mamy przedszkolaków pomocy!

05.03.08, 18:49
witam zamieściłam już ten post na przedszkolach ,ale mam nadzieję, że tu mi
ktoś szybciej odpisze.mam, a raczej mój trzyletni syn ma kłopoty w
przedszkolu. w grupie trzylatków , do której chodzi jest chłopak czteroletni,
który terroryzuje całą grupę.bije dzieci, dusi je.-skarżą się na niego podobno
wszyscy rodzice, pani mówi, że na okrągło jedna z nich musi go pilnować-a to
kosztem oczywiście czasu poświęconego innym dzieciom.. z matką nie
rozmawiałam- ojciec przyprowadza go wcześnie rano a matka odbiera o 11, ale to
podobno nic nie daje- ona twierdzi, że dziecko w domu się tak nie zachowuje,
że nauczył się tego w przedszkolu. badał mąż rozmawiał dziśgo psycholog, który
stwierdził, że wszystko jest z nim ok po dwóch kilkunastominutowych
spotkaniach. mąż rozmawiał dziś z dyrektorką '(syn wczoraj wrócił z guzem
naśrodku czoła, kubuś uderzył go młotkiem drenianym. dyrektorka twierdzi, że
nie może go usunąć z pprzedszkola, powiedziała, żerodzice mogą pisać wyżej,
niw wiem wydział edukacji czy kuratorium? panie też mają serdezcznie dosyć.
wychowawczyni zadeklarowała się, że ogłosi zebranie- zobaczymy..proszę
powiedzcie jak to jest, czy czterolatek(agresywny)może być w grupie z
trzylatkami, wiem, że to nie rozwiąże problemu, ale chyba rówieśnicy mieliby
więcej szans w starciach z nim, czy na tej podstawie można się domagać, żeby
go przeniesiono do innej grupy, ajak nie to co robić czy faktycznie dyr, nie
może go sama po wielu skargach rodziców usunąć lub przenieść do starszejj
grupy? kurcze dopiero jak komuś zrobi krzywdę to coś się ruszy? poradzciem
proszę.....
    • kali_pso Re: mamy przedszkolaków pomocy! 05.03.08, 19:09
      A dlaczego, skoro w przedszkolu istnieją starsze grupy, ten chłopiec
      uczęszcza na zajęcia z młodszymi?- toż to jakaś bzdura.
      Albo jest opóźniony( i rodzice o tym doskonale wiedza, ale nie
      informuja o tym przedszkola, nie musza pozkazywac żadnej opinii albo
      orzeczenia, jeśli nie chcą), albo zwyczajnie po ludzku nudzi się bo
      jest starszy i nudę odreagowuje poprzez agresję.
      • tosina Re: mamy przedszkolaków pomocy! 05.03.08, 19:19
        Oj wcale nie bzdura U nas te starszaki to 5-6latki a malucy 3-4. Rok
        to naprawde mala roznica wieku i dzieci powinny sie bawic dobrze.Np.
        moj syn i kolega.Roznica identyczna a swietnie sie bawia.Problem
        moze byc z chlopcem.Nie jest w centrum uwagi nie jest jedyne i
        zwraca na siebie uwage eliminujac inne
        • kali_pso Re: mamy przedszkolaków pomocy! 05.03.08, 19:37
          Jedne będą sie ze soba dobrze bawić, a inne nie.
          Jedne będą wykorzystywać przewagę wieku( powtarzam po raz setny
          chyba na tym forum- wiek metrykalny to nie wszystko, - między tym
          czterolatkiem a dziecmi z grupy trzylatków może być aż 4 lata
          róznicy indywidualnej), inne będa sie uwsteczniać obserwując
          zachowania młodszych. Dlatego ja jestem generalnie przeciwniczka
          łaczenia grup- aby poprowadzic taka grupe trzeba duzych umiejętności
          wychowawczo-dydaktycznych.

          Poza tym- autorka watku pisze, ze w przedszkolu są starsze grupy,
          więc przeniesienie chłopca to nie jest rzecz nie do wykonania.
          Moznaby poobserwowac go jak sobie poczyna z równolatkami. Mogłoby
          wyjść, że nagle zmiękłwink
    • wobbler Re: mamy przedszkolaków pomocy! 05.03.08, 19:34
      Rośnie bandziorek,rośnie...
      W tyłek by dostał raz i drugi i byłby spokój.
    • agnieszka-i-oskar Re: mamy przedszkolaków pomocy! 05.03.08, 20:04
      może spróbuj ty lub mąż porozmawiać z chłopcem, że nie życzysz sobie
      aby bił twoje dziecko.
      Koszmarem mojego syna był Mikołaj, tłukł go non stop, w końcu moja
      teąściowa (która odbierała Oskara) pogadała z Mikołajem. Powiedziała
      że jak jeszcze raz to będzie miał z nią do czynienia. No i pomogło.
      • fogito Re: mamy przedszkolaków pomocy! 05.03.08, 20:26
        Wine w tej sytuacji ponosza nauczyciele, ktorzy nie potrafia
        zapanowac nad sytuacja w grupie. Moj syn chodzi do montessori, gdzie
        sa dzieci 3 i 5 letnie w grupie i nie ma tam zadnej agresji, poza
        sporadycznymi incydentami.
        • kali_pso Re: mamy przedszkolaków pomocy! 05.03.08, 20:30
          No wiesz..może tutaj tez jest sporadycznie...każde dziecko walone po
          głowie raz w miesiącu to w końcu dla tego konkretnego dziecka
          agresja jest sporadyczna?winkPPPP
          • fogito Re: mamy przedszkolaków pomocy! 05.03.08, 20:32
            smile)) sporadycznie to wedlug mnie raz na dwa miesiace a nie np.
            codziennie surprised
        • edzia2k Re: mamy przedszkolaków pomocy! 05.03.08, 21:33
          Uważam, że nie masz racji, zwalając winę na nauczycieli. Ja pracuję
          z dzieciakami w przedszkolu. To nie jest takie proste.
        • edzia2k Re: mamy przedszkolaków pomocy! 05.03.08, 21:35
          Z jednym się zgadzam. Też jestem zwolenniczką szkoły Pani
          Montessori :}
    • edzia2k Re: mamy przedszkolaków pomocy! 05.03.08, 21:44
      Witam, pracuję z dzieciakami, więc oczywiście zacznę od obrony kadry
      nauczycielskiej. Przypuszczam, że wina nie leży po stronie
      nauczycieli. To, że dziecko chodzi do młodszje grupy może miec
      powiązania z tym, że w starszej nie ma miejsc czy też dziecko sobie
      nie radziło w grupie 4 latków.
      Mieliśmy też taką drastyczną sytuację. Były zebrania, prośby, groźby
      itp.
      Rozmowa z psychologiem to pierwszy krok. Ale sama rozmowa tu nie
      pomoże. Nalezy skierowac dziecko na badania do poradni
      psychologiczno-pedagogicznej. Zbadac dziecko pod względem adhd itp.
      Jeśli rodzice się nie zgodzą pisemnie to już jakiś dowód będzie i
      można walczyc o usunięcie. A gdy pójdzie na badania, to zależnie od
      wyników nie bedzie mógł uczęszczac dalej ponieważ zagraża dzieciom,
      lub jeśli bedzie znana przyczyna jego zachowań, rola nauczyciela i
      prawdopdobnie psychologów bedzie sie skupiała na eliminacji zjawisk
      negatywnych u chłopca smile
      • fogito Re: mamy przedszkolaków pomocy! 05.03.08, 21:59
        No coz, moj synek we wrzesniu zostal ugryziony dwa razy przez
        agresywna kolezanke. Nauczyciel poradzil sobie z problemem chociaz
        wiem, ze to dziecko caly czas jest bardziej agresywne i placzliwe i
        na pewno wymaga wiecej uwagi.
        Winą nauczyciela w powyzszym przypadku jest bezradnosc w chwili gdy
        potrzebne jest dzialanie - rozmowa w cztery oczy z rodzicami i
        dyrekcja. No i na pewno wazny jest sposob prowadzenia calej grupy -
        opanowanie, spokoj, zero krzyku, konsekwencja, rozmowa i dobra
        komunikacja z rodzicami. Nie kazdy nauczyciel w przedszkolu to
        potrafi, a smiem sadzic, ze pewnie niewielu. I na pewno metody
        pedagogiki montessori sa w takich przypadkach bardzo pomocne. Trzeba
        szukac przyczyn problemu a nie separowac dziecko od grupy czyli np.
        wyrzucac z przedszkola.
        • nika3 Re: mamy przedszkolaków pomocy!do fogito 05.03.08, 23:05
          super, że Twoje dziecko może chodzić do wspaniałego przedszkola montesori. ja
          mieszkam w mieście średniej wielkości i cieszyłam się, że syn w ogóle dostał się
          do przedszkola, a o placówkach typu montesori to sobie mogę co najwyżej
          pomarzyć. i nie oskarżam Pań , o nieumiejętność zajęcia się grupą zapewne ma dwa
          razy więcej dzieci w grupie niż u Ciebie.
          • nika3 Re: mamy przedszkolaków pomocy!do fogito 05.03.08, 23:12
            pani rozmawiała z matką ale to tupeciara,która jeszcze na nią naskoczyła, że
            dziecko wynosi takie zachowanie z przedszkola.
      • nika3 Re: mamy przedszkolaków pomocy! do edzi2k 05.03.08, 22:57
        dziękuję Ci za konkretną odpowiedż.i masz rację chłopiec prawdopodobnie jest
        trochę opóżniony ,takie było wrażenie męża: widział go w akcji (kłótnia z
        koleżanką wyrywanie zabawki)jak przyprowadził Bartka. psycholog go badał ale na
        miejscu w przedszkolu i po kila minut,także dokładnie go nie mógł zdiagnozować
        zapewne.tak jak opisałaś trzeba stworzyć wspólny front z innymi rodzicami.a
        mogłabyś opisać jak się skończyła wspomniana przez Ciebie historia ?
    • s.z-n Re: mamy przedszkolaków pomocy! 05.03.08, 23:39
      Moja 3-latka jest w grupie 4 i 5 latkow, po obiedzie wedruje do maluchow pomykajacych w pampersach i w tym przedszkolu to norma bo mlodsze maja szanse nauczyc sie wiecej od starszych a starsze miec wiecej zrozumienia, akceptacji dla mlodszych.
      Bezradnosc pan pracujacych w przedszkolu jest powalajaca. Zrzucanie dzialania na innych rodzicow w tym zebranie to niemal lincz na chlopcu. Najlepiej go przeniesc do starszych zeby dostal wycisk albo wyeliminowac ze spolecznosci przedszkolnej. Gorzej gdyby to np. nasze dziecko zaczelo gryzc inne , no chyba nie powiecie,ze wynioslo owo zachowanie z domu.
      Gdyby moja dostala drewnianym mlodkiem w czolo wowczas swoj zal skierowalabym do opiekunki z pytaniem co robi mlotek w przedszkolu i czemu dziecko ten mlotek mialo w rekach.
      Cos sie ewidentnie dzieje i chlopcu nalezy sie pomoc , malego mi zal. Mozna teoryzowac nad problemem ale jeszcze w zyciu nie slyszalam , ze wyrywanie zabawek jest objawem opoznienia w rozwoju a ADHD nierowona sie agresji. Rozmowa z psychologiem to nie to samo co obserwacja, chlopiec moze miec zaburzenia emocjonalne i moze rzeczywiscie to co mowi jego matka jest prawda - w domu nie bije watpie aby dusil a problem stanowia relacje z rowiesnikami i na tym trzeba sie skupic.
      • nika3 Re: mamy przedszkolaków pomocy!do szn 06.03.08, 00:03
        jak mniemam Twoje dziecko także nie chodzi do zwykłego przedszkola.powtórzę
        grupa liczy 26 dzieci uwaga pań jest skupiona w dużej mierze na tym dziecku, ale
        i tak nie są w stanie zapobiec takim zdarzeniom- gdyby to nie był młotek to na
        przykład klocek albo autko też można nabić porządnego guza nie? nie napisałam,
        że według mężą wyrywanie zabawki świadczy o tym, że chłopak jest opóżniony
        tylko sposób w jaki się zachowywał jak mówił a raczej krzyczał . ciekawe czy
        byłoby Ci go tak żal, gdyby to twoje dziecko było ofiarą. matka jest oporna na
        konstruktywną krytykę, a tych zachowań nie nauczył się chyba od o głowę
        mniejszych dzieci. nie chcę żeby problemy takiego dziecka były rozwiązywane
        kosztem mojego i innych dzieci. poczytaj sobie na forum przypadki zrzucenia np z
        góry zjeżdzalni dziecka przez takiego agresora ui odpowiedz tatusia nie
        wyolbrzymiajmy to ytylko dzieci.
        • fogito Re: mamy przedszkolaków pomocy!do szn 06.03.08, 08:01
          A co to znaczy zwykle/normalne przedszkole...?
          W moich niezwyklym - jak piszesz - nauczyciel ma grupe
          dwudziestoosobowa, wiec wcale nie tak malo. Poza tym pedagogika
          montessori moze byc zastosowana przez kazdego nauczyciela
          przedszkola. Do tego potrzebne sa checi a nie pieniadze. Jesli
          nauczyciel nie radzi sobie w grupa i jak widac rodzicem, to cos jest
          jednak nie tak.
          Jesli rodzic w takiej sytuacji odmawia wspolpracy to oczywiscie
          nauczyciel i dyrekcja maja prawo do okreslonych krokow, ale
          wyrzucenie dziecka z grupy to zawsze jest najgorsze rozwiazanie.
          • nika3 Re: mamy przedszkolaków pomocy!do szn 06.03.08, 08:31
            "coś nie tak to jest", ale z tym dzieckiem. widzisz może wychowawczyni nie zna tych metod(montessori), może dziecko jest tak trudne, że przekracza to jej możliwości w końcu nie jest psychologiem, tylko ma przygotowanie pedagogiczne .
            • aguskin Re: mamy przedszkolaków pomocy!do szn 06.03.08, 09:34
              Jak mój starszy syn chodził do przedszkola też mieliśmy dokładnie
              taki sam problem, był terrorysta Mariuszek mały Osama, panie byly
              super, ale tak jak piszesz nic nie mogły zrobić tylko go pilnowały,
              ciągle były pokrzywdzone dzieci i bezsensowne zebrania, chłopca było
              mi szkoda, bo później się okazało, że ta wrzeszcząca na wszystkich
              mama jest tylko ciocia, (bo prawdziwa odeszła w siną dal), ale gdy
              złamał rękę innemu chłopcu, gdy z pięści przywalił mojemu synowi
              prosto w serce, to o mało go sama nie rozszarpałam, też był o rok
              starszy, ale było jeszcze kilka dzieci w jego wieku, choć wiekszosć
              młodszych, dyrektorka prawie płakała i brała nas na litość, że to
              takie dziecko biedne itp., a panie widac było nie cierpiały go gdyz
              zadawanie bólu z premedytacja było dla niego czymś super, czerpał z
              tego ogromną przyjemność, były pokopane z widocznymi sińcami na
              nogach, robiliśmy karczemne awantury i w końcu przenieśli go do
              starszaków, tam dostawał łomot od innego małego bandziorka choć
              tamten był sympatyczny, bo bił w słusznej sprawie, a nie jak nasz
              Mariuszek dla przyjemności, więc rodzice Mariuszka robili awantury i
              znowu wrócił do nas.
              Koszmar skończył się gdy rodzice kolejnych poszkodowanych dzieci, 3
              ojców, pogadało nieomal ręcznie z ojcem Mariuszka, był juz
              wyciszony, zdarzały się napady ale sporadycznie, wtedy większość
              dnia siedział w kącie i bluźnił na cała sale, normalnie cyrk, ale
              trafiaja się dzieci nie do opanowania, i tak dotrwaliśmy do końca
              roku, w nastepnym roku zbuntowały sie wszystkie panie i odmówiły
              przyjęcia go do grupy, opisały opinie i rodzice gdzieś go
              przenieśli, choć pewnie siedział w domu, do zerówki chodził do
              szkoły naszczęście był rok starszy od mojego syna wiec do klasy
              chodzi juz innej, choć w szkole dalej terryzuje wszystkich, tylko
              łomot od sztarszych mu na jakis czas pomaga, poprostu musi się bać
              nie ma na niego innych sposobów,
              i co z tego, że tak bez emocji bardzo szkoda mi tego chłopca, ale u
              nas nie ma po za teorią, możliwości pomocy takiemu dziecku, bo
              trafiasz na opornych niezainteresowanych rodziców i koło się zamyka,
              życze udanego frontu z innymi rodzicami,
    • ewcia1976 Re: mamy przedszkolaków pomocy! 06.03.08, 11:09
      Z rodzicam trzeba zrobic porządek smile. Moja koleżanka chciała usunąć
      córkę z przedszkola bo ta prała wszystkie dzieci (a miała siłę choć
      3-latka). Na zajęciach był psycholog i stwierdził, ze to stres (mała
      dopiero zaczynała karierę). Teraz się uspokoiła, przynajmniej na
      tyle , że inne dzieci nie dostają.
    • zona_mi wklejone przez moderatora: 09.03.08, 22:23
      Re: 1 dziecko terroryzuje całą grupę
      fogito 05.03.08, 20:29 Odpowiedz to do nauczyciela powinnas miec
      pretensje, ze nie radzi sobie z
      grupa.


      Re: 1 dziecko terroryzuje całą grupę
      meg_2 06.03.08, 07:26 Odpowiedz Nie zgadzam się. Gdzie tu jest
      wina nauczyciela? Nauczyciel z tego wszytkiego
      może najmniej. Po pierwsze to nie on wychował dziecko i jego wpływ
      jest
      minimalny. Być może powinien być ostrzejszy, ale nie wiesz jaki jest
      i nie wiesz
      jak prowadzi grupę, więc go nie oceniaj. Co do dziecka.. Sprawdzcie w
      regulaminie przedszkola, czy nie ma mozliwosci usniecia dziecka
      jesli zagraza
      zdrowi innych dzieci. Przewaznie taki punkt występuje i mozna sie
      nim podeprzec.
      Jesli Pani psycholg mówi ze wsyztko wporzadku to chyba przedszkole
      powinno
      zmienic psychologa, bo owszem dziecko moze nie miec zaburzen, ale
      agresja nie
      jest normalnym zachowaniem.


      Re: 1 dziecko terroryzuje całą grupę
      aniesiak 06.03.08, 09:51 Odpowiedz Miałyśmy podobny przypadek w
      przedszkolu - chłopczyk terroryzował całą grupę a rodzice i
      psycholog nie widzieli problemu. Przeniesienie do innej grupy
      niewiele zmieniło, a niewłaściwe wcale. Owszem starsze dzieci
      potrafiły oddać, a nawet się zorganizować i grupowo spuścić mu
      lanie, ale przecież jako pedagodzy nie mogliśmy zostawiać takich
      sytuacji i traktować je normalnie, więc sytuacja było delikatnie
      mówiąc "chora". Zaprosiliśmy w końcu rodziców na cały dzień
      obserwacji swojego dziecka w p-lu. Oczywiście na początku dziecko
      zachowywało się wzorowo,ale końcu pokazał rodzicom co potrafi. W
      takich sytuacjach żałuje, ze w p-lach nie ma luster weneckich. Ale
      może dla wielu rodziców byłoby zbyt wielkim szokiem gdyby zobaczyli
      jak zachowuje się ich pociecha?
      Myślę, że w takiej sytuacji głównym problemem jest uświadomienie
      rodzicom, że z ich dzieckiem dzieje się coś rzeczywiście niedobrego
      ( pomijam w tym momencie czy jest to wynikiem złego wychowania, czy
      są to jakieś mikrouszkodzenia). Przyjęcie togo do wiadomości przez
      rodziców jest połowa sukcesu. Tak przynajmniej było w naszym
      przypadku. We współpracy z rodzicami udało sie częściowo zapanować
      nad chłopcem, na tyle że nie stwarzał już zagrożenia dla innych
      dzieci.


      Fogito!
      mallard 06.03.08, 11:41 Odpowiedz Widziałem kiedyś sygnaturkę o
      następującej treści:
      "Błogosławieni ci, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie ubierają
      tego w słowa"
      Dedykuję ją Tobie!

      Pozdro.
    • zona_mi Re: mamy przedszkolaków pomocy! 09.03.08, 22:26
      Re: 1 dziecko terroryzuje całą grupę
      mim288 06.03.08, 12:56 Odpowiedz Sama chyba po prostu zmieniłabym
      przedszkole (wiem,że to
      rozwiazanie "po najmniejszej linii oporu", ale wolę mieć dzieci
      całe i zdrowe). Jeżeli to nie wchodzi w rachubę powiedziałabym p.
      Dyrektor przedszkola (razem z mężem) w tzw "prostych żołnierskich
      słowach", ale cenzuralnie, że obowiązkiem przedszkola jest
      zapewnienie dzieciom bezpieczeństwa, i albo to zapewni (o co ją
      proszę), albo udam się za każdym razem z dzieckiem do lekarza (gdy
      przjdzie z guzem, siniakami ect.) wezmęstosowne zaświadczenie, a po
      trzecim takim incydencie zgłoszę na policję doniesienie o
      popełnieniu przestępstwa i wyśle pismo do kuratorium. Przedszkole
      może usunąc dziecko, które stwarza zagorżenie (pierwsze pytanie
      jest zresztą takie dlaczego dziecko czteroletnie jest w grupie
      trzylatków), jeśli tego nie robi, ani nie zpewnia efektywnej i
      skutecznej pomocy psychologa to świadczy tylko o niechęci dyrekcji
      do działania.


      Re: 1 dziecko terroryzuje całą grupę
      aniesiak 06.03.08, 13:21 Odpowiedz Nie wyciągałabym tak
      pochopnych wniosków w sprawie niechęci dyrekcji do działania. W moim
      przedszkolu sprawa tez obiła się o kuratorium - niestety/stety
      przyszła odpowiedź, ze przedszkole nie może usunąć dziecka
      sprawiającego kłopoty, takiemu dziecku i jego rodzicom należy pomóc.
      A dlaczego dziecko czteroletnie w grupie trzylatków -
      najprawdopodobniej jest to grupa mieszana, a przy przyjmowaniu
      dziecka do p-la trudno stwierdzić, czy dziecko będzie sprawiać
      kłopoty.
      Nie wiem czy wiesz jak wygląda praca psychologa w przedszkolu. Otóż
      takowa pani kiedy jest poproszona o diagnozę ( oczywiście rodzice
      MUSZĄ wyrazić na to zgodę) przychodzi na kilkanaście minut, no
      czasem godzinę i obserwuje zachowanie się dziecka. Na tej podstawie
      i indywidualnej "rozmowie" z dzieckiem i rodzicami (osobno) wystawia
      opinię. Nie wiem, ale wydaje mi sie że to trochę za mało.
      Najczęściej w takich jak pisany w wątku przypadku potrzeba zacząć od
      rodziców, niestety nie jest to proste.
      Nie wiem czy obdukcja lekarska zmieniła by tutaj coś. No bo jak
      udowodnisz, że ten guz, czy siniak jest konsekwencją zachowania tego
      właśnie dziecka? Wiesz, kiedy w grupie jest właśnie takie dziecko,
      to zawsze wszystko spada na niego, nawet kiedy jest niewinny.Każde
      dziecko na pytanie "Kto ci to zrobił" odpowie, ze to właśnie ten
      chłopiec. A to niestety tylko pogłębia problem.
      Dodam, jeszcze, że tak jak Ty mówisz, usunięcie dziecka z
      przedszkola to rozwiązanie "po najmniejszej linii oporu" niezależnie
      czy to będzie Twoje dziecko czy właśnie to "trudne" dziecko...


      Re: 1 dziecko terroryzuje całą grupę
      mim288 06.03.08, 14:46 Odpowiedz W przedszkolu mojej córki była
      podobna sytuacja - w grupie jest
      dziewczynka i chłopiec, którzy byli (i pewnie są) dziećmi dość
      agresywnymi. Nigdy nie było sytuacji, żeby Młoda miała guza, ale
      skarżyła sie na agresywne zachowania tych dzieci. Rozmawialiśmy z
      wychowaczynią - i sprawa się skończyła. W "naszym" przedszkolu
      wspólpraca z psychologiem polega na tym, że jest on obecny w
      przedszkolu, a panie wychowawczynie grup sie z nim na bieżąco
      konsultują i szukają rozwiązań (nie tylko agresywności dzieci, ale
      również nieśmiałości, płaczliwości i innych problemów). Rodzic
      zapisując dziecko do przedszkola wyraża na to zgodę. I to działa,
      więc podtrzymam pogląd, że bezradność dyrekcji nie jest
      sprawą "beznadziejniości sytuacji", a raczej niechęci do działania,
      czy braku efektywności. Jako rodzic nie bardzo mam ochotę na
      toleowanie i aprobowanie takiej sytuacji, tym bardziej jeżeli
      realnie zagraża ona i szkodzi mojemu dziecku (uderzenia młotkiem w
      czoło, to nie jest norma zabawy trzylatków w prawidłowo prowadzonym
      przedszkolu, przynajmniej ja mam taki pogląd).
    • zona_mi wklejone przez moderatora: 09.03.08, 22:27

      Re: 1 dziecko terroryzuje całą grupę
      mallard 07.03.08, 09:16 Odpowiedz mim288 napisała:

      > przynajmniej ja mam taki pogląd.

      Dobrze, że to dodałaś, bo poglądy każdy może mieć takie, jakie sobie
      chce - nawet, że ziemia jest płaska wink
      Natomiast dzieci do żywioł i nigdy nie wiadomo, co któremu strzeli
      do tej małej główki i jeżeli jeszcze dodatkowo jest ich 25, a pani
      jest jedna (w trzylatkach powinny być dwie), to masz już pełen obraz
      sytuacji. Piszesz tam gdzieś o jakichś policjach i kuratoriach -
      jeżeli jesteś z Warszawy, a sądząc z Twojego roszczeniowego
      podejścia, to pewnie jesteś, to zapewne nie uszła Twojej uwadze
      informacja z zeszłego roku bodajże, jak to pięcioletni gnojek,
      (specjalnie!) dosłownie terroryzował przedszkole - były pobite do
      krwi dzieci, były pogryzione do krwi nauczycielki. Zakładano
      monitoring, żeby były dowody itp i co? Przyszedł na zebranie
      rodziców tatuncio - wielki łysy policjant i wszystkich
      owrzeszczał "z góry na dół".
      Jak sprawa się skończyła nie wiem, choć była głośna nie tylko w
      Stolicy.
      Co chcę przez to powiedzieć? Że na tą samą policję i do tego samego
      kuratorium, pójdzie mamuśka czy tatuś gagatka i to prawdopodobnie
      szybciej od Ciebie i też będą mieli paragrafy, a jeszcze jakie!

      Pozdrawiam.
    • zona_mi wklejone przez moderatora: 09.03.08, 22:28
      mim288 07.03.08, 15:41 Odpowiedz Nie pisałam nic o numerach
      telefonów. Post autorki wątku dotyczy
      sytuacji, gdy dziecko skarży się na agresywne zachowania innego
      dziecka, przychodzi z guzem na czole, a przedszkle nie potrafi
      poradzic sobie z problemem. Nie jestem też zwolennikiem szukania
      dziury w całym, ale uważam, że przegięcie w druga stronę też nie
      jest wskazane - przedszkole jest instytucją, w której pracują
      osoby, które powinny umieć radzić sobie z takimi problemami,
      zajmują się tym zawodowo i tego się od nich wymaga (za to też biorą
      pensję), analogiczne zasady obowiązują w każdym innym zawodzie.
      Nie jestem typem pieniacza, przedszkola, do którego chodzi moje
      dziecko o nic niegdy się nie czepiałam, ale tam nikt mi nie mówi,
      że "nic się nie da zrobić" i że sobie nie radzi tylko "tak, widzimy
      problem postaramy sie go rozwiązać" - i skutecznie im się to na
      ogół udaje - tzn córka może narzekać, że inne dziecko ją
      uszczypnęło, ale nie ma sińców i guzów.


      Re: 1 dziecko terroryzuje całą grupęIP: (2564).chello.pl
      mallard 07.03.08, 18:47 Odpowiedz Sorry Mim, ale chyba troszkę
      masz kłopoty z cztaniem ze zrozumieniem
      (albo ja tak zawile piszę wink)
Pełna wersja