kinpas2
02.12.07, 18:31
Niestety ja mam dosyć. Od września moje dziecko pójdzie do innego
przedszkola. Dostaliśmy informację, że po czterech miesiącach pracy
odchodzi opiekunka maluchów (2,3 latków). Oznacza to, że
wychowawczynię stracą też maluchy z grupy starszej, bo podobno ona
ma przejąć maluchy. Rotacja w Smyku przekracza granicę rozsądku.
Jest nam bardzo przykro, bo wychowawczyni maluchów była naprawdę
super i tylko dlatego zdecydowaliśmy się zostawić dziecko w Smyku po
tym, co działo się w tym przedszkolu w wakacje (rotacja, co dwa
tygodnie inna pani). Nie wyobrażam sobie, by ta placówka miała
jakąklwiek przyszłość, skoro podstawowa sprawa dla dzieci -
ciągłość - jest aż w takim stopniu zaburzona. Ciekawe, jak tym razem
p. dyrektor, która zawsze ma jakąś wymówkę, wytłumaczy to, co się
dzieje. Jestem przekonany, że nie jest to winą wychowawczyń, że nie
decydują się na pozostanie w tym przedszkolu dłużej niż kilka
miesięcy, to nie może być przypadek. Na następny rok w tym
przedszkolu już się nie zdecydujemy. Przykro mi cholernie, bo
zainwestowaliśmy z żoną sporo czasu, by dziecko zaaklimatyzowało się
w tym miejscu, a teraz płacimy dużą cenę za zły wybór. Czujemy się
bezsilni. Rodzice ze Smyka - może macie jakiś pomysł, co zrobić z tą
sytuacją.