojowego rozwiązywania bo z takim chłopcem i tak
      nie da sobie rady poza tym to do niczego nie prowadzi. Niestety ja mam córkę
      która się tak potrafi zachowywać walczę z tym ale to nie takie proste.
    • mloda0242 Re: Zapytać Panie w przedszkolu czy odczekać? 10.09.06, 12:03
      możesz zapytać, tylko po co, pewnie tak właśnie było; w grupie
      kilkunastu/kilkudziesięciu dzieci takie sytuacje się zdarzają i (nie oszukujmy
      się) będą się zdarzać; między innymi po to posyłamy dzieci do przedszkola - żeby
      nabrały samodzielności, umiejętności współżycia i współdziałania w grupie -
      Twoja Mała też się tego nauczy, spokojnie; i to pewnie szybciej niż myślisz,
      więc głowa do góry i nie zamartwiaj się, bo na pewno sobie poradzi smile
    • dd27 Re: Zapytać Panie w przedszkolu czy odczekać? 11.09.06, 10:23
      Mam ten sam problem. Moj synek 3latka poszedł właśnie do przedszkola i kiedy
      wraca to opowiada mi że jakiś chłopiec na niego krzyczał,inny mu zbarał
      zabawkę. Mój synek jest z gatunku tych spokojnych, co na innych nie krzyczą,
      zabawek nie zabierają itp.
      I teraz mam dylemat: co mam odpowiadać, czy mówić mu żeby on też na nich
      krzyczał - nie pedagogiczne, ale nie chcę też żeby wyrósł na takiego, który nie
      umie o siebie zadbać. Z zabawkami można rozwiązać jakoś pokojowo, ale z biciem
      i krzyczyniem nie umiem. Może ktoś ma jakieś doświadczenie ze spokojnymi
      dziećmi?
      • anies75 Re: Zapytać Panie w przedszkolu czy odczekać? 11.09.06, 10:37
        ja myslę że nauczy sie oddawać sam, czy chcesz czy nie
        większośc dzieci przedszkolnych czy nawet złobkowych jak spotykałam na placach
        zabaw latem to umiało sobie poradzić z innymi dziećmi na swój sposób
        dzieci w przedszkolu uczą się róznych rzeczy nie tylko dobrych
    • agnieszka_r_d Zapytać ! 11.09.06, 14:45
      Mieliśmy z mężem podobny problem. Początkowo "odpuszczaliśmy", potem ... Jasio
      nauczył się "oddawać". I wtedy zaczęły się skargi na niego, bo przedszkolanka
      nie widziała jak jest szturchany / szczypany, tylko jak się bronił.
      Ostro zdenerwowałam się dnia pewnego - Jasio wrócił z przedszkola z czerwonymi
      plamami na policzku. Na nasze pytania "co się stało" , odpowiedział "Adaś mnie
      poszczypał", "a pani widziała ?" -"nie, bo akurat wyszła". Następnego dnia rano
      chciałam zasygnalizować problem, ale oczywiście jeszcze nie było żadnej pani z
      ich grupy (o godz. 7.20).
      Po ósmej dotarłam do pracy i od razu telefon z przedszkola: "czy widziała pani
      co Jasio ma na policzkach ?" -"tak, powiedział, że Adaś go uszczypnął, rano
      nawet chciałam ..." -"proszę pani !!!, po pierwsze to on fantazjuje (!!!), a po
      drugie to mi wygląda na różyczkę".
      To ja w panice po dziecko do przedszkola, do lekarza, a lekarz mówi, że uraz
      mechaniczny (żyłki popękane w niektórych miejscach), może powstać po szczypaniu
      (bo oczywiście zapytałam).
      Ech, szkoda, że nie wzięłam tego na piśmie ....
    • mamamata Re: Zapytać Panie w przedszkolu czy odczekać? 11.09.06, 15:43
      Moj synek rano rozplakal sie, ze nie chce do przedszkola, bo "dzieci na niego
      mowily" i go "bily". Oczywiscie pierwsza moja mysla bylo pojechac i pobic
      wszystkich, ktorzy sie nawina wink ale po chwili zaczelam go pytac, kto uderzyl,
      jak do niego mowili itd. nie powiedzial nic wiecej. Nie wiem, czy naprawde ktos
      mu zrobil przykrosc czy wymysla sobie. (Tzn, na pewno cos sie dzialo tylko nie
      wiem co, moze ktos krzywo spojrzal... kiedys juz troche fantazjowal, mowiac ze
      go chlopcy bili, tymczasem siedzialam z nim na placu zabaw i widzialam, ze
      owszem sypali sie piaskiem ale wszyscy rowno i ochoczo i on przodowal sad a po 2
      dniach przypomnial sobie, ze go bili wink
      W efekcie, przyjelam, ze w jego skardze byc troche prawdy, jakas przyczyna i
      powiedzialam mu ze jak cos takiego sie dzieje, to ma od razu powiedziec temu
      dziecku, ze nie wolno tak robic/mowic i potem powiedziec pani i mamie, i ja mu
      wtedy pomoge - pojde do dziecka i powiem, ze tak nie wolno robic. (wszystko
      poparlam odpowiednio groznymi minami). To go uspokoilo i przestal plakac,
      poszedl spokojnie do przedszkola. Mysle, ze najwazniejsze zeby nauczyc dzieci
      ze musza zrobic cokolwiek, przeciwstawic sie, powiedziec "nie". To chyba
      poczatki asertywnosci smile
Pełna wersja