Po rozmowie z panią....

18.10.06, 11:59
Synek, 4l. od IX chodzi do przedszkola (juz drugi rok)...
Byłam wczoraj na spotkaniu z pania, ot tak informacyjnie
co z moim brzdącem i...
dowiedziałam się,że
-jak rysuje,to aż tak silnie,ze kartki sie rwą...
-bawi sie z chłopcami w walki (!!!) pistoletami zbudowanymi z klocków...
-grupka chłopców zabawia się w popychanki...
Podkreślam,że wcześniej nie zaobserwowałam czegoś takiego u Młodego (fakt,
ma fizia na punkcie walk itp. ... ale ani zabawek, ani bajek i niczego
tematycznie związanego z walkami w domu nie uskuteczniamy)...
Co myślec??????
    • kolagena Re: Po rozmowie z panią.... 18.10.06, 12:07
      Myśleć, że normalne dziecko masz!
      A co, może opowiadać mu bajki, że żyjemy w świecie bez przemocy i pistolety
      wszystkie zniszczona zaraz po II wojnie światowej? To jakiś koszmar, że wymaga
      się od rodziców, by wychowywali swoje dziecko w jakimś abstrakcyjnym świecie. Ja
      się wychowałam na 4 pancernych i psie, który to serial niewiele miał wspólnego z
      prawdą historyczną, sama "robiłam" za Marusię, albo Lidkę, albo innego Janka i
      jakoś to wielkich szkód na moim umyśle nie zrobiło. Dopóki bawią się w walki, a
      nie walczą, to chyba nic złego się nie dzieje?
    • monika9920 Re: Po rozmowie z panią.... 18.10.06, 12:17
      Moim zdaniem masz najnormalniejsze dziecko na świecie :

      -jak rysuje,to aż tak silnie,ze kartki sie rwą...
      wiele dzieci robi to z taka pasja

      -bawi sie z chłopcami w walki (!!!) pistoletami zbudowanymi z klocków...
      normalka - moj syn w zyciu nie mial kupionego pistoletu ani nie ogladał zadnych
      bajek ze strzelaninkami a wystracza mu patyk albo wlasnie klocki, zeby udawac
      ze to pistolet...
      -grupka chłopców zabawia się w popychanki...
      co w tym dziwnego ? moj jak tylko wchodzi do sali to zaraz go kolega szturchnie
      a on kolege... mimo, ze panie nie pozwalaja na to...

      Masz zdrowego chlopaka i wychowawczynie, ktora nie opowiada ci jakis wydumanych
      historyjek tylko trzezwo patrzy na zachowanie dzieci...
      M
      • mili_vanili Re: Po rozmowie z panią.... 20.10.06, 11:51
        monika9920 napisała:

        > -grupka chłopców zabawia się w popychanki...
        > co w tym dziwnego ? moj jak tylko wchodzi do sali to zaraz go kolega
        szturchnie
        >
        > a on kolege... mimo, ze panie nie pozwalaja na to...

        nie rozumiem Twojej akceptacji na - jakby nie było - agresję dzieci wobec
        innych dzieci. Nie jest normalne, że jakieś dziecko nie może wejść do grupy bez
        obawy, że ktoś je zacznie np. popychać. Przedszkole to instytucja, w której
        dzieci maja prawo czuć sie bezpiecznie, wiedzieć, że jeżeli spotkaja się z
        agresją (tak! popychanie to agresja!), to będzie to natychmiast miało
        konsekwencje w postaci zainteresowania opiekunki i _co najmniej_ negacji_
        takiego zachowania.
        To, że wiele dzieci stosuje agresję wobec innych ma swoje źródło w tym, że same
        są - w innych środowiskach - na takową narażone (starsze rodzeństwo, dom, plac
        zabaw).
        Dlatego - moim zdaniem - należy bezwzględnie negować takie agresywne
        zachowania, a tłumaczenie, że *tak było/jest i będzie* jest zaniechaniem
        działań wychowawczych.
        Tak samo stwierdzenie, że to *normalne*. Nie. To nie jest normalne, pomino, że
        niestety częste.
        • monika9920 Re: Po rozmowie z panią.... 20.10.06, 12:26
          Popychanki to agresja ? Nie sadze.... Tak sie chlopaki witaja.. ten
          szturchnie, tamten szturchnie i smieja sie do siebie, madre to nie jest i na
          pewno nie jest ok i panie zwracaja uwage ze nie wolno... ale nie robilabym z
          tego problemu.....tym bardziej, ze to na pewno przejsciowe...
          M
          • mili_vanili bronię swojego zdania 24.10.06, 11:09
            monika9920 napisała:
            Popychanki to agresja ? Nie sadze.... Tak sie chlopaki witaja.. ten
            > szturchnie, tamten szturchnie
            >
            hm... chciałabyś żeby Ciebie tak ktoś witał?
            To kulturowe przyzwolenie na stosowanie siły przez mężczyzn(tutaj chłopców).
            Zauważ, że dziewczynki najczęściej tego typu przywitań nie stosują.

            Opisane przez Ciebie zachowanie to nic innego jak pokaz siły, pewien kod
            zachowania, którym się posługują. U dorosłych mężczyzn przyjmuje np. postać
            *niby* przjacielskiego "walnięcia" w plecy przy przywitaniu.

            Uważając się za ludzi kulturalnych i świadomych powinniśmy sprzeciwiać się i
            wykorzeniać każdy objaw agresji (a posługiwanie się siłą do zaznaczenia swojej
            pozycji w grupie taką formą agresji jest).
            • scher Re: bronię swojego zdania 25.10.06, 22:06
              mili_vanili napisała:

              > Zauważ, że dziewczynki najczęściej tego typu przywitań nie stosują.

              Fakt, dziewczynki za to są bezkonkurencyjne w znęcaniu się psychicznym.

              Sz.
              • mili_vanili Re: bronię swojego zdania 28.10.06, 00:42
                scher napisał:

                > mili_vanili napisała:
                >
                > > Zauważ, że dziewczynki najczęściej tego typu przywitań nie stosują.
                >
                Masz rację. Kobiety - wg badań - stosują częściej przemoc (np. werbalną), ale
                nie fizyczną.
                Jednak w tym poście omawiamy konkretne zachowanie chłopców, więc fakt, o którym
                wspominasz nie ma jakiegoś szczególnego znaczenia.
    • ewa9650 Re: Po rozmowie z panią.... 19.10.06, 20:24
      Według mnie to mało, wychowaczyni powinna ci wytłumaczyc dlaczego dziecko rwie
      kartki podczas rysowania a nie jest to tylko ekspresja, dlaczego tak sie
      przypuszczalnie zachowuje bo to ona w ciagu dnia obserwuje dziecko i wie z
      czego moze to wynikac, powinna zadac ci pare pytan i zrobic cos zeby dzieci sie
      nie popychaly w grupie to nie jest sposob by tylko zasygnalowac rodzicowi.
      Nauczyciel jest od tego by pewne zachowania w grupie wyciszac i pokazac
      dzieciom nowa droge. Wedlug mnie ta wychowaczyni wcale nie jest jakas
      rewelacyjna. Rola nauczyciela polega tez na tym by wspolpracowac z rodzicem.
      • lolinka2 Re: Po rozmowie z panią.... 19.10.06, 21:46
        u nas na zabawy z przemocą reakcja jest od razu a rodzic jest pro forma o fakcie
        informowany, chyba ze wychowawczyni naprawdę nie daje sobie rady (raz na rok
        max); określono od razu ze militaria precz itp, a ponadto nadmiernej ekspresji
        panie się chętnie przyglądają, wyciągają interesujące wnioski i chetnie w tym
        zakresie pomagają tworząc z rodzicami wspólny front.
    • mamamadzia761 Po rozmowie z panią.... 22.10.06, 14:52
      No właśnie...
      W tym problem,że nie chcę by Pani pomyślała,iz mój syn jest taaaaaaaaaki
      grzeczny a to inni są beee...
      Faktem jest,że o tym wszystkim mnie tylko poinformowała...
      • spurs1 Re: Po rozmowie z panią.... 24.10.06, 11:56
        Sztuczny problem moje drogie panie. To są chłopcy i tak się bawią. Nie ma to
        nic współnego z agresją itp. I wcale nie znaczy to że wyrosną z nich straszni
        mężczyżni. Nie przesadzajmy.
        • agmar3 Re: Po rozmowie z panią.... 24.10.06, 13:05
          Najlepiej niech układają puzzle i siedzą cicho.
          A tak serio to mój syn też lubi się przepychać z chłopakami, ale to jest
          zabawa, widać że nie ma w tym jakiejś zawiści. Wie, że bić nie można, wyzywać
          nie można, poniżać innych nie można. Mam nadzieję, że nie robię źle.
        • dorota.konowrocka Re: Po rozmowie z panią.... 25.10.06, 16:28
          Też mi się wydaje, że sztuczny problem. "Chłopcy poczynają sobie po
          chłopięcemu". Mam dwóch i też jak patrzę na starszego, to włos mi sie czasem
          jeży, nie wiem, dlaczego chłopcy poszturchują się, rzucają siebie i zabawki na
          ziemię, pokrzykują, szaleją, ale obserwując świat dzieci i dorosłych wnioskuję,
          że to po prostu takie a nie inne chromosomy i nie ma co robić afery. XY ma pewną
          agresję, gruboskórność, kanciastość w genach. Dopóki nie robią komuś krzywdy,
          tylko na przyklad w grupie chłopięcej za przyzwoleniem wszystkich uczestników
          próbują sił, to nie ma o co chyba robić afer. Wystarczy popatrzeć na klacze i
          ogierki, na małe pieski i suczki - nie ma siły, coś jest w genach, co
          powoduje,że dziewczynki delikatnie rysują, a chłopcy z impetem rzucają
          drewnianymi pniakami na odległość.

          Pozdrawiam
          Dorota
          • batutka Re: Po rozmowie z panią.... 31.10.06, 18:41
            tu nie chodzi o zabawy pistoletami same w sobie - tylko, ze takie wlasnie zabawy
            - jakkolwiek moglyby wydawac sie niewinne - to jednak wzmagaja agresje. Zaczyna
            sie od zwyklego strzelania, a konczy (prawie zawsze) placzem. Oczywiscie to sa
            chlopcy, wiec i zabawy "chlopiece", natomiast chociazby ze wzgledu na
            bezpieczenstwo dzieci takich zabaw nie powinno byc w przedszkolu. Wiem cos na
            ten temat, poniewaz pracuje w przedszkolu i wiem jak koncza sie zabawy w wojny i
            strzelanie.

            Poza tym dzieci nalezy uczyc wlasciwego, pelnego szacunku podejscia do drugiego
            czlowieka - szturachanie i popychanie to nie jest najwlasciwsza metoda kontaktu
            z innymi. Oczywiscie nie nalezy robic afery w takiej sytuacji, ale mozna dziecku
            wyjasnic na spokojnie, w pelnej akceptacji, ze sa inne zabawy, ze wejsc w grupe
            moze w zupelnie inny sposob. Mozna mu to pokazac, byc przykladem.

            Dzieci sa bardzo madre i same potrafia wyciagac wnioski.

            A, i jeszcze jedno - warto poobserwowac dziecko jak rysuje, pisze itp. To
            oczywiscie nie musi byc od razu dysgrafia, ale lepiej trzymac reke na pulsie.
            Prosze zobaczyc czym dziecko rysuje, byc moze ktedki sa tak zle i kiepsko je
            widac, ze trzeba mocniej przyciskacsmile. Mozna do rysowania dac mu flamastry, ich
            nie trzeba mocno przyciskac, wiec i wysilek mniejszysmile
Pełna wersja