Uszkodzona zabawka

20.10.06, 09:32
Moje dziecię upatrzyło sobie w przedszkolu zabawkę - tandetny plastykowy
autobus, dość duży. Wszystko byłoby fajnie, gdyby nie to, że zabawka jest
połamana. Nie ma przedniej "szyby" sterczą ostra kawałki plastyku. Synek
poszedł z tym autobusem z innej grupy ( po 16 są łączeni z czterolatkami )
i "nasza" pani nawet zwrocila mi uwagę, dlaczego daję tak niebezpieczne
zabawki dziecku zamiast ją wyrzucić ( myślala, że to nasza zabawka z domu).
Ja nie wiem - czy one nie powinny jej wyrzucić? Stoi toto na półce, a moj syn
ciagle się tym bawi. Jak w końcu zrobi sobie krzywdę...
    • mili_vanili Re: Uszkodzona zabawka 20.10.06, 11:39
      powiedz to wychowawczni grupy. Dokładnie to, co napisałać tutaj. W czym
      problem? Masz prawo być zaniepokojona, tym bardziej, że to twoje dziecko akurat
      tą zabawkę sobie upatrzyło. (oczywiście zabawka powinna zniknąć pod nieobezność
      dzieci)
      • magdalenkaaa78 Re: Uszkodzona zabawka 20.10.06, 12:05
        W tym fakt, że pani mi powiedziala, ze ma zabawkę na stanie i nie może jej
        nawet zabrać z sali, bez sensu...
        • mandy5 Re: Uszkodzona zabawka 20.10.06, 12:11
          To, że pani ma zabawkę " na stanie" nie znaczy, że jeśli jest zepsuta należy ją
          trzymać ( tym bardziej, że stwarza niebezpieczeństwo okaleczenia). Wystarczy
          zabawkę spisać ze stanu i problem z głowy. Przecież zabawki nie są wieczne.
          A tak na marginesie jeśli tego nie zrobi, to życzę wizyty miłych pań z
          sanepidu, one napewno będą bardziej przekonujące ( skończy się mandatem, który
          zapłaci pani z własnej kieszeni)i nie będzie tłumaczenia typu " jest na stanie"
    • anek.anek Re: Uszkodzona zabawka 20.10.06, 12:31
      A możę zamiast całkiem pozbywać się zabawki warto ją doprowadzić do bezpiecznego
      stanu? wystarczy powyjmować kawałki połamanego plastiku i już. Jeśli Pani tego
      nie zrobi to zrób to Ty.
      • magdalenkaaa78 Re: Uszkodzona zabawka 20.10.06, 12:55
        Nie da się, to autobus ze tak powiem, z jednej masy a nie jakiś klejony.
        Zresztą pani nie daje mi go do ręki bo boi się,ze z nim ucieknę.
Pełna wersja