filipkafilipa
30.09.06, 11:10
witam
wczoraj miałam w przedszkoou córci taką sytuacje:
byłam umówiona w drodze do przedszkola z przyjacielem domu. poniewaz doszedł
do przedszkola szybciej niz ja(szłam z ciężarną znajomą) zadzwonił i zapytał
czy moze odebrac małą. -Jasne, jest w III gr.
w przedszkolu jest domofon przez który woła się dzieci. Sala III gr jest na
piętrze, wiec panie poprostu wypuszczają dzieci na dół, gdy poprosi się
malucha przez to wspaniałe urządzenie. Gdy doszłam do przedszkola, córcia i
znajomy byli już w szatni, w której siedziała Pani szatniarka. Pani
szatniarka nie zapytała kim jest osoba odbierajaca córkę, nie wylegitymowała
go, poprostu siedziała i pilnowała chyba kwiatków by ktoś nie ukradł, bo na
pewno nie dzieci i osób które po nie przychodzą by sprawdzić kto kim jest.
pamietam, ze gdy porwano chłopca kilka lat temu z przedszkola zrobiła sie
panika wsród pan przedszkolanek i zaczeto wymaac papierowych upowaznien do
odbioru dzieci z danymi z dowodów osobistych. teraz jakies 3-4 lata po tamtym
zajsciu o papierkach mówi się na pierwszym zebraniu i ...koniec. Przez cały
zeszły rok ani razu ,choc córkę odbirałay rózne osoby, nie sprawdzono cóz to
za człek przyszedł po to dziecko. O ile w zeszłym roku córki grupa była na
dole i odbierając dziecko Pani widziała naocznie kto przychodzi i widziała
również reakcję dziecka na daną osobę o tyle w tym roku, obcy człowiek moze
wejsc do przedszkola, odczytac z listy dzieci w korytarzu dowolne nawzwisko
dziecka,wezwac je przez domofon i poprostu z nim wyjsc.
gdyby nie fakt, ze bardzo wczoraj sie spieszyłam - zastosowałabym prowokację.
znajomy wyszedłby z córką, a ja chwile pozniej wezwałabym ją przez domofon.
ciekawe jak Panie by zareagowały i co miałyby mi do powiedzenia...?
Mam bardzo powazne zastrzezenia do poziomu bezpiezenstwa dzieci w naszym
przedszkolu. Jak jest u Was? Co byście zrobiły na moim miejscu? Oczywiscie
zamierzam porozmawiac o sytuacji piatkowej z Panią dyrektor i
wychowawczyniami, ale jestem ciekawa Waszych opini i rad, jak Wy byscie
rozmawiały i co nalezy powiedziec ...na pewno usłyszę - przeciez nic sie nie
stało.
(niestey u nas w Polsce jest tak, ze poki sie coś nie stanie to nic sie nie
robi. Porawno chłopca - dopiero wymagane sie stały upowaznienia do odbioru
dziecka, slizgawka zabiła dziecko - dopieo zaczeto sprawdzac bezpieczenstwo
na placach zabaw. dlaczego nie podejmuje sie działń profilatycznych, dlaczego
musi dojsc do tragedii by uznano ze ryzyko, zagrozenie rzeczywiscie
istnieje...?)