Dodaj do ulubionych

Dla mnie to skandal....

11.09.07, 14:41
Witam, mnie już siły brakuje na kłócenie sie z paniami z przedszkola,
przychodzą dzieci z katarami, kichają, kaszlą a ukochane mamusie przynoszą
lekarstwa i proszą panie żeby dały te lekarstwa o określonej porze.Wiem, że
rodzice pracują, jest ciężko, ale Ja posyłam dziecko z myślą że będzie sie
dobrze bawiła a nie że za kilka dni będzie chorować.
Obserwuj wątek
    • magdalenkaaa78 Re: Dla mnie to skandal.... 11.09.07, 14:44
      dziwię się, że paniom wolno podawać jakieś leki.

      Z drugiej strony jesli dziecko ma np. astmę i bierze jakieś leki na
      stałe to trudno, żeby matka przychodziła w połowie dnia do
      przedszkola żeby podać lek.

      Nie kłóć się - lekarz synka uważa, że z katarem można chodzić do
      przedszkola. Mój często z katarem idzie i też bawi się dobrze.
    • majarzeszow Re: Dla mnie to skandal.... 11.09.07, 14:57
      a pomyslalas, ze te mamusie przyprowadzajace z katarkiem drza o
      prace ? ze nie maja babci, sasiadki, cioci, kuzynki, niani - ktora
      by na kazde wezwanie zostala z dzieckiem ?
      moj synek debiutuje wlasnie w przedszkolu, a od piatku chory.
      wczoraj i dzis maz nie poszedl do pracy (synek mial goraczke i
      katar), bo nie ma kto sie nim zajac. ale jutro juz pojdzie - z
      katarkiem, trudno.
      ja jestem w 7 meisiacu ciazy i do polowy pazdziernika bede jeszcze
      pracowac, potem problem mi zniknie - bo w razie choroby to ja
      zostane z Adasiem.

      fajnie, ze jestes w takiej komfortowej sytuacji, ale niestety wiele
      z nas nie jest.....

      maja i
      • mayra3 Re: Dla mnie to skandal.... 11.09.07, 15:17
        Dla mnie tez byłby to skandal. Dlatego zapobiegliwie zapisałam synka
        ( póltora roku wczesniej) do przedszkola, gdzie prócz wysokiego -
        jak na ŚLĄSK -czesnego, składa sie pisemne oświadczenie, ze zapewnia
        się przedszkolakowi na czas choroby opiekę w domu( imienne wskazanie
        niani, babci,ewentualnie Mama nie pracuje). Dla nikogo pracującego
        tłumaczenie się z L4 na dziecko nie jest przyjemne ( dla mnie
        zawsze był i jest to stres), dlatego robię wszystko, zeby narażać
        się na to jak najrzadziej. Wiem, to kosztuje, ale nie wszystko mozna
        przekładać na pieniądze. Poza tym moja lekarka ( a bardzo Ją sobie
        cenię) więcej by do nas nie przyjechała, gdyby dowiedziała się, że
        chore dziecko wyprawiłam do przedszkola
      • e_r_i_n Re: Dla mnie to skandal.... 15.09.07, 10:22
        majarzeszow napisała:

        > a pomyslalas, ze te mamusie przyprowadzajace z katarkiem drza o
        > prace ? ze nie maja babci, sasiadki, cioci, kuzynki, niani - ktora
        > by na kazde wezwanie zostala z dzieckiem ?

        I drzac o prace powoduje, ze 15 kolejnych matek i ojcow o prace drzec musza.
        Wybacz, az tak empatyczna nie jestem.
        • mama303 Re: Dla mnie to skandal.... 15.09.07, 11:09
          Ja nie drżę o pracę, jak trzeba ide na zwolnienie i na siebie i na
          dziecko.
          Podejmując decyzje czy wysłaś dziecko do przedszkola czy nie - myślę
          tylko o swoim dziecku. Gdy jego stan zdrowia moim zdaniem nie
          zagraża jemu samemu - idzie do przedszkola nawet z katarem, tak jak
          i ja jedynie z katarem ide do pracy.
          Jak nie chcesz aby Twoje dziecko miało styczność z chorobami musisz
          je chyba gdzies zamknąć, zarazić sie może wszędzie i jeszcze przed
          pojawieniem sie objawów zarażac innych.
          • e_r_i_n Re: Dla mnie to skandal.... 15.09.07, 11:18
            Moje dziecko katar ma cała zime (tak reaguje na mroz i suche powietrze) i tez
            chodzi do przedszkola. Nie chodzi natomiast z ewidentnym przeziebieniem,
            skutkujacym koniecznoscia podawania lekow. I tego samego oczekuje od innych
            rodzicow. Posylajac dziecko do przedszkola musza sie bowiem liczyc z potrzebami
            innych dzieci.
            Stycznosc z ZARAZKAMI jest naturalna konsekwencja wyjscia z domu i to mi nie
            przeszkadza. Narazanie innych dzieci na kontakt z ewidentnie chorymi dziecmi,
            ktore powinny byc w domu, jest nieodpowiedzialnoscia i nie ma usprawiedliwienia.
            Pomijam juz taka podstawowa rzecz, jak regulamin przedszkola, ktory nakazuje
            przyprowadzanie ZDROWYCH dzieci.
    • agnieszka_gk Re: Dla mnie to skandal.... 11.09.07, 15:39
      To, że dzieci będą przychodzić chore jest niestety nieuniknione;
      sama w zeszłym roku, gdy moje dziecko debiutowało w 3-latkach byłam
      oburzona tym faktem, teraz, po roku mam już do tego dużo bardziej
      swobodny stosunek i z katarem puszczam do przedszkola. U nas w
      przedszkolu jednak zabronione jest podawanie dzieciom jakichkolwiek
      lekarstw (poza alergicznymi, na wyraźne pisemne upoważnienie od
      lekarza) przez nauczycielki i wiem, że panie się do tego stosują. Z
      rodzicami przyprowadzającymi chore dzieci nie wygrasz, ale z
      zasadą "leczenia" w przedszkolu przez nauczycielki moim zdaniem
      warto walczyć.
    • bea.bea Re: Dla mnie to skandal.... 11.09.07, 17:08
      sprawa jest prosta....zmien przedszkole...
      jesli na 30 matek tylko ty jestes porządna...to poszukaj przedszkola w ktrym
      porzadnych bedzie wiecej...i masz problem z głowy...

      ja tez do tych nieporzadnych nalerze...niestety
      • anulka.p Re: Dla mnie to skandal.... 11.09.07, 17:41
        Tyle tylko, że paniom w przedszkolu absolutnie nie wolno podawać
        dzieciom żadnch leków. I dziwię się, że sie na to godzą, bo to wbrew
        przepisom. I gdyby coś się wydarzyło, to narobiły by sobie niezłego
        bigosu.
        W naszym przedszkolu jest to niedopuszczalne.
          • bea.bea Re: Dla mnie to skandal.... 11.09.07, 18:00
            i tu sie z toba zgodze...w moim tez , nikt dziecku niczego nie poda.....
            ale w przedszkolu z którego zabrałam moje dziecko...podawanie ibufenu czy
            paracetamolu było na porzadku dziennym....bez zadnego uzgodnienia z
            rodzicami...nie wspomne o klapsach.....

            i dlatego mojego syna juz tam nie ma...smile
        • scher Re: Dla mnie to skandal.... 11.09.07, 22:32
          anulka.p napisała:

          > Tyle tylko, że paniom w przedszkolu absolutnie nie wolno podawać
          > dzieciom żadnch leków. I dziwię się, że sie na to godzą, bo to
          > wbrew przepisom.

          Nie ma takich przepisów, nie powtarzaj bredni rozpowszechnianych na
          szkoleniach. Na wyraźną prośbę rodzica na pewno trzeba podać, na tym
          polega opieka.
          • przedszkolanka_anka Re: do scher... 11.09.07, 23:01

            >
            > Nie ma takich przepisów, nie powtarzaj bredni rozpowszechnianych
            na
            > szkoleniach. Na wyraźną prośbę rodzica na pewno trzeba podać, na
            tym
            > polega opieka.

            Po pierwsze,byly sytuacje,ze nauczycielka podala lekarstwo i dziecko
            mialo nieprzewidzianą reakcje,te pzrepisy nie wziely sie z sufitu..U
            nas w przedszkolu kilka lat lat temu dziecko dostalo niespodziewanej
            reakcji alergologicznej na zwykly syro i stracilo przytomnosc ,bylo
            wzywane pogotowie.Na szczescie mama zrozumiala sytuacje i nie
            ciągała nauczycielki po prokuratorach.Wiec napisze zlosliwie troche
            w kontekscie Twej wypowiedzi...rodzic to moze prosic ale zadna z nas
            juz nigdy nie poda lekarstwa dziecku na "piekne oczy" rodzica ....
            (za wyjatkiem specjalnych procedur oczywiscie.
            A po drugie,przepisy...Jak mniemam niejednokrotnie te przepisy tutaj
            i na innych forach Ci cytowano,co wiecej,swego czasu poproszono o
            konsultacje prawnikow,ktorzy czarno an bialym cytowali
            pzrepisy.Jednak Ty konsekwentnie stoisz przy zdaniu,ze nie podanie
            leku jest niedopelnieniem obowiązkow wychowawczych przez
            nauczycielke,wiec mniemam ,ze zacytownie Ci tych przepisow i ich
            konkretnej intepretacji prawniczej po raz setny nic nie da.
            Pozdrawiam


            • scher Re: do scher... 12.09.07, 06:01
              przedszkolanka_anka napisała:

              > Po pierwsze,byly sytuacje,ze nauczycielka podala lekarstwo i
              > dziecko mialo nieprzewidzianą reakcje,te pzrepisy nie wziely sie
              > z sufitu.

              Nie ma takich przepisów, to wyłącznie bzdurne interpretacje.

              > U nas w przedszkolu kilka lat lat temu dziecko dostalo
              > niespodziewanej reakcji alergologicznej na zwykly syro i stracilo
              > przytomnosc, bylo wzywane pogotowie. Na szczescie mama zrozumiala
              > sytuacje i nie ciągała nauczycielki po prokuratorach.

              Prokurator nie jest głupi. W takich okolicznościach żaden prokurator
              nie ciągałby nauczycielki przed sądem. Nikt nie może przewidzieć, że
              dziecko po zwykłym syropie dostanie reakcji alergicznej.

              > rodzic to moze prosic ale zadna z nas juz nigdy nie poda lekarstwa
              > dziecku na "piekne oczy" rodzica ....

              Kiedyś pewne dziecko poślizgnęło się w przedszkolu na schodach,
              łamiąc nogę. Zgodnie z twoją logiką już nigdy "żadna z was" nie
              powinna pozwolić wejść dziecku na schody.

              Rodzic prosi o podanie lekarstwa, rodzic ponosi odpowiedzialność, te
              wasze nauczycielskie strachy stają się już śmieszne.
              • przedszkolanka_anka Re: do scher... 12.09.07, 09:06

                > Rodzic prosi o podanie lekarstwa, rodzic ponosi odpowiedzialność,
                te
                > wasze nauczycielskie strachy stają się już śmieszne.

                Jestes bezczelna,popracuj w przedszkolu 15 lat,no-chocby 5 a nawet
                ze 2 lata a zobaczysz jacy bezczelni i wredni potrafią byc
                rodzice,to oni nas tego nauczyli.A kolezanki nie ciągano po
                prokuratorach ale miala wielkie nieprzyjemnosci i tylko postawie
                dyrektorki zawdziecza wybronienie sie.Ale dyrektorce tez sie niezle
                dostalo.Moze kieruj swe pretensje do wladz zwierzchnich nie do
                nas.Bo ja oddam serce dzieciom ale nie chce potem tlumaczyc sie u
                kuratora na dywaniku,doswiadczenie czegos uczy,w kazdym zawodzie.
                • scher Re: do scher... 14.09.07, 09:50
                  przedszkolanka_anka napisała:

                  > kolezanki nie ciągano po prokuratorach ale miala wielkie
                  > nieprzyjemnosci i tylko postawie dyrektorki zawdziecza wybronienie

                  Czyli jednak nie ma przepisów zakazujących, bo koleżance nikt
                  formalnych zarzutów nie przedstawił w końcu? Czyli twierdzicie, że
                  jest zakaz, wprowadzacie w błąd rodziców proszących o podanie
                  dziecku leku w wyjątkowych sytuacjach ze zwykłego wygodnictwa,
                  żebyście się czasem ze swoich decyzji nie musiały tłumaczyć?

                  Najlepiej nie robić nic, położyć się do trumny i umrzeć. Wtedy ma
                  się święty spokój. Zero strachów, zero obaw, zero konieczności
                  wyjaśniania powodów swoich działań.
                  • przedszkolanka_anka Re: scher... 14.09.07, 15:24
                    scher napisał:


                    >
                    > Czyli jednak nie ma przepisów zakazujących, bo koleżance nikt
                    > formalnych zarzutów nie przedstawił w końcu?

                    Przedstawil zarzuty,dyrektorka wziela wine na siebie.Ale zebym Ci tu
                    anwet rzucila paragrafem po telefonie do tej kolezanki to i tak sie
                    czepniesz,ze prokurator klamie...
                    ...ten typ tak ma....
                    • scher Re: scher... 14.09.07, 17:30
                      przedszkolanka_anka napisała:

                      > Przedstawil zarzuty, dyrektorka wziela wine na siebie.

                      I została skazana? Z jakiego artykułu?
                        • scher Re: scher... 14.09.07, 20:33
                          przedszkolanka_anka napisała:

                          > Zapytam sie w poniedzialek z jakiego artykulu

                          Tylko nie pytaj, z jakiego artykułu miała zarzut, lecz z jakiego
                          artykułu została skazana?
          • anulka.p Re: Dla mnie to skandal.... 12.09.07, 09:44
            scher napisał:


            >
            > Nie ma takich przepisów, nie powtarzaj bredni rozpowszechnianych
            na
            > szkoleniach. Na wyraźną prośbę rodzica na pewno trzeba podać, na
            tym
            > polega opieka.

            Jakich szkoleniach??? Masz teorię spisku czy co? Nie jestem
            przedszkolanką i raczej już nią nie będę, i dobrze, bo gdybym
            spotkała się z taką mamusia jak ty, ktora przyprowadza chore dziecko
            i jeszcze żąda podawania leków, to obawiam sie, że zachowałabym sie
            wbrew przepisom i kodeksowi karnemutongue_out
            >
            • scher Re: Dla mnie to skandal.... 12.09.07, 21:35
              anulka.p napisała:

              > przyprowadza chore dziecko i jeszcze żąda podawania leków

              Nie mówię o chorym dziecku. Kiedyś mojego syna rozbolał nagle w
              przedszkolu ząbek. Nie mogliśmy przyjechać - ani ja, ani żona. Moja
              sąsiadka poproszona telefonicznie zaniosła do przedszkola syropek
              przeciwbólowy, żeby dziecko nie cierpiało. Pani oczywiście odmówiła
              podania, bo "jej nie wolno". Wolała patrzeć, jak dziecko cierpi. Ale
              jak mieli jechać autokarem na wycieczkę, to nie żądała pisemnej
              zgody na podanie "Aviomarinu" - pewnie nie lubi sprzątać rzygowin.
              Wtedy się nie bała i przepisami nie zasłaniała.

              System oświaty jest miejscami absurdalny. Sprawa rzekomego zakazu
              podawania jakichkolwiek leków przez nauczycieli to jeden z tych
              absurdów. Nie przetłumaczysz, nauczyciel zawsze wie lepiej.
              • anulka.p Re: Dla mnie to skandal.... 12.09.07, 22:00
                Nie wie lepiej, tylko nie może.
                Skąd ma wiedzieć, czy dziecko nie jest uczulone na jakiś składnik
                leku, jak nawet nie przyniósł go rodzic, tylko jakaś sąsiadka.
                W ogóle się nie dziwię, w życiu bym w takiej sytuacji nie podała
                leku dziecku.
                • scher Re: Dla mnie to skandal.... 13.09.07, 00:02
                  anulka.p napisała:

                  > Nie wie lepiej, tylko nie może.

                  Trata-tata!

                  > Skąd ma wiedzieć, czy dziecko nie jest uczulone na jakiś składnik
                  > leku

                  Ma podać na moją odpowiedzialność, zeby dziecko nie cierpiało.

                  > jak nawet nie przyniósł go rodzic, tylko jakaś sąsiadka.

                  Ja uprzedzałem, że przyjdzie sąsiadka.

                  > w życiu bym w takiej sytuacji nie podała leku dziecku.

                  Jasne, niech go boli i niech płacze! Jaka ta oświata jest
                  zwichrowana, to mózg mały!
                  • anulka.p Re: Dla mnie to skandal.... 13.09.07, 11:17
                    Wiesz co, początkowo myślałam, że jesteś po prostu niekumatą osobą
                    (cóż takie się zdarzają) i próbowałam coś ci tłumaczyć. Ale ty na
                    dodatek jesteś zwykłym trolem, który miesza dla samego mieszania i
                    siania fermentu. Nie docieraja do ciebie żadne argumenty, fakty, o
                    których piszą dziewczyny. Zatem dyskusja z tobą jest juz zwykłą
                    stratą czasu, wybacztongue_out
              • soemi Re: Dlaczego .... 14.09.07, 08:31
                To dlaczego nie odebraliście CIERPIĄCEGO dziecka?!?!?! Jak można
                stawiać pracę czy cokowliek innego ponad dobro zdrowie dziecka. Nie
                wiem jak bezdusznym rodzicem można być zostawiając świadomie
                zostawiając dzieckow cierpieniu? Chwal się tak dalej jak bardzo
                nieodpoowiedzialnym rodzicem jesteś?
                I jak trzeba zaniedbać zęby dziecka by doprowadzić do stanów
                bólowych??
                • scher Re: Dlaczego .... 14.09.07, 09:27
                  soemi napisała:

                  > To dlaczego nie odebraliście CIERPIĄCEGO dziecka?!?!?!

                  Bo byliśmy 200 km od miejsca zamieszkania.

                  > I jak trzeba zaniedbać zęby dziecka by doprowadzić do stanów
                  > bólowych??

                  Dziecko było regularnie pod kontrolą dentysty. Dentysta trochę w
                  zębie podłubał, kazał czekać i obserwować, jak się sytuacja rozwinie.
    • dafre Re: Dla mnie to skandal.... 11.09.07, 19:39
      Dziękuje za komentarze z niektórymi można sie nie zgadzać...ale cóż zobaczymy co
      będzie dalej. Gdyby jakaś mama chciała pogadać to zapraszam na meila gazety.
      Pozdrawiam ciepło.
      • ewas35 Re: Dla mnie to skandal.... 11.09.07, 19:54
        moja czterolatka juz zlapala katar w przedszkolu, od wczoraj siedzi
        w domu i zdazyla zarazic mnie i roczna siostrzyczke.
        Absolutnie w przedszkolu nie podaja panie zadnych lekarstw, chore
        dziecko nawet z katarem powinno siedziec w domu
    • reszka2 podstawa prawna "niepodawania" jest, nawet kilka 11.09.07, 22:47
      wbrew temu, co pisze ktos powyżej. Na kursach dobrze uczą.

      Wszystko poniżej jest cytatem.

      Nauczyciel nie podaje dzieciom leków zleconych przez lekarza.

      Uzasadnienie
      Przedszkole jest instytucją opiekuńczo-wychowawczą, która ma za
      zadanie zapewnienie dzieciom właściwych warunków rozwoju fizycznego,
      umysłowego, emocjonalnego i społecznego, wyrównywania ewentualnych
      baraków i przygotowanie dziecka do szkoły. Placówka zadania
      realizuje poprzez zatrudnionych nauczycieli. Zakres i charakter
      działań które należą do obowiązków nauczyciela zatrudnionego w
      przedszkolu publicznym wynika z art. 4 i 6 ustawy z dnia 7 września
      1991 r. o systemie oświaty Teks jednolity Dz.U. 2004 Nr 256,
      poz.2572 ze zm.) oraz art.6 ustawy z dnia 26 stycznia 1982 r. -
      Karta Nauczyciela (Dz.U. z 2003 r. Nr 118, poz. 1112, ze.zm.)

      Na podstawie przywołanych przepisów, nauczyciel jest zobowiązany do
      rzetelnego realizowania zadań związanych z powierzonym mu
      stanowiskiem i funkcjami placówki. Cechą identyfikującą ten zawód
      jest podejmowanie w ramach swoich kompetencji zawodowych działań o
      charakterze dydaktycznym, wychowawczym i opiekuńczym, które zawsze
      muszą być podjęte z uwzględnieniem dobra ucznia (w omawianym
      przypadku przedszkolaka), troską o jego zdrowie, postawę moralną i
      obywatelską z poszanowaniem godności osobistej podopiecznego.


      Natomiast nauczyciel NIE JEST ZOBOWIĄZANY do udzielania świadczeń
      zdrowotnych na podstawie zlecenia lekarskiego. Udzielanie świadczeń
      zdrowotnych jest cechą identyfikującą zawody medyczne tj. m.in.
      lekarza, pielęgniarki czy ratownika medycznego (art.4 ustawa z 1991
      r. o zakładach opieki zdrowotnej (Tekst jednolity Dz. U.z 2007 Nr
      14, poz. 89).
      Należy jednoczenie pamiętać, iż w razie wyrządzenia dziecku szkody w
      trakcie podjęcie przez nauczyciela działań w ramach pomocy medycznej
      w omawianym przypadku, nauczyciel staje się dłużnikiem zobowiązanym
      do jej naprawienia z tytułu odpowiedzialności cywilnej (art.415
      ustawy z dnia 23 kwietnia 1964 r. kodeksu cywilnego Dz.U. z 1964 Nr
      16, poz.93 ze zm.)
      Koniec cytatu.
        • scher Re: podstawa prawna "niepodawania" jest, nawet ki 12.09.07, 06:05
          reszka2 napisała:

          > jest różnica pomiędzy udzieleniem pomocy przedmedycznej, którą ma
          > obowiązek udzielić KAŻDY, a działaniami sensu stricte medycznymi,
          > jakim jest podanie leku.

          Czy podanie leku przez rodzica nazwiesz także udzielaniem świadczeń
          medycznych, czy zwykłą czynnością opiekuńczą? Opieka nad cudzym
          dzieckiem powinna być wzorowana na opiece nad własnym dzieckiem.

          > Zastrzyki panie wychowawczynie tez powinny robić?

          Nie, to wymaga umiejętności specjalistycznych.

          PS. "Podstawa prawna", którą cytujesz, to wyłącznie fragment głupiej
          czyjejś interpretacji. Rodzic prosi o podanie leku - jest to jego
          odpowiedzialność, nie przedszkolanki.
          • weronikarb Re: podstawa prawna "niepodawania" jest, nawet ki 12.09.07, 07:15
            Scher wiesz co nie dociera do ciebie co pisza dziewczyny.
            Nauczycielka MOZE podac lek, ale nie na prosbe ustna a PISEMNA gdzie
            w razie jakichkolwiek reakcji ponosi pelna odpowiedzialnosc rodzic.
            Podawanie leków nie należy do zakresu obowiązków.
            Pozatym nawet masaz serca jako udzielani epierwszej pomocy w razie
            wypadku, jesli wykonasz zle i narazisz zdrowie ratujacemu to idziesz
            siedziec - mimo ze chcialas dobrze

            Takze nie kloc sie bo mylisz pojecia i nie wiesz o czym klepiesz
            • scher Re: podstawa prawna "niepodawania" jest, nawet ki 12.09.07, 21:27
              weronikarb napisała:

              > Scher wiesz co nie dociera do ciebie co pisza dziewczyny.
              > Nauczycielka MOZE podac lek, ale nie na prosbe ustna a PISEMNA
              > gdzie w razie jakichkolwiek reakcji ponosi pelna odpowiedzialnosc
              > rodzic.

              Rodzic ponosi odpowiedzialność obojętnie czy poprosi ustnie czy na
              piśmie.

              > Poza tym nawet masaz serca jako udzielani epierwszej pomocy
              > w razie wypadku, jesli wykonasz zle i narazisz zdrowie ratujacemu
              > to idziesz siedziec - mimo ze chcialas dobrze

              Nieprawda. Niezawiniony błąd przy udzielaniu pierwszej pomocy nie
              powoduje odpowiedzialności karnej. Musi być umyślność.
          • soemi Re: I jeszcze jedno 14.09.07, 08:56
            >
            > PS. "Podstawa prawna", którą cytujesz, to wyłącznie fragment
            głupiej
            > czyjejś interpretacji. Rodzic prosi o podanie leku - jest to jego
            > odpowiedzialność, nie przedszkolanki.

            Ok. Czy ukradniesz bo ktoś Cię poprosi i zapewni, że odpwiedzialność
            poniesie on sam a nie Ty. A wiesz, że jak zostaniesz przyłapany to
            Ty poniesiesz odpowiedzialność!!
            Czy wyprzedzisz auto widząc, że coś z naprzeciwka nadjeżdża mając
            zapewnienia pasażera, że w razie co to on odpwioe za ten czyn bo Cię
            do wyprzedzenia nakłonił??

            W prawie polskium odpowiada ten, kto poczynił szkodę. Nauczycielka
            nie jest opiekunem prawnym dziecka przez co nie ma prawa decydować
            czy ma podać mu leki i jakie. Natomiast zawód lekarza polega na
            leczeniu ludzi i decydowaniu o zastosowaniu terapii lekowej, którj
            celem ma być doprowadzenie pacjenta do zdrowia.
            • scher Re: I jeszcze jedno 14.09.07, 09:40
              soemi napisała:

              > Rodzic prosi o podanie leku - jest to jego odpowiedzialność,
              > nie przedszkolanki.
              > Ok. Czy ukradniesz bo ktoś Cię poprosi i zapewni, że
              > odpwiedzialność poniesie on sam a nie Ty.

              O prawie to ty mało wiesz, prawda?

              Podanie dziecku leku na wniosek rodziców nie jest przestępstwem,
              lecz dokonywaną "w miejsce rodziców" (z prawa rzymskiego: "in loco
              parentis") czynnością opiekuńczą.

              > A wiesz, że jak zostaniesz przyłapany to Ty poniesiesz
              > odpowiedzialność!!

              W przypadku kradzieży masz rację tylko połowicznie. Ja odpowiem za
              kradzież, tamten - za podżeganie do kradzieży.

              > Czy wyprzedzisz auto widząc, że coś z naprzeciwka nadjeżdża mając
              > zapewnienia pasażera, że w razie co to on odpwioe za ten czyn bo
              > Cię do wyprzedzenia nakłonił??

              Nie ma analogii między nakłanianiem kierowcy do niebezpiecznego
              manewru na drodze, a poleceniem wydanym opiekunce przez rodziców.

              > W prawie polskium odpowiada ten, kto poczynił szkodę.

              Pod warunkiem, iż zdołasz wykazać istnienie tzw. przeciętnego
              związku przyczynowego między szkodą, a działaniem bądź zaniechaniem.
              A to w omawianej sytuacji (podanie leku przeciwbólowego na wniosek
              rodziców dziecka) sprawa - łagodnie to ujmując - mocno
              problematyczna.

              > Nauczycielka nie jest opiekunem prawnym dziecka przez co nie ma
              > prawa decydować czy ma podać mu leki i jakie.

              Po pierwsze nie trzeba być opiekunem prawnym, aby podejmować bieżące
              decyzje wobec dziecka powierzonego przez rodziców naszej pieczy.

              Po drugie mówimy o sytuacji, kiedy podanie leku odbywa się na
              polecenie rodziców.
    • kasia236 Re: Dla mnie to skandal.... 11.09.07, 23:52
      U nas w przedszkolu Panie postawiły sprawę jasno,
      poinformowały rodziców żeby w żadnym wypadku
      nie przynosili do przedszkola żadnych lekarstw.
      Zaznaczyły,że tylko w wyjątkowych sytuacjach,kiedy
      dziecko ma np.astmę lub choruje przewlekle na jakąś inną
      chorobę,to leki będą podawały.
      Rozumiem posłac dziecko z małym
      katarkiem, ale właśnie od Pań w naszym przedszkolu słyszałam
      że niegdyś często zdarzało się że rodzice przynosili antybiotyki
      i prosili Panie o podanie.
      Tego to już nie rozumiem.
    • weronikarb Re: Dla mnie to skandal.... 12.09.07, 07:19
      u nas jest powiedziane, ze dzieci chorych nie wpuszcza do
      przedszkola, wiec niech mamy nawet nie probuja.
      Mozna przyjsc z katarem, ale nie z przeziebieniem.
      Zawsze w razie choroby pytam sie naszego pediatry czy juz moge
      bezpiecznie dla innych dzieci syna puscic

      Musze w ten sposob sprawdzac bo u mojego na moje nieszczescie
      powazne choroby nie daja objawow, syn nie reaguje tez goraczka na
      infekcje.
      Tak po "niby" przeziebienniu poszlam do pediatry aby zbadal syna i
      powiedzial czy juz moze isc - po osluchaniu i zbadaniu wyszlo ropne
      zapalenie migdalow - zero objawow
      A za drugim razem zapalenie pluc - lekki kaszel
      • leigh4 Hmmm.. 12.09.07, 19:49
        Ja mam pytanie do mam, które prowadza zakatarzone i kaszlace dziecko
        do przedszkola kierując się zasada, że pracują i nie mają z kim
        dziecka zostawić: czy pomyślałyście chwilę o innych mamach, których
        dzieci może zarazić wasze dziecko? Przeciez one też pracują i
        również problemem jest zostanie w domu w chorującym maluchem! Jak
        reagujecie gdy wasze dziecko zaraża się od chorego malucha? Również
        jesteście tak wyluzowane?
        • soemi Re: Hmmm.. 14.09.07, 09:03
          Zgadzam się z Tobą, ale nie można z góry osądzać sytuacji. Moja córa
          po katarze-kiedy to staję na głowie by zapewnić jej opiekę w domu bo
          tez pracuję, ma kaszel jeszcze przez kilka dni. Pediatra twierdzi,
          że dziecko jest zdrowe i kwalifikuje się do przedszkola.
        • yoanka Re: Hmmm.. 14.09.07, 18:59
          Właśnie o to chodzi, że te mamy wcale nie myślą o innych, nawet o
          swoim dziecku, tylko i wyłącznie o sobie. Nie chcą brać zwolnienia
          na chore dziecko, a za chwile kilkanaście innych mam musi wziąć
          zwolnienie bo u ich dzieci "zwykły katarek" przeradza się w
          zapalenie gardła, krtani, uszu, oskrzeli albo płuc. Nie rozumieją że
          katar to choroba zakaźna, bo jest wywołana infekcją wirusową a
          dodatkowo czasem dochodzi do nadkażenia bakteryjnego. Nie wiem skąd
          się wzięło przekonanie że z wodnistym katarkiem (wirusowym) można
          dziecko posłać do przedszkola, a dopiero z ropnym (bakteryjnym)
          trzeba zatrzymać w domu. Bezmyślność i egoizm.
          • marianna18 Re: Hmmm..b.dobrze powiedziane 14.09.07, 20:00
            właśnie to jest najgorsze, że mamy nie myślą o swoim dziecku. dobrze
            wiemy, że dziecko zakatarzone czuje się fatalnie, nie umie wydmuchać
            nosa i potrzebuje spokoju i odpoczynku w domu a nie w 20-30 osobowym
            tłumie.
            • yoanka Re: Hmmm..b.dobrze powiedziane 14.09.07, 20:38
              Mało tego, potrzebuje też regularnego podawania leków, czy kropli, a
              jak wiadomo panie w przedszkolu nie podają, więc dziecko praktycznie
              jest leczone z doskoku, przez co jego męczarnia dłużej się ciągnie.
              Mój syn już złapał katar po tygodniu chodzenia. Pierwsze objawy były
              w sobotę. W środę katar minął i poszedł do przedszkola (w pon i wt
              został w domu, żeby nie zarażać), ale w międzyczasie zaraził mnie, a
              u mnie, astmatyka katar kończy się najczęściej masakrycznym kaszlem
              i dodatkowo zapaleniem zatok. Zaraził też moją mamę, która od trzech
              dni jest na zwolnieniu. Ale to przecież "tylko katarek"...
    • marzena604 Re: Dla mnie to skandal.... 12.09.07, 20:30
      W przedszkolu do którego chodzi mój syn,jak go zapisywałam podpisywałam
      oświadczenie,że nie będę przyprowadzać dziecka chorego.Ja też uważam,że nie
      powinno się dziecka chorego zaprowadzać do przedszkola,zaraz wszystkie inne
      chorują (mój właśnie jest chory i raczej ani ja ani mąż go nie
      zaraziliśmy-wystarczył tydzień w przedszkolu).A co do podawania dziecku leków
      przez panie z przedszkola...Ja pracuję w szkole i u nas NIE WOLNO podawać
      dzieciakom leków.Jeszcze ze 2 lata temu dawaliśmy jakieś przeciwbólowe,ale od
      zeszłego roku już nie wolno.Pozdrawiam.Marzena
      • michulanka Re: Dla mnie to skandal.... 13.09.07, 00:27
        Zdaje sobie sprawe, ze bardzo niewygodna i denerwujaca jest sytacja
        kiedy dziecko, lapie wirusa zaledwie po kilku dniach pobytu w
        przedszkolu, ale niestety taka jest specyfika tzw. miejsc
        publicznych. Zarazic mozna sie wszedzie - sami rodzice przynosza
        wirusy z pracy, komunikacji miejskiej etc. i zarazaja dzieci. Poza
        tym jak wiadomo, czesto zaraza sie innych jeszcze przed wystapieniem
        objawow przeziebienia czy grypy. Jezeli do tego doda sie fakt, ze
        samo przedszkole pelne jest wirusow przenoszonych z raczek na
        zabawki itd. to wiadomo, ze o zarazenie sie nie trudno. Rowniez
        zarazaja sie panie przedszkolanki i one wlasciwie tez powinny byc co
        chwila na zwolnieniu...A juz taka ospa to po prostu dziesiatkuje
        przedszkole! Niestety obawiam sie,ze apele o gromadne
        nieprzyprowadzanie chorych dzieci do przedszkola na niewiele sie
        zdadza.Z doswiadczenia wiem, ze rodzice ktorych dzieci szybko
        nabawiaja sie powiklan po zwyklych przeziebieniach, dla wlasnego
        spokoju zostawiaja dzieci w domu czesciej,niz ci ktorych dzieci maja
        tylko katary bez innych objawow. Ja sama po prostu nie chodzilam do
        przedszkola, bo kazda proba konczyla sie zapaleniem oskrzeli wiec
        utrzymywanie fikcji,ze chodze do przedszkola nie mialo zadnego sensu.
        Mysle, ze skoro chce sie aby dziecko chodzilo do przedszkola to
        przede wszystkim trzeba dziecko uodparniac - witaminami, swiezym
        powietrzem,homeopatia, ziolami etc.
        • phoobia Re: Dla mnie to skandal.... 13.09.07, 08:34
          Dziecko chore powinno zostawać w domu, sorry ale dla mnie bezmyślne
          mamuśki posyłające swoje dzieci tylko z katarkiem to jakaś masakra.
          Może jestem przewrażliwiona ale mój syn niestety na wysoką gorączkę
          reaguje drgawkami gorączkowymi i za każdym razem ląduję z nim w
          szpitalu na parę dni. Nie ziałają na niego leki obniżające
          temperaturę. Po porostu dostaje drgawek, traci przytomność. Takie
          mamuśki nie zdają sobie sprawy, że niewinny katar może spowodować że
          inne dzieci w przedszkolu też go załapią albo że rozwinie się z tego
          coś gorszego. Dwa dni temu jak odbierałam synka to widziałam dziecko
          w naszej grupie które kichało - niestety zawartośćz nosa i gardła
          poleciała metr do przodu fuuu. Ja rozumiem że dzieci malutkie mine
          potrafią sobie zakryć buzi no ale mamusi nie rozumiem, która wysyła
          chore dziecko do przedszkoa. EFEKT? Mój syn od wczoraj jest chory,
          dziś i jutro siedzimy w domu a ja co 10 minut sprawdzam czy nie ma
          temperatury. Sorry kochane za swoją złość ale za bezmyślność i
          durniotę takich pracujących mamuś płacą tacy ludzie jak ja.
          • majarzeszow Re: Dla mnie to skandal.... 13.09.07, 10:35
            .za bezmyślność i
            > durniotę takich pracujących mamuś płacą tacy ludzie jak ja.

            to w ogole nie posylaj swojego synka do przedszkola, jesli
            faktycznie tak reaguje na najmniejsze zarazki i bedzie spokoj.
            z maila wynika ze jestes mamusia niepracujaca - czyli na czyims
            utrzymaniu - swietnie, gratuluje ! i jeszcze zajmujesz miejsce w
            przedszkolu dzieciom faktycznie pracujacych rodzicow.....
            wiadomo, dziecka chorego nikt przy zdrowych zmyslach chorego nie
            pusci do przedszkola, nawet ryzykujac nerwy szefa, tlumaczenie sie
            ze zwolnienia.\

            ale katar choroba nie jest, jest tylko objawem. i jesli - wg ciebie -
            dzieci z katarem (i tylko katarem) nei wolno posylac - to nie
            istnialyby grupy trzylatkow.

            maja i
            • phoobia Re: Dla mnie to skandal.... 15.09.07, 09:26
              majarzeszow nie wiem w której części mojego posta znalazłaś
              informację że nie pracuję. owszem pracuję i to bardzo ciążko a każdy
              dzień w domu naraża mnie na zawalenie terminów i straty finansowe.
              Prowadzę swoją firmę i owszem łatwiej jest mi nie przyjść do pracy
              bo nie muszę sie tłumaczyć przełożonemu ale wierz mi że npresja jest
              dużo większa bo zatrudniam jeszcze innych ludzi jak ja położę firmę
              to oni stracą pracę. Nie wiedzę też powodów dla których moje dziecko
              miałoby być traktowane inaczej nisz Wasze dzieci - wszak nie jest
              kosmitą i nie jest śmiertelnie chory tylko silniej niż inne dzieci
              reaguje na gorączkę ale ma takie samo prawo do rozwijania się w
              społeczeństwie i chodzenia do przedszkola jak Wasze dzici. Mój post
              był probą uświadomienia Wam pracujące mamy żę czasem warto spojrzeć
              na świat oczami innych i obejrzeć sie na innych a nie tylko myśleć o
              własnej d.. i czubku własnego nosa. Ja się martwię o swoje dziecko -
              to chyba naturalne i mam prawo wyrazić swoją opinię na tym forum.
              Nie oczekuję że szostanę przz Was zrozumiana bo jak wisdzę takie
              dzieci jak moje najchętniej w ogóle wykluczyłybyście z "normalnej"
              społeczności proponując mi rezygnację z przedszkola i sanatoria.
              Moje dziecko nie choruje 50 razy w roku tylko 2-3 więc nie jest to
              kwestia SŁABEJ ODPORNOŚCI JAK KTÓRAŚ Z WAS ZASUGEROWAŁA TAK WIĘC
              NIESTETY ŻADNE ŚWIADCZENIA TYPU SANATORIUM NIC TU NIE POMOGĄ. MÓJ
              SYN JEST TAK SAMO NORMALNY JAK WASZE DZIECI I MA TAKIE SAME PRAWA.
              Nie oczekuję żeby którakolwiek z Was mnie zrozumiała, bo zapewne
              żadna z Was nie przeżyła kilkukrtotnej reanimacji własnego dzicka na
              podłodze w przedpokoju. Czego oczywiście Wam nie życzę. Zastanówcie
              się tylko czasem czy zwykły katarek z którym posyłacie własne
              dziecko do przedszkola właśnie WASZEMU dziecku nie zaszkodzi
              najbardziej - bo wtedy już byście się przejeły prawda???
          • michulanka Re: Dla mnie to skandal.... 13.09.07, 14:43
            "Może jestem przewrażliwiona ale mój syn niestety na wysoką gorączkę
            > reaguje drgawkami gorączkowymi i za każdym razem ląduję z nim w
            > szpitalu na parę dni. Nie ziałają na niego leki obniżające
            > temperaturę. Po porostu dostaje drgawek, traci przytomność"
            Mysle, ze powinnas po prostu zrezygnowac z przedszkola, a nie
            zloscic sie na caly swiat! Moze warto pomyslec o leczeniu
            sanatoryjnym, wzmocnieniu odpornosci etc. Przedszkole nie jest
            obowiazkowe, ale szkola juz tak. Podejrzewam, ze w szkole hasla
            typu "nie pozwalajcie przychodzic dzieciom z katarem do szkoly" nie
            sa zbyt popularne bo taka nieobecnosc powoduje spore zaleglosci w
            nauce.
        • iskra14 Re: Dla mnie to skandal.... 13.09.07, 08:36
          Panie niewiele mogą zrobić, poza rozmową z rodzicami. Nie mogą natomiast podawać
          dziecku żadnych leków, nawet jeśli rodzice o to poproszą.Nauczyciele, równiez w
          szkole, na własna rękę nie mogą podać nawet kropli miętowych - może to zrobić
          tylko pielęgniarka.Nieodpowiedzialni są rodzice, którzy np. rano daja dziecku
          czopek przeciwgorączkowy i przez część dnia dziecko jakos się trzyma.
          • scher Re: Dla mnie to skandal.... 13.09.07, 09:29
            iskra14 napisała:

            > Nauczyciele, równiez w szkole, na własna rękę nie mogą podać nawet
            > kropli miętowych - może to zrobić tylko pielęgniarka.

            Boże, kolejna pani Mocno Przestraszona Nauczycielka.
            • iskra14 Re: Dla mnie to skandal.... 13.09.07, 15:13
              Nie, nie mocno przestraszona nauczycielka, ale orientuję się po prostu, jak to
              wygląda od strony prawnej. A rodzice często podają dzieciom różne leki, nawet
              takie, które dla tak małych dzieci nie są wskazane. Ciekawe, jaka by była
              zawierucha, gdyby twojemu dziecku opiekunka w przedszkolu podała lek (lub
              nauczycielka w szkole), a dziecko na ten lek źle zareagowało. No cóż, już dawno
              przekonałam się, że na forum w edziecku nie można się już wypowiedzieć, bo zaraz
              ktoś musi to komentować, oczywiście niezbyt grzecznie. błąd, że zaczęłam tu
              znowu zaglądać.
              • scher Re: Dla mnie to skandal.... 13.09.07, 21:09
                iskra14 napisała:

                > orientuję się po prostu, jak to wygląda od strony prawnej.

                Ja też uważam, że się orientuję - i że nie masz racji. No i czyja
                prawda lepsza?

                > błąd, że zaczęłam tu znowu zaglądać.

                Przepraszam, po prostu te nauczycielskie strachy na lachy mnie
                denerwują.
                • kajak75 Re: Dla mnie to skandal.... 21.09.07, 15:45
                  Pomijajac wszystkie kwestie prawne, zdrowy rozsadek przedszkolanki nie powinien
                  jej pozwolic na podanie dziecku lekow, na USTNA prosbe rodzicow . Im dluzej
                  czytam wypociny scher, tym barzdiej jestem pewna, ze w przypadku negatywnej
                  reakcji na lek, taka osoba wyprze sie zlecenia. I wtedy cala misterna
                  konstrukcja oparta na obowiazku opieki takim samym, jaki zapewniliby rodzice,
                  bierze w leb. Nagle przedszkolanka staje sie winna swiadomego dopuszczenia do
                  zagrozenia zdrowia i moze zycia dziecka, tak jak np. gdyby krzyczacego dzieciaka
                  przyduszala poduszka.
                  • scher Re: Dla mnie to skandal.... 22.09.07, 18:59
                    kajak75 napisała:

                    > Nagle przedszkolanka staje sie winna swiadomego dopuszczenia do
                    > zagrozenia zdrowia i moze zycia dziecka

                    Skoro tak biegle znasz prawo, to - używając pojęć prawniczych -
                    wykaż:
                    1. Umyślność przedszkolanki w kwestii spowodowania zagrożenia dla
                    zdrowia i życia;
                    2. Istnienie normalnego (przeciętnego) związku przyczynowego w tej
                    sytuacji.

                    A jak nie potrafisz, to nie klep głupot.
            • soemi Re: Dla mnie to skandal.... 14.09.07, 09:15
              Wiesz jakie zachodzą interakcje między lekami? Wiesz jakie leki np
              przeciwbólowe bezpiecznie można podać cukrzykowi? Wie to lekarz, a
              nie nauczyciel.
              Krótko, nauczyciel nie jest lekarzem i nie może podawać leków!!!
              • scher Re: Dla mnie to skandal.... 14.09.07, 09:25
                soemi napisała:

                > Wiesz jakie zachodzą interakcje między lekami? Wiesz jakie leki np
                > przeciwbólowe bezpiecznie można podać cukrzykowi? Wie to lekarz, a
                > nie nauczyciel.
                > Krótko, nauczyciel nie jest lekarzem i nie może podawać leków!!!

                A rodzic może bez konsultacji z lekarzem? Bo to ja kazałem podać
                dziecku syropek na ból zęba...
                • soemi Re: Dla mnie to skandal.... 14.09.07, 13:11
                  Kazać, kazać, kazać. Czy zatrudniasz nauczycielkę, że każesz jej coś
                  zrobić?! Traktujesz ją przedmiotowo, jako narzędzie do opieki nad
                  dzieckiem gdy ono jest w przedszkolu.
                  Co najwyżej to możesz poprosić o podanie leku a nauczycielka ma
                  prawo odmówić. Każdy ma swoje prawa. Ty masz prawo prosić, ona zaś
                  ma prawo odmówić. Jeśli jesteś tolerancyjny to zaakceptujesz jej
                  odmowę przyjmując do wiadomości jej argumenty.
                  • scher Re: Dla mnie to skandal.... 14.09.07, 13:15
                    soemi napisała:

                    > Kazać, kazać, kazać. Czy zatrudniasz nauczycielkę, że każesz jej
                    > coś zrobić?!

                    Źle się wyraziłem.

                    > ma prawo odmówić. Jeśli jesteś tolerancyjny to zaakceptujesz jej
                    > odmowę przyjmując do wiadomości jej argumenty.

                    Gdy moje dziecko cierpi, a zachowanie nauczycielki jest nieludzkie,
                    to nie jestem tolerancyjny.
                • marzena604 Re: Dla mnie to skandal.... 14.09.07, 16:50
                  Rodzic jak poda leki to jak się coś stanie to będzie miał pretensje do
                  siebie,ale jeśli nauczyciel lub pani z przedszkola to zrobi,to kto za to
                  beknie?Na pewno nie rodzic,a potem w telewizji usłyszysz: "Nieodpowiedzialna
                  przedszkolanka doprowadziła do zapaści u dziecka podając mu leki."Nie znasz
                  dziewczyno realiów-i jestem pewna,że nie masz w swojej pracy do czynienia z
                  rodzicami.A ja mam i wiem jak to jest, jak rodzic za wszystko obwinia innych
                  tylko nie siebie.
                  • scher Re: Dla mnie to skandal.... 15.09.07, 11:54
                    marzena604 napisała:

                    > siebie, ale jeśli nauczyciel lub pani z przedszkola to zrobi, to
                    > kto za to beknie? Na pewno nie rodzic

                    Dlaczego nie rodzic, jeżeli to on prosił o podanie leku?
                    • marzena604 Re: Dla mnie to skandal.... 25.09.07, 14:35
                      A dlatego,że nauczycielowi NIE WOLNO podawać leków,nawet jak rodzic
                      prosi(chyba,że jest pisemne upoważnienie z dokładną instrukcja co do dawek i
                      godzin i objawów w jakich należy podać lek oraz z zaznaczeniem,że nauczyciel nie
                      ponosi odpowiedzialności za ewentualne działania niepożądane), bo nauczyciel nie
                      na potrzebnego przeszkolenia medycznego (co innego,jakby w placówce była
                      pielęgniarka lub lekarz-co się zdarza niezwykle rzadko).Pozdrawiam.Marzena
        • pacsirta Re: Dla mnie to skandal.... 14.09.07, 21:04
          Czasem uodparnianie na niewiele się zdaje, jeżeli dziecko jest na
          przyklad alergikiem. Moje dziecko - wlaśnie alergik przyniosło w
          zeszłum roku przedszkolnym 11 katarów, zarażając za każdym razem
          młodszą siostrę (począwszy od drugiego miesiąca jej życia). Na
          szczęście podobno tym się przejawia ich odporność, że z kataru,
          ewentualnie kaszlu, nic więcej nie wynika. Teraz obie mają katar.
    • abosa Re: Dla mnie to skandal.... 13.09.07, 15:06
      Na zebraniu dyrekcja przedsawiła problem podawania leków w sposób
      następujący:
      - gdy zachodzi potrzeba jakiejkolwiek pomocy przy użyciu
      farmaceutyków - wzywane jest pogotowie, poza udzieleniem pierwszej
      pomocy nauczyciel nie może dziecku niczego aplikować; (kadra
      przechodzi kursy pp);
      - w szczególnych przypadkach, na podstawie pisemnej prośby rodziców,
      leki są podawane (na odpowiedzialność rodziców);

      W kwestii przyprowadzania dziecka chorego moje zdanie nie zmieniło
      się smile od zeszłego roku, kiedy moja córka debiutowała (w wieku 2 lat
      i 4 mies.) Uważam, że zdrowie i choroba mojego dziecka to moja
      sprawa, mój problem, moja odpowiedzialność. Jeśli dziecko choruje,
      nie posyłam do przedszkola dla jego własnego dobra - osłabione
      może "dołapać" coś więcej; I nie ma w tym troski o inne dzieci. Bo
      te inne dzieci to sprawa ich rodziców. Nie wtrącam się nikomu w
      wychowanie (a sposób dbania o zdrowie dziecka jest jego elementem) i
      nie pozwolę by mnie się ktoś wtrącał i decydował, kiedy mogę posłać
      dziecko do przedszkola;
      • scher Re: Dla mnie to skandal.... 13.09.07, 21:12
        abosa napisała:

        > - w szczególnych przypadkach, na podstawie pisemnej prośby
        > rodziców, leki są podawane (na odpowiedzialność rodziców);

        Więc są jeszcze mądre przedszkola? Boże, jaka ulga!
        • housewife1 Re: Dla mnie to skandal.... 13.09.07, 21:32
          gdybym była nauczycielka na pewno nie podałabym leku w sytuacji opisanej przez
          schera

          po1. zażądałabym pisemnego upoważnienia
          po2. sąsiadka mogłaby coś pokręcić, a byłoby na mnie
          po3. jesli rodzice nie mogliby przyjechać, bo np byliby daleko w innym mieście,
          to zażądałabym pisemnego upowaznienia od osoby, która jest upoważniona do
          odbierania i przyprowadzania dziecka
          po4. jeśli rodzic byłby w tym samym mieście, to przecież może napisać
          upoważnienie, zadzwonić po kuriera (usługa door to door) i za 20 zł upoważnienie
          dostarczy nawet w ciągu godziny
          po5 ewentualnie sąsiadka lub ktoś z rodziny może upoważnienie dostarczyć
          po6. rozumiem nauczycielki, jak jest dobrze to dziękuję, a jakby się cos stało,
          to rodzic może powiedzieć- nic takiego nie mówiłem, a nie wszystkie nauczycielki
          nagrywaja rozmowy telefoniczne wink
          • housewife1 Re: Dla mnie to skandal.... 13.09.07, 21:45
            ja myslałam , że nie będe posyłac małej nawet z katarem, ale dziś widziałam
            dziecko właśnie z katarem, a na półce w przedszkolu (prywatne) stał nasivin,
            więc jeśli inni posyłaja, to ja nie będę się już tym przejmować i jeśli córka
            sie zarazi, to trudno, jak tylko będzie się dobrze czuła, z samym katarem może
            chodzić.
      • minutka12 Re: Dla mnie to skandal.... 13.09.07, 22:16
        Jest to według mnie jedyna na prawdę madra wypowiedź w tym wątku.
        Nie przyprowadzam dziecka chorego do przedszkola, bo dbam o jego
        dobro,wiem , zre kiedy jest chore lepiej będzie mu w domu ze mną
        lub kims bliskim.Dodam, ze jestem matką pracującąsmile. Pozdrawiam.
      • przedszkolanka_anka Re: Dla mnie to skandal.... 13.09.07, 23:44

        > - w szczególnych przypadkach, na podstawie pisemnej prośby
        rodziców,
        > leki są podawane (na odpowiedzialność rodziców);

        Zmieni zdanie po pierwszym tragicznym wypadku w jej
        przedszkolu ,kiedy rodzic mimo podpisanego oswiadczenia zacznie sie
        wywijac od odpowiedzialnosci i obarczac odpowiedzialnascia dyrektor.
        • scher Re: Dla mnie to skandal.... 14.09.07, 06:21
          przedszkolanka_anka napisała:

          > > - w szczególnych przypadkach, na podstawie pisemnej prośby
          > > rodziców, leki są podawane (na odpowiedzialność rodziców);
          > Zmieni zdanie po pierwszym tragicznym wypadku w jej
          > przedszkolu, kiedy rodzic mimo podpisanego oswiadczenia zacznie
          > sie wywijac od odpowiedzialnosci i obarczac odpowiedzialnascia
          > dyrektor.

          A wygra twoim zdaniem? Jaką widzisz winę przedszkolanki albo
          dyrektorki? Nie można ulegać tendencjom paranoizacji życia
          społecznego.
    • luxure a dla mnie to skandal..... 14.09.07, 07:48
      ......że matkom niepracującym w ogóle przyjmują dzieci do
      przedszkola. Ty posyłasz dziecko do przedszkola z myślą że bedzie
      się dobrze bawić?! Świetnie! Bo ja posyłam z myślą że nie mam dla
      niego opieki kiedy jestem w pracy. Taka między nami różnica. I
      jeszcze taka, że ja jako lekarz powiem Ci że katar to nie choroba.
      Śmieszne są dla mnie do bólu bezrobotne mamunie które na innych
      wymagają żeby dziecka z katarem do przedszkola nie zaprowadzać. Ty
      sobie możesz na to pozwolić - i tak siedzisz w domu. Ja nie.
      • majarzeszow Re: a dla mnie to skandal..... 14.09.07, 07:57
        popieram luxure.
        tez mnie wpieprzaja takie niepracujace mamuski, ktorym obojetne, czy
        dziecko pojdzie czy nie, bo najwyzej w domu zostanie. ja pracuje w
        duzej firmie (zreszta razem z mezem) i tu jest nie do pomyslenia,
        zeby na katarek dziecka brac wolne ! no chyba, ze urlop 1 dzien na
        zadanie. a tego mam juz bardzo malo.
        a na zebraniu takie mamuski zadaja, zeby obiad byl o 11.30, bo ich
        dzieci beda wybierane po 13.
        a poza tym ja synka posylam po to, zeby sie rozwijal, zeby nauczyl
        sie funkcjonowac w grupie rowiesniczej, a przy okazji dobrze
        pobawil.

        maja i
      • dafre Re: a dla mnie to skandal..... 14.09.07, 20:11
        luxure napisała: Jak już pisałam nie jestem w komfortowej sytuacji,i nawet nie
        miałam wyboru, po prostu wywalili mnie z pracy bo co trochę brałam L4 na
        dziecko, a nie mamy żadnych babci itd.To nie pisz że jesteśmy "śmieszne"
        bezrobotne mamusie, bo za to Wy jesteście "idealne" posyłając chore dzieci i
        problem z głowy..
      • pacsirta Re: a dla mnie to skandal..... 14.09.07, 21:15
        Tak samo możesz sobie "posiedzieć" w domu jak każda inna matka. A
        dlaczego matkom niepracującym mieliby nie przyjmować dzieci do
        przedszkola?! Ich mężowie również płacą podatki. Ja akurat posyłam
        dziecko do przedszkola niepublicznego. I nie jestem bezrobotna!
        Praca w domu bywa o wiele cięższa niż poza nim.
        • luxure Re: a dla mnie to skandal..... 15.09.07, 10:34
          > Tak samo możesz sobie "posiedzieć" w domu jak każda inna matka
          Mogę, ale nie chcę. Bo albo chcę mieć emeryturę na starość i swoją kasę z
          której NIKOMU nie muszę sie tłumaczyć albo sie wysypiać do 9.Mój wybór i moja
          świadoma decyzja.

          A
          > dlaczego matkom niepracującym mieliby nie przyjmować dzieci do
          > przedszkola?! Ich mężowie również płacą podatki.

          Ano dlatego że (przykład pierwszy lepszy z brzegu i nieodosobniony) moim
          znajomym (obydwoje pracujący) dziecka do przedszkola publicznego nie przyjęli bo
          zabrakło miejsc. A dlaczego zabrakło? Sama sobie odpowiedz....

          I nie jestem bezrobotna!
          > Praca w domu bywa o wiele cięższa niż poza nim.

          Ależ oczywiście...tak to sobie tłumacz. Ja też sobie tłumaczę że gdybym mogła
          wybierać jeszcze raz NIGDY nie zostałabym lekarzem w Polsce. Każdy znajdzie
          pokrętne wytłumaczenie dla niego wygodne.
            • luxure Re: a dla mnie to skandal..... 15.09.07, 20:11
              Sama bzdury wypisujesz! Czy ja gdziekolwiek napisałam że JEST takie prawo?!
              Czytaj ze zrozumieniem albo sie nie wypowiadaj.
              Owszem POWINNO być takie prawo i ZASADA że do publicznych przedszkoli nie będą
              przyjmowane dzieci bezrobotnych ze względów oczywistych. Na chwilę obecną można
              odwoływać sie co najwyżej do ich poczucia przyzwoitości, która niestety jest
              taka jak na załączonym obrazku...Mamusia zaprowadza dziecko do przedszkola, żeby
              się tam dobrze bawiło a ona tymczasem odpoczęła i sie kawki w spokoju napiła. I
              Broń Boże zaprowadzić dziecko z katarem bo kiedy odpocznie jak jej dziecko
              zachoruje i nie pójdzie do przedszkola.
              • dafre Re: a dla mnie to skandal..... 15.09.07, 20:35
                luxure:nie wiem jak kobieto już napisać do Ciebie, bo chyba nie kumasz, tak
                siedzę w domu ale to raczej z obowiązku niż z przyjemności. Teraz moje dziecko
                choruje od czwartku i patrze jak płacze w nocy bo się dusi. Od zeszłego roku
                choruje( z przerwami) na przewlekłe zapalenie zatok ale to chyba was nie
                interesuje. To co Ja mam zrobić patrzeć jak przez co najmniej 6 tyg. cierpi.A od
                kataru się to wszytko zaczęło.I nie pierdziel mi bo też ciężko pracuje w domu..
                  • phoobia Re: a dla mnie to skandal..... 15.09.07, 22:56
                    LUXURE NAPISAŁA "Ależ oczywiście...tak to sobie tłumacz. Ja też
                    sobie tłumaczę że gdybym mogła
                    wybierać jeszcze raz NIGDY nie zostałabym lekarzem w Polsce"
                    no i jeszcze Twój text dotyczący kasy.... cóż mam nadzieję że ani ja
                    ani moje dziecko nigdy nie trafimy do takiego lekarza jak ty...
                    myślałam że lekarzem pozostaje sie z chęci niesienia pomocy innym...
                    spełnia się jakąś misję skoro nie jesteś zadowolona z pracy i robisz
                    to tylko dla kasy żal mi ciebie...
                    • luxure Re: a dla mnie to skandal..... 16.09.07, 08:05
                      > myślałam że lekarzem pozostaje sie z chęci niesienia pomocy innym...
                      > spełnia się jakąś misję skoro nie jesteś zadowolona z pracy i robisz
                      > to tylko dla kasy żal mi ciebie...

                      Oczywiście większość ludzi pracuje dla kasy i tego nie ukrywa. Ciekawe skąd to
                      społeczne przekonanie że lekarze powinni wykonywać swój zawód WYŁĄCZNIE z chęci
                      niesienia pomocy innym? Pewnie dlatego tak jesteśmy wynagradzani...bo wszystkim
                      sie wydaje, że bycie lekarzem samo w sobie to ogromna przyjemność więc po nam
                      pensja na godziwym poziomie. Ale to temat na zupełnie inny wątek, który był
                      wałkowany 1000 razy a tak sie nic nie zmieni.

                      PS A jaki był mój tekst o kasie bo jakoś nie zarejestrowałam...
              • mama303 Re: a dla mnie to skandal..... 17.09.07, 15:56
                luxure napisała:

                >Mamusia zaprowadza dziecko do przedszkola, żeb
                > y
                > się tam dobrze bawiło a ona tymczasem odpoczęła i sie kawki w
                spokoju napiła.

                Jak stac ja na taki luksus to czemu nie. ja bym tak chciała smile
    • soemi Re: Dla mnie to skandal.... 14.09.07, 08:21
      Nauczycielom nie wolno podawać żadnych leków. Poza przpadkami, gdzie
      dziecko ma chorobę przewlekłą typu astma, alergia itp gdzie koniczne
      jest przyjmowanie leków stale, ale i tu potrzebne jest zaświadczenie
      od lekarza i zgoda rodzica na piśmie.
      U nas nauczycielki nie podają leków, prznajmniej tak się deklarują,
      za to twierdzą, iż nie mają prawa odmówić przyjęcia do przedszkola
      chorego dziecka. I to mnie wkurza najbardziej!!! Znacie jakiś
      przepis stawnowiący o tym?
      • scher Re: Dla mnie to skandal.... 14.09.07, 09:43
        soemi napisała:

        > za to twierdzą, iż nie mają prawa odmówić przyjęcia do przedszkola
        > chorego dziecka. I to mnie wkurza najbardziej!!! Znacie jakiś
        > przepis stawnowiący o tym?

        Wystarczy napisać w statucie przedszkola, że chore dzieci nie będą
        przyjmowane. Wystarczy - to do bezradnych rzekomo przedszkolanek -
        ruszyć trochę mózgiem i mieć nieco ikry.
        • kropkacom Do scher 14.09.07, 10:10
          To różnica podawać lek własnemu maluchowi a zaaplikować go cudzemu. Ty znasz
          swoje dziecko i Ty jesteś za nie odpowiedzialny. Do kogo byś miał pretensje
          jeśli dziecko by źle zareagowało na lek? Nie pomyślał byś przypadkiem że to
          opiekunka coś pomyliła i za dużo podała? A nawet niewinny syropek na kaszel może
          być przyczyną wielu komplikacji. Nawet normalnie podany. Niedawno wycofano w
          Czechach popularny syrop bo powodował poważne zaburzenia pracy serca. Pomyśl.
            • mama303 Re: Do scher 14.09.07, 10:32
              scher napisał:

              > > To różnica podawać lek własnemu maluchowi a zaaplikować go
              > > cudzemu.
              >
              > To JA kazałem dziecku podać syropek!

              Problem w tym, że Ty nie możesz kazać podac syropku, możesz najwyżej
              poprosić a nauczycielka ma prawo odmówić i zażadać natychmiastowego
              zabrania cierpiącego dziecka z przedszkola.
              >
              • scher Re: Do scher 14.09.07, 10:34
                mama303 napisała:

                > > To JA kazałem dziecku podać syropek!
                > Problem w tym, że Ty nie możesz kazać podac syropku, możesz
                > najwyżej poprosić

                Masz rację, tak to się odbyło.

                > a nauczycielka ma prawo odmówić i zażadać natychmiastowego
                > zabrania cierpiącego dziecka z przedszkola.

                Wierz mi, gdyby była taka możliwość, tobym tak zrobił
                • mama303 Re: Do scher 14.09.07, 11:05
                  scher napisał:

                  >
                  > Wierz mi, gdyby była taka możliwość, tobym tak zrobił

                  Rozumiem Cię Scher ale to był juz Twój problem.
                  zeby była jasnośc ja bym na miejscu nauczycielki podała syrop
                  przeciwbólowy cierpiacemu dziecku ale tez rozumiem, że dla
                  niektórych może to byc zbyt duża odpowiedzialność.
                  >
                  • scher Re: Do scher 14.09.07, 11:09
                    mama303 napisała:

                    > Rozumiem Cię Scher ale to był juz Twój problem.

                    Nie, to był problem dziecka. Nauczycielka wolała patrzeć na jego
                    cierpienie, niż zachować się zgodnie ze zdrowym rozsądkiem. Z tym
                    zjawiskiem się nigdy w oświacie nie pogodzę. Nauczyciel nie może być
                    cielęciem.

                    > niektórych może to byc zbyt duża odpowiedzialność.

                    Żadna odpowiedzialność. Odpowiedzialność była moja.
                    • mama303 Re: Do scher 14.09.07, 11:47
                      scher napisał:

                      >>
                      > Nie, to był problem dziecka. Nauczycielka wolała patrzeć na jego
                      > cierpienie, niż zachować się zgodnie ze zdrowym rozsądkiem. Z tym
                      > zjawiskiem się nigdy w oświacie nie pogodzę.

                      Problem Twojego dziecka czyli tez Twój. Możesz sie nie godzić a ona
                      i tak ma prawo odmówić i już

                      > Żadna odpowiedzialność. Odpowiedzialność była moja.

                      Nie Twoja żadna, w razie czego /odpukać...../ mógłbyś zaprzeczyc że
                      prosiłeś o podanie tego leku - i ona musi to brac pod uwagę.

                      • scher Re: Do scher 14.09.07, 12:06
                        mama303 napisała:

                        > Możesz sie nie godzić a ona i tak ma prawo odmówić i już

                        Oczywiście, nie moge jej zmusić. Ale mogę to ocenić jako
                        skandaliczne oraz bezduszne.

                        > mógłbyś zaprzeczyc że prosiłeś o podanie tego leku - i ona musi to
                        > brac pod uwagę.

                        Więc niech się zabezpieczy. Może po rozmowie sporządzić notatkę
                        służbową oraz niezwłocznie poinformować o tym inną osobę (najlepiej
                        dyrektora), która w razie potrzeby, zeznając jako świadek pod
                        odpowiedzialnością karną, potwierdzi podane fakty.
                        • mama303 Re: Do scher 14.09.07, 12:19
                          scher napisał:

                          > Oczywiście, nie moge jej zmusić. Ale mogę to ocenić jako
                          > skandaliczne oraz bezduszne.

                          Oceniac oczywiscie możesz podobnie jak ona może ocenić jako
                          bezduszność i lekkomyslność wysłanie dziecka z rozwierconym zębem na
                          cały dzień do przedszkola i jeszcze oddalenie sie o 200 km .

                          > Więc niech się zabezpieczy. Może po rozmowie sporządzić notatkę
                          > służbową oraz niezwłocznie poinformować o tym inną osobę
                          (najlepiej
                          > dyrektora), która w razie potrzeby, zeznając jako świadek pod
                          > odpowiedzialnością karną, potwierdzi podane fakty.

                          Albo... może poprstu odmówić. Takie jej prawo i już.
                          >
                          • scher Re: Do scher 14.09.07, 13:18
                            mama303 napisała:

                            > Oceniac oczywiscie możesz podobnie jak ona może ocenić jako
                            > bezduszność i lekkomyslność wysłanie dziecka z rozwierconym zębem
                            > na cały dzień do przedszkola i jeszcze oddalenie sie o 200 km.

                            Ząb nie był rozwiercony, sprawa nie była poważna, a do pracy jechać
                            trzeba.

                            > Albo... może poprstu odmówić. Takie jej prawo i już.

                            Moim zdaniem było to niewłaściwie wykonywanie obowiązków służbowych
                            i powinno to zostać negatywnie ocenione w trybie nadzoru
                            pedagogicznego. Tyle że ja się nie skarżyłem, bo pani ogólnie jest
                            bardziej niż w porządku.
                            • mama303 Re: Do scher 14.09.07, 13:51
                              scher napisał:

                              > Ząb nie był rozwiercony, sprawa nie była poważna, a do pracy
                              jechać
                              > trzeba.

                              Cos musiało byc na rzeczy jesli jak sam wczesniej pisałeś, dentystka
                              kazała dziecko obserwować...

                              > Moim zdaniem było to niewłaściwie wykonywanie obowiązków
                              służbowych
                              > i powinno to zostać negatywnie ocenione w trybie nadzoru
                              > pedagogicznego.

                              Albo bardzo pozytywnie smile
                              • scher Re: Do scher 14.09.07, 17:42
                                mama303 napisała:

                                > Cos musiało byc na rzeczy jesli jak sam wczesniej pisałeś,
                                > dentystka kazała dziecko obserwować...

                                No i było. Ząbek rozbolał, a żyć normalnie trzeba. Gdyby
                                przedszkolanka w sytuacji awaryjnej podała ten syropek, toby dziecko
                                nie cierpiało.

                                > > i powinno to zostać negatywnie ocenione w trybie nadzoru
                                > > pedagogicznego.
                                > Albo bardzo pozytywnie smile

                                Jeszcze tego nie grali, żeby bezczynne patrzenie na cierpienie
                                dziecka miało zostać uznane za prawidłowe sprawowanie nad nim pieczy.
                                • mama303 Re: Do scher 15.09.07, 09:44
                                  scher napisał:

                                  > No i było. Ząbek rozbolał, a żyć normalnie trzeba. Gdyby
                                  > przedszkolanka w sytuacji awaryjnej podała ten syropek, toby
                                  dziecko
                                  > nie cierpiało.

                                  Gdyby.... gdyby a gdyby człowiek sie położył to by napewno sie nie
                                  przewrócił smile Gdybyś na wszelki wypadek zostawił dziecko w
                                  domu /jakieś ryzyko pojawienia sie bólu było/ to by nie było sprawy.
                                  Podjąłes taka decyzje a nie inną i powinienes brac pod uwage takie a
                                  nie inne konsekwencje.
                                  >
                                  > > > i powinno to zostać negatywnie ocenione w trybie nadzoru
                                  > > > pedagogicznego.
                                  > > Albo bardzo pozytywnie smile
                                  >
                                  > Jeszcze tego nie grali, żeby bezczynne patrzenie na cierpienie
                                  > dziecka miało zostać uznane za prawidłowe sprawowanie nad nim
                                  pieczy.

                                  Dla Ciebie to było bezczynne patrzenie na cierpienie dziecka a dla
                                  niej może zsatosowanie sie do odgórnego polecenia.
                                  >
                                  • scher Re: Do scher 15.09.07, 10:09
                                    mama303 napisała:

                                    > Dla Ciebie to było bezczynne patrzenie na cierpienie dziecka a dla
                                    > niej może zsatosowanie sie do odgórnego polecenia.

                                    I to jest właśnie ten absurd. Tam, gdzie odgórne polecenia są
                                    ważniejsze niż dobro dziecka - kim jest nauczyciel?
                                    • mama303 Re: Do scher 15.09.07, 11:01
                                      scher napisał:

                                      > I to jest właśnie ten absurd. Tam, gdzie odgórne polecenia są
                                      > ważniejsze niż dobro dziecka - kim jest nauczyciel?

                                      Jest wiele absurdalnych decyzji do których przełożony ma obowiązek
                                      sie zastosować chociaz sie z nimi nie zgadza. Taki lajf.
                                      Ale decyzje o tym aby nie podawac dzieciom żadnych lekarstw nie
                                      uważam akurat za absurdalną, chociaz powinny byc od niej pewne
                                      wyjątki i tu by sie kwalifikował Twój przykład - ale to moje
                                      osobiste zdanie.
                                      • scher Re: Do scher 15.09.07, 11:06
                                        mama303 napisała:

                                        > chociaz powinny byc od niej pewne wyjątki i tu by sie kwalifikował
                                        > Twój przykład - ale to moje osobiste zdanie.

                                        No to się zgadzamy smile
            • kropkacom Re: Do scher 14.09.07, 10:36
              > To JA kazałem dziecku podać syropek!

              Za przeproszeniem, ale kazać to Ty możesz swojej żonie ale nie przedszkolance.
              To nadal Ty jesteś odpowiedzialny za swoje dziecko i nie możesz tej
              odpowiedzialności na nią zrzucać.
        • mallard Re: Dla mnie to skandal.... 14.09.07, 10:14
          scher napisał:

          > Wystarczy - to do bezradnych rzekomo przedszkolanek -
          > ruszyć trochę mózgiem i mieć nieco ikry.

          Teoretyzujesz kolego!
          Widać gołym okiem, że masz niewielkie pojęcie o obecnych realiach
          tego zawodu.
          • scher Re: Dla mnie to skandal.... 14.09.07, 10:22
            mallard napisał:

            > Widać gołym okiem, że masz niewielkie pojęcie o obecnych realiach
            > tego zawodu.

            Mam pojęcie o realiach. Realia zmieniają ludzie z ikrą. Lawina bieg
            od tego zmienia, po jakich toczy się kamieniach.
        • mama303 Re: Dla mnie to skandal.... 14.09.07, 10:33
          scher napisał:

          > Wystarczy napisać w statucie przedszkola, że chore dzieci nie będą
          > przyjmowane. Wystarczy - to do bezradnych rzekomo przedszkolanek -
          > ruszyć trochę mózgiem i mieć nieco ikry.

          To jeszcze należałoby umieścic tam definicje Chorego dziecka.

          • scher Re: Dla mnie to skandal.... 14.09.07, 10:37
            mama303 napisała:

            > To jeszcze należałoby umieścic tam definicje chorego dziecka.

            Po co? Nauczyciel ma prawo dokonywać własnych ocen sytuacji i stanu
            dziecka. Bardziej dyplomatycznie zresztą można to ująć. Nie "chore",
            lecz "o stanie zdrowia stwarzającym w ocenie nauczyciela zagrożenie
            dla innych dzieci".
            • mama303 Re: Dla mnie to skandal.... 14.09.07, 11:02
              scher napisał:

              > > To jeszcze należałoby umieścic tam definicje chorego dziecka.
              >
              > Po co? Nauczyciel ma prawo dokonywać własnych ocen sytuacji i
              stanu
              > dziecka. Bardziej dyplomatycznie zresztą można to ująć.
              Nie "chore",
              > lecz "o stanie zdrowia stwarzającym w ocenie nauczyciela
              zagrożenie
              > dla innych dzieci".

              Pięknie napisane, tylko nic nie znaczy. Przeciez w opinii jednej
              nauczycielki katarek jest zagrożeniem dla innych dzieci a dla innej -
              nie, poza tym czy nauczycielka ma prawo i obowiązek to w ogóle
              oceniać????
              • scher Re: Dla mnie to skandal.... 14.09.07, 11:06
                mama303 napisała:

                > Pięknie napisane, tylko nic nie znaczy. Przeciez w opinii jednej
                > nauczycielki katarek jest zagrożeniem dla innych dzieci a dla
                > innej - nie

                Trudno, trzeba się dostosować do oceny nauczycielki. W sprawach
                spornych ostateczną decyzję podejmuje dyrektor placówki - jeśli jest
                na miejscu.

                > poza tym czy nauczycielka ma prawo i obowiązek to w ogóle oceniać?

                W takiej sytuacji tak.
                • mama303 Re: Dla mnie to skandal.... 14.09.07, 11:44
                  scher napisał:

                  > Trudno, trzeba się dostosować do oceny nauczycielki. W sprawach
                  > spornych ostateczną decyzję podejmuje dyrektor placówki - jeśli
                  jest
                  > na miejscu.

                  Nie trzeba, bo nauczycielka ani dyrektor przedszkola to nie lekarz

                  > > poza tym czy nauczycielka ma prawo i obowiązek to w ogóle
                  oceniać?
                  >
                  > W takiej sytuacji tak.

                  W jakiej - tak? Jakim to prawem nauczycielka ma prawo oceniac czy np
                  katar mojego dziecka /alergiczny/ zagraża innym dzieciom??
                  • scher Re: Dla mnie to skandal.... 14.09.07, 12:11
                    mama303 napisała:

                    > W jakiej - tak? Jakim to prawem nauczycielka ma prawo oceniac czy
                    > np katar mojego dziecka /alergiczny/ zagraża innym dzieciom??

                    Na mocy zapisu w statucie. Jej ocena też podlega przecież jakimś
                    kryteriom, jakiemuś nadzorowi dyrektora placówki, nie może być
                    całkowicie dowolna. Jak potrafisz wykazać, że katar jest alergiczny,
                    to w porządku.
                    No - chyba że nauczycielka jest z tych, co to boją się podać syropek
                    przeciwbólowy na prośbę rodzica wink
                    • mama303 Re: Dla mnie to skandal.... 14.09.07, 12:16
                      scher napisał:


                      >
                      > Na mocy zapisu w statucie.

                      Ale moim zdaniem zapis jest pusty gdyż nikt kto nie jest lekarzem
                      nie ma prawa oceniac czy stan zdrowia mojego dziecka zagraza innym
                      dzieciom.
                      Dlatego nauczycielki sie w to nie bawią i maja rację
                      • scher Re: Dla mnie to skandal.... 14.09.07, 13:13
                        mama303 napisała:

                        > Ale moim zdaniem zapis jest pusty gdyż nikt kto nie jest lekarzem
                        > nie ma prawa oceniac czy stan zdrowia mojego dziecka zagraza innym
                        > dzieciom.

                        Ty błędnie zakładasz, że to nauczycielka musi tobie udowodnić, że
                        stan zdrowia dziecka zagraża innym. A to nie jest tak. Przy takim
                        zapisie statutowym nauczycielka podejmuje decyzję i ewentualnie nie
                        przyjmuje dziecka rano do przedszkola. A wtedy to ty ją musisz
                        przekonać (np. zaświadczeniem lekarskiem albo logicznymi
                        wyjaśnieniami), że stan dziecka jednak nie zagraża innym.
                        • mama303 Re: Dla mnie to skandal.... 14.09.07, 13:46
                          scher napisał:

                          > Ty błędnie zakładasz, że to nauczycielka musi tobie udowodnić, że
                          > stan zdrowia dziecka zagraża innym. A to nie jest tak. Przy takim
                          > zapisie statutowym nauczycielka podejmuje decyzję i ewentualnie
                          nie
                          > przyjmuje dziecka rano do przedszkola. A wtedy to ty ją musisz
                          > przekonać

                          Ale po co ma brac na siebie odpowiedzialnośc za ew. błednie podjeta
                          decyzję i narażenie mnie na latanie po zaswiadczenia lekarskie a co
                          za tym idzie np. na nieobecnośc w pracy itd?
                          • scher Re: Dla mnie to skandal.... 14.09.07, 17:34
                            mama303 napisała:

                            > Ale po co ma brac na siebie odpowiedzialnośc

                            Jaką odpowiedzialność? Wyraża opinię, do której ma prawo. Gdzie tu
                            miejsce na odpowiedzialność?

                            > narażenie mnie na latanie po zaswiadczenia lekarskie

                            W imię dobra wyższego, jakim jest zdrowie przedszkolaków.
                            Nie ma co ciągnąć dyskusji: gdyby był odpowiedni zapis w statucie,
                            musiałabyś się jako matka dostosować.
                            • mama303 Re: Dla mnie to skandal.... 15.09.07, 09:40
                              scher napisał:

                              > mama303 napisała:
                              >
                              > > Ale po co ma brac na siebie odpowiedzialnośc
                              >
                              > Jaką odpowiedzialność? Wyraża opinię, do której ma prawo. Gdzie tu
                              > miejsce na odpowiedzialność?

                              Dużą odpowiedzialność i zamieszanie, nie rozumiesz że to jej
                              zupełnie niepotrzebne lepiej nie wnikać czy dziecko chore czy nie
                              chore. Za to nic nie grozi - bo nie musi sie znać na medycynie. Za
                              odmowe przyjęcia chorego /jej zdaniem/ dziecka może mieć
                              nieprzyjemności jeśli podjęła błędna decyzję.
                              I nic tu status nie zmieni - pusty zapis i już.
                              • scher Re: Dla mnie to skandal.... 15.09.07, 10:07
                                mama303 napisała:

                                > odmowe przyjęcia chorego /jej zdaniem/ dziecka może mieć
                                > nieprzyjemności jeśli podjęła błędna decyzję.

                                Wybacz, ale dużo głębiej niż Ty siedzę w prawie oświatowym.
                                • mama303 Re: Dla mnie to skandal.... 15.09.07, 10:58
                                  scher napisał:

                                  > Wybacz, ale dużo głębiej niż Ty siedzę w prawie oświatowym.

                                  Nie watpię chociaz tu akurat nie ma znaczenia prawo oświatowe czy
                                  nie oświatowe - za błędne decyzje można i powinno sie odpowiadać.

                                  • scher Re: Dla mnie to skandal.... 15.09.07, 11:10
                                    Sądzę, że gdy przyniesiesz zaświadczenie lekarskie, że dziecko mimo
                                    pewnych objawów choroby nadaje się do przedszkola, to nauczycielka
                                    tego nie podważy. A bez zaświadczenia lekarskiego - przy
                                    proponowanym zapisie w statucie przedszkola - miałaby prawo ocenić
                                    stan dziecka, kierując się li tylko własnym oglądem i doświadczeniem.

                                    Wtedy nie byłyby potrzebne takie wątki jak ten, bo chorych dzieci
                                    nie byłoby w przedszkolach.
                                    • mama303 Re: Dla mnie to skandal.... 15.09.07, 11:17
                                      scher napisał:

                                      A bez zaświadczenia lekarskiego - przy
                                      > proponowanym zapisie w statucie przedszkola - miałaby prawo ocenić
                                      > stan dziecka, kierując się li tylko własnym oglądem i
                                      doświadczeniem.


                                      I tu sie nie zgadzam bo uważam że nauczycielka nie ma żadnych
                                      kwalifikacji i co za tym idzie - prawa, oceniac stanu zdrowia
                                      dziecka no chyba że sie wylegitymuje dyplomem lekarza. smile
                                      żaden zapis tu niczego nie zmieni.
                                      • scher Re: Dla mnie to skandal.... 15.09.07, 11:39
                                        mama303 napisała:

                                        > I tu sie nie zgadzam bo uważam że nauczycielka nie ma żadnych
                                        > kwalifikacji i co za tym idzie - prawa, oceniac stanu zdrowia
                                        > dziecka no chyba że sie wylegitymuje dyplomem lekarza. smile

                                        Załóżmy, że w regulaminie szpitala dziecięcego jest zapis:
                                        "Na terenie szpitala dziecko ma obowiązek zachowywać się w sposób
                                        świadczący o jego wysokiej kulturze osobistej, kierując się
                                        powszechnie przyjętymi zasadami etyki."

                                        Czy pielęgniarka ma prawo to oceniać i zwracać dzieciom uwagę w
                                        razie potrzeby? Czy też musi wylegitymować się najpierw dyplomem
                                        etyka, kulturoznawcy, pedagoga albo psychologa?

                                        To nie jest tak, jak myślisz. Do podejmowania zwyczajnych decyzji
                                        związanych z bieżącym funkcjonowaniem zakładu (szpital, przedszkole
                                        są zakładami administracyjnymi), z bieżącym interpretowaniem
                                        regulaminu zakładu na użytek danej sytuacji pracownik nie musi mieć
                                        żadnych specjalistycznych kwalifikacji.
                                        • mama303 Re: Dla mnie to skandal.... 15.09.07, 12:59
                                          scher napisał:

                                          > Załóżmy, że w regulaminie szpitala dziecięcego jest zapis:
                                          > "Na terenie szpitala dziecko ma obowiązek zachowywać się w sposób
                                          > świadczący o jego wysokiej kulturze osobistej, kierując się
                                          > powszechnie przyjętymi zasadami etyki."

                                          Ha ha niezły przykład własnie pustego nic nie znaczacego zapisu - bo
                                          co to własciwie znaczy, kazdy może to ocenic inaczej i kazdy
                                          oceniony może to podważyć. Czyli ble, ble ble podobnie jak w tym
                                          zapisie o ocenie stanu zdrowia przez nauczycielkę.
                                          >
                                          > Czy pielęgniarka ma prawo to oceniać i zwracać dzieciom uwagę w
                                          > razie potrzeby? Czy też musi wylegitymować się najpierw dyplomem
                                          > etyka, kulturoznawcy, pedagoga albo psychologa?

                                          No oceniac może ale wyciagac daleko posuniete konsekwencje typu
                                          wyrzucenie dziecka, które w jej opinii zachowuje sie źle może sie
                                          dla niej źle skończyć gdyż swą subiektywna i być może niczym nie
                                          popartą oceną naraziła kogoś na nieprzyjemności, poważne
                                          konsekwencje. Podobnie może byc z wyrzuceniem "chorego" dziecka z
                                          przedszkola.

                                          > To nie jest tak, jak myślisz. Do podejmowania zwyczajnych decyzji
                                          > związanych z bieżącym funkcjonowaniem zakładu (szpital,
                                          przedszkole
                                          > są zakładami administracyjnymi), z bieżącym interpretowaniem
                                          > regulaminu zakładu na użytek danej sytuacji pracownik nie musi
                                          mieć
                                          > żadnych specjalistycznych kwalifikacji.

                                          Pozostane przy swoim zdaniu że ocena stanu zdrowia dziecka wykracza
                                          daleko poza interpretację regulaminu i łatwo by ja było w sądzie
                                          podważyć.


                                          • scher Re: Dla mnie to skandal.... 15.09.07, 15:26
                                            mama303 napisała:

                                            > co to własciwie znaczy, kazdy może to ocenic inaczej i kazdy
                                            > oceniony może to podważyć.

                                            W jaki sposób podważyć? Dziecko nie zachowuje się - w ocenie
                                            pielęgniarki - tak jak trzeba, pielęgniarka reaguje. Można się nie
                                            zgadzać z opinią pielęgniarki, ale podporządkować się jej poleceniom
                                            trzeba.

                                            > No oceniac może ale wyciagac daleko posuniete konsekwencje

                                            A blisko posunięte konsekwencje wyciągać może?

                                            > Pozostane przy swoim zdaniu że ocena stanu zdrowia dziecka
                                            > wykracza daleko poza interpretację regulaminu

                                            A ja pozostanę przy swoim. Zapis jest prawnie w porządku.

                                            > i łatwo by ja było w sądzie podważyć.

                                            W jakim znów sądzie?
                                            • mama303 Re: Dla mnie to skandal.... 17.09.07, 15:53
                                              scher napisał:

                                              > W jaki sposób podważyć? Dziecko nie zachowuje się - w ocenie
                                              > pielęgniarki - tak jak trzeba, pielęgniarka reaguje. Można się nie
                                              > zgadzać z opinią pielęgniarki, ale podporządkować się jej
                                              poleceniom
                                              > trzeba.

                                              Jak to trzeba sie podporzadkować? jakim poleceniom?
                                              Poleceniom, z którymi sie nie zgadzam sie nie podporzadkuję

                                              > A blisko posunięte konsekwencje wyciągać może?

                                              kazde może tylko musi brac pod uwagę reakcje

                                              > A ja pozostanę przy swoim. Zapis jest prawnie w porządku.

                                              Jest wiele zapisów prawnie w porządku tylko że "pustych".

                                              > W jakim znów sądzie?

                                              Jak to w jakim?
                • soemi Re: Dla mnie to skandal.... 14.09.07, 13:26
                  Dajesz nauczycielce prawo decydowania o stanie zdrowia Twojego
                  dziecka. Jeśli dziecko zostanie uderzone w głowę lub przewróci się
                  idąc i uderzy w głowę a nuaczycielka uzna, że nic się nie stało.
                  Potem ono straci przytomność itd właśnie na skutek uderzenia to też
                  dajesz nauczycielowi prawo decydowania w takim przypadku.
                  Bo ja nie. Sama chcę decydować o sprawach związanych z moim
                  dzieckiem, nawet jeśli jest to ból brzucha. Nie zgadzam się na
                  podawanie bez mojej wiedzy żadnych leków! Wiem jednak, że rodzicom,
                  tak jak Tobie wygodniej jest "zapomnieć" o problemie i zrzucić winę
                  na nauczyciela, który nie chce podać leku "na oko".
                  • scher Re: Dla mnie to skandal.... 14.09.07, 17:48
                    soemi napisała:

                    > tak jak Tobie wygodniej jest "zapomnieć" o problemie i zrzucić
                    > winę na nauczyciela, który nie chce podać leku "na oko".

                    Sytuacja była wyjątkowa, dziecko cierpiało i nauczycielka na moją
                    prośbę powinna była lek podać. Zaniechanie było bezduszne.