leli1
05.02.08, 08:15
moze jestem przwerażliwiona, ale nie umiem zdzierżyć słownictwa mojego przedszkolaka. Na szczescie nie sa to słowa ogolnie uznane za obraźliwe

, ale i tak pąsowieje jak synek publicznie rzuci wiązanke.
Co mam z tym zrobić, bo ani przeczekanie, ani ignorowanie, ani zwracanie dosc ostro (teraz jest ten etap) uwagi nie przynosi efektow.
Na tą chwilę na tapecie jest "durny, świrus, śmierdziel, dupa..." do tego prychanie i parskanie na wszystkich.
Czy to normalne przedszkolne zachowania a ja po prostu sie czepiam?
Brakuje mi pomysłow jak to wytępić, bo zdecydowanie mi to przeszkadza.
Oczywiscie jak zapytam kto tak do ciebie mowi, to zawsze usłysze ze jakis Kuba/Michal/Lukasz...........wiem ze młody idealny nie jest, ale przeciez słyszy gdzies te słowa. Jedyne podejrzane miejsce to przedszkole

.