nowika12
14.03.07, 08:06
Kobiety, napiszcie czy miałyście podobne przypadki i jak z tego wybrnęłyście.
Kiedyś synkowi zniknęły spodenki z woreczka, poszłam i powiedziałam, że może
przez przypadek założyły któremuś z dzieci i żeby miały na uwadze, że jak
jakaś matka je zwróci to są nasze. podniósł się gwar, że tak napewno nie było,
że spodenki zabrałam kiedyś ja, a nawet próbowały mi wmówić, że ich nie było
wcale. chodziłam i dopytywałam się przez 2 tygodnie, aż się odnalazły. były
noszone przez inne dziecko, bo były bródne, ja pretensji o to nie mam, ale
mogły się przecież przyznać.
Wczoraj zaczęła się nowa akcja z piżamką, której dziecko nie ma i muszę
przynieść, bo zaczęło spać w przedszkolu ( wcześniej u babci). tłumaczę, że
piżamka była dawana wcześniej i musi być w woreczku, bo jej nie zabierałam.
Panie przyniosły mi worek na potwierdzenie swoich słów, że jej nie ma i nie
było. ręce mi opadły, bo przypomniałam sobie co przechodziłam ze spodenkami.
Kłócić się nie kłóciłam, ale przed wyjściem opisałam piżamkę i powiedziałam,
żeby sprawdziły w workach innych dzieci, bo może znów przez pomyłkę ktoś
wziął. Pani dyrektor odpowiedziała tylko, że takiej piżamki nie ma, bo
zapamiętałaby.
czuję się trochę głupio, bo wypowiedź pani dyrektor odebrałam jako zarzut, że
chcę wyłudzić ubranka od innych dzieci.
czy któraś z Was miała podobne sytuacje? I jak się teraz zachować, chodzić i
pytać czy się znalazła, czy dać spokój?
pozdrawiam