Jak tam wrześniowi debiutanci (ci płaczący).

24.01.07, 14:35
Mój syn właśnie do takich należy, we wrześniu zaczął chodzić do przedszkola,
adaptacja ciężka i długa. Częste choroby i przerwy dwu, trzytygodniowe,
jeszczę ją nasilały.
Teraz widzę za to poprawęsmile (w końcu!!!!!!)
Panie mówią że syn bawi się z dziećmi, wykonuje polecenia, zjada ładnie.
Chociaż z domu wychodzi jeszcze smutny.
Jestem super zadowolona! Gdyby jeszcze tyle nie chorował było by świetnie.
A jak Wasze wrzesniowe płaczki?

    • pysiaaa1 Re: Jak tam wrześniowi debiutanci (ci płaczący). 24.01.07, 14:44
      moj ciut wczesniej niz wrzesien ale tez placzek
      dzis mial chyba jakiegos doła bo był płaczi niechcial mnie puścić i pani go
      zabrala
      juz dawno nie płakał a dzis masz sad
      mam nadzieje ze jutro bedzie juz ok
      ps. chorował mocno-podaje ribomunyl i jest duzo lepiej
      • monmor Re: Jak tam wrześniowi debiutanci (ci płaczący). 24.01.07, 18:32
        mój co rano powtarza, że nie chce iść i pyta czy ma wolne smile
        nie płacze, podobno bawi się z dziećmi, ale niestety nic nie je w przedszkolu (a
        to problem bo spędza tam czas od 7.30 do 15)... no i mówi, że ma kolegów smile
        • iza33 Re: Jak tam wrześniowi debiutanci (ci płaczący). 24.01.07, 20:45
          A mojego płaczka trzeba teraz wołami wyciągać z przedszkola. Nigdy nie ma dość
          zabawy, "mamo ty idź na zakupy ja jeszcze się pobawię". A byłam pewna, że z
          przedszkola nici.
    • zofijkamyjka Re: Jak tam wrześniowi debiutanci (ci płaczący). 24.01.07, 21:23
      U nas całkiem dobrze, chociaz kryzys trwał długo.
      Jednak zawsze jeśli dac jej wybór- wybierze domek. Taki domowy typ.
    • ja-goda1 Re: Jak tam wrześniowi debiutanci (ci płaczący). 25.01.07, 12:28
      Mój czterolatek, który miał bardzo trudną adaptację, teraz miewa lepsze i
      gorsze chwile. Ciężki był wrzesień, koniec pażdziernika i listopad lepszy. W
      grudniu długa przerwa - święta plus dwa tygodnie w domu z ospą i teraz po
      powrocie znowu jest cieżko. To znaczy cieżkie są rozstania, Synek wprawdzie
      idzie pogodzony, ale strasznie się żali. Podobno zaraz po moim wyjściu sie
      rozchmurza, ale i tak nie lubi chodzić. Jak tu ktoś wcześniej napisał - taki
      domowy typ. Ja wiem, ze on będzie chodził - przez pierwszy rok tylko do
      obiadku - choć opłacam całą stawkę, ale czasem miewam chwile zwątpienia i
      zastanawiam się - czy on kiedyś polubi przedszkole?? Bo n razie traktuje to
      tylko jako cieżki obowiązek.
      Synek jest nieśmiały - boi sie głośnych i agresywnych kolegów, ma tylko jednego
      kolegę, ale wiem ze na dłuższą metę przedszkole to dobry sposób na przełamanie
      jego oporów. Zobaczymy - cieszę sie ze napisałyście - w grupie zawsze raźniej.
      Pozdrawiam, Aga i Miś
    • gaskama Re: Jak tam wrześniowi debiutanci (ci płaczący). 25.01.07, 13:31
      U mnie, podobnie jak u ja-gody. Częste choroby, po każdej chorobie zaczynamy
      adaptację od nowa. W poniedziałek płacz i wymioty, we wtorek tylko płacz, w
      środę płacz, w czwartek tylko przy samym rozstaniu, w piątek tylko smutna mina
      a od weekendu jesteśmy chorzy. Dwa tygodnie nieobecności i powtórka z rozrywki.
      W samym przedszkolu podobno jest ok. Identyfikuje się z przedszkolem, mówi o
      nim "moje", opowiada o różnych zabawach. Gdyby nie te częste choroby byłoby
      pewnie lepiej. Teraz siedzimy w domu i łykamy Augmentin.

      Gąskama
      • hanna26 Re: Jak tam wrześniowi debiutanci (ci płaczący). 25.01.07, 15:30
        My miałyśmy kryzys około października. Teraz już dawno o nim zapomniała i tak
        pokochała przedszkole, że jest wielki płacz, kiedy akurat nie może iść z powodu
        np. choroby. Nie mówiąc o tym, że kiedy juz tam jest, to nie można jej
        wyciągnąć wołami. Zawsze ma coś jeszcze "ważnego" do zrobienia/zabawy itp.
        • symplegada Re: Jak tam wrześniowi debiutanci (ci płaczący). 25.01.07, 21:38
          U nas był kryzys po miesięcznej chorobie w grudniu: płacz przy rozstaniu, na szczęscie dosyć szybko wyciszany przez panią, która przejmowała (dosłownie - czasem wnosiła ja na rękach do sali) Małą. Od dwóch tygodni jest dobrze - pomógł bal, wielka atrakcja dla dziewczynki. Nie ma już płaczu rano, ale nadal nie zostanie dłużej niż do obiadu, 10 min po obiedzie zaczyna się rozpacz - mama pewnie juz nigdy nie przyjdzie. Nadal jest z boku - chętnie bierze udzial w zabawach organizowanych przez panią, ale mało bawi się z dziećmi. Ale chyba idzie ku dobremu - coraz więcej opowiada o swoich koleżankach, widzę , że one też ją poznają - np. zabierały ja do sali, gdy płakała. No i pobiłyśmy rekord - 4 tygodnie ciągłego chodzenia do przedszkola... do dzisiaj. Wróciła z katarem, więc jutro zostajemy w domu. Ciekawa jestem, co nas czeka (chorobowo) i czy znowu cały kołowrót adaptacyjny zaczniemy od nowa (o zgrozo).
    • ewaj75 Re: Jak tam wrześniowi debiutanci (ci płaczący). 27.01.07, 19:33
      U nas najgorzej jest po przerwie, najczęściej chorobowej. Wtedy ma kłopoty z
      rannym wstawaniem, ale zwykle po 2-3 dniach już sam się budzi i idzie z chęcią.
    • agars2 Re: Jak tam wrześniowi debiutanci (ci płaczący). 27.01.07, 23:28
      U mnie chyba najgorzej.Adapacja ciągła i przerywana chorobami (córeczka 3 lata)
      do tego na wniosek lekarza przerwa w chodzeniu 2 miesięczna-ze względu na
      częstotliwość chorób. Ne wiem czy nie spróbować od września, czy kontynuować od
      marca. Dodam, że mój maluch na tle nerwowym wymiotuje- codziennie- przy
      rozstaniu, czasami w przedszkolu ( nie wiadomo z jakich przyczyn). Chyba
      mogłaby startować w zawodach smile
    • neomia Re: Jak tam wrześniowi debiutanci (ci płaczący). 29.01.07, 10:36
      U nas kryzys był w grudniu. Córcia dała nam nieźle w kość przy porannym
      ubieraniu i pozegnaniu. Naprawdę była dobra w swojej histerii. Na szczęście
      synek w tym czasie był spokojny, ale w styczniu zaczął podpuszczać siostrę i
      patrzył na jej reakcję. Dzisiaj po feria pierwsze wyjscie bylo w normie. Misiu
      niecierpliwie czekal na autobus, a córcia z płaczem się ubierała. W autobusie
      od razu się uspokoiła. Dla niej są trudne rozstania. W przedszkolu dobrze
      funkcjonują. Bawia sie z dziecmi, zaczynaja aktywnie uczestniczyć w grupowych
      zabawach. Słyszałam nawet, że rozrabiają z innymi, gdy tylko nadarzy się okazja.
Pełna wersja