jak "załatwić" zgodę na przynoszenie jedzenia?

07.02.07, 15:19
proszę pomóżcie. rozmawiałam z dyrektorkami przedszkoli (w mojej okolicy są
2) że moje dziecko mało co może jeść i że proszę o zgodę na przynoszenie
własnego jedzenia. Usłyszałam "NIE!", bo przepisy. Ale przecież wiemy, że
zależy to od indywidualnej decyzji, że niektórzy się zgadzają. Pomóżnie jak
można przekonać "przymusić" do pozytywnej decyzji. Nie wiem np. uzyskanie
zgody organu założycielskiego, czy sanepidu. Na prywatne mnie nie stać, a
jeżeli nawet znajdę gdzieś daleko przedzkole kótre by się zgodziło to był by
dla mnie kłopot z obieraniem (samotna matka, późno praca i wożenie gdzieś
daleko).
    • jogo2 Re: jak "załatwić" zgodę na przynoszenie jedzenia 07.02.07, 21:05
      Witam Cię serdecznie,
      Sądzę, iż zależy to od dobrej woli w danym przedszkolu. Ja (co za szczęście)w
      końcu trafiłąm, na takie, do którego mogę przynosić jedzenie i ludzka pani
      dyrektor nie zastanawiała się, co będzie, jeżeli zatruję moje dziecko moim
      jedzeniem i jak to szeryf z sanepidu ją za to zaaresztuje. Spośrod okolicznych
      przedszkoli to w części słyszałam, że nie. W jednym zgodzili się na jedzenie
      przynoszone, ale nie zgodzili się podgrzewać (czyli najpierw powinnam zawieść
      dziecko rano do przedszkola, a następnie dowieźć obiad na 12, a następnie
      trzeci raz pojechać po dziecko i je odebrać - rację ma LPR, że matka to jest
      powołanie na pełen etat i stanowczo domagam się dożywotniego becikowego za
      pracę, którą wykonuję w związku z opieką nad dzieckiem), a w jednym (nie powiem
      w jakim) usłyszałam tak kuriozalną wykładnię, dlaczego nie, że szczęka mi
      opadła. Otóż dlatego nie, iż "inne dzieci będą chciały spróbować, co je moje
      dziecko i nie będzie im jak tego wytłumaczyć", poza tym "jest przedszkole dla
      dzieci z alergią", tak, jest, na Koszykowej, a ja mieszkam na Gocławku.
      Przechodząc do rzeczy, na pewno potrzebujesz zaświadczenia lekarskiego, że
      dziecko ma alergię pokarmową i wymaga właśnie tego rodzaju diety. Ponadto
      słyszałam, że negatywnie nastawionemu kierownictwu można zaproponować, iż
      podpiszesz oświadczenie, iż w razie ewentualnego zatrucia nie będziesz winić
      przedszkola. Teoretycznie nie powinno coś takiego się zdarzyć, ale moim zdaniem
      lepiej nie wyskakiwać z tym na zapas. Kto wie, zepsuje im się zmywarka, pomylą
      się i naleją do niej szamponu zamiast proszku do mycia naczyć, wszystkie
      dzieciaki się pochorują a ty nic nie będziesz mogła od nich wyegzekwować. Ode
      mnie na szczęście nikt takich głupot nie wymagał.

      Pozdrawiam serdecznie i życzę powodzenia,
      jogo
      • kubek0802 Re: jak "załatwić" zgodę na przynoszenie jedzenia 08.02.07, 10:41
        Argument że inne dzieci będą chciały spróbować jest wbrew pozorom bardzo
        życiowy.Swego czasu nosiłam jeden dzień w tygodniu gdy w przedszkolu na obiad
        były gotowane jajka kurze, których syn nie, je jajka przepiórcze (zostawiwłam
        rano w specjalnym pojemniku przemiłej pani rozniszącej posiłki i dawała bez
        podgrzewania rzaem z innymi składnikami obiadu). Oj na początku było ciekawie.
        Potem dzieci przyzwyczaiły do widoku małych jajeczek przepiórczych.
        • meg_2 Re: jak "załatwić" zgodę na przynoszenie jedzenia 09.02.07, 07:12
          W moim przedszkolu (choć to niepubliczne, więc problemu z własnym jedzeniem nie
          ma) dzieci też zawsze są zaciekawione dlaczego niektóre dzieci jedzą coś innego,
          ale beż żadnych problemów wytłumaczyłam, że dzieci mają alergię i nie mogą jeść
          pewnych rzeczy. Nikt nikomu nie chciał nic próbować. Inna sytuacja jest kiedy
          dane dziecko czegoś nie lubi i rodzice chcą dać dziecko coś innego. Wtedy cięzko
          wytłumaczyć dzieciom, żę Kasia je kanapkę z nutella bo nie lubie innych kanapek.
          Zaraz okaże się, żę cala grupa nie trawi kanapek z serem smile
          • alabama8 Re: jak "załatwić" zgodę na przynoszenie jedzenia 09.02.07, 09:17
            Mojego syna nie przyjęto do przedszkola mieszczącego się 50 m od domu, bo
            alergik a tam alergików nie chcą. Na szczęście przyjęto go to skromniejszej
            placówki o 3 ulice dalej i na szczęście dyrektorka zgodziła się na przynoszenie
            całego jedzenia - wszystkie posiłki, napoje itp. Nie wymagano ode mnie żadnych
            oświadczeń - przyjęto za naturalne że osobiście odpowiadam za to co mały je -
            bo z przedszkola nie dostaje nic - nawet herbaty.
            Kanapki noszę pokrojone w płaskim pojemniczku - więc wystarczy tylko otworzyć
            pudełko i jeść, to samo z owocem - w pojemniczku, pokrojony. Obiad w słoiku
            (zupa) lub w płaskim pojemniku (drugie danie).
            W twoim wypadku brak zgody wynikać może głównie z wygody personelu - komu by
            się chciało podgrzewać.
            Proponuję zadzwonić do lokalnego sanepidu i u źródła uzyskać opinię lub
            ewentualny brak zastrzeżeń sanepidu do tego byś jedzenie nosiła w całości -
            wtedy nie szuka się winnych. Zapytaj czy wydadzą ci zgodę pisemnie.


            adresy sanepidów w twojej okolicy:
            www.pf.pl/portal/YPSimpleSearch?referee=&pageaction=&finaction=YpSearchS&keyword=Stacje+Sanitarno-
            Epidemiologiczne&city=&client=adword-pf&gclid=COfhmoHroIoCFQdUZwodyhYkVw
    • bruksia Re: jak "załatwić" zgodę na przynoszenie jedzenia 09.02.07, 15:08
      Dzięki za odp. Na chwilę obecną (po obdzwonieniach przedzkoli) odetchnęłam bo
      jedno (państwowe!) się zgodziło bez żadnego problemu!!! Tyle, że mam do niego
      10 km, ja samochodem to jeszcze do wytrzymania. ale odbierać ma moja mama
      autobusem (a od niej też daleko i kiepskie połączeni). ale to jedyna możliwość
      by moje dziecko żyło normalnie. Co za kraj i LUDZIE! (teraz przejdę do
      użalania). Zgadzam się z jogo2 (wieczne becikowe), w tym kraju nie ma wsparcia
      (to bym jeszcze przeżyła) ale jeszcze mnożą trudności. Pewnie, że zgoda zależy
      tylko od uprzejmości, byle by się im chciało. Ludzie widzą tylko swój koniec
      nosa "nie i już". A nie pomyślą jak ja mam przeżyć z dzieckiem - zasiłku nie
      daczą, mąż odszedł, dziecka do przedszkola nie przyjmą bo alergia czyli mam
      siedzieć w domu następne 3-4 lata. Nikogo nie obchodzi, że chcę i muszę
      pracować. a i moje dziecko ma prawo żyć społecznie. A jednemu z drugim babonowi
      się nie chce się zrobić nic co "wymyka" się poza szablon. Przecież przepisy
      obowiązują w całym kraju a: 1) w prywatnych przedszkolaach zero problemu z
      przynoszeniem jedzenia 2) to przedszkole co się zgodziło jest w tej samej
      gminie (tym samym urzędom) podlega co pozostałych kilka które obdzwoniła i są
      na nie.
      ps. chcę jeszcze iść osobiści do tego przedszkola co jest najbliżej i uderzyć w
      ton błagalny do dyrekcji, jak nie to przynajmniej sobie "wykrzyczę" (patrz.
      pkt2)
    • ariana1 Re: jak "załatwić" zgodę na przynoszenie jedzenia 09.02.07, 22:41
      No to jeszcze ja się dopiszę, chociaż widzę, że juz rozwiązałaś swój problem.
      Mam w grupie chłopca, który je posiłki przynoszone z domu, bo jest na jakiejś
      specjalnej diecie. Mama załatwiła sprawę z dyrekcją i o ile wiem, to żadnych
      problemów nie było. Ale moja dyrekcja jest bardzo wyrozumiałą i życiową
      kobietą. Dziecko nie jest zapisywane na listę dzieci (tylko do dziennika) i
      mama nie płaci za posiłki a on nie dostaje nic z tego co jedzą pozostałe
      dzieci, nawet wody z sokiem. Wszystko ma swoje. On nie wyjada z talerzy
      dzieciom, dzieci wiedzą, że on je co innego i wszystko gra.
      • kwiaaatek1 Re: jak "załatwić" zgodę na przynoszenie jedzenia 10.02.07, 17:41
        U mnie też się zdarzają wyjątki - alergie na mleko. Nie ma problemu, dziewczynka
        je kanapki zrobione w przedszkolu, ale jedzenia do p-la nie można przynosić
        rodzicom dzieci, które nie są na nic uczulone i ja też jestem przeciwko. Już
        sobie wyobrażam, że każdy wyjmuje z pojemniczka swoje jedzenie-jeden szynkę a
        drugi chleb ze smalcem i panie kucharki przez cały dzień(bo przecież nic innego
        nie mają do robotywink, podgrzewają, podgrzewają, podgrzewają... smileteż jestem
        zdania, że w przedszkolu dzieci uczą się życia w społeczeństwie, nie ma tak, że
        każdy sobie rzepkę skrobie.
Pełna wersja