weronikarb
03.10.06, 08:41
Synek 27 października skończy 3 lata. We wrześniu poszedł pierwszy raz do
przedszkola.
Pierwsze 1,5 tygodnia nie było aż tak źle. by smutny, ale nie było histerii i
jakiś większych zmian w zachowaniu. Był odbierany po 2 godz. później po 3
godz. (szedł na 8.30 odbierany był o 10.30/11.30).
Pierwszy tydzień zaprowadzałam go ja i odbierałam (tydzień urlopu).
Mały siedział lub stal z boku bezczynnie jak przychodziłam.
Zdziwiona byłam, bo jest żywym sreberkiem, co bardzo lubi się bawić i
odkrywać.
Nauczycielka mówiła, że od czasu do czasu się włącza do zabawy, a jest z boku
bo już czeka na mnie.
Pomyślałam ze wszystko możliwe.
Po 1,5 tyg. przyszła choroba i mały 2 tyg. w domu.
Wczoraj poszedł po tej przerwie pierwszy raz do przedszkola. Rano histeria w
domu, ale po moich tłumaczeniach minęła i mąż mówił, ze jak wychodził to mały
nie płakał był tylko smutny.
Miał go odebrać o 11.00, jednak nie mógł wytrzymać i poszedł po niego o 10.30
Jak go zobaczył to się przeraził. Mały sam stal w kacie, zasmarkany, upłakany
tak że aż czerwony, siny. Pani była w drugim koncu sali, bawiła sie z innymi
dziećmi.
O przedszkolu nie chce słyszeć, chyba ze za rok.
Ja tez tak mysle. Przeciez wiedziala ze adaptacja zaczyna sie od poczatku i
maly wymag atroche uwagi
Niewiem czy tak jest w przedszkolach i niewiem co robić