reni_78
26.01.07, 11:23
moje pytanie jest kierowane głównie do Rodziców alergików
wyjaśniam, że moje dziecko jest całkowicie wolne od jakichkolwiek alergii
i uczęszcza do żłobka (wiek: 2lata i 8mcy)
wypełniając kartę przyjęcia w żłobkach i przedszkolach wypisuje się
szczególne wskazania lekarza (np. wkładki ortopedyczne), alergie (np. kakao),
inne (np. wegetarianizm rodzinny), jakieś preferencje (np. dziecko nie ruszy
naleśników z serem, natomiast "połknie" je z dżemem)
u nas w żłobku jest tak, że jest to respektowane
być może to taki duch czasów, bo 30 lat temu dziecko z alergią to był jakiś
ewenement czy dziwoląg społeczny, dziś dziecko wolne od wszelkich alergii (w
tym moje) jest jakieś... "nienormalne"(?)...
być może jestem naiwna, albo poprostu mam inne doświadczenia (żłobek, do
którego uczęszcza mój syn), ale dla mnie było "oczywiste", że wszędzie tak
jest... przecież chodzi tu o zdrowie dzieci...
natomiast dziś dowiedziałam się z tzw plotek "jedna baba drugiej babie",
że żłobek to placówka medyczna(?) a przedszkole pedagogiczna(?)...
i że w przedszkolach można spodziewać się wszystkiego, łącznie z ciągłym
wystawianiem dziecka na alergeny, szczególnie te żywieniowe...
jestem w stanie zrozumieć, że jakiś jadłospis musi być...
że trudno dogodzić hurtem 30tu dzieciom na raz (dorosłym zresztą też)...
że większość dzieci poniekąd "musi" grymasić, wybrzydzać i takie tam...
że trudno zrobić 30ci różnych śniadań na jedno posiedzenie przy stole...
no, ale bez przesady w jedną czy drugą stronę...
pozatym, na chłopski rozum lub babską intuicję, dzieci lądowałyby w
szpitalach i na izbach przyjęć, a przedszkole w sądzie...
dlatego nie chce mi się wierzyć, że przedszkolaki mają obóz przetrwania pod
tytułem "jak tym razem Cię nie zabije to się wzmocnisz"...
powiedzcie mi Rodzice, jak to wygląda u Was ???
bo ja już na wszelki wypadek zaczynam się bać przedszkola...