Troche jak sąd kapturowy...

01.06.07, 10:06
Przedszkole jest małe, prywatne. Kontak z rodzicami stały i dobry. Dość
często zmienia się personel. W tym roku pojawił się problem z jedną z pan -
rodzice zauważyli podczas wycieczki, że nie radzi sobie z dziećmi, ma
problemy z utrzymaniem dyscypliny, jest trochę zagubiona, a kontakt z nią
słaby. Ale dzieciaki z drugiej strony dzieciaki ją lubią. Było trochę
gadania, któraś z mam zwróciła uwagę dyrekcji. W efekcie zaproszono rodziców
na rozmowę - była dyrekcja, pozostali nauczyciele i ta pani. Powiedziano
publicznie, że są wobec niej poważne zarzuty, że rodzice mają się
wypowiedzieć, czy chcą aby dalej pracowała w przedszkolu. Poproszono rodziców
o uwagi. Jedna z mam zabrał głos, zaczęła mówić o kompletnym braku dyscypliny
i rozpuszczeniu, poprosiła pania o informacje jakie metody wychowacze
stosuje. Kobieta wstała chciała coś powiedzieć i.... straciła przytomność.
Zrobiło się zamieszanie, na szczęście jedna z mam była lekarzem. Później
spotkanie kontyułowano, ale chyba wszcy czuli się fatalnie. Dyrekcja
prónowała jej bronić, ale jakoś tak niekonsekwentnie, rodzice też nie bardzo
wiedzeli jak mają się zachować... Co o tym sądziecie?
    • kotagus Re: Troche jak sąd kapturowy... 01.06.07, 11:59
      O, Jezu... No cóż...
      Pewnie i tak już po problemie, bo nauczycielka złozy wypowiedzenia.
      Kto by chciał pracować w takim stresie i po takiej sytuacji (z takim końcem)?
      Chyba problem została za bardzo rozdmuchany i mógł się zakończyć na etapie
      złożenia zastrzeżeń na ręce dyrekcji. Wg mnie nauczycielka nie zrobiła nic
      nagannego, może jest młoda i dopiero się uczy radzić sobie z grupą dzieci.
      Dzieci ją lubią - to chyba świetna rekomendacja??? Czy częste zmiany personelu
      służą dzieciom - nie sądzę. W każdym razie sytuacja nie do pozazdroszczenia. sad
      • mallard Re: Troche jak sąd kapturowy... 01.06.07, 12:08
        Sytuacja typowa dla przedszkoli prywatnych, gdzie dyrekcja łasi się do rodziców
        (czytaj: ich kasy), kosztem personelu (częste zmiany, to zapewne efekt tej
        presji). Po to zapewne w opisywanym przez Ciebie przedszkolu, urządzono ten
        publiczny "sąd" nad nauczysielką! Później dyrektorka próbowała jej bronić
        zapewne dlatego, że przestraszyła się tego, co zaszło, a co byc może było
        końcowym efektem mobbingu po prostu?
        • mallard Re: Troche jak sąd kapturowy... 01.06.07, 12:11
          3 razy "zapewne", w krótkim tekście, -zapewne jakaś obsesja... wink
          • milenium5 Re: Troche jak sąd kapturowy... 01.06.07, 12:27
            Tak, nauczycielka jest młoda i to jej pierwsza praca. Ale z drugiej strony
            dzieci w grupie tylko sześcioro... Sama w rozmowie z nią miałam wrażenie, jakby
            miała mały kontakt z rzeczywistością... Cały czas zastanaiwam się jak ta sprawa
            powinna być rozegrana: z jednej strony rodzice powinni mieć prawo do wyrażenia
            swoich uwag, ale chyba dyrekcja powinna to jakoś inaczej rozwgrać. Oni się
            tłumacyzli, że chciali jasnej sytuacji, nie chciali rozmów za plecami tej pani,
            bo to byłoby nie w porządku. Podkreślali, że ona cały czas się uczy, ale
            równocześnie mówili, że autorytet u dzieci, albo się ma albo nie... Strasznie
            niejdnoznacze to wszytsko było.
            • mallard Re: Troche jak sąd kapturowy... 01.06.07, 12:44
              milenium5 napisał:

              > Sama w rozmowie z nią miałam wrażenie, jakby miała mały kontakt z
              > rzeczywistością...

              Hmm, jedną z podstawowych predyspozycji których oczekuje się od przedszkolanki,
              poza oczywiście dobrym kontaktem z dziećmi, są tzw. "oczy naokoło głowy", czyli
              umiejętność opanowania grupy, nawet dwudziestoosobowej. Przyczyny tego, o czym
              piszesz mogą być różne: Niedoświadczenie pani (pierwsza praca!) i stąd pewne
              zagubienie - "wyrobi się" i będzie dawała sobie radę, albo myślami jest gdzie
              indziej, bo ma jakieś problemy - też przejściowe, albo cóż - jest z natury
              jakaś rozkojarzona, czy "nieobecna", jak piszesz, a jeżeli tak, to rzeczywiście
              za bardzo nie nadaje się do zawodu - to trudna praca!
    • justi54 Re: milenium5 01.06.07, 14:22
      Twoja fantazja i to w dzień dziecka nie ma granic. Kup sobie poradnik "Jak
      napisać powieść w weekend".
      • mallard Re: milenium5 01.06.07, 14:37
        justi54 napisała:

        > Twoja fantazja i to w dzień dziecka nie ma granic. Kup sobie poradnik "Jak
        > napisać powieść w weekend".

        Justi, Twój duchowy wzrok przenika ściany! wink
        • justi54 Re: mallard 01.06.07, 15:14
          Chyba się nie dałeś nabrać na ten post. Znasz to środowisko i wiesz, że
          nauczycielki w przedszkolu mają cierpliwość i psychikę ze stali. A druga sprawa
          styl "pisarski" millenium5 wierz mi po linii zawodowej wiem że kłamie.
          • mallard Re: mallard 01.06.07, 16:17
            justi54 napisała:

            > Chyba się nie dałeś nabrać na ten post. Znasz to środowisko i wiesz, że
            > nauczycielki w przedszkolu mają cierpliwość i psychikę ze stali.

            Bo Ty tak uważasz?!
            Justi, znam i wiem, że bywa różnie

            >A druga sprawa
            > styl "pisarski" millenium5 wierz mi po linii zawodowej wiem że kłamie.

            Justi, z całym szacunkiem, ale nie mów o stylu pisarskim... A linia zawodowa?
            hmm, styl urzędniczy nie zawsze literackim jest... wink

            Jakąś dozą zaufania forumowych rozmówców darzyć trzeba, bo może na przykład Ty
            też wymyśliłaś sobie tę radę rodziców i resztę, hę?!
            • justi54 Re: mallard,mallard 12.06.07, 12:07
              Jednego dnia się powiesiła a drugiego dziecko dziecko milenium biegnie do niej
              z uśmiechem na ustach "nasza pani".
              PS Akurat Ty mallard możesz mnie łatwo sprawdzić.
              • mallard Re: mallard,mallard 12.06.07, 13:22
                justi54 napisała:

                > Jednego dnia się powiesiła a drugiego dziecko dziecko milenium biegnie do
                > niej z uśmiechem na ustach "nasza pani".
                > PS Akurat Ty mallard możesz mnie łatwo sprawdzić.

                1. Ty żyjesz!!! wink

                2. W prywatnych przedszkolach nie ma "zmiłuj", bo tam rację ma przede
                wszystkim "kasiasty" rodzic. A jeśli to jej pierwsza praca, to tym bardziej
                chciała dobrze wypaść. Po co Milenium miałaby konfabulować na taki temat,
                mitomanka?

                3. Jeżeli nawet tekst wydaje Ci się podejrzany co do prawdziwości, to
                oczywiście masz prawo poddać go pod wątpliwość. Jednak robiąc to tak obcesowo,
                wydajesz świadectwo o sobie...

                Pozdro! smile
                • justi54 Re: mallard,mallard 12.06.07, 13:46
                  1.Żyję, żyję. Miałam anginę i jestem dopiero pierwszy dzień w pracy po
                  chorobie. Jak zapewne wiesz, jak każdy dobry pracownik dbam o zdrowie i jak
                  tylko kichnę to biegnę na L-4.
                  2. Właśnie dlatego nie posyłam dziecka do prywatnych palacówek gdzie rację
                  ma "kasiasty" rodzic.
                  3. Znasz mnie i wiesz, że ja jestem szczera do bólu i dlatego tak piętnuję
                  zmyślane historyjki. Świadectwo o mnie wydają moje czyny a słowa to tylko słowa.
                  • mallard Re: mallard,mallard 12.06.07, 14:20
                    justi54 napisała:

                    > Świadectwo o mnie wydają moje czyny a słowa to tylko słowa

                    Tylko słowa?!
                    Chyba sama w to nie wierzysz! A jeśli wierzysz, to niechciałbym być Twoim
                    współpracwnikiem, tym bardziej podwładnym, a o mężu nie wspominając!
                    Tylko słowa! Dobre sobie! Słowem, to i "zabić" można! Niektórzy potrafią...
                    • justi54 Re: mallard,mallard 13.06.07, 09:05
                      Współpracownicy są fantastyczni, podwładnych nie posiadam. O mężu nie
                      wspominamy bo to zupełnie inna para kaloszy.
                      • mallard Re: mallard,mallard 13.06.07, 09:44
                        justi54 napisała:

                        > Współpracownicy są fantastyczni,

                        I co, -"dowalisz" im czasem, aż im "w pięty pójdzie", a oni: Ach niiic Justi,
                        To tylko słowa! Tak?
                        Justi, ja nie wiem jaka Ty jesteś naprawdę, ale osobiście znam osoby, które na
                        zasadzie "ja już taki jestem", są szorstcy, obcesowi i przykrzy dla innych, ale
                        cóż - słowa, to słowa, -czyż nie?
                        • justi54 Re: mallard,mallard 13.06.07, 10:54
                          Pracuję z samymi facetami a to bardzo ułatwia pracę. Nie dowalam, ale mówię
                          zawsze prawdę w oczy. Tak jest lepiej i dla mnie i dla innych przynajmniej nie
                          ma niedomówień i plotek. Np wiele osób nie zwracało uwagi jednemu palaczowi
                          który swoim świńskim nałogiem "terroryzował wszystkich. No i oczywiście
                          odważyłam się tylko ja. Nie po to wydaje kupę szmalu na eleganckie ciuchy do
                          pracy, drogie perfumy, codziennie rano myję moje piękne włosy aby w pracy
                          cuchnąć.
                          A jak jestem napradwę.
                          1. Kocham dzieci (zwłaszcza moje)
                          2. Nietowarzyska.
                          3. Pedantyczna.
                          4. Resztę wiesz z moich postów.
                          5. I bardzo lubię z Tobą dyskutować.
                          • mallard Re: mallard,mallard 13.06.07, 12:12
                            justi54 napisała:

                            > A jak jestem napradwę.
                            > 1. Kocham dzieci (zwłaszcza moje)
                            > 2. Nietowarzyska.
                            > 3. Pedantyczna.
                            > 4. Resztę wiesz z moich postów.
                            > 5. I bardzo lubię z Tobą dyskutować.

                            Hmmm, -zaznaczę tylko delikatnie iż mój retoryczny zwrot: "nie wiem jaka jesteś
                            naprawdę", nie oznaczał iż oczekuję tej wyliczanki.
                            Co do kolegi palacza, to jak mu powiedziałaś - "ty chamie niemyty, przestań
                            wreszcie nas okapcać!", czy jakoś może łagodniej?
                            Wszak słowa to tylko słowa!
                            • justi54 Re: mallard,mallard 13.06.07, 13:04
                              Powiedziałam mu dokładnie tak jak napisałam o eleganckich ciuchach, drogich
                              perfumach i pięknych włosach. Efekt jest taki, że mnie unika.
    • milenium5 Re: Troche jak sąd kapturowy... 01.06.07, 14:38
      Nie rozumiem Twojej złośliwości. Opisałam sytację do jakiej doszło wczoraj w
      przedszkolu mojego dziecka. Ciągle nie mogę zapomniec o tej sytacji i fatalnie
      się z tym czuję. Również dziś rano, gdy odprowadzałam małego do przedszkola i
      gdy leciał do wychowawczyni z okrzykiem "nasza pani" na ustach. Nie rozumiem
      osób, które szukają zaczepek na forach.
      • justi54 Re: Troche jak sąd kapturowy... 01.06.07, 15:10
        Kłamiesz.
        • milenium5 justi25 01.06.07, 15:19
          Jestem pod ważeniem. Masz jakieś problemy osobowościowe, czy lubisz zaczepki?
    • panda74 Re: Troche jak sąd kapturowy... 01.06.07, 16:31
      Opisana sytuacja przeraziła mnie. Jestem totalnie zdegustowana tak fatalnym,
      bezmyślnym podejściem zarówno rodziców jak i dyrekcji do tej nauczycielki. Brak
      mi słów. Tym bardziej, że z tego, co zrozumiałam, nie dopuściła się ona jakiegoś
      zaniedbania, jest po prostu niedoświadczona...
      Bardzo, ale to bardzo współczuję tej dziewczynie.
      • kaja2002 Re: Troche jak sąd kapturowy... 02.06.07, 14:52
        Typowe zachowanie w prywatnych placówkach. Żenada. Nie chce mi się pisać nic więcej.
        • magdamroziuk Re: Troche jak sąd kapturowy... 12.06.07, 13:36
          A tak z ciekawości - czy zarzuty wobec tej pani były wcześniej, czy to tylko
          obserwacje z wycieczki? Bo dzieci, kiedy rodzice są blisko, często zachowują
          się inaczej. A niedoświadczona pani w prywatnym przedszkolu, też może czuć się
          baaardzo zdenerwowana i zagubina w obecności rodziców.
          Czy wcześniej były jakieś podejrzenia, że sobie nie radzi?
          Co do kontaktu z rzeczywistością - cóż, mam wrażenie, że połowa ludzi, z jakimi
          rozmawiam, ma z tym kłopoty... Może pani po prostu nie umie rozmawiać jeszcze z
          rodzicami? Może nie mieć wyrobionej opinii o dzieciach (niedoświadczona), nie
          wie, co rodzice tan naprawdę chcą usłyszeć, a może się boi o pracę (całkiem
          słusznie jak się okazało).

          Może i ta pani nie nadaje się do zawodu, tego nie wiecie, skoro to początki jej
          pracy. U nas (skończyłam kierunek nauczycielski, mam też za sobą wiele
          seminariów i kursów w temacie) zawsze się powtarzało, że pierwszy rok (nawet
          dwa) pracy, to czas zmarnowany, jeżeli chodzi o wyniki. To czas na wgryzienie
          się w pracę. Niestety, każdy nauczyciel kiedyś zaczyna, czasem może dzieci
          trochę na tym ucierpią, ale kiedyś trzeba zacząć, i to w grupie dzieci, a nie
          jakimś wirtualnym symulatorze...
          Uważam, że najlepiej, jakby były 2 panie w grupie - jedna doświadczona, a druga
          może się od niej uczyć. Z tego co wiem, tak robią w naszym przedszkolu
          (państwowym) w przypadku nowego personelu.
    • mami7 Re: Troche jak sąd kapturowy... 12.06.07, 14:47
      a skąd te opinie o prywatnych przedszkolach?
      skoro Wasze dzieci chodzą do publicznych to super, że się dostały, ale wynika
      też z tego, że nie macie własnego doświadczenia z prywatnymi.

      w przedstawionej sytuacji, jakakolwiek by nie była nauczycielka, dyrektor
      zachował się poniżej krytyki.

      moje dziecko chodzi do przedszkola prywatnego, nie zauważyłam roszczeniowego
      stanowiska rodziców. dyrekcja dyskutuje z nami i na odwrót, ale nikt nikomu
      niczego nie narzuca.
      • fogito Re: Troche jak sąd kapturowy... 12.06.07, 15:38
        moje tez chodzi do prywatnego i nie jestem "kasiastym" rodzicem z roszczeniowym
        stanowiskiem. Wiem jednak czego moge wymagac od przedszkola, w ktorym zostawiam
        swoje dziecko. A do panstwowego nie zapisalabym dziecka ze wzgledu na
        przepelnienie i tyle.
        • akseinga Re: Troche jak sąd kapturowy... 12.06.07, 18:04
          Jeśli to prawda to chyba bym wypisała dziecko z takiego przedszkola. To jakaś
          sekta może jest.
        • justi54 Re: fogito 13.06.07, 09:11
          Jestem przeciwnikiem prywatnych przedszkoli tylko dlatego, że wizytując
          wszystkie w moim mieście (powtarzam odwiedziłam wszystkie)ani jedno nawet w 50%
          nie spełniało moich oczekiwań. Natomiast z państwowymi było już lepiej i na
          odwiedzonych kilkanaście zawęziłam krąg do kilku a wybrałam moim zdaniem
          najlepsze z możliwych no i przypadkiem jest w mojej dzielnicy.
          • fogito Re: fogito 13.06.07, 10:46
            no coz ale w Warszawie nie da sie odwiedzic wszystkich przedszkoli. Jest za
            malo panstwowych placowek i dlatego przezywaja one oblezenie.
            • justi54 Re: fogito 13.06.07, 10:56
              Najważniejsze jest to że Ty jesteś ze swojego zadowolona. Ja po prostu mam
              oczekiwania, których nie potrafiło spełnić ani jedno odwiedzone przedszkole
              prywatne.
              • mami7 Re: fogito 13.06.07, 15:47
                Justi, na Ursynowie jak sie nie jest nauczyciele, albo samotną matką nie ma się
                właśćiwei szans na przedszkole publiczne. Jest za to mnóstwo prywatnych, dobrych
                i gorszych podobnie jak sie to z przedszkolami publicznymi.
                Niektóre moje koleżanki chwalą sobie publiczne, niektóre nie. Podobnie jak z
                prywatnymi. Mnie przedszkole syna przekonuje, widzę niektóre niedociągnięćia,
                ale ma je każda placówka.
                Nie rozumiem jak można tak demonizować i generalizować.
              • fogito Re: fogito 13.06.07, 16:14
                no coz nie bylo panstwowego przedszkola z wykladowym angielskim, wiec nie
                mielismy wyboru jak tylko prywatne wink
    • milenium5 Re: Troche jak sąd kapturowy... 13.06.07, 12:10
      Też nie jestem "kasiastym" rodzicem. Przedszkole jest prywatne jęzkowe -
      chodziło o to, aby dziecko mówiło w obydwu jezykach występujących w rodzinie.
      Zastrzeżenia jakieś tam były, ale nigdy nic poważnego. Piszecie, że błąd
      popełnili wszyscy - dyrekcja, rodzice. Ja też się nad tym zastanawiałam. Jak
      waszym zdaniem powinni zareagować rodzice? Mieli uwagi co do opieki nad
      dziećmi, rozmawiali o tym z nauczycielką, nic się ni poprawiło, zwrócili uwagę
      dyrekcji. Moim zdaniem tu błędu nie było. Zachowanie dyrekcji to już inna
      sprawa. Nauczycielka ma oczywiście prawo do nabywania doświadczen, ale wydaje
      mi się, że pomogłaby jej w tym informacja zwrotna od rodziców, że coś jest nie
      tak... Sama już nie wiem. W przyszłym roku nauczycielka ma ponoć opiekować się
      starszą grupą, wspólnie z innym, doświadczonym nauczycielem.
Pełna wersja