czarna1232
06.11.06, 11:08
Moje dziecko bardzo czesto chorowalo w 3-latkach, w tym roku jest lepiej
bo "tylko" co dwa tygodnie ma infekcje - WooHoo-. Ale to co ostatnio
usłyszałam jak panie z przedszkola zajmuja sie dziećmi woła poprostu
o "pomste do nieba". Historia z Przedszkola na Ursynowie. Mama zaprowadzila
dziecko rano, przed poludniem "zajrzala" na plac gdzie bawily sie dzieci,
bylo zimno i wietrznie(3 tyg. temu) a jej dziecko bez czapki sobie biega. Co
na to pani? "A... gdzies sie czapeczka Ani zawieruszyła, dlatego wyszla bez"
W kurtce miała kaptur (zapinany na dole zeby nie spadał). Czy w przedszkolach
nie ma awaryjnej czapki? Jesli nie ma to powinna pani poszukac dokładniej w
rzeczach dziecka a nie tlumaczyc rodzicom ze zginela (chyba zasada jest taka
jak sie dziecko samo ubierze tak wychodzi na dwor). Finał tego jest taki ze
dziecko ma silne zapalenie ucha, dotakowo wymioty, kaszel i katar.