if_if1
17.03.07, 23:33
Słuchajcie, poszłam sobie niedawno poobserwować upatrzone dla córeczki
przedszkole (W-wa, ul. Nowowiejska 1/3) i szczęśliwie trafiłam na wyjście
dzieci do ogrodu. Wyszła z nimi Tleniona Pani. Dzieci szły sobie po ścieżce,
w pewnej chwili jedno zboczyło na trawnik i wtedy Tleniona Pani złapała je za
kark, nakrzyczała i potrząsnęła jak szczeniakiem. Stałam dość daleko i nie
wiem, czy chodziło o zejście ze ścieżki czy o cos innego, ale cokolwiek to
było, jak można potrząsać dzieckiem? Moja chęć posłania dziecka tam właśnie
natychmiast zbladła. Znajomi twierdzą, że w wielu przedszkolach to norma. Mam
nadzieję, że żartują.
Chyba zawału dostanę nim znajdę coś dobrego i w dodatku mi dziecko tam
przyjmą. Mogę z Nowowiejskiej wiać, ale gdzie?