Nie cierpi przedszkola.

IP: *.* 20.03.03, 10:00
Franek bardzo trudno zaadoptował się w przedszkolu. Ale gdy minęły pierwsze tygodnie, wydawało się, że wszystko będzie dobrze. Bardzo polubił jedną z pań i bez płaczu zostawał w przedszkolu. Od stycznia przedszkole zmieniło zasady i zażądało od wszystkich rodziców, którzy przyprowadzali dzieci tylko na pół dnia, aby płacili za cały pobyt dziecka(730 zł). Pani dyrektor twierdziła, że ma wielu chętnych na "cały dzień", a obecne rozwiązanie przynosi straty. Wielu rodziców zabrało swoje dzieci. My zostawiliśmy Franka, bo wydawało nam się, że zmiana przedszkola będzie dla niego niekorzystna (pamiętaliśmy jak trudno było we wrześniu). W grupie pojawiła się nowa (trzecia pani) i nowe dzieci (dwulatki). Franek od kilku tygodni nie chce chodzić do przedszkola, budzi się w nocy z płaczem. Oprócz niego reagują tak jeszcze dwaj chłopcy (z jego dawnej grupy). Rozmowa z dyrektorką niczego nie wniosła. Nie wiemy co mamy robić - czy mogą to być przejściowe trudności? Czy tym razem zabrać Franka z tego przedszkola? Czy na jakiś czas powinien przestać tam chodzić? Proszę o radę.
    • Gość edziecko: Olena Re: Nie cierpi przedszkola. IP: *.* 20.03.03, 12:21
      Tyle pieniędzy za przedszkole (w Gdańsku czesne za prywatną podstawówkę wynosi mniej) i "rozmowa z dyrektorką nic nie wniosła"?! To chyba jakieś żarty! Co to za przedszkole i za co biorą takie koszmarne pieniądze - za wodotryski w sali - skoro dziecko czuje sie tam źle? Przeciez to oni świadczą Wam "usługę", z którą płacicie (i to bardzo dużo), a Wy jako rodzice macie prawo do "reklamacji". A więc "reklamuj" do skutku, albo zrezygnuj.Tak myślę.Pozdrawiam, Olena
    • Gość edziecko: eBeata Re: Nie cierpi przedszkola. IP: *.* 20.03.03, 13:39
      Jeżeli tak ciężko przeszedł adaptację i kolejna zmiana wytrąca go z równowagi to może za te pieniądze lepsza będzie opiekunka. Za rok można spróbować znowu.
    • Gość edziecko: Misiek Re: Nie cierpi przedszkola. IP: *.* 20.03.03, 13:50
      Magdo, czy myślisz, że Franek dobrze zniesie zmiane przedszkola? Zmiana miejsca, zmiana kolegów i koleżanek, zmaian opiekunów? Jeżeli znajdziesz dobre przedszkole, z dobrymi warunkami to zmień. Może sie okazać, że adaptacja w owym miejscu będzie łatwiejsza niz zdanie sie na ciągłe kłopoty. No i moze będzie taniejwink , bo płacisz naprawdę koszmarne pieniądze - kwota zbiła mnie z nóg, ja za pół dnia płacę poniżej 100zł!!! Oczywiście po części dlatego, że miasto dopłaca, ale to nie zmienia faktu....Wiesz, ja mam podobne problemy. Wojtek nie lubi jednej pani, jest z nia 2 razy w tygodniu (pozostałe dni jest druga pani, która uwielbia). I t anielubiana pani, w moim przeczuciu nie nadaje sie na przedszkolankę, ale nie będe się rozwodzić. Miałam podobny problem do Twojego we wrześniu. Nie zdecydowałam się jednak na zmianę przedszkola, bo wiele utracilibyśmy - oprócz kolegów, znanego juz miejsca stracilibysmy wspaniały plac zabaw w cichym i spokojnym miejscu, bliskość do parku, do zoo (wycieczki i spacery nad Odrą), bliskość do domu. Miałam miejsce w przedszkolu dla alergików (bo u nas jeszcze był problem z żałowaniem dziecka i karmieniem alergenami ), ale zrezygnowałąm. I teraz Gdy nielubiana pani jest na zwolnieniu, Wojtek chodzi do przedszkola, bawi sie, jest radosny. Gdy wróciła ta pani z L4 zaczęły sie problemy: moczenie nocne, rozchwianie, gorsze zachowanie w przedszkolu, czasami nawet agresja. I u mnie nic nie daja rozmowy - z ta panią w szczególności. Zawsze po pewnym czasie wszystko wraca "do normy" i znowu mamy problemy.Sama musisz wybrac, co jest lepsze dla Twojego dziecka, ale jesli to jest pierwszy rok w przedszkolu myślę, że możesz zaryzykować. U nas to był drugi rok, w trakcie pierwszego zaliczylismy depresje i psychologa. Opisywałam to kiedyś, jak znajdę dam ci linka. Jeśli chcesz pisz na privPozdraiwamDorka
    • Gość edziecko: Gruszka Re: Nie cierpi przedszkola. IP: *.* 21.03.03, 11:20
      We wrześniu nieoczekiwanie zmieniła się wychowawczyni w grupie moje córki. Dzieci zostały te same, wszystko niby po staremu... Tylko nowa pani. I zaczęło się. Wrzaski przy rozstaniu, awantury w domu o przedszkole. Nawet wymiotowała z nerwów. Pani na oko wyglądała miło, ale bałam się, ze może to tylko pozory.Najgorsze było, kiedy Masia zaczęla wymyślać niestworzone historie o pani, żeby nie pójść do przedszkola (np. twierdziła, że pani zmusza ją do leżenia po obiedzie-a w przedszkolu nie ma w ogóle leżakowania!). Żadna z tych historii nie znajdowała potwierdzenia w rzeczywistości, żadne inne dziecko nie opowiadało takich historii. Ja na szczęście zawsze mogę liczyć na wsparcie kierowniczki przedszkola, mam do niej ogromne zaufanie. Rozmawiałyśmy kilka razy, ona rozmawawiała z Masią. Dyskretnie obserwowała Masię podczas zajęć. Parę razy ja też miałam tę okazję. Wszystko było OK! Pani miła, troskliwa, spokojna. Najlepsze było, ze nieszczęsna wychowawczyni (to jej pierwsza poważna praca i była bardzo przejęta) zaczęła też rozpaczać, że dziecko jej nie akceptuje :) Trwało to ze 2-3 tygodnie. I minęło bez śladu. A pani jest teraz najukochańsza na świecie. Masia ją uwielbia, ciągle się do niej biega przytulać. Czasem nawet razem z panią wracamy z przedszkola i wtedy moje dziecko w ogóle o mnie zapomina, tak jest zajęte zabawą z panią. U Twojego synka zmieniła się nie tylko pani, ale właściwie całe otoczenie-nowe dzieci. Może to wszystko wywołało taki stres, że musi się na nowo adaptować do przedszkola? Na pewno warto czujnie sie pani przyglądać, ale może dać mu jeszcze troszkę czasu? PozdrawiamMarta
    • Gość edziecko: aniamania Re: Nie cierpi przedszkola. IP: *.* 23.03.03, 21:58
      Doskonale Cię rozumiem. U mnie historia bardzo podobna. Marysia poszła do przedszkola we wrześniu (3 latka skończyła w maju). Najpierw było b.ciężko, ale z czasem zrobiło się całkiem dobrze - szła rano z podkówką, ale bez płaczu, a wychodziła zadowolona. Załamanie nastąpiło jakoś pod koniec listopada. W przedszkolu wymieniali okna i przez tydzień grupa maluchów połączona była ze średniakami, no i jeszcze nie było leżakowania (moja córka je uwielbia!). Marysia bardzo źle zniosła zajęcia w połączonych grupach, a co do spania to zasypiała na dywanie. Od tego czasu codziennie rano jest płacz i tragiczne pożegnania w przedszkolu. Zauważyłyśmy z panią (ukochaną zresztą!), że Marysia nie cierpi zmian. Lubi jak wszystko jest normalnie, czyli jej grupa, w jej sali i z leżakowaniem. No, chyba że jest balik albo inne atrakcje. Tak więc kiedy są ferie albo pani na zwolnieniu to nie mogę posyłać jej do przedszkola. Mam nadzieję, że kiedy będzie w średniakach, to nie będzie już płaczących ranków, ale jak narazie cidziennie to samo! No i oczywiście rytualne machanie z okna. Muszę biec co sił pod okno, bo jak idę wolniej to ryczy na całe przedszkole! Jak już odmacha swoje (muszę poprostu wsiadać do samochodu i odjeżdżać, bo inaczej machałaby przez godzinę), to ociera łzy i przez resztę dnia jest o.k. Ja nie pracuję, a do przedszkola posłałam ją, żeby miała kontakt z dziećmi, bo jakoś sama się do nich nie rwie. Narazie niewiele się zmieniło (cały dzień spędza przy pani), ale czekam cierpliwie na efekty. Jednak jestem przekonana, że Twój synek ma podobne problemy - nie lubi zmian. Przyzwyczaił się do czegoś, a potem nagle wszystko wywrócono do góry nogami, no i znowu poczuł się niepewnie. Nie wiem dlaczego Twoje przedszkole jest takie drogie, bo unas nawet prywatne są tańsze, ale jeśli możesz to nigdzie go nie przenoś. Porozmawiaj z panią na ten temat, bo za taka cenę, masz prawo podobnych zmian sobie nie życzyć. Mam nadzieję, że Twój synek się przyzwyczai, życzę Ci tego z całego serca i pozdrawiam. Ania.
    • Gość edziecko: ceramik Re: Nie cierpi przedszkola. IP: *.* 25.03.03, 11:26
      Polecam dobrą książkę, która mnie oświeciła. "Wrażliwe dziecko" Janet Poland. Moja córeczka też nie chciała chodzić do przedszkola bo pani krzyczy. Okazało się dzięki psychologowi, że mam wrażliwca w domu. Kupiłam książkę i czytałam po prostu o własnym dziecku. Kiedy przeczytałam wasze posty to też tak jak w tej książce. POLECAM!!!!! Nie jest to głupia amerykańska książka w stylu 100 sposobów na depresję, sposób 1 uśmiechnij się. Absolutnie nic z tych rzeczy. Naprawdę polecam.
Pełna wersja