beata813
08.09.06, 16:20
Moja spokojna 2,5 latka rozpoczęła życie przedszkolaka przed 2 tygodniami.
Dziś po przedszkolu z zawadiacką minką podbiegła do mnie deliatnie uderzając
mnie "z główki". Spytałam ją, kto tak robi. Odpowiedziała: "Wiktor". Moje
pytanie: "Komu tak zrobił?" Marta: "Martusi". Ja: I co Marta zrobiła?"
Odpowiedź: "Płakała". A co Pani powiedziała Wiktorowi: "Nie wolno".
Dziś, gdy ją odbierałam Pani powiedziała, że Marta nie uroniła dziś ani
jednej łezki. Zastanawiam się, czy spytać Pani delikatnie w poniedziałek czy
taka sytuacja miała miejsce. Poza tym nie wiem czy uczyć dziecko oddawać, czy
raczej, żeby głośno i stanowczo odpowiadała, że tak nie wolno. Na razie
Martunia jest nieporadna i "na podwórku" w sytuacjach konfliktów z dziećmi,
np. zabierania zabawek szuka w nas oparcia.