Ważna rozmowa

17.11.06, 21:39
A ja naiwna myślałam, że to są rzeczy oczywiste i nie wymagające omówienia z
wychowawcą w przedszkolu...
    • malenka_e650 Rozmowa z wychowawczynią 11.11.08, 14:02
      nawet jak porozmawiasz, nie licz za bardzo na realizację
      posztulatów, szczególnie jeśli Twój maluszek idzie do przedszkola
      państwowego sad dzieci w grupie jest najczęściej około
      trzydzieściorga, a pani jedna, bo przedszkolanki pracują po 5 godzin
      dziennie, jeśli będziesz miała szczęście w trzylatkach będzie
      jeszcze jedna pani do pomocy, ale potem niestety...
      • justi54 Re: malenka 11.11.08, 14:22
        A ja bym napisała, że szczególnie jeśli maluszek idzie do
        przedszkola prywatnego (tam to mają rodzice koncerty życzeń bo
        wydaje im się, że wszystko mogą w ramach zapłaconego czesnego) a
        dyrekcja robi wszystko, ale tylko pozornie pod rodziców. W
        państwowym przedszkolu dzieci jest max 25 w grupie i rzadko się
        zdarza by tyle przyszło. Naturalne są choroby, wyjazdy, inne
        nieobecności. Najbardziej mnie zawsze śmieszy argument rodziców, że
        nauczycielki w przedszkolu pracuja po 5 godzin dziennie. Widzę, że
        nie masz pojęcia o ich rzeczywistym wkładzie w pracę. Przygotowanie
        się do zajęć, przygotowanie materiałów plastycznych, wyszukiwanie
        zabaw, wierszyków, piosenek, często pisanie całych inscenizacji
        teatralnych (o wypełnianiu sterty papierów jakie są wymagane nie
        wspomnę)zajmuje im wiele, wiele czasu prywatnego. Ale one to lubią
        bo ten zawód wybierają z powołania i kochają dzieci. Idąc dalej
        troptem Twoich wpisów w 3 latkach nie trzeba mieć szczęścia by była
        pani do pomocy, ona tam ma być i koniec (tak jest w przedszkolach
        państwowych) a potem piszesz "niestety...". Koń by się uśmiał to Ty
        sobie wyobrażasz starsze dzieci i pani do pomocy jak w maluchach
        przy jedzeniu, ubieraniu, korzystaniu z WC, to kiedy te dzieciaki
        mają się nauczyć samodzielności jeśli w każdej grupie marzy Ci się
        pani do pomocy.
        • lilka69 Re: justi 11.11.08, 20:07
          ojej, to przedszkolanka ma tyle roboty dodatkowej, ze zasluguje na tytul doktora
          "z gory". przy takim wkladzie pracy...
          • justi54 Re: justi 11.11.08, 20:13
            Po pierwsze nie przedszkolanka tylko nauczycielka. Po drugie jej 5
            godzin pracy z dziećmi równa się tyle ile nasz 40 godzinny tydzień
            pracy. A roboty dodatkowej dobrej i kreatywnej nauczycielce nigdy
            nie brakuje. Przynajmniej tak oceniam panie w naszym przedszkolu.
            • lilka69 Re: justi 12.11.08, 20:02
              a skad zatem wzielo sie slowo przedszkolanka. ja takie znam. a ty nie?
              • justi54 Re: justi 12.11.08, 22:18
                Znam też słowo weterynarz a to lekarz weterynarii.
                • lilka69 Re: justi 13.11.08, 18:44
                  weterynarz to slowo potoczne, w uzyciu i lekarza, ktory jest przekonany o
                  wlasnej wartosci nie obrazi. w przeciwienstwie do niektorych przedszkolanek
          • sabik2 Re: justi 11.11.08, 20:14
            oj widać, że nie masz pojęcia o prawdziwej pracy nauczyciela i co
            więcej wcale jej nie doceniasz ani nie szanujesz. A to własnie oni w
            dużej mierze pomagają wychowywać nasze dzieci i z pewnością się im
            szacuek należy.
          • arielka123 Mysle sobie 03.04.09, 20:07
            ze trafilas w swoim zyciu na jakies niefajne nauczycielki i stad
            Twoje zlosliwosci.Ale teraz Ty zachowujesz sie niefajnie wsadzajac
            wszystkich pedagogow do jednego worka!Uwazam tez,ze nauczycielom(tym
            z przedszkoli,podstawowek,gimnazjow(w szczegolnosci!)i innych szkol)
            nalezy sie ogromny szacunek za to ze chca wychowywac i uczyc mlode
            pokolenia mimo smieszych pensji i rozczeniowej,lekcewazacej postaci
            rodzicow takich jak Ty.
      • scarlett74 Re: Rozmowa z wychowawczynią 11.11.08, 20:22
        O,rany i znów podział na gorsze państwowe i lepsze prywatne.Może i w
        prywatnym jest lepsze wyposażenie i super zajęcia dodatkowe, ale za
        to w państwowym jest super nauczycielka.która dużo daje od siebie
        dzieciom i dzięki której mój maluch chętnie do przedszkola chodzi.
        • justi54 Re: Rozmowa z wychowawczynią 11.11.08, 20:32
          Chyba odwrotnie gorsze prywatne a lepsze państwowe. Skąd to wiem z
          doświadczenia. A dowód mam teraz w pierwszej klasie syna. Zapytajcie
          które dzieci chodzą na zajęcia wyrównawcze prowadzone przez naszą
          wychowawczynię. Chyba znacie odpowiedź. Ciekawe, że na całą grupę
          zerówkowiczów z naszego państwowego przedszkola nikt nie chodzi a
          większośc dzieci z tej właśnie grupy swobodnie pisze i czyta.
        • czesio2009 Re: Rozmowa z wychowawczynią 03.04.09, 17:42
          W zupełności się z Tobą zgadzam. To nie meble i zabawki tworzą atmosferę, tylko
          ludzie. Szukajmy więc przedszkoli, o których mówi się, że są tam super panie. Bo
          o to właśnie chodzi. Nauczycielka będzie przebywac z Twoim maluchem wiele
          godzin, kiedy trzeba przytuli, a kiedy zasłuży zwróci uwagę. O to właśnie
          chodzi, a nie o nowoczesne meble, czy programy komputerowe do edukacji.
      • gosia-1956 Re: Rozmowa z wychowawczynią 17.05.09, 09:38
        W "państwowym " jak to okresliłaś nie może być więcej dzieci niż 25
        i wszystkie prośby, które zostały wypisane są uwzględniane. To,że
        państwowe nie znaczy gorsze, a odwrotnie. Przeprowadzone kontrole w
        przywatnych przedszkolach udowodniły coś zupełnie innego.
    • justi54 Re: a niedowiarki 11.11.08, 20:39
      zapraszam poczytajcie czasem forum "Nauczycielki przedszkola" to
      przekonacie się ile czasu i wysiłku oraz serca te panie wkładają w
      to by dzieciństwo naszych dzieci było szczęśliwe.
      • tubylam Re: a niedowiarki 17.05.09, 11:47
        Mi także wydaje się,że państwowe Są lepsze. Piszę "wydaje" bo dopiero staram się
        o przyjęcie mojego 3letniego dziecka do przedszkola i zastanawiałam się między
        właśnie prywatnym a państwowym. Odwiedziłam nawet kilka takich i takich i powiem
        Wam,że prywatne owszem, super zabawki, mebelki, pomoce itp... A w państwowym?
        Jak zobaczyłam te przystrojone sale obrazkami wykonanymi przez dzieci, i
        zabawki, które same robią z paniami ( śliczne i bardzo pomysłowe) i radość jaką
        emanują dzieci podbiegając i chwaląc się które jaki rysunek namalowało i które
        co za ludziki z plasteliny ulepiły ( które stoją w sali na wystawie do wglądu
        dorosłych) to tak sobie myślę,że wolę jednak, żeby moje dziecko przy odbiorze z
        przedszkola pokazywało mi z radością co dzisiaj zrobiło za wspaniałą rzecz,
        która jest przeze mnie o wiele bardziej doceniana niż zabawki ze sklepów którymi
        bawiłaby się w przedszkolach prywatnych. bo naprawdę nie wiedziałam,że tak
        błache sprawy jak kotek z waty mogą przynieść tyle dumy i radości tak malutkiemu
        dziecku. A poza tym to właśnie w prywatnych przedszkolach nie ma własnych placów
        zabaw tylko te znajdujące się w pobliżu placówki na których razem z 3 latkami
        bawią się też 11 latki, które wykorzystują nie rzadko swoją przewagę nad
        maluchami. No ale wybór zależy od tego co dla niego jest najważniejsze. Ja
        wyboru dokonałam, według mnie słusznego. Pozostaje mi tylko czekać na jutrzejsze
        wyniki rekrutacji smile 3majcie kciuku wink
Pełna wersja