pierwszy dzień...jakie powitanie?

23.04.03, 09:17
moja córeńka jutro po raz pierwszy na cały dzień wyrusza do przedszkola,
tak się złozyło, że to w środku roku przedszkolnego, w środku tygodnia i...
mam pytanie, jak uważacie, czy na takie "wejście" potrzebne sa jakieś
cukiereczki do grupy, czy lizaczki, no nie wiem, czy tak, czy nie,
czuję, że może powinna zabrać ze sobą takiego gościńca wink na "wejście', ale
nie jestm przekonana, chyba powinnam wcześniej zapytać pania przedszkolankę,
jednak nie zrobiłam tego i Was pytam drogie mamy "przedszkolne" - wiele z Was
tu, oddawało swoje dzieci w ostatnich dniach, może mi podpowiecie

ps.pewnie tych "przedszkolnych" pytań będę miała więcej, bo to absolutna
premiera dla nas,
i mam wielka tremę przed jutrzejszym dniem,

pozdrawiam wink
    • mammamija Re: pierwszy dzień...jakie powitanie? 23.04.03, 20:33
      Myślę,że nie trzeba...
      Przedszkolaki przynoszą słodkości kiedy mają urodziny lub imieniny.
      Zapytaj przedszkolanki dla świętego spokoju, gdyby co, to zawsze możesz
      przynieść na drugi dzień...
      Mammamija
    • nitka6 Re: pierwszy dzień...jakie powitanie? 23.04.03, 21:08
      mamamija, bardzo Ci dziękuję za odpowiedź, bardzo mi zależało na "wsparciu" też
      i w tym temacie ,
      za półtora tygodnia moja córeczka ma urodziny, to może wtedy, ale one wypadają
      w niedzielę, więc...no nie wiem jeszcze, zobaczę,
      najważniejszy jutrzejszy dzień, przyszedł mi do głowy ten pomysł z cukierkami,
      ale rzeczywiście nie jest to konieczne...
      pozdr.

      ps.wiesz mamamija, kiedy moje dziecko było mniejsze, to właśnie tak do mnie
      mówiło -"mamamija", a Ty masz fajny nick wink
      • gruszka_edziecko Re: pierwszy dzień...i już po... 25.04.03, 10:10
        Napisz, jak Wam poszedł ten pierwszy dzień smile
    • kkk69 Re: pierwszy dzień...jakie powitanie? 25.04.03, 14:28
      Hej, ja też jestem ciekawa, jak Wam poszło? Miałam napisać już wcześniej o tym
      gościńcu, że to fajny pomysł, ale tak jakoś mi zupełnie brakło czasu... No, a
      dziś już po premierze! Pewnie trochę smutno, co? Ja nie zapomnę nigdy mojej
      Zosi, gdy w pierwszych dniach przedszkolnych wróciła pewnego razu do domu...w
      pampersie!!! Tak była maleńka zsikana, że choć miała mnóstwo rzeczy do
      przebrania, wszystko poszło. Zamknęłam się w łazience i ryczłam! Zosia, która w
      wieku dwóch lat już nie używała pieluchy wraca w pampersie! Panie bardzo nas
      przepraszały, że nie chciały jej zawstydzać i dopóki się dało, to ją
      przebierały, ale w końcu nie było w co. Wtedy właśnie postanowiłam, że koniec z
      przedszkolem. Ale wychowawczyni Zosi okazała się bardzo mądrą kobietą -
      porozmawiała z nami spokojnie i wytłumaczyła zachowania trzylatków wyrwanych z
      domu. Pozwoliła jej się bawić ze starszym bratem, siedziała przy niej podczas
      leżakowania i w ogóle bardzo nam pomogła. To ona zaproponowała, żeby dać Zosi
      jescze tydzień, że to powinno w jej wypadku wystarczyć. Jeśli nie - możemy ją
      zabrać. I wiesz co - wystarczyły dwa dni! Dwa dni od wypadku z pampersem i
      dziecko zmieniło się nie do poznania! Umiechnięta, zadowolona, nie chciała
      wracać do domu! No, ale może Wam poszło lepiej? Mam nadzieję, że takwink. Ja
      teraz zaczynam trochę od nowa, bo dzieciaki miały przerwę prawie dwa miesiące w
      przedszkolu (choroby + wyjazd na świeże powietrze + święta, itp) i Zosia znów
      się buntuje... Ale na szczęście o wiele mniej, choć też ciężko mi na duszy!!!
      Pozdrawiam! Kasia
    • nitka6 Re: pierwszy dzień...jakie powitanie? 27.04.03, 08:48
      juz wam piszę jak wyglądały nasze dwa pierwsze przedszkolne dni :
      czwatrek pierwszy dzień, córeczka została bez najmniejszych oporów, lekko
      zawstydzona, ale zrobiła mi "papa" i poszła do grupy <wcześniej byłyśmy raz w
      tym przedszkolu przez 20 minut-tak na zapoznanie>, odebralismy ja o 14.40
      i...wszytko ok, lekko smutna, ale ok., jednak cały dzień nic nie chciała jeść,
      nie zjadła śniadania wcale, obiad-troszkę zupki, drugie nic, przez cały dzień
      też nie poszła siusiu, nie korzystała z leżakowania, bo od dawna nie sypiała w
      domu, jednak w tym przedszkolu nie zmuszają do leżakowania i ona rysowała sobie
      kiedy dzieciaczki spały...
      bałam sie pyać czy jutro idzie do przedszkola, ale kiedy pani na pożegnanie
      zapytała czy jutro przyjdzie, ona odpowiedziała z cała stanowczością "tak"
      i...w piątek rano budzi nas bardzo wcześnie z okrzykiem "wstawać, bo do
      przedszkola idziemy"-hehe... czyli super, w piatek po poludniu była już bardzo
      radosna, śpiewała piosenkę z przedszkola, w przedszkolu juz jadła i juz siusiu
      robiła, naprawdę fajnie, gorzej wczoraj-w sobotę, bo poranek zaczęła od
      ubierania się do przedszkola, a przedszkole w sobote zamknięte-buuu...
      wszyscy jestesmy zadowoleni, a najbardziej główna "bohaterka", tyle, że dziś-
      niedziela owa bohaterka ma gigant katar i prawdopodobnie z przedszkola w
      poniedziałek "nici", ech...............

      w naszym przypadku przedszkolny debiut bardzo udany ,nawet bez gościńca
      cukierkowego, hehehe...,
      za tydzień moja córeczka skończy 3 latka, więc może to będzie dobra okazja na
      mały, slodki poczęstunek
      <tylko ten katar.....trochę za szybko na łapanie choróbek, przecież tylko dwa
      dni była w przedszkolu,aczkolwiek niekoniecznie z przedszkola katar przyszedł -
      pogoda, pora roku sprzyja katarom, moje odporne i dotąd zdrowe dziecko będzie
      łapało choróbki, jeszcze nigdy w swoim trzyletnim życiu nie miała żadnych poza
      katarem przypadlości,żadnych chorób, antybiotyków i takich tam, tego będę się
      bała, jednak to nie uniknione...>

      pozdrawiam smile


Pełna wersja