agniesia.77
07.10.07, 19:52
Witam, moje dziecko ma 2,5 roku. Od początku wrzesnia chodzi do
przedszkola. Przez pierwszy tydzien nie było problemów. Zostawało
chętnie. Drugi tydzień plakało przy rozstaniu, w trzecim tygodniu
płakało do obiadu, po czym uspyiało ze zmeczenia (wiem to od pani
wychowawczyni) w czwartym tygodniu zaczeło budzić sie w nocy,
wymiotować, krzyczec przez sen, mówić, zeby noc długo trwała, bo jak
bedzie dzien to musi isc do przedszkola. Syn ciagle płakał i mówił,
ze mu smutno, ze się boi. W tym momencie zaczał sypiac z właczonym
światłem, zaczał bać się jak szliśmy do lasu, do piwnicy, zaczał się
abc wchodzenia do łazienki ze zgaszonym światłem. A wczesniej się
teog nie bał... Rozmowy, tłumaczenia, zachety - nie dawały
rezultatów. Dziecko ciagle płakało. Myślałam, ze to problem z
adaptacją, ale byłoby to trochę dziwne, gdyż syn lgnie do dzieci,
często zostawał z kolezanką, babcią - tak go uczyłam rozstań i
powrotów. Pewngo dnia podczas spaceru powiedział, ze nie chce wiecej
iśc do przedszkola, bo się boi pani (powiedział imię) bo pani go
zamyka w schowku na lezaki jak płacze po rozstaniu z mamusią. a ten
schowek ma dosłonie 1mx1m, gdzie stoją lezaczki pionowo. Wtedy
zrozumialam, ze te strachy, ciemnosci itd to przez to zamykanie.
Poszłam do pani, która oczywsice sie wsyzstkiego wyparła. Rozmowa
skonczyła sie u dyrektorki. Spytała mnie, czy ufam dziecku , bo ona
ufa paniom, a moje dziecko to mały kłamczuszek z wielką fantazją. A
ja to przewrazliwona mama. Skończyło sie tak, ze zabrałam dziecko z
przedskzola. Dzwoni codziennie, ze popełniłam bład i zeby go
przyprowadzać, zmienić grupę itd. Nie wiem co dalej. Wierzę, ze moje
dziecko tego nei wymysliło. Zaznaczam, ze do innego przedszkola w
moim miesice nie mam szans przyjecia, bo jest ich raptem dwa i lista
dzieci oczekujacych jest długa. Nie wiem co mam robić. Prowadzić
dziecko dalej? Do innej grupy? Czy odpuscić sobie i w przyszłym roku
posłac go do nowego przedszkola? Proszę pomóżcie