podpowiedzcie dobre wyjście

29.04.08, 16:20
Mam 3,5 letnią córkę, która dość ciężko przechodziła adaptację w
przedszkolu. Potem długo było ok., ale dzisiaj mało brakowało, a
zaczęłabym się zrobieniem co najmniej dłuższej przerwy, a nawet
szukaniem innych, bardziej współpracujących pań w innej placówce.

Mała jest jedynym polskojęzycznym dzieckiem w przedszkolu (londyn) i
oczywiście nie jest jej łatwo. Było ok, kiedy intensywnie bawiła się
z dziewczynką, ale gdy tej się znudziło, moja znowu przeżywa
trudności. W zeszłym tygodniu zdarzyły się nawet wymioty, dziś nie
chciała iść z powodu konieczności uczestniczenia w tzw. circle time;
nie chciała siedzieć z innymi w kółeczku, tylko przyglądać się z
oddali i obiecałam jej to, wtedy do przedszkola już bez przeszkód
poszła.

Okazało się jednak, że bez sensu to zrobiłam (zdaniem pań), bo nie
powinnam ingerować w to, co się dzieje w przedszkolu. Ok. (wiem, że
panie mają doświadczenie i dobre intencje, tylko też chyba
ograniczaja je zasady, które sobie same stworzyły i od których nie
odchodzą), tylko w tej sytuacji była to jedyna możliwość, żeby nie
prowadzic płaczącego dziecka do przedszkola.

One na to, że nie mogą jej nie posadzić w kółku (z kilku prostych
przyczyn, i w porządku dociera to do mnie), ale powiedziałam, ze to
będzie wyjątek. No, nie ma wyjątków. No i wkurzyłam się wtedy i
powiedziałam, że w takim razie zabieram dziecko do domu (nie
chciałam żeby było tak, że ja coś jej obiecuję, a to potem nie jest
realizowane), no i po jakiejś długiej i niestety bezowocnej wymianie
zdań (mała oczywiście była już wśród dzieci, nie słyszała tego)
powiedziałam, ze w takim razie niech robia wszystko tak, żeby się
nie popłakała. No i było ok. I stety i niestety smile))

Oczywiście fajnie, że zapanowały nad sytuacją, ale wiem, że moje
poranne zapewnienia okazały się cacanką... Bardzo to przeżywam, bo
podstawą jest dla mnie to, zeby dziecko miało we mnie największe
oparcie. Nie chcę zabierać małej z przedszkola (po pierwsze juz sie
przyzwyczaiła do niego, po drugie nie wiadomo, czy drugie będzie
lepsze, po trzecie: jest dobre i koniec końców, zapłaciłam do
września... sad
Niestety nie bardzo teraz wiem, jak poprowadzić rozmowę z paniami,
na którą umówiłam się jutro.
Zasady zasadami, ale jak to się ma do takiego dziecka jak moje.
Czytałam różne rzeczy na ten temat, ale większość z tego, co udało
mi się dorwać, mówiła o płynnych zmianach, o dostosowaniu raczej do
dziecka, a nie na odwrót, o pielęgnowniu zaufania do przedszkola i
łagodnym "zdobywaniu" takiego dziecka, a nie dostosowywaniu li tylko
do zasad i większości, choć wiem, że to tutaj norma, która przynosi
wymierne efekty, ale nie wiem, na ile w naszym przypadku, no nie
wiem, bo dziś koniec końców mała wyszłą z uśmiechem z przedszkola i
była z dnia bardzo zadowolona, mimo, że , kurka, siedziała w końcu w
tym kółku...
Wiem, piszę raczej chaotycznie, więc proszę o niałapanie mnie za
słowa wink, ale frustruję się i tak pomyślałam, że kilka z Was też
mogło mieć podobny problem, może większą wiedzę, może doświadczenie.
Chętnie posłuchałabym waszych podpowiedzi.
Pozdrawiam
jomamma
    • chupachups1 Re: podpowiedzcie dobre wyjście 29.04.08, 17:00
      Myslę, że najważniejsze jest to, że mała wyszła z przedszkola z usmiechem, czyli
      jest ok.
      Moja córka też bardzo ciężko przechodziła adaptację i niechęć do przedszkola
      wracała cyklicznie.
      Moim zdaniem zmiana przedszkola jak dziecko już sie zaadaptowało i adaptacja
      była trudna, byłaby błedem i wiązała sie z narażaniem dzicka ponownie na
      niepotrzebny stres.
      • jomamma Re: podpowiedzcie dobre wyjście 29.04.08, 17:34
        Tak, oczywiście po przemyśleniu jestem takiego samego zdania.
        Chciałabym tylko kompatybilności w podejściu do dziecka zarówno pań
        i mojego, bo to, co dzisiaj, to było szarpanie (niestety nie
        pierwszy raz...; panie tłumaczą to zasadami i doświadczeniem z
        innymi, ja indywidualnością dziecka i dostosowaniem do sytuacji), no
        i na razie trwa próba sił, takie mam wrażenie...
        • chupachups1 Re: podpowiedzcie dobre wyjście 29.04.08, 17:41
          Na to pytanie nie potrafie Ci odpowiedzieć, bo generalnie u nas nie było tego
          problemu. jak prosiłam panie, zeby czegos nie kazały robic mojej córce to z
          reguły mówiły, że o.k. Np. moja córa nie chce rano jeść śniadania i mówię pani,
          żeby jej nie zmuszała, bo jadła w domu płatki i pani tego nie robi. Prawdę
          mówiąc to mam zaufanie do pań na tyle, że wierzę, że robią wszystko, żeby dzieci
          czuły sie w przedszkolu dobrze.
          Myślę, że zasady są ważne, ale nie za wszelką cenę i czasami trzeba dziecku
          odpuścic.
    • majenkir Re: 29.04.08, 18:58
      jomamma napisała:
      > Niestety nie bardzo teraz wiem, jak poprowadzić rozmowę z paniami,
      > na którą umówiłam się jutro.

      Skoro corka jest zadowolona, przyznaj nauczycielkom racje i
      podziekuj, bo w koncu to ich metody podzialaly. Nie widze tu zadnego
      problemu smile.
      • jomamma Re: 29.04.08, 20:24
        "przyznaj nauczycielkom racje i
        podziekuj"
        Hm..., gdyby to było takie proste... (i nie chodzi tu o
        podziękowania, bo z tym się akurat nie certolę), chodzi o to, że
        najpierw panie nie reagują, nie wyłapują tego, ze dziecku jest źle,
        a jak ja to zrobię (być może nieudolnie i nie po ich myśli), to
        robią aferę o trzymanie się zasad.
        • fajka7 Re: 29.04.08, 21:16
          No to powiedz, ze przykro Ci z powodu takiej sytuacji, ze dziecku
          bylo zle w przedszkolu, a okazuje sie, ze moze byc fajnie, ale
          dopiero jak zainterweniujesz i ze liczysz na porozumienie w
          przyszlosci. Ale tez mozesz sie bardziej postarac kontrolowac swoje
          emocje i nie obiecywac dziecku czegos, czego nie mozesz zrealizowac
          z powodu niezaleznych od siebie zasad i procedur.
Pełna wersja