dwujęzyczne na Chłapowskiego - kiepskie wrażenia

12.09.06, 13:31
Witam wszystkie mamy przedszkolaków. Powoli rozglądamy się za przedszkolem
dla naszego malucha. Dzisiaj , dość spontanicznie, zajechaliśmy do
dwujęzycznego przedszkola na Chłapowskiego. Pierwsze wrażenia - okropne!
1. Pomimo wspaniałej pogody większość dzieci siedziała na sali gimnastycznej
(prawdopodobnie jakaś korektywa, a tylko kilkoro najmłodszych korzystało ze
słońca na placu zabaw.
2. W całym budynku lekki zaduch
3. Pani z sekretariatu była bardzo zakłopotana naszą wizytą, spisano nas z
dowodu osobistego!!! (nawet nie wiem, czy miała prawo), przyjmowano na
stojąco w korytarzu.
4. Personel robił wrażenie dość zmęczonego (mimo wczesnej pory).
5. Dwujęzyczność polega na tym, że dzieci mają 1,5 h angielskiego dziennie.

Jakoś nie przypadło nam do gustu.
Dla porównania - byliśmy dziś także w państwowym żłobku na Kubusia Puchatka i
atmosfera zupełnie inna.

Ale może się mylę? czy ktoś z was posyła tam dziecko? Może rozwiejecie moje
wątpliwości.
    • jolmar Re: dwujęzyczne na Chłapowskiego - kiepskie wraże 12.09.06, 18:38
      Witam,
      moje dziecko tam uczeszcza.
      Po pierwsze bardzo sie ciesze, ze spisują "z dowodu" jak to określiłaś - takie
      sa zasady i bardzo dobrze - nikt "obcy" nie moze przebywać w przedszkolu to
      chyba oczywiste.
      Po drugie dzieci wychodzą do ogrodu grupami - maja ustalony harmonogram (co roku
      dostajemy go e-mailem) zajec na cały tydzien. Gdy jedna grupa ma angielski,
      druga ma gimnastyke, trzecia zajecia dydaktyczne a inna jest na dworze, itd.
      Tak jest do godz. 15.00 - po podwieczorku wszystkie grupy korzystaja razem z
      obydwóch ogrodów - tzn. maluchy z jednego, starszaki z drugiego.
      Z tego co wiem na spotkania do przedszkoli nalezy umawiac sie wczesniej -
      wszyscy maja jakies plany, zajecia, swij rytm pracy i nalezy sie z tym liczyc.
      Ja tez nie zawsze jestem dyspozycyjna gdy mam niezapowiedzianego goscia w pracy.
      Dwujezycznmosc tego przedszkola nie polega tylko na tym ze dzieci maja 1,5 godz
      angielskiego dziennie, ale tez na tym ze cała kadra posługuje sie tym jezykiem.
      "W całym budynku lekki zaduch" - jestem w przedszkolu dwa razy dziennie i nie
      zdazyło mi sie wyczuc zadnego "zaduchu" - poza tym cały czas sa czesciowo
      otwarte okna - to chyba mylne spostrzezenie?!
      Co masz na mysli piszac "personel robił wrazenie zmeczonego"- czy wszystkie
      wychowawczynie, czy p. z biura? Moje ponad dwuletnie obserwacje nie potwierdzaja
      tego - wychowawcy sa zazwyczaj usmiechnieci, zywiołowi, do tej pory nie zrobił
      na mnie nikt z nich wrazenia zmęczonego - sama sie czasem dziwie skad o godz.
      17.00 maja jeszcze tyle werwy!
      Moje dziecko jest bardzo zadowolone i ja takze. Oczywiscie czasami zdarza sie że
      musze poprosic o zmiane podejscia do jakiegos tematu, wyjasnienie czagos, zmiane
      reguł dla mojego dziecka - ale do tej pory zawsze moje prosby i sugestie brane
      były pod uwage i dostosowywano sie do indywidualnych potrzeb dziecka.
      Jedyne co moze byc zaliczone na minus EPD - to wysoka cena - 1400zł - górna
      półka cenowa w W-wie, ale nie zamieniłabym tego nawet na takie same warunki za
      połowe ceny - moim zdaniem personel jest świetny, atmosfera tez i to najwazniejsze.
      Pozdrawiam
      Marcelina
    • berecik7 Re: dwujęzyczne na Chłapowskiego - kiepskie wraże 13.09.06, 01:14
      No wiesz, to było moje PIERWSZE wrażenie, dlatego prosiłam, by ktoś rozwiał
      moje wątpliwości.

      Jest jednak kilka ale:
      1. nie wiem czy ja powinnam tak chętnie wyciągać swój dowód po to, by ktoś
      spisywał z niego dane (pesel, nr dowodu). Nie raz ktoś w ten sposób pozbył się
      oszczędności życia, bo ktoś posłużył się skradzionymi danymi.
      2. na terenie przedszkola nie powinien przebywać nikt "obcy". OK, w takim razie
      jak nowi rodzice mają się rozejrzeć? Stać pod bramą i czekać, aż ktoś ich
      przyjmie pod drzwiami?
      3. ja rozumiem, że nieumawiane wizyty są kłopotliwe, ale w każdej tego typu
      placówce jest przecież sekretariat, a w nim osoba, która siedzi i odbiera
      telefony. skoro może o każdej porze odebrać mój telefon, to może także
      porozmawiać ze mną osobiście. W końcu ja nie przerywam jej zajęć, bo to jest
      właśnie zajęcie pracowników sekretariatu. Poza tym, umawiane wizyty rzadko
      chyba oddają prawdziwą atmosferę w przedszkolu.
      4. z "zaduchem" trudno polemizować. Moim zdaniem było dość gorąco wewnątrz.
      5. co do tych wyjść na dwór i grafiku. Po prostu szkoda mi się zrobiło
      dzieciaków, które pociły się na sali gimnastycznej, podczas gdy na dworze
      ostatnie piękne i ciepłe dni. Jakaś elastyczność w takim przedszkolu być
      powinna, zwłaszcza że, jak piszesz, to górna półka cenowa. W ogrodzie było
      pusto - tylko trzech czy czterech maluchów bawiło się w piaskownicy. Zamiast
      kisić się w pomieszczeniu, mogłyby dzieciaki po prostu pobiegać na dworze, to
      po prostu zdrowsze i tyle.

      Ale wciąż nie twierdzę, że to złe przedszkole. To po prostu pierwsze wrażenie,
      które może być mylne.
      Miałam po prstu porównanie z personelem żłobka Kubusia Puchatka, pani kierownik
      przyjęła nas serdecznie, żadnych dowodów, spisywań i innych takich.
      Opowiedziała co i jak, mimo iż na liście oczekujących ma ponad 30 dzieci, więc
      teoretycznie mogła nas olać.
      • jolmar Re: dwujęzyczne na Chłapowskiego - kiepskie wraże 13.09.06, 10:44
        1. trzeba było nie wyciagac dowodu tylko podziekowac i wyjsc - skoro nie
        akceptujesz czegos to nie rob tego,
        2. "nowi" rodzice umawiają się na spotkania - chyba oczywiste jest ze nie bedzie
        nikt oprowadzał "nowych" po przedszkolu i w czasie zajec dydaktycznych przerywał
        przedszkolakom, bo ktos chce łazienke i sale obejrzec. To rozprasza. Poza tym my
        rodzice tez mamy cos do powiedzenia i nie zyczymy sobie aby do sali wowczas gdy
        sa tam nasze dzieci przychodziły "wycieczki" zwiedzajacych przedszkole, moze z
        wirusami, moze z brudnymi butami - na to jest czas popołudniu gdy dzieci sa
        poza swoimi salami.
        3. Tak, miedzy innymi na tym praca tej pani polega- odbieranie telefonow -
        umawianie wizyt i oprowadzanie po przedszkolu, ale! w czasie ktory nie koliduje
        z innymi rzeczami!!! Czy to tak trudno zrozumieć? Przeciez to ogólna zasada w
        obecnym świecie: umawiamy sie na spotkania! nie przychodzimy nie zapowiedziani,
        bo to po prostu nie wypada!!!
        4. nawet wowczas gdy panowały temp ok 30 stopni (lipiec 2006) w salach było "w
        miare" poniewaz maja dobry system wentylacyjny i wiekszosc sal zlokalizowana
        jest od północy (oprocz dwoch - ja na szczescie w nich nie bywam:-bo moje
        dziecko ma sale z widokiem na ogródki działkowe).
        5. elastycznosc jak najbardziej jest - dzieci miewaja gimnastyke i angielski na
        dworze.
        mysle jednak, ze ktos kto był tam raz przez pewnie 0.5 do 1 godz. nie powinien
        wygłaszac takich smiałych sadow - nie wiem czy zauwazyłas ze drzwi do sali
        gimnastycznej wychodza bezposrednio na dwor (jedne z drzwi) sa tez okna - jesli
        sa otwarte to dzieci maja mnostwo swiezego powietrza cwiczac. Pani Sonia na
        pewno dba o to zeby nie było duszno, goraco i aby jak najlepiej poprowadzic zajecia.
        poza tym sa dwa ogrody - za budynkiem jest plac zabaw wyłozony tartanem - z
        niego tez korzystaja.

        Roznica miedzy placowka prywatna a panstwowa (z tego co ja zdazylam sie
        zorientowac i wiem od kolezanek posylajacych dzieci do panstwowychg)polega min
        na tym, ze w panstwowych rodzicow "nowych" traktuja miło, a dla "starych" z
        reguły czasu nawet nie maja, a w prywatnych wiecej czasu poswiecaja "starym" -
        przepraszam za nomenklature.

        Spojrz na przedszkola z punktu widzenia dziecka uczeszczajacego tam i rodzicow
        tego dziecka - zmienisz optyke na 100%.
        Marcysia
      • jolmar Re: dwujęzyczne na Chłapowskiego - kiepskie wraże 13.09.06, 10:49
        jeszcze jedno:
        dlaczego "umawiane wizyty rzadko
        chyba oddają prawdziwą atmosferę w przedszkolu" - rozumiem ze Twoim zdaniem
        przed kazda umowiona wizyta "nowej" osoby pani z sekretariatu biegnie do
        wychowawcow i uprzedza -a dzieci czestuja czyms na uspokojenie, albo najlepiej
        niech spia w tym czasie? a sprzataczka godzine wczesniej biega z mopem i
        sciereczka do kurzu?
        nie moge....
    • bebejonas Re: dwujęzyczne na Chłapowskiego - kiepskie wraże 13.09.06, 11:47
      witam,
      ja jestem opiekunka dziecka ktore chodzi na Chłapowskiego, odbieram ja z
      przedszkola i pare godzin opiekuje sie mala.
      z tego co zauwazylam to jest to raczej ekskluzywne przedszkole: opłaty to raz, a
      chodza tam dzieci aktorow (sma wielu widziałam), prezesow, dziennikarzy,
      biznesmenow, prawnikow ze ho, ho...
      a jakimi samochodami podjezdzaja po dzieci to swiat nie widzial - ponizej volvo
      to chyba nie widzialam - ja tez odjezdzam z mala autem, ale taksowkami - mam
      malej zapowiedziala ze tylko z jednej korporacji maja byc taksowki - tam fotelik
      jest, a bez fotelika nie wolno.
      a jekie te dziaciaki maja slownictwo - to nieraz dorosly sie tak nie umie dobrze
      wyslowic, jak te maluchy. grzeczne z reguły, takie naprawde dobrze ulozone
      dzieci. i nie ma jak w przedszkolu u mojej siostry - ze cos tam panie dziecku
      nie załoza bo duzo roboty czy cos - jak rodzic chce tak musi tutaj byc i nie
      moze byc inaczej. nasza mala ma alergie i tak kolo niej maja duzo roboty ze ho,
      ho... na dwor dwa rozne kremy trzeba nasmarowac, po jedzeniu krem inny
      posmarowac - je co nie co tylko moze, wiec ma specjalne dania.
      a wogole to dostaja do domu e-mailem manu, rozpisane czego dzieci sie beda
      uczyly w danym tygodniu.
      sa kamery i mozna caly czas dziecko obserwowac - czy sie dobrze bawi, czy nie
      placze, itp.
      rodzice dostali karty magnetyczne-wejsciowe - przedszkole jest dobrze chronione
      przed wejsciem obcych osob z zewnatrz.
      no i fajne miejsce maja - dwa place zabaw - to jest na terenie osiedla willowego
      i obok ogrodki dzialkowe sa, a po drugiej stronie parking duzy i tereny SGGW -
      nie ma ruchu prawie wogole - samochody to glownie studentow (jak na lekarstwo -
      wiadomo kasy mało) no i rodzicow dzieci z tego przedszkola.
      mala przynosi codziennie inne prace- lepia z gliny, z masy solnej, z papierowej,
      czasem to jak na akademii sztuk pieknych takie materiały daja im do plastyki.
      u mojejsiostry dzieci maja w przedszkolu tylko plasteline i juz. a tutaj to jak
      opowiadam to siostra az nie wierzy - ciastolina, modelina, kredki takie, owakie,
      papiery grube cienkie, karbowane, złote, jak zrobili kiedys planety to o mało
      nie padłam!
      brat tej dziewczynki co sie nia opiekuje chodzil tam do szesciolatkow te i teraz
      poszedl do szkoly amerykanskiej - co prawda jeszcze mial dodatkowo oplacony
      angieslki 2 razy w tygodniu przed podwieczorkiem - takie zajecia dodatkowe, co
      to nie wszyscy musz tylko kto doplaci to chodzi. i bez problemu dostal sie do
      tej szkoly amerykanskiej, a mowia ze tam to tylko po angielsku wszystko
      tłumacza, wiec niezly jest - mnie tez wiele razy tak zazył ze musialam po
      slownik siegac, co toznaczy sprawdzic.

      w sumie powiem tak - jak masz kase to napewno warto tam dziecko poslac, bo to
      inny swiat, taki jak tam ktos juz pisal "z gornej połki"
      Pozdrawiam
      P.S. jak pani chce sie cos lepiej dowiedziec to mysle ze najlepiej podjechAC
      kolo 17 pod przedszkole i wtedy duzo rodzicow odbiera dzieci i sie popytac u
      zrodla. bo ja to wiem tylko obserwacji wlasnych i co mi tam czasem przekaze
      pani albo pan - on to raczej zadko bo tez jest prezesem i siedzi duzo w pracy
      głównie.
      • idahub Re: dwujęzyczne na Chłapowskiego - kiepskie wraże 13.09.06, 15:50
        bebejonas napisał:

        > > z tego co zauwazylam to jest to raczej ekskluzywne przedszkole: opłaty to
        raz,
        niektorzy handlarze za stadionu tez maja "piniendze"


        > a
        > chodza tam dzieci aktorow (sma wielu widziałam), prezesow, dziennikarzy,
        > biznesmenow, prawnikow ze ho, ho...

        a dzieci politykow tyz tam som?

        a jakimi samochodami podjezdzaja po dzieci to swiat nie widzial - ponizej volvo
        > to chyba nie widzialam - ja tez odjezdzam z mala autem, ale taksowkami - mam
        > malej zapowiedziala ze tylko z jednej korporacji maja byc taksowki - tam
        foteli
        > k
        > jest, a bez fotelika nie wolno.
        > a jekie te dziaciaki maja slownictwo - to nieraz dorosly sie tak nie umie
        dobrze > wyslowic,
        dzieci tak sie wyrazaja, jak mowi sie do nich w domu. Niektorzy to i studia
        skoncza, a wyslowic sie nie mogo.



        jak te maluchy. grzeczne z reguły, takie naprawde dobrze ulozone
        a mundurki "majom" ?

        > sa kamery i mozna caly czas dziecko obserwowac - czy sie dobrze bawi, czy nie
        > placze, itp.
        podsłuch tyz jest?
        > przed wejsciem obcych osob z zewnatrz.
        > no i fajne miejsce maja - dwa place zabaw - to jest na terenie osiedla
        willoweg
        > o
        > i obok ogrodki dzialkowe sa, a po drugiej stronie parking duzy i tereny SGGW -
        > nie ma ruchu prawie wogole - samochody to glownie studentow (jak na
        lekarstwo -
        > wiadomo kasy mało) no i rodzicow dzieci z tego przedszkola.
        > mala przynosi codziennie inne prace- lepia z gliny, z masy solnej, z
        papierowej
        > ,
        > czasem to jak na akademii sztuk pieknych takie materiały daja im do plastyki.

        buhahahahah

        > u mojejsiostry dzieci maja w przedszkolu tylko plasteline i juz. a tutaj to
        jak
        > opowiadam to siostra az nie wierzy - ciastolina, modelina, kredki takie,
        owakie
        > ,
        > papiery grube cienkie, karbowane, złote, jak zrobili kiedys planety to o mało
        > nie padłam!
        zazdroszczę, u nas w przedszkolu to tylko paznokciem w drewnie rzezbia

        > brat tej dziewczynki co sie nia opiekuje chodzil tam do szesciolatkow te i
        tera
        > z
        > poszedl do szkoly amerykanskiej

        a po polsku to on umi?

        > to nie wszyscy musz tylko kto doplaci to chodzi. i bez problemu dostal sie do
        > tej szkoly amerykanskiej, a mowia ze tam to tylko po angielsku wszystko
        > tłumacza, wiec niezly jest - mnie tez wiele razy tak zazył ze musialam po
        > slownik siegac, co toznaczy sprawdzic.

        >
        > w sumie powiem tak - jak masz kase to napewno warto tam dziecko poslac, bo to
        > inny swiat, taki jak tam ktos juz pisal "z gornej połki"

        ale sie usmialam smile)))))))))))
        lubie czytać dowcipne wypowiedzi

        > Pozdrawiam
        DYrektorowa
Pełna wersja