acer111
23.04.07, 09:45
Zastanawiam się z czego tak cieszą się rodzice dzieci w państwowych
przedszkolach,
z 25-30 osobowych grup, słyszałam też o 35 !??? do których zostały przyjęte
ich dzieci.
Piszą odwołania, rozpaczają gdy nie dostają się, cieszą się z przyjęć??!
Dzieci stłoczone w olbrzymich grupach, gdzie liczy się masa a nie jednostka.
Jeden nauczyciel + woźna, brawo, a to zafundowaliście swoim dzieciom luksusy!
Jak czytam posty na temat przyjęć i odwołań to włos mi się jeży, bo we
wrześniu nie będzie tak różowo.
Jak można posłać małe dziecko do tak dużych grup?
Czy macie pojęcie jak wygląda dzień w takiej masie dzieci,jak beznadziejną
przechowalnią jest taka grupa.
Brr, ciarki mnie przechodzą na myśl że mogłabym zapisać do takiej grupy moje
dziecko.
Mówię obiektywnie, patrząc i znając przedszkole od zaplecza.
Nie są to warunki dla małych dzieci.Dzieci które wychodzą z domów gdzie
traktowane są indywidualnie, z godnością i sercem.W takiej masie dzieciaków
nie ma miejsca na indywidualizm, serce.Są wrzucone na naprawdę głęboką
wodę.Nie które utoną...
Te chore pomysły władz, muszą sie zmienić!
Dlaczego pieniądze- czyt. oszczędności samorządu, muszą brać na barki nasze
dzieci.
W innych państwach takie warunki są nie dopuszczalne.
Jestem oburzona z jednej stony radością rodziców z zapisu do gigantycznych
grup, z drugiej tym że "ktoś" na takie grupy pozwala.
Dlaczego dyrektorki, w końcu pedagodzy , wierzę że dobrze wykształcone w
zakresie potrzeb i rozwoju małych dzieci, nie próbują tego zmieniać??
interweniować.
pozdr.