Nic nie je w przedszkolu !!!

26.10.07, 16:57
Moje dziecko od września chodzi do przedszkola. Nie ma z tym
większego problemu. Tylko nie chce nic jeść. Przed wyjściem z domu
dostaje śniadanie i jest to jego jedyny posiłek do godz. 16.30.
Czasem coś skubnie z obiadu, czasem zje trochę podwieczorku. Ale
bardzo się martwię, czy tą głodówką nie zrobi sobie jakiejś krzywdy.
Prawdą jest, że w domu ma mało urozmaicone menu, bo nie znosi
nowości. I żeby w ogóle coś zjadł robię mu to co lubi. Ale w
przedszkolu nie ma takiej możliwości. Czy Wasze dzieci też mają ten
problem? Czy macie jakiś patent na to, żeby zaczął jeść w
przedszkolu?
Będę wdzięczna za rady.
    • marzena604 Re: Nic nie je w przedszkolu !!! 26.10.07, 21:07
      Może w domu też mu coś innego zacznij gotować,jak zgłodnieje to zje. A tak to
      nie je bo wie,że w domu będzie to co chce. Ja nie mam takiego problemu. Maciek
      wręcz przeciwnie-odkąd chodzi do przedszkola wręcz sie obżera i w przedszkolu i
      w domu. Pozdrawiam. Marzena
    • helena474 Re: Nic nie je w przedszkolu !!! 26.10.07, 21:24
      Wszystko zależy od personelu. W zeszłym roku panie potrafiły
      zachęcić dzieci na wesoło, nawet nakarmić. Zmieniły się panie i w
      tym roku dziecko często wraca głodne. Tłumaczę synkowi, że powinien
      się przekonać do kuchni przedszkolnej, zjadać chociaż to co lubi,
      ale on uważa że byłoby najlepiej, gdybym to ja pracowała w
      przedszkolnej kuchnismileInna sprawa ,że mój syn należy do tych,
      którzy lubią sobie pogadać przy stole, a grymaszenie to dobry sposób
      na zwrócenie na siebie uwagi. Tak czy siak - zamierzam poprosić
      panie, żeby zwróciły większą uwagę na mojego synka.
      Na niektóre dzieci działa towarzystwo - inni jedza to i ja spróbuję.
      Generalnie - staraj się uzupełnić braki w domu, a wszystko będzie
      dobrze.


      -
      Osioły zdejmną skórę jak im będzie za ciepło.
    • fruzia27 Re: Nic nie je w przedszkolu !!! 27.10.07, 01:14
      A Ciebie rozumiem! I mówienie, żeby przegłodzić, albo że źle się
      robi, bo się gotuje ulubione dania, świadczy o braku doświadczenia z
      niejadkiem. Oj mam parę takich znajomych, co "znają się na rzeczy",
      ale to przede wszystkim dlatego, że ich dzieci jedzą wszystko i po
      prostu nie wiedzą co to znaczy.
      Więc (nie zaczyna się zdania od "więc" wink), po pierwsze - jak
      powiedziała mi moja mądra pani doktor - nie zna dziecka, które by
      się samo zagłodziło. Dziecko samo z siebie się nie zagłodzi (chyba,
      że jest jakiś problem psychiczny, ale o tym nie piszesz).
      Po drugie na pewno uczul panie (nie wiem z kim masz do czynienia,
      moje byłe pełne zrozumienia), żeby nie zmuszały dziecka pod żadnym
      pozorem do jedzenia (wtedy może stracić chęć chodznia do
      przedszkola), a jedynie zachęcały do zjedzenia nowej potrawy
      (rozumiem, że jak jest coś co lubi, to zjada?). Ja mam "traumę" z
      dzieciństwa - właśnie z przedszkola, jak panie mnie zmuszały, do
      dziś mnie wzdryga jak sobie przypomnę wiadro z zacierkową, miskę ze
      szpinekiem czy potrawkę z kurczaka, o zupach mlecznych nie wspomnę.
      U nas panie nie zmuszają, choć namawiają, ale jak dzieciak nie chce
      to nie je. Zdarzyło się, że Młoda przyszła i powiedziała, że pani ją
      zmuszała raz do czegoś, to poszłam i zwróciłam uwagę - wolę, żeby
      sie przegłodziła, niż żeby ją ktoś zmuszał jak ona już nie może, czy
      nie chce.
      Po trzecie - pogadaj z paniami jak jest, czego szczególnie nie lubi-
      ja od razu powiedziałam, czego ona nie jada na pewno. No i spytaj
      czy jest możliwość dania dziecku np. chleba czy bułki z masłem na
      podwieczorek. Czy może zjeść same ziemniaki na obiad. Rozumiem, że
      dziecko dopiero zaczyna? A może możesz zostawić - przynajmniej teraz
      na początku jakąś drożdżówkę, czy kanapkę? (Wiem ogólnie nie
      pozwalają tego robić - sanepid, ale jeśli to początek, to moze się
      zgodzą?)
      Moja na początku też prawie nie jadła, więc od razu na drogę do domu
      jej coś brałam, choćby zwykłą bułkę i w domu zawsze dojadła. Lekarka
      jak ją pytała co lubi (jest już w starszakach), to jak usłyszała,
      zaczęła się śmiać, że jadłospis ma wyjątkowo ubogi. Na dodatek nie
      lubi mięsa i wędlin. Oczywiście je prawie codziennie, ale nie lubi i
      jakbym jej nie dawała, to na pewno by się nie upomniała.
      No i obesrwuj dziecko, czy jest blade, czy nie traci na wadze, ew.
      zrób badania. U nas w najgorszych momentach bardzo pomagał Kinder
      Biovital w płynie z żelazem (teraz już go nie ma), a ostatnio Multi
      Vitamol, ale też w płynie z żelazem. Te syropy wzmagały apetyt, ale
      tylko z żelazem w syropie, nie w tabletkach.
      Moja córcia nauczyła sie jeść w przedszkolu bardzo wielu rzeczy i za
      to jestem wdzięczna naszym paniom. Ale do dziś lubi i właściwie je -
      tylko dwie zupy - czasem w przedszkolu jada jakieś inne, ze 2
      rodzaje mięsa. Surówek nie lubi, jarzynki też. Owoce - tylko kilka
      gatunków i to też różnie ma ochotę. Ale na szczęście rośnie zdrowo i
      w ogóle nie choruje (tfu tfu - odpukać wink). Życzę cierpliwości i
      powodzenia.
      • sisters Re: Nic nie je w przedszkolu !!! 29.10.07, 18:34
        Dziękuję bardzo za wszystkie opinie, szczególnie Fruzi27. Mój synek
        przed przedszkolem nie był niejadkiem (teraz z sentymentem
        wspominam, że kazał sobie wiele razy skrobać garnek, taki miał
        apetyt). Jadał kilka rodzajów zup i drugich dań. Teraz tknie tylko
        rosół,kurczaka, naleśniki czasem rybę. Wczoraj mnie zszokował
        wcinając brokułysmile
        Panie w przedszkolu raczej nie zmuszają. Czasem przynoszą mu z
        kuchni to co chce. Główny problem jest w tym, że moje dziecko nie
        chce jeść poza domem, a już bez rodziców to w ogóle. Na wakacjach
        myślałam, że nerwicy dostanę z jego jedzeniem. Umie jeść sam, więc
        nie wymaga pomocy. Może to jakaś forma buntu. Nie wiem. Jakoś po
        przyjściu z przedszkola też nie rzuca sie na jedzienie.
        Wiem, że w Polsce jeszcze żadne dziecko z głodu nie umarło, ale
        martwię się czy to się nie skończy jakąś anemią. Póki co waży
        odpowiednio, nie traci na wadzę, ale jakoś mam potworny dyskomfort
        psychiczny, że nie odżywia się prawidłowo. Pozdrawiam
        • sybil-grazka Re: Nic nie je w przedszkolu !!! 29.10.07, 18:52
          Czy wiesz z jakimi dziećmi siedzi w przedszkolu może to typowe niejadki a
          przesadzenie go do dzieci, które lubi, a one jedzą dobrze - pomoże. Mojemu
          niejadkowi pomogło. Zawsze gdy zjedli pierwsi(stolik 4 osobowy) to zawsze mieli
          jakieś "poważne zadanie" do wykonania - wybranie książeczek do czytania itp
          Pozdro...
          Poproś aby panie dokładnie pisały co zjadł i w jakiej ilości, to pomoże Ci
          ocenić sytuacje obiektywnie. Poziom żelaza może być niski sprawdź to. Rady
          nierady stosowanie dowolne.
          • fruzia27 Re: Nic nie je w przedszkolu !!! 30.10.07, 00:23
            Pewnie, że zawsze można sprawdzić morfologię po jakimś czasie dla
            spokoju ducha!
            Ale naprawdę może się ułoży, skoro chłopczyk niejadkiem wcześniej
            nie był! Może to rzeczywiście bunt. Ale nia ma się za bardzo co
            martwić. Moja mimo swojego słabego apetytu i ograniczonego
            jadłospisu rośnie zdrowo i (tfu, tfu, odpukać) nie choruje. Nawet do
            dziś antybiotyku nie brała, więc może na razie nie ma się co się nad
            tym skupiać. Może Młody tez wyczuwa, że się interesujesz tematem i
            przy tej okazji dodatkowo skupia Twoją uwagę? Będzie dobrze!
            Pozdrawiam smile
    • monkastonka Re: Nic nie je w przedszkolu !!! 30.10.07, 08:44
      Hejka
      to mamy ten sam problem tyle że mój synek chodzi już 2 rok do
      przedszkola, pani kucharka wiedząc że Maciuś nie jada "nic" dla
      niego specjalnie rano daje chleb z masłem i na obiad dwie porcje
      ziemniaków z masłem bo tylko to zje, sad w domu ogólnie też niejadek
      mięsa nie je warzyw nie jada ........... sad( jego menu to owoce,
      sery, pierogi, makaron, kluchy, naleśniki, pomidorowa rosół krupnik
      ziemniaki jogurty, mleko, płatki i tyle
      Byliśmy na bilansie 4 latka i nie odbiega od normy a wręcz jest
      ponad przeciętną więc pani dr powiedziała że narazie nie ma się czym
      martwić i nie muszę go zmuszać do warzyw i mięsa
      Badania labolatoryjne też oki.
      Może powinnaś wytrzymać jeszcze trochę może się przekona do
      przedszkolnego jedzenia.
      U nas w przedszkolu kiepskie to menu dla dzieci a to ryba po
      grecku ???? byłam w szoku a ości dla maluchów to kiepski raczej
      pomysł, albo fasola po bretońsku, i wiele wiele dziwnych potraw jak
      dla mnie nie zjadliwych dla dzieci i ciężkostrawnych, także z jednej
      strony mu się nie dziwię

      Pozdrawiam serdecznie
      Monika i Maciejka
    • aprylis1 A je sam, czy trzeba go karmić? 30.10.07, 10:37
      Bo jak jest karmiony w domu-to masz odpowiedź-siedzi i czeka aż go
      ktoś nakarmi.
      Jeżeli je sam to kup w aptece Bioaron C- po tygodniu powinien powoli
      wracać dziecku apetyt.
      Pozdrawiam.
      • ola_mk Re: A je sam, czy trzeba go karmić? 30.10.07, 13:47
        Mój synek też do niejadków nie należy,jak poszedł do przedszkola to
        przez 3 miesiące nic nie jadł.Panie już się pytały czy mają go
        karmić.Synek po powrocie z przedszkola mówił,że jest głodny i w domu
        jadł.Myślę,że stresował się nową sytuacją i otoczeniem,teraz je i
        prosi nawet o dokładkę.
    • domi27w Re: Nic nie je w przedszkolu !!! 30.10.07, 15:20
      mam taki sam problem moja droga z moim niejadkiem.Filipek ma 4 latka
      i jeszcze pije rano (wieczorem tez dodam)butle mleka. Więc przed
      wyjściem do przedszkola ma cos w brzuszku. Natomiast nie ma mowy
      o "normalnym" sniadaniu. Wkładm do chlebaka co dziennie kanapke i
      moze oczywiście zjeśc w przedszkolu ale on sie nigdy o jedzenie nie
      upomina tym bardziej przy obcych. Nie ma mowy o zjedzeniu obiadu w
      przedszkolu. Juz mi rano mówi, że obiadu jeśc nie bedzie (zup nie
      lubi jeść a ziemniaki tez mu nie smakuja) najlepiej gdybym to ja tam
      gotowała, bo tylko chce od mamusi... i co tu robic? nie zmusze go na
      siłe do jedzenie, bo jeszcze sie zrazi do przedszkola. Mamy problem
      nie tylko z jedzeniem ale równiez filipek nie chce chodzic do
      przedszkola... wczoraj wrócił po tygodniowej przerwie, bo był chory.
      Znowu zaczęło sie od początku...płacze całe 5 godz. ze chce do
      mamusi!!!! Juz sama nie wiem jak mam go przekonywac. ciągle pyta czy
      na pewno po niego przyjde (pyta mnie i panie przedszkolanki)Co
      dziennie odprowadzam synka do przedszkola i go odbieram.Długo był ze
      mna w domu (nie pracowałam)potem wróciłam do pracy na rok ale to i
      tak wiele sie nie zmieniło jesli chodzi o mojego mamisynka. w tej
      chwili spodziewam sie dziecka i nie chodze do pracy.Ale bardzo mi
      zalezało,, żeby filipek miał kontakt z rówiesnikami dlatego
      posłalismy go do przedszkola. Juz był czas kiedy chodził chętnie i
      sam sie rwał rano z usmiechem na ustach. kamien z serca mi spadł ale
      teraz od początku płacze a ja nie wiem jak mam go
      przekonac....moze macie jakies rady?Dominika
Pełna wersja