edwo
22.09.06, 10:14
W przedszkolu u mojego synka dzieci zaczęły myc ząbki. Każde dziecko miało
przynieść szczoteczkę, kubeczek i pastę. Mój synek wziął swoją ulubioną
pastę ,,brylantową'', ale po powrocie opowiadał, że pani mu daje białą pastę
a nie jego ulubioną. I tak od początku tygodnia. Pomyślałam, że może gdzieś
zagubiła się. Poszłam więc dzisiaj rano z nim do łazienki przedszkolnej, żeby
ewentualnie pomóc mu odszukać jego pastę (podpisaną imieniem). Wchodzę do
łazienki i szczęka mi opadła. Stoją na półce same kubki ze szczoteczkami, ale
pasty nie ma w żadnym. Obok stoi tylko jedna tubka pasty. Najpierw
zgłupiałam, a potem pomyślałam, że pani jak nic daje wszystkim dzieciom jedną
pastę, a gdy się skończy to weźmie następna itd. Wkurzyłam się, nie podoba mi
się ta metoda. Ale nie wiem, może jestem zbyt nawiedzona. Co o tym sądzicie?
Dzisiaj będę się widziała z panią i nie wiem czy żądać, aby dziecko myło zęby
swoją pastą czy pogodzić się z metodą stosowaną przez kobietę?