nieprzyjęte dziecko rocznik 2005

30.04.08, 19:44
witam. Moje dziecko nie dostało się do żadnego przedszkola.
Zastanawiam się ile rodziców jest w tej samej sytacji, tzn spełnili
kryteria: pracujący rodzice,miejsce zamieszkania w pobliżu
przedszkola, a nie zostali przyjęci. Moim zdaniem od razu przy
składaniu wniosku mogli powiedzieć, że ważne są nie te ww kryteria,
a tzw plecy,koperty,w kilku procentach szczęście. Czy jest jakaś
instytucja która zweryfikowałaby ponownie podania pod wzgledem stanu
faktycznego, tj matka nie pracuje a podaje że pracuje, mieszkaja
poza rejonem przedszkola a podają inny adres.
Jeżeli jest tak w całym kraju to niech bedzie podane do ogólnej
wiadomości że reguł nie ma przy "losowaniu".
    • lilka69 Re: nieprzyjęte dziecko rocznik 2005 30.04.08, 20:13
      widze, ze kolejny watek zakladasz na ten sam temat. moje dziecko jest z 2005-
      pojdzie do prywatnego.
      szukasz wspolnikow do sledztwa. prowadz je sama- bedziesz miala wieksza
      satysfakcje w razie sukcesow
      • oksana300 Re: nieprzyjęte dziecko rocznik 2005 30.04.08, 22:10
        Mam wrażenie, że twoje wypowiedzi są niemile zabarwione. Może jesteś
        tą mamą która "załatwiała" sobie miejsce. Jak rozmawiam z mamami to
        te które pracują dziwia sie sytuacji a te które nie pracuja dziwią
        się czemu mam żal. Chciałabym żeby wszystkie dzieci dostały się do
        przedszkoli, ale wiem że to nierealne, jednakże są niby jakieś
        zasady, które maja pomagać pracującym matkom, ale one nie sa
        przestrzegane. Odnosnie przedszkoli niepublicznych sytuacja wygląda
        tak, że niby maja te same zasady, ale...
        • ula-lo Re: nieprzyjęte dziecko rocznik 2005 30.04.08, 22:25
          wystarczy poczytać, ilu było chętnych z 2005 r. i ile było punktów, jeśli oboje
          rodzice pracują. i jeszcze - ile kryteriów było punktowanych wyżej
          i masz odpowiedź
          bez inkwizycji i stosów
    • lilka69 Re: nieprzyjęte dziecko rocznik 2005 01.05.08, 09:03
      nie zalatwielam sobie miejsca bo akutrat uwazam, ze co panstwowe to zle wiec od
      razu zapisalam dziecko do prywatnego. a wypowiedz istotnie byla ironiczna bo
      aktualnym sledztwem niczego nie uzyskasz! przeciez nagle nie zminia wynikow
      rekrutacji( czyli nazwiska przyjetych dzieci)
      • oksana300 Re: nieprzyjęte dziecko rocznik 2005 01.05.08, 09:32
        Nie chodzi mi o żadne sledztwo tylko o to że gdyby były jakoś
        weryfikowane kryteria które trzeba spęłnić to choć byc może i tak
        bym sie na liście nie znalazła to przynajmniej na tej liście nie
        byłoby osób które poprzez oszustwo sie tam znalazły. Mniej by
        bolało. ale w naszym kraju wiekszość spraw trzeba załatwiać, nawet
        wtedy gdy to powinno sie należeć bez dodatkowych interwencji.
        Zresztą To nie tylko sprawa przedszkoli. A co do Ciebie to jak ci
        sie nie podoba mój wątek to po co piszesz, denerwuje cię moje jak to
        nazwałaś "śledztwo" i twoje dziecko się dostało, wiec Ciebie to nie
        dotyczy.
      • oksana300 Re: nieprzyjęte dziecko rocznik 2005 01.05.08, 09:35
        Wiem że nie zmieni to wyników, ale chcę naprowadzić innych rodziców:
        załatwiajcie sobie jak możecie, bo choć może się wam wydawać że nie
        trzeba to jednak trzeba. Ja muszę poczekać jeszcze rok. Pozdrawiam
        wszystkich przyjętych i nie smile
        • lilka69 Re: nieprzyjęte dziecko rocznik 2005 01.05.08, 12:44
          to nie prywatne forum zatem moge czytac i odpowiadac na wszystkie watki.
          • mmala6 Re: nieprzyjęte dziecko rocznik 2005 01.05.08, 13:42
            Oksana, poza tymi trzema kryteriami, które wymieniałaś było jeszcze parę innych. Niektóre wyżej punktowane. Mój syn się dostał bez pleców i bez koperty. Dostał się bo miał extra 1pkt za chodzenie do żłobka i to go 'uratowało'. W przeciwnym razie miałaby problem podobny do Twojego.
            Znam osobiście matki, którym świetnie się powodzi, stać je na prywatne przedszkola ale żyją z ojcem dzieci bez ślubu, więc wg prawa są samotne. Chcesz z tym walczyć?-musisz zmienić prawo.
    • beata.1974 Re: nieprzyjęte dziecko rocznik 2005 01.05.08, 19:00
      Mój blok niemal przylega do przedszkola, oboje z mężem pracujemy,nie
      mamy rodziny na miejscu, dziecko chodzi do żłobka a mimo to się nie
      dostało!!!Na moje pytanie dlaczego pani dyrektor odpowiedziała, że
      nie ja jedna jestem w takiej sytuacji, a dzieci jest tak dużo, że
      nie jest w stanie wszystkich przyjąć. TO W/G JAKICH KRYTERII ZOSTAŁY
      PRZYJĘTE DZIECI?!
      • mmala6 Re: nieprzyjęte dziecko rocznik 2005 01.05.08, 21:28
        we Wrocławiu kryteria są jasno określone. Każdemu jest przypisana konkretna ilość punktów. W pierwszej kolejności przyjmowane są dzieci z największą ilością punktów, potem, przy tej samej ilości punktów wg kolejności złożenia podania. Czyli kto pierwszy ten lepszy. System punktów jest jasny i klarowny, na liście dzieci przyjętych obok nazwiska jest ilość punktów, więc widać ile pkt miały dzieci, które się dostały. U nas najmniej to 23pkt i tyle miał mój syn. Co nie znaczy że dostały się wszystkie dzieci co miały 23pkt ale te, których rodzice stali pod przedszkolem od 5-tej rano (ja byłam siódma w kolejce).
        To, że kryteria typu 'samotny' rodzic, czy miejsce zamieszkania są lub nie weryfikowane to zupełnie inna sprawa. Chodzi o to, że niestety nie wystarczy mieszkać koło żłobka i pracować aby dziecko do przedszkola się dostało.Widocznie ktoś miał więcej pkt albo po prostu szybciej złożył podanie. Przy mniejszej ilości miejsc niż chętnych jakiś system przyjmowania musi być. Beznadziejny ale taki niestety jest.
        • suzi27 Re: nieprzyjęte dziecko rocznik 2005 01.05.08, 21:50
          W Warszawie również były jasne kryteria przyjęć. Moja córka została
          przyjęta do wybranego przedszkola tylko dlatego, że wpisałam w
          formularzu przedszkole jednego wyboru. Nie mieli możliwości odesłać
          jej do innego. Wielu rodziców ma jednak to szczęście, że pani
          dyrektor starała się, żeby wszystkie dzieci, które nie dostały się
          do tego konkretnego przedszkola, znalazły miejsca w innych
          pobliskich placówkach. Z tego co widziałam na liście to tylko dwójka
          dzieci została z kwitkiem, na moje pytanie dlaczego, dowiedziałam
          się, że były to dzieci z zerową ilością punktów i nie było
          możliwości znalezienia innego przedszkola. Faktem jest też to, że
          mieszkam w dzielnicy gdzie jest sporo państwowych placówek, nie
          wyobrażam sobie sytuacji jaka może być w tych dzielnicach, gdzie
          powstaje mnóstwo nowych osiedli a żadnych przedszkoli. Sama mam
          znajomych, którzy pomimo zameldowania i zamieszkania w Warszawie,
          oboje pracują to ich dziecko nie dostało się.
          • aurita Re: nieprzyjęte dziecko rocznik 2005 04.05.08, 17:44
            > W Warszawie również były jasne kryteria przyjęć

            tzn jakie? Ja nie wiem jakie kryteria spelnily przyjete dzieci.



    • tadorotkata Re: nieprzyjęte dziecko rocznik 2005 02.05.08, 14:14
      Witaj Oksana!
      To prawda, że wątek był poruszany wiele razy, ale forum jest właśnie
      po to, by dzielić się swoimi doświadczeniami. Dajmy spokój
      ironicznym docinkom. Moje doświadczenia po parotygoniowym zgłębianiu
      problemu są zdecydowanie większe, więc chętnie się wypowiem po raz
      kolejny smile
      Jak się okazuje nie kryteria mają decydujący wpływ, ale dzielnica, w
      której mieszkasz (mówię o Warszawie, nie wiem, jak jest w innych
      miejscach). Stara Ochota, Mokotów, ale również i Centrum to
      dzielnice, gdzie nawet niepracujące mamy znalazły miejsca dla swoich
      dzieci (znam 3 mamy, które nie wybierają się do pracy, a zdecydowały
      się wozić dziecko do sąsiedniej dzielnicy). Zastanów się, czy to nie
      byłoby dla Ciebie rozwiązanie - jeśli pracujesz poza swoją
      dzielnicą. Rozejrzyj się też za katolickimi przedszkolami - tu jest
      niezależna rekrutacja - są wprawdzie zwykle oblegane, ale (i tu też
      znam przykłady) - zawsze warto spróbować - pójść, porozmawiać, tu
      nikt na pewno nie będzie Ci proponował "kopertowego rozwiązania" -
      rozumiem, że brzydzisz się tą formą załatwienia sprawy (choć
      niektórzy mówią, że to metoda naprostsza i najpewniejsza w
      publicznych przedszkolach).
      Jeśli i ta droga nie jest dla Ciebie, "wyluzuj" i czekaj spokojnie
      do września - od września maluchy będą systematycznie wypadać z
      przedszkoli (z różnych powodów) - zapisz się na listy rezerwowe i
      pokazuj się u Pani dyrektor co kilka dni.
      Pozdrawiam, Dorota.
      • oksana300 Re: nieprzyjęte dziecko rocznik 2005 04.05.08, 18:19
        Dziękuję za rady. Pewnie nic z tego w tym roku nie wyjdzie.
        Na listach rezerwowych jestem ok 20 chetną.
        Szkoda, że zasady przyjmowania dzieci nie są ujednolicone i podane
        do publicznej wiadomości oraz że nie ma żadnej instytucji
        weryfikującej czy nie doszło przy składaniu podań oszustwa.
        • majaaleksandra Re: nieprzyjęte dziecko rocznik 2005 04.05.08, 22:39
          Z tego co napisałaś wynika że moja córka musi być jakimś absolutnym wybrykiem natury/przepisów/losu.
          Poza tym że wynajmujemy coś w pobliżu przedszkola to cóeka nie miała żadnych szans teoretycznie a jednak z 4 przedszkoli jakie wpisałam na listę dostała się już do drugiego.
          Słyszałam o punktacji ale nie zawracałam sobie tym głowy.
          A tu się okazuje że jestem oszustką,manipulatorką a pewnie jeszcze puściłam się z dyrektorką coby załatwić dziecku kariere przez łóżko.
          Przeszłam kupę stresu pogawędek z dyrekcjami i docinków "jedynie słusznych burźujskich mamusiek a znalezienie córki na liście przyjętych było dla mnie jak manna z nieba.
          A autorce wątku poradzę tylko by nie uogólniała.
          Nie sądze by znała sytuację wszystkich dzieci przyjętych do przedszkoli a wiem że często te demonizowane punkty miały mało wspólnego z końcowym efektem rekrutacji gdy pod uwagę były brane sprawy nie mieszczące się w kolumnach cyferek.
          A może kwesta opieki nad dzieckiem tu nie jest najważniejsza bo możliwa do rozwiązania ale kopniaka mogły dostać ambicje mamusi "takie mądrę,wychuchane,eleganckie i z 3 językami na perfect a pospólstwo nie poznało się na geniuszu" różne przypadki się zdarzają a moja sytuacja jest najlepszym przykładem z historiami typu ...Jedna nadopiekuńcza mamusia leci do dyrekci przedszkola żeby wyrzucili mój wniosek bo ona nie pozwoli żeby jej początkujący omnibus przebywał w jednej sali z "marginesem społecznym"
          Kończę wywód i życzę więcej spokoju i realizmu bo spiskowe teorie dziejów raczej rzadko dotyczą przedszkoli.
          • oksana300 Re: nieprzyjęte dziecko rocznik 2005 11.05.08, 12:25
            Przepraszam jeżeli z mojego "wywodu" można było zrozumieć że wszyscy
            którzy się dostali to załatwiali, wcale o to mi nie chodziło. Moja
            koleżanka dostała się do trzech placówek a nie "załatwiała".

            Co trzecie dziecko nie dostało się do przedszkola, szkoda że nic w
            tej sprawie się nie robi.
            Tak dodatkowo stwierdzam że te kryteria są może po to by jeżeli ich
            ktoś nie spełnia to bedzie "zmuszony załawić". Co wy na to?

            Zapotrzebowanie na ilośc miejsc powinni sprawdzać wcześniej np w
            styczniu i lokalna władza powinna sprostać tym wymaganiom. Wtedy
            pracujące i nie pracujące mamy by miały miejsce, bez zmuszania
            swojego sumienia do oszustw i naciągnieć.
            Wtedy nie pracujące mamy, które chciałyby pracować miały by szanse
            na znalezienie pracy a mamy które nie musiałyby pracować mogłyby
            cieszyć się zasobem portfela mężusia smileoczywiście zazdroszczę a nie
            ironizuję.
            Każde dziecko miało by czas na wdrozenie się w stały rytm dnia w
            przedszkolu: nauki zabawy przebywania z rówieśnikami i łatwiej
            przystosowały by się do rytmu dnia w szkole.
            czy to ma szansę?
        • kalanitka Re: nieprzyjęte dziecko rocznik 2005 04.05.08, 22:49
          W każdym przedszkolu powinien istnieć Statut a w nim są między
          innymi zawarte zasady przyjmowania dzieci do danej placówki. Różne
          są powody nieprzyjęcia dziecka do przedszkola. Jest ich mnóstwo nie
          zawsze zła wola dyrektorki itp. Można ewentualnie zadzwonić do
          kuratorium oświaty ale co to da to wielki znak ?????????????
          • kalanitka Re: nieprzyjęte dziecko rocznik 2005 04.05.08, 22:52
            kalanitka napisała:

            > W każdym przedszkolu powinien istnieć Statut a w nim są między
            > innymi zawarte zasady przyjmowania dzieci do danej placówki. Różne
            > są powody nieprzyjęcia dziecka do przedszkola. Jest ich mnóstwo
            nie
            > zawsze zła wola dyrektorki itp. Można ewentualnie zadzwonić do
            > kuratorium oświaty ale co to da to wielki znak ?????????????
            To było do Oksany - powodzenia smile
            • oksana300 Re: nieprzyjęte dziecko rocznik 2005 11.05.08, 12:36
              Wiem o tym że w statucie wymienione są kryteria, ale rodzice
              zmuszeni są do oszustwa podają inny adres, podają że oboje pracują,
              przy czym obdarowują dyrektorkę lub zapewniaja ją że są w stanie
              okazać wdzięczność ,bo wpływowy tatuś zajmuje intratne stanowisko.
              Naprawdę chciałbym żeby wszystkie dzieci sie dostały, nie
              czepiałabym się gdyby rodzinka była biedna i mama nie pracuje bo by
              więcej musiała niani dać za opieke niż by sama zarobiła, ale
              przecież ogólnie wiadomo że raczej nie ma szans taka rodzinka bo
              przecież w statusie....., ale to sie tyczy tylko do tych do których
              ma się tyczyć smile
              Szkoda mi mego "omnibuska", że pójdzie od razu do szkoły i nie
              bedzie miała okresu przejściowego jakim jest przedszkole.
              • dori-dora Re: nieprzyjęte dziecko rocznik 2005 11.05.08, 15:59
                jakby tatuś zajmował intratne stanowisko to nie posyłałby dziecka do przedszkola
                publicznegosmile
                rozumiem Twoje rozczarowanie i węszenie nieuczciwości ale akurat moje dziecko
                dostało sie uczciwie więc jakoś nie popieram tej spiskowej teorii dziejów.
                aczkolwiek gdyby moja mała nie dostała sie pewnie tez czułabym rozgoryczenie.
Pełna wersja