Przedszkole - dzieci lepsze i gorsze

08.05.08, 12:48
Założyłam ten wątek, żeby podzielić się swoją frustracją z
rodzicami, którzy są w podobnej sytuacji co ja.
Mój synek, który w lipcu skończy trzy latka, nie dostał się do
żadnego z wrocławskich przedszkoli.
Po drugim etapie rekrutacji, wiem, że też się nie dostanie (jest
daleko na liście rezerwowej).
Oboje z mężem pracujemy w państwowych zakładach pracy, zarabiając
niewiele ponad 1000 złotych każde i nie stać nas na to, żeby oddać
dziecko do prywatnego przedszkola.
Nie wyobrażam sobie, żeby moje trzylenie dziecko (zna juz kilka
piosenek, wierszyków, zna cały alfabet, potrafi policzyć do 10 itp)
miało kolejne 2 albo 3 lata (jak nie dostanie się teraz to za rok
czy dwa tym bardziej, bo nie tworzy się grup dla starszych dzieci)
spędzić w domu (dowożone do babci, która nie zastąpi żeby nie wiem
jak chciała, przedszkola i kontaktu z rówieśnikami). Widzę, jak z
każdym dniem moje dziecko rozwija się, uczy, domaga kontaków z
rówieśnikami... na podwórku obserwuję synka i widzę jego nieporadne
próby "zaczepienia" innych dzieci!!!! Jestem przerażona perspektywą
wychowywania odludka!!!!
Dlaczgo moje dziecko, ma być gorsze od innych? dlatego, że wychowuje
się w pełnej, kochającej się ale niezbyt zamożnej rodzinie? A może
powinniśmy z mężem wystąpić o separację tylko po to, żeby
jakoś, "wcisnąć" go do jakiegoś przedszkola? Tylko czy to będzie
mniejsze zło?
Jestem zdesperowana, o prywatnym przedszkolu moge zapomnieć. Czy w
takiej sytuacji muszę skazywać moje dziecko na rezygnację a tego, co
w NORMALNYM, ZDROWYM KRAJU POWINNO BYĆ DZIECKU ZAGWARANTOWANE?
A może się mylę?
Babcia, to moja ostatnia deska ratunku... tylko zdrowia i sił coraz
mniej...
    • fogito Re: Przedszkole - dzieci lepsze i gorsze 08.05.08, 13:35
      Wspolczuje sytuacji a przy okazji - nasz kraj nie jest ani normalny
      ani zdrowy i dlatego jest jak jest.
    • mw144 Re: Przedszkole - dzieci lepsze i gorsze 08.05.08, 14:01
      Taki kraj. Moi rodzice musieli się rozwieść, żeby nam komunistyczna
      władza nie zabrała domu, a teraz ja muszę się rozwieść, żeby oddać
      dziecko do przedszkola. Najlepiej żyje się tym, którzy nie mają
      pracy, piją i są po rozwodzie: dzieckiem na pewno się ktoś zajmie i
      jeszcze dostaną zasiłek jako samotny rodzic. My jako pełna rodzina
      musimy sami zapracować na dziecko i... sami zapłacić za przedszkole.
      • peresia Re: Przedszkole - dzieci lepsze i gorsze 08.05.08, 19:40
        Ja jestem wdową, owszem moje dziecko pewnie dlatego dostało się do
        przedszkola - mój mąż zmarł nagle w tamtym roku i wiele bym dała za
        to, żeby było odwrotnie, nie mam z kim zostawić dziecka, bo moja
        mama choruje na stwardnienie rozsiane, teściowa daleko, nie mam
        rodzeństwa, ojciec nie żyje.
        Chciałabys się ze mną zamienić?
        • uwaga_tramwaj Re: peresia 08.05.08, 23:24
          słuchaj, wszyscy na forum na pewno ci współczują i nikt by się nie zamienił.

          ale nie graj swoją sytuacją na uczuciach, innym też jest ciężko.

          dopóki nie ma wystarczającej liczy miejsc w przedszkolach pierwszeństwo powinny
          mieć osoby o trudnej sytuacji finansowej, bo brak miejsca dla nich WYKLUCZA
          zapewnienie dziecku opieki pozwalającej na kontynuowanie pracy.

          kryterium to objęłoby zapewne i ciebie i autorkę wątku.
          • peresia Re: peresia 08.05.08, 23:31
            Zgadzam sie z Tobą w całej rozciągłości, ale też szlag mnie trafia
            jak czytam, że samotna matka, to od razu leń, wyłudzacz i ma sie
            lepiej od innych. Przepraszam, że jeśli kogoś urazilam, ale to
            wszystko jeszcze we mnie siedzi i czasami nie panuję nad emocjami, z
            drugiej strony chyba mam jeszcze do tego prawo, prawda?
            • uwaga_tramwaj Re: peresia 09.05.08, 00:10
              widzisz, znam samotną matkę o bajecznie wysokich dochodach. ma gosposię,
              ogrodnika, dwie nianie i kierowcę. chyba nie powinna mieć prawnie
              zagwarantowanego pierwszeństwa w rekrutacji do przedszkola przed tzw. pełną
              rodziną o dochodach na granicy przeżycia?

              stąd frustracje forumowiczek. z obserwacji przypadków kuriozalnych tego typu.

              pozdrawiam i życzę siły i optymizmu!
              • peresia Re: peresia 09.05.08, 08:44
                Jest jeszcze druga strona medalu, wystarczy postać w kolejce w MOPS-
                ie składając wniosek o zasiłek, to jest 170 zł za samotne
                wychowywanie dziecka + rodzinne, razem 218 zł/mies. Co druga z
                samotnych matek smierdzi z daleka wódą i papierochami, wiadomo że te
                pieniądze nie pójdą na potrzeby dziecka/dzieci. Do przedzkola też te
                dzieci nie chodzą z wiadomych przyczyn.

                Pozdrawiam!
        • nikaooo DO PERESiA 09.05.08, 08:40
          A ja doskonale Cię rozumiem,fakt może nie przeżyłam identycznej
          sytuacji,ale wiem co to znaczy stracić bliską osobę.Nie mam rodziców
          a męża niemiałam rok czasu przy sobie.W tym okresie czasu nie
          umiałam normalnie funkcjonować.Teraz,kiedy wiem co znaczy
          samotność,śmiać mi się chcę z tych ''głupich niby problemów''w
          sytuacji kiedy inni...Dlatego myśle ,że właśnie jak najbardziej
          samotne matki powinny mieć pierszeństwo,w każdej dziedzinie.Nie
          mówmy tu o wyjątkach typu/2 nianie superauto i co jeszcze../-w
          każdej sferze znajdują sie jakieś kuriozalne sytuacje,a samotnym
          matkom trzeba pomagać choćby z tego względu ze znalazły się w takiej
          sytuacji.Żadna tego nie chcę.A Tobie Peresja Zyczę dużo pogody ducha
          i wokółsiebie ludzi,którzy Ci pomogą bo to najwazniejsze.
          • peresia Re: DO PERESiA 09.05.08, 08:57
            Dziękuję Ci za wsparcie, ja sobie nawet dość dobrze radzę...
            Wiesz, ja jestem do tego stopnia "głupia", że czasami to mam wyrzuty
            sumienia, że pobieram ten zasiłek, bo jestem młoda, zdrowa...
            Ale z drugiej strony jak pomyślę, jakie menelstwo te zasilki też
            pobiera - vide mój post wyżej, to mi przechodzi...
            Własnie dostałam mejla potwierdzającego, że moje dziecko zostało
            przyjete i od września idę do pracy, jakiejkolwiek, poradzę obie,
            muszę...
            Pozdrawiam!
            • aurita Re: DO PERESiA 09.05.08, 11:19
              peresiu my mamy zal tylko do "samotnych" a nie do samotnych matek. A nawet nie
              do "samotnych" tylko do systemu ktory nie sprawdza zasadnosci tego kryterium.

              Zasilek Ci sie nalezy wiec absolutnie z niego nie rezygnuj.
              Powodzenia w zyciu
    • fredka01 Re: Przedszkole - dzieci lepsze i gorsze 08.05.08, 15:38
      a gdzie mieszkasz?
      mój syn też nie dostał sie w pierwszym etapie, natomiast w drugim
      dostał się do trzech przedszkoli do których składaliśmy podania, z
      dwóch już zrezygnowaliśmy,
      staraliśmy się o miejsce na Zaporoskiej, Kolbuszowskiej i Alei
      Pracy, wybraliśmy Kolbuszowską
      poszukaj, bo mogą się zwalniać miejsca ,
    • ewaamam Re: Przedszkole - dzieci lepsze i gorsze 08.05.08, 16:17
      Państwo tylko zchęca do posiadania dzieci.

      Czy ja się nie mylę czy to pierwszy rocznik tych becikowych został
      tak potraktowany przez wszelkiego rodzaju władzę!!!!!! Poprawcie
      jeśli się mylę.
      O kilkunastu złotych becikowego trąbili, przechwalali się i
      zachęcali do (wyrażę się brzydko)produkcji dzieci. Jak dzieci są, to
      kłopot co z nimi robić??? A w mediach i sejmach cisza jak makiem
      zasiał. Przedszkola mieli budować - nie budują, tworzyć nowe formy
      opieki i edukacji najmłodszych - nie tworzą, kościół zakazał
      antykoncepcji - placówki prowadzone przez siostry itp mają takie
      ceny, aż zwala z nóg.

      I to tak właśnie wygląda - jak sami robiliście dzieci to sami je
      wychowyjcie, potem edukujcie a i jeszcze pracujcie od świtu do nocy
      żeby na państwo zarobić. A jak już dzieci będą pełnoletnie to niech
      one pracują na chwałę i potęgę kraju. Tylko ciekawe którego??????????
    • izabellaz1 Re: Przedszkole - dzieci lepsze i gorsze 08.05.08, 19:51
      A może zorganizuj się z innymi rodzicami na osiedlu. Zapewne nie jesteś jedyną
      osobą, której dziecko nie zostało przyjęte. Może stwórzcie takie "domowe
      przedszkole", klubik etc. Wiem, że do takich przedsięwzięć są duże
      dofinansowania i wymogi prawne bardzo niewielkie.
    • makurokurosek Re: Przedszkole - dzieci lepsze i gorsze 09.05.08, 08:57
      A mnie to narzekanie, juz trochę wkurza. Przez całe nasze zycie towarzyszą nam
      podobne sytuacje, niedostanie sie do wybranego gimnazjum, liceum, na studia, do
      wymarzonej pracy.w kazdej z tej sytuacji albo można usiąść rozczulać sie nad
      sobą i zrzucać winę na innych, albo podnieść sie, otrzepać i iść dalej. Po
      pierwsze przedszkole które jest nam oferowane w takiej a nie innej formie, nie
      jest rajem a jedynie forma opieki nad dzieckiem. Dziecko pod opieką niani, babci
      czy cioci tak samo się rozwija jak to w przedszkolu, natomiast kreatywność
      opiekuna pozwala na rozwijanie jego zainteresowań i umiejętności. Nie musi
      chodzić do przepełnionego przedszkola aby poznać dzieci, wystarczy ze będzie
      chodziło na place zabaw, na zajęcia ( darmowe ) organizowane przez osiedlowe
      biblioteki i ośrodki kultury. W przedszkolach opiekunka nie ma czasu na
      indywidualne podejscie do dziecka. nie twierdzę , że przedszkole jest be ale nie
      jest rajem opisywanemy przez was.
      Nie załamuj sie tym, ze mały nie dostanie sie w drugiej rekrutacji, spokojnie
      dostaniecie się we wrześniu, październiku, max listopadzie , bardzo dużo
      rodziców po zderzeniu z przedszkolna rzeczywistością wypisuje dzieci.
      • miedzymorze Re: Przedszkole - dzieci lepsze i gorsze 09.05.08, 10:49
        makurokurosek, 200% racji.

        pozdr,
        mi
      • aurita Re: Przedszkole - dzieci lepsze i gorsze 09.05.08, 11:20
        rozumiem ze ty nie posylasz dziecka do przedszkola?
        • makurokurosek Re: Przedszkole - dzieci lepsze i gorsze 09.05.08, 12:26
          i tu się mylisz, moje dziecko od 1,5 roku chodzi do żłobka, a od września idzie
          do przedszkola. Może właśnie dlatego nie podchodzę z taka euforia i uwielbieniem
          do misji przedszkola, doskonale zdaje sobie sprawę z tego jakie sa możliwości
          tych placówek. Nie zaprzeczam jakiejś misji edukacyjnej , ale taką samą można
          zapewnić dziecku opiekunka, natomiast w tak licznych grupach bardzo trudno o
          zapewnienie choćby bezpieczeństwa (czym zresztą sama bardzo sie martwię, w
          żłobku sa 2 opiekunki i 2 panie do pomocy, w przedszkolu 1+1, a ilość dzieci
          taka sama ) nie mówiąc już o pracy indywidualnej czy pracy nad dzieckiem
          nadpobudliwym.
          Wiem jak duża rotacja w pierwszych trzech miesiącach była w żłobku, pamiętam
          również wpisy na tym forum z okresu wrzesień - listopad ( polecam cofnąć sie do
          tego okresu i trochę poczytać0 ,stąd moje zapewnieni, że autorka nie ma sie co
          martwić.

          A uprzedzam odpowiedz o opiekunce,od 1,5 roku prowadzę własną działalność,
          pracuje w domu więc opiekuna odpada, prywatne przedszkole również - co miesiąc
          biorę niewielką stałą pensję , jednak większość kasy muszę inwestować ( zbyt
          mały kapitał założycielski ). jestem zadowolona ze żłobka, ale nie oszukuję się
          że jest to upragniony raj dla mnie czy dla mojego dziecka.
          • malgogo Re: Przedszkole - dzieci lepsze i gorsze 14.05.08, 20:39
            I tu się mylisz, bo opiekunka nie zapewni tego, co przedszkole. Rówieśnicy pójdą
            do przedszkoli i dziecko pozostanie z garstką dzieci na placyku. Opiekunki to w
            Warszawie horrendalne pieniądze rzędu 1500-2500 i wcale nie są kreatywne a i tak
            ich brak. Kogoś, kogo stać na opiekunkę stać i na prywatne przedszkole. Babcie
            nie mają obowiązku zająć się wnukami a przede wszystkim nie muszą być kreatywne.
            Nie są na ogól pedagogami jak i większość opiekunek. Żłobek to tylko wybór
            mniejszego zła ale przedszkole uczy pracy w grupie, tolerancji i uspołecznia.
            Nie porównuj tego z podwórkiem, placykiem i nadopiekuńczymi mamusiami. Poza tym
            nawet na placykach widzę po 15.00, 16.00 zaprzyjaźnione w przedszkolu dzieci,
            które trzymają się razem i mają w nosie pozostałe , obce dzieci. Nie wszystkie
            dzieci mają taką silę przebicia żeby dostać się do paczki znających się maluchów.
            • makurokurosek Re: Przedszkole - dzieci lepsze i gorsze 15.05.08, 01:16
              jak sądzisz czego przede wszystkim nauczy sie dziecko w przeładowanej grupie
              przedszkolnej ( w wawie wiem że w państwówkach są grupy 30 osobowe i 1
              nauczycielka), zaznaczmy dziecko które pierwszy raz styka sie z tak liczną
              grupą. W najmłodszej grupie wychowawczyni przez pierwsze kilka miesięcy robi za
              babcie klozetową, zwłaszcza, że dużo dzieci idąc do przedszkola jeszcze nie ma
              do końca opanowanej tej czynności. Tak na prawdę między dziećmi panuje wolna
              amerykanka, gdzie silniejszy panuje nad resztą, a wychowawczyni w przerwie
              miedzy pełnieniem funkcji babci klozetowej ma niewiele czasu na wypełnienie
              programu.

              "Kogoś, kogo stać na opiekunkę stać i na prywatne przedszkole. Babcie
              > nie mają obowiązku zająć się wnukami a przede wszystkim nie muszą być kreatywne
              > .
              > Nie są na ogól pedagogami jak i większość opiekunek."

              Dlatego też podałam przykłady zajęć proponowanych przez osiedlowe biblioteki z
              kluby, chyba przejście do takiej placówki nie wymaga zbyt dużej kreatywności.
              Po drugie, śpiewać, i uczyć sie wierszyków dziecko może sie w każdej chwili,
              nawet idąc z mama na zakupy.

              "Poza tym
              > nawet na placykach widzę po 15.00, 16.00 zaprzyjaźnione w przedszkolu dzieci,
              > które trzymają się razem i mają w nosie pozostałe , obce dzieci. Nie wszystkie
              > dzieci mają taką silę przebicia żeby dostać się do paczki znających się maluchó
              > w."

              Jeżeli dziecko jest nieśmiałe , czy mało asertywne nie nauczy się tego w
              przedszkolu, to są cechy indywidualne, nad którymi można pracować gdy człowiek
              jest ich świadomy, a nie w wieku trzech lat.
              • ewaamam Re: Przedszkole - dzieci lepsze i gorsze 15.05.08, 16:14
                W najmłodszej grupie wychowawczyni przez pierwsze kilka miesięcy
                robi za
                > babcie klozetową, zwłaszcza, że dużo dzieci idąc do przedszkola
                jeszcze nie ma
                > do końca opanowanej tej czynności

                O wypraszam to sobie proszę bez takich porównań. Twoja wypowiedź
                świadczy o podstawowym braku szacunku do drugiego człowieka. Taką
                wypowiedzia wyrażasz swoją pogardę zarówno dla nauczycielek jak i
                dla osób pracujacych w publicznych toaletach (nie znam nazwy tego
                zawodu ale szanuję pracę tych osób - też potrzebna)
                mam nadzeję że poprą mnie mamy przedszkolaków. Bo nauczycielki
                napewno.
                A dla twojego dzieciątka może jakaś toaleta publiczna będzie dobrym
                miejscem pobytu dziennego, w końcu nie ma różnicywink więc nie blokuj
                miejsca tym którzy chcą chodzić do przedszkola.
                • makurokurosek Re: Przedszkole - dzieci lepsze i gorsze 15.05.08, 19:01
                  Osoba pracująca w publicznej toalecie nazywa się właśnie babcia klozetowa.
                  pl.wikipedia.org/wiki/Babcia_klozetowa
                  > O wypraszam to sobie proszę bez takich porównań. Twoja wypowiedź
                  > świadczy o podstawowym braku szacunku do drugiego człowieka.

                  Mam bardzo duży szacunek zarówno do nauczycieli jak i dla babci klozetowej czy
                  zbieraczy. Napisałam to o czym otwarcie mówią zarówno nauczycieli jak i dyrekcja
                  przedszkola. z powodu braku podstawowych umiejętności samoobsługowych
                  trzylatków, nauczycielka ma bardzo mało czasu na przerobienie materiału bo
                  większą jego część musi spędzić w toalecie.

                  "> A dla twojego dzieciątka może jakaś toaleta publiczna będzie dobrym
                  > miejscem pobytu dziennego, w końcu nie ma różnicywink"

                  Jak widać nie tylko masz spore braki w znajomości słownictwa, ale również w
                  zrozumieniu prostego tekstu. Może powinnaś jednak przyłożyć sie do nauki zamiast
                  robić dzieci.
                  • ewaamam Re: Przedszkole - dzieci lepsze i gorsze 15.05.08, 20:52
                    "Babcia klozetowa – potoczne określenie osoby pracującej w ubikacji
                    publicznej w charakterze kasjera, odpowiedzialnej też za zachowanie
                    higieny. W zależności od kontekstu może być to określenie neutralne,
                    żartobliwe lub złośliwe.

                    Ze względu na swoje negatywne zabarwienie określenie to bywa używane
                    w sytuacjach bardziej ogólnych, celem obrażenia starszych osób. "

                    Dlatego właśnie poczułam się takim porównaniem obrażona.
                    Nauczycielka przedszkola = kasjerka w toalecie publicznej (może
                    nawet tak się to stanowisko nazywa) więc tym bardziej nie wiem skąd
                    twoje porównanie. A jak pomagam dzieciom w ubieraniu się na podwórko
                    to jestem niby szatniarką? Głupota.
                    Dla mnie nie jest problemem pomaganie dziecom w samoobsłudze bo w
                    końcu nawet program który realizujemy zawiera treści związane z
                    wdrażaniem maluszków w takie czynności. Ale juz teraz za daleko jest
                    od tematu wątku i kończę dyskusje bo bezsensowna

                    A w przedszkolu tematów się nie przerabia bo na co?

                    jeżeli widzę problem w grupie - słaba samoobsługa powierzonych mej
                    opiece dzieci to tak dobieram treści i organizuję sytuacje
                    edukacyjne że one naprawde szybko opanują te umiejętności.

                    Dzieci już zrobiłam - dwójka mi wystarczy chociaż jak by było
                    trzecie to też dobrze.
              • malgogo Re: Przedszkole - dzieci lepsze i gorsze 15.05.08, 23:35
                W Wawie są 25-osobowe grupy z 2 wychowawczyniami. I nie wydaje mi się to takie
                przerażające. Za to widzę opiekunki z petem w pysku czytające gazetki i niewiele
                sobie robiące ze znudzonego malucha grzebiącego w pełnym słońcu łopatką w
                piaskownicy.
                Na dodatek opiekunka (1500-2500 zł)to towar deficytowy i niekoniecznie dziecko
                weźmie tam, gdzie sobie wyobrażasz. Zresztą jak kogoś stać to stać go i na
                przedszkole prywatne więc nie ma przedmiotu dyskusji
      • malgogo Re: Przedszkole - dzieci lepsze i gorsze 14.05.08, 20:41
        Gdzie te darmowe imprezy dla dzieci? Nawet w klubikach trzeba nieźle zapłacić a
        i to do tego trzeba mieć opiekunkę, bo takie instytucje działają krótko
        • makurokurosek Re: Przedszkole - dzieci lepsze i gorsze 15.05.08, 08:44
          Rozejrzyj sie w swojej okolicy. Biblioteki miejskie od zawsze organizowały
          zajęcia dla dzieci w rożnym wieku, zazwyczaj jest to wspólne rysowanie, czytanie
          bajek i wierszy, przedstawienia z udziałem starszych dzieci lub pracowników
          biblioteki, czasami zapraszani są gości, w przerwach wakacyjnych i zimowych za
          niewielką odpłatnością organizowane są wypady do kina , teatru, . Trzeba tylko
          po prostu być na tyle kreatywnym aby iść do biblioteki czy centrum kultury i
          zadać proste pytanie.
          • malgogo Re: Przedszkole - dzieci lepsze i gorsze 15.05.08, 23:31
            Wybacz ale dla 3-latków to u mnie w Warszawie tylko płatne klubiki na co dzień.
            W kilka dni świątecznych - święto dzielnicy, Dzień Dziecka itp coś robią. Poza
            tym nie przekonasz mnie, że to zastąpi przedszkole, gdzie dziecko przebywa z
            rówieśnikami kilka godzin dziennie i jakby nie było jest pod opieką pedagogów.
            Bo przedszkole to nie nauka wierszyków czy piosenek, tego można dziecko samemu
            uczyć. To socjalizowanie się, nauka tolerancji i współpracy z innymi. To
            przyjaźnie. To nauka pewnej dyscypliny związanej z przebywaniem w dużej grupie i
            uczeniem się zasad działania w takiej grupie. To wzajemne motywowanie się. I
            nie zapewni tego nikt dziecku miotając się od jakiś zajęć z rysowanie po
            bibliotekach po zajęcia ze zbieraniem kasztanów i robieniem ludzików. Poza tym
            jakbym zaczęła ganiać opiekunkę po całej Warszawie w celu wyszukiwania podobnych
            cudów to chyba bym na tej opiekunce zbankrutowała. Zresztą opiekunka =
            przedszkole prywatne (czasem jest droższa a jedzenia nie zapewni, produkty
            trzeba samemu kupić) i wielu osób na to i na to nie stać. Nie każdy ma rodzinę,
            która jest w stanie pomóc. Jedne babcie pracują, inne są schorowane, jeszcze
            inne nie chcą i nie muszą spędzać 9 godzin dziennie z wnukami. Robią to np.
            przez pierwsze 2 lata i też chcą odpocząć. I nie piszę o sobie. Ja znalazłam
            społeczne przedszkole niewiele droższe od państwowego i nie szukam opiekunki, z
            których większość jest dość prostymi osobami. Pedagog wynajęty na godziny
            zrujnowałby każdą rodzinę poza bardzo zamożnymi.
            • makurokurosek Re: Przedszkole - dzieci lepsze i gorsze 16.05.08, 07:52
              Wybacz ale dla 3-latków to u mnie w Warszawie tylko płatne klubiki na co dzień.
              > W kilka dni świątecznych - święto dzielnicy, Dzień Dziecka itp coś robią.

              Moje rodzeństwo mieszka w Warszawie, i sytuacja w cale nie wygląda tak jak ją
              opisałaś.

              "Poza
              > tym nie przekonasz mnie, że to zastąpi przedszkole, gdzie dziecko przebywa z
              > rówieśnikami kilka godzin dziennie i jakby nie było jest pod opieką pedagogów"

              Po pierwsze pod okiem nie pedagogów lecz pedagoga jednego na 25-30 dzieci. Po
              drugie nie twierdzę, ze takie spotkania zastąpią przedszkole , sa jednak
              suplementem, który pomoże socjalizacji dziecka znajdującego się pod opieką
              opiekunki.

              "To socjalizowanie się, nauka tolerancji i współpracy z innymi. To
              > przyjaźnie. To nauka pewnej dyscypliny związanej z przebywaniem w dużej grupie
              > i
              > uczeniem się zasad działania w takiej grupie. To wzajemne motywowanie się"

              Tych zasad dziecko uczy sie w każdej grupie nie zależnie od tego czy jest to
              grupa przedszkolna, czy dzieciaki z placu zabaw. te zasady obowiązują juz przy
              grupie składającej sie z dwójki dzieci.

              "Poza tym
              > jakbym zaczęła ganiać opiekunkę po całej Warszawie w celu wyszukiwania podobnyc
              > h
              > cudów to chyba bym na tej opiekunce zbankrutowała. "

              Obowiązkiem opiekunki jest zajęcie się dzieckiem, to czy chcesz aby chodziła na
              takie zajęcia zależy od twoich wymagań , a nie od zasobności portfela. Nie
              sądziłam ze przejście się do osiedlowej biblioteki jest jakimś kolosalnym wyczynem.

              "Ja znalazłam
              > społeczne przedszkole niewiele droższe od państwowego i nie szukam opiekunki, z
              > których większość jest dość prostymi osobami. "

              I kto tu wcześniej mówił o braku szacunku do drugiego człowieka. właśnie ta jak
              określiłaś prosta osoba , potrafi być bardziej kreatywna niż nie jedna
              studentka pedagogiki, bo na dziecko patrzy jak na małego człowieka a nie jak na
              przykład książkowy.


              Nie wiem co ty studiujesz , ale musi być ci bardzo ciężko, nie wiem zresztą jak
              to robisz skoro tak kiepsko u ciebie ze zrozumieniem prostych tekstów.
              • malgogo Re: Przedszkole - dzieci lepsze i gorsze 16.05.08, 10:25
                Moja Droga - przykro mi ale w Bibliotekach, które znam są czytelnie i sale
                biblioteczne. W żadnej nie ma miejsca na zabawę i opiekunów do takiej. Nie są do
                tego stworzone. To popytaj swoich znajomych czy kuzynów gdzie takie cuda znajdują smile
                Moi znajomi prowadzają dzieci na placyki zabaw albo zimą na płatne co mnie
                kiedyś zjadło z 10 zł za godzinę i koniecznością przebywania z dzieckiem. Po
                godzinie moje dziecko nie było nawet trochę wybawione,. Są być może jakieś sale
                typu przy MacDonaldach (horror przyzwyczajać dziecko do tego syfu jedzeniowego)
                gdzie wszystko przystosowane jest dla 5-latka a nie 3-latka i inne podobne
                miejsca, gdzie ja nawet jako rodzic nie jestem w stanie opanować hordy
                rozbieganych i rozkrzyczanych 7-8-latków tratujących młodsze dzieci. Poza tym
                każde normalne dziecko i człowiek chce mieć stałych przyjaciół a dzieci na tym
                etapie właśnie zaprzyjaźniają się w przedszkolach i potem w towarzystwie dzieci
                z przedszkola trzymają się na podwórku. i w przedszkolu dziecko ma wybór a nie
                jednego smętnego malucha, który także się nie dostał albo ma nadopiekuńczych
                rodziców, co to się boją dziecko do przedszkola posłać bo ktoś je tam zje. Wciąż
                jeszcze dobrze pamiętam korzyści, jakie sama z przedszkola wyciągnęłam. Właśnie
                grupa znajomych (potem tych samych w podstawówce), właśnie odzwyczajenie się od
                biegającego za mną dorosłego, mniej czy bardziej wiszącego nad pojedynczym
                dzieckiem. Rytmika, zabawy karnawałowe, przedstawienia, jakie robiliśmy, wystawy
                prac plastycznych itp. Niektóre z opiekunek może i są kreatywne ale zapewniam
                Cię, że jak patrzę to większości się nie chce a popyt w Warszawie i tak
                przewyższa podaż i kogo stać na płacenie min. 1500 zł? Jak pisałam jak kogoś
                stać na opiekunkę, to i problemu z przedszkolem nie ma, bo prywatnych to akurat
                w stolicy nie brakuje. Najtańsze za 600 zł po doliczeniu jedzenia i angielskiego
                wyszło 980 zł. Więc bzdur nie pisz, że tak łatwo zastąpić przedszkole. Gdybym
                nie znalazła taniego, malutkiego, społecznego to nie mogłabym pójść do pracy a
                muszę, bo mamy i kredyt hipoteczny do spłacenia i jak się nie pracuje w
                państwówce, to miejsce pracy nigdy nie jest pewne a mój mąż w budżetówce nie
                pracuje. Przy jego niezłych zarobkach nie stać mnie na płacenie ponad 1500 zł
                kobiecie, której może się zechce a może nie a raczej ograniczy się do minimum.
                Jesteś jakąś walniętą idealistką skoro uważasz, że opiekunki są takie chętne do
                wszystkiego. Generalnie nadają się do młodszych dzieci (popilnować, przewinąć,
                klocami się pobawić), starsze wymagają czegoś więcej, co przyznała jedna z tych
                pań mówiąc, że nie podejmuje się opieki powyżej 3-4 lat gdyż nie jest na tyle
                inteligentna i wykształcona by coś dziecku rozwojowego zaproponować. I było to
                uczciwe postawienie sprawy.
                Więc ile byś tu nie polemizowała mnie nie przekonasz, bo moim zdaniem piszesz
                nieprawdę.
                Oczywiście, że jak trzeba to kombinuje się jakąś alternatywę tylko że ta
                alternatywa w przypadku osób takich jak ja wymaga rezygnacji z pracy i wydawania
                pieniędzy na dodatkowe rozrywki, bo ile można w domu i na placyku, szczególnie zimą.
                Nie zmienia to też faktu, że przez lata płaciliśmy i płacimy ogromne podatki na
                to państwo i miasto i oczekuję czegoś w zamian a nie stresu i dowiedzenia się,
                że część dzieci z tą samą punktacją dostało się a moje nawet do alternatywnych,
                drugie i trzeciego i czwartego i piątego wyboru - nie.
    • mim288 Re: Przedszkole - dzieci lepsze i gorsze 09.05.08, 11:42
      A nie myleliście żeby zmienic pracę, zacząć więcej zarabiać i
      posłać dziecko do prywatnego przedszkola. Wiem, że masz rację w tym
      co piszesz, płacisz podatki i Twoje dziecko powinno miec miejsce w
      publicznym przedszkolu, ale tak nie jest. Narzekając (nawet bardzo
      słusznie) na tę sytuację nie polepszysz życia swojemu dziecku.
      Przepraszam, że to co piszę jest dość bezpośrednie, ale taki
      problem jak Ty ma wielu ludzi, mozna narzekać, można próbować cos
      zmienić (przy czym zakładanie, że zmieni sie sustem i liczbe
      przedszkoli, jest mało ralne zmiana własnych zarobków może byc
      realniejsza).
      • ewaamam Re: Przedszkole - dzieci lepsze i gorsze 09.05.08, 12:54
        A nie myleliście żeby zmienic pracę, zacząć więcej zarabiać i
        > posłać dziecko do prywatnego przedszkola.
        Super pomył
        moi znajomi - mała gminna miejscowowość, jedno przedszkole na całą
        gminę. Ona pracuje jako bibliotekarka w tejże miejscowości on jest
        kierowcą gdzieś tam w jakiejs firmie. spłacają kredyt bo budują dom,
        dwójka starszych dzieci chodzi do szkoły. W promieniu 40 kilometrów
        nie ma prywatnego przedszkola. Plac zabaw jest, ale bez zabawek po
        prostu plac. Częściej spotkać można tam pijaczka niż dziecko.

        fajnie napisać "zmienić pracę" - może prywatną bibliotekę otworzyć
        (dziewczna naprawdę kocha ten zawód i jest świetna)wink)))))))))
        Chociaż akurat tam pewnie lepiej wyszłaby na handlu jakimś tanim
        winem.
        A w Holandii podobna miejscowość jeżeli chodzi o ilość mieszkańców
        mamusia niepracująca wsadza dziecko na rowerek (potem samo już
        jeździ) wiezie do przedszkola. Maluszek spędza tam kilka godzin z
        rówieśnikami, bawi się, rozwija i uczy. Do domu wraca po południu.
        ludzie żyją skromiej, nie dostają jakiś pieniędzy do ręki za
        urodzenie, zasiłków, itp... ale są miejsca dla chętnych dzieci nikt
        ich nie traktuje jak zło konieczne.
        • mim288 Re: Przedszkole - dzieci lepsze i gorsze 09.05.08, 13:46
          Ależ autorka postu nie mieszka w małej miejscowości tylko we
          Wrocławiu, w którym o zmiane pracy trudno nie jest (wystarczy
          rzucic okiem na byle który portal dotyczący zatrudnienia) i - jak
          wydaje się wynikac z jej wypowiedzi - nie ma trójki dzieci tylko
          jedno. To nie była rada dla wszystkich i wszędzie, doskonale
          rozumiem, że są sytuacje, gdy pracę zmienić bardzo ciężko (albo
          graniczy to z niemożliwością) - bo miejscowość, w której sie
          mieszka jest mała, albo zmiana pracy z etatu państwowego jest
          trudna do realizacji (np. samotna matka bez pomocy rodziny nie ma
          mozliwości pracować np. do 20 w prywatnej formie, no chyba że
          zarobi tyle, że stać ja na nianię). Wiem, że w Holandii jest lepiej
          (i w innych krajach też), tylko co z tego wynika, i ze świadomości
          tego faktu dla nas - powiedzmy że niewiele (chyba, że wniosek by
          przenieść sie do Holandii). Ale jeśli nie chcemy sie przenosić np.
          do Holandii, a mieszkamy w miejscu, gdzie zmiana pracy jest raczej
          możliwa, to mozna taką ewentualnośc rozważyć - jest to
          skuteczniejszy sposób na poprawę własnego i dziecka losu niż
          narzekanie na stan istniejący (choćby jak najbardziej słuszne i
          zasadne).
      • izabellaz1 Re: Przedszkole - dzieci lepsze i gorsze 09.05.08, 15:48
        mim288 napisała:

        > A nie myleliście żeby zmienic pracę, zacząć więcej zarabiać i
        > posłać dziecko do prywatnego przedszkola.

        Wiem, że to nie jest popularne stanowisko ale jestem podobnego zdania .
        Przyznaję rację autorce posta, w odpowiedzi na Twój, że sprawa jest trudna jeśli
        ktoś mieszka w małej miejscowości. W dużym mieście (jakim z pewnością jest
        Wrocław) to chyba nie jest aż taki wielki problem. Trzeba poprawić kwalifikacje
        jeśli są póki co niewystarczające i postarać się o lepiej płatne zajęcie.
        Ale pewnie i tak zaraz posypią się na nas gromy więc zamilknęwink
      • malgogo Re: Przedszkole - dzieci lepsze i gorsze 14.05.08, 20:51
        A bierzesz pod uwagę, że nie wszyscy ludzie rodzą się przedsiębiorczy, że są
        różni i że żeby zmienić zawód to trzeba się często dokształcać? Jak nie ma z kim
        malucha zostawić, to kiedy się dokształcać. Pracując i tak ma sie mało czasu dla
        dziecka. Prywatne przedszkole - rząd 1000-1600 zł plus często kredyt hipoteczny
        obciążający budżet domowy kwotą 1500-2800 co miesiąc wymagają nie tylko średnich
        zarobków ale wręcz dość wysokich. A jak ktoś ma 2 czy 3 dzieci... Poza tym nie
        każdy ma wykształcenie wyższe, nie każdy jest zdolny i przebojowy. Jak ktoś jest
        kreatywną bizneswoman to tu by się nie wpisał tylko posłał dziecko do
        przedszkola z wykładowym językiem obcym czy podobnego. Pomijam fakt, że wiele
        prywatnych przedszkoli to zewnętrzny blichtr a poza tym słabizna pedagogiczna
        • mim288 Re: Przedszkole - dzieci lepsze i gorsze 20.05.08, 11:10
          Ja mam dwoje dzieci, mam też kredyt mieszkaniowy. Nie jestem z
          natury jakimś tytanem przebojowości, ale skoro mam dzieci, to
          myslę, że niezaleznie od tego, co "jest w mojej naturze" po prostu
          musze zapewnić im warunki, a nie utyskiwac na los i czekać na cud.
          Jeśli sięniej est kreatywna bizneswoman, to możan skorzystaz z
          innych środków - pisac odwołania, codziennie dzwonić do przedszkola
          etc. - czasem jest to skuteczne (jak widać po znajomych, bo samam
          nie stosowałam).
    • ewaamam Re: Przedszkole - dzieci lepsze i gorsze 09.05.08, 16:39
      >Jestem zdesperowana, o prywatnym przedszkolu moge zapomnieć. Czy w
      takiej sytuacji muszę skazywać moje dziecko na rezygnację a tego, co
      w NORMALNYM, ZDROWYM KRAJU POWINNO BYĆ DZIECKU ZAGWARANTOWANE?
      A może się mylę?

      Ja odnosłam sie do retorycznego pytania beaty i cały czas twierdzę,
      że w państwie europejskim i to tak prorodzinnym rodzice powinni
      decydować do jakiej placówki dziecko trafi państwowej czy prywatnej
      (nie wiem ze względu nawyższe możliwości finansowe, tradycje
      placówki i inne aspekty). Obecne placówki prywatne różnią się tym od
      państwowych ceną, większą dostępnością i no może mniejsza ilością
      dzieci w grupie (nie wszystkie ale jednak większość Delfinków,
      Kapturków itp...). Co one więcej oferują czego nie oferuja państwowe
      (nie lepiej wkształconą kadrę- prawda, zajęcia dodatkowe
      organizowane są i tu i tu i przeważnie prowadzą je firmy zewnętrzne,
      nauczycielkom też i tu i tu trzeba płacić). Jednak się utrzymują bo
      przecież nie każdy chce posyłać dziecko do przedszkola z trzema
      językami, ceramiką, karate i wspinaczkąwink)))

      Większość rodzin chce aby maluch bezpiecznie spędził czas gdy
      rodzice pracują, czegoś się nauczył i pobył z rówieśnikami

      Holenderski system oświaty znam na poziomie przedszkoli nie ma tam
      tak skomplikowanych przepisów (a zatem i kosztów) żeby funkcjonowała
      państwowa placówka. A przedszkola państwowe to właśnie takie
      placóweczki a nie uniwersytety dla 3-5 latkow.

      a gromami ciskać nie będę.........

      • mim288 Re: Przedszkole - dzieci lepsze i gorsze 09.05.08, 17:15
        Autorka wątku pyta "Czy w
        > takiej sytuacji muszę skazywać moje dziecko na rezygnację a tego,
        co
        > w NORMALNYM, ZDROWYM KRAJU POWINNO BYĆ DZIECKU ZAGWARANTOWANE".
        Wątek jest co prawda, by podzielić się frustracją z innymi, ale
        samo dzielenie się frustracją li i jedynie, nie jest zajęciem
        szczególnie konstruktywnym. Usiłowałam, może nieco "brutalnie
        bezpośrednio" powiedzieć, że autorka wątku być może nie musi
        skazywać swego dziecka na rezygnację z zajęć przedszkolnych,
        aczkolwiek wymagać to może pewnej determinacji i działań. Może w
        innym kraju byłoby to łatwiejsze, ale cóż żyjemy tu, gdzie żyjemy.
        Jest taki film "Jezus z Montrealu", jeden z bohaterów pyta się
        innego, czy nie czuje się poszkodowany że mieszka w Kanadzie,
        podczas, gdy w europejskich miastach (Paryzu, Londynie) byłby o
        tyle bliżej fascunujących wydażeń kulturalnych i mozliwości
        zawodowych (bohater jest bodajże aktorem), na co on odpowiada że w
        Burkina Faso zapewne miałby mniej możliwości - w konkluzji, zawsze
        może być gorzej i użalanie się - zasadne, czy nie - nad swoją
        sytuacją niczego nie zmieni, trzeba się starać dziełać możliwie
        najskuteczniej w takich warunkach, jakie się ma (zwłaszcza, że
        dzieciństwo naszych dzieci trwa niedługo).
      • makurokurosek Re: Przedszkole - dzieci lepsze i gorsze 09.05.08, 17:44
        zapomniałaś tylko dodać, że polska jako jeden z nielicznych krajów unii oferuje
        bezpłatne szkolnictwo wyższe. podejrzewam , że koszt nauki w Oxfordzie
        kilkukrotnie przekracza koszt prywatnego przedszkola. Osobiście wolę mieć
        problemy z dostaniem sie do państwowego przedszkola, za to bezpłatne studia na
        renomowanych uczelniach
        • peresia Re: Przedszkole - dzieci lepsze i gorsze 09.05.08, 18:55
          Ja wcale nie byłabym taka pewna, że za 15 lat szkolnictwo wyższe
          bedzie bezpłatne.
          • makurokurosek Re: Przedszkole - dzieci lepsze i gorsze 09.05.08, 19:46
            tak, ale tak samo trudno przewidzieć jak za 15 lat sytuacja socjalna zmieni się
            w innych krajach UE. Sądzę, że o wiele łatwiej biednej rodzinie zorganizować
            opiekę dla 3 latka, niż zorganizować kasę na studia dla nastolatka.
            • ewaamam Re: Przedszkole - dzieci lepsze i gorsze 09.05.08, 21:10
              z tymi studiami to fakt
              • malgogo Re: Przedszkole - dzieci lepsze i gorsze 14.05.08, 20:53
                Tylko na zachodzie jak osiągniesz dobre wyniki to dostajesz stypendium
                pozwalające Ci sie jeszcze utrzymać poza uczelnią... A w Polsce wielu studentów
                nie ma miejsc w akademikach i wynajem przekracza ich możliwości finansowe
                • makurokurosek Re: Przedszkole - dzieci lepsze i gorsze 15.05.08, 01:30
                  kończyłam studia 5 lat temu, moje dochody czyli stypa naukowa, socjalna i 400zł
                  z domu, były wyższe od pensji którą dostawałam w pierwszym roku po ukończeniu
                  studiów. Same stypy wynosiły 600zł , a dodaj do tego możliwość pracy dorywczej w
                  różnego typu agencjach pracy tymczasowej . Mój kumpel ze szkoły średniej
                  pochodzący z bardzo biednej rodziny bez problemu dzięki stypendiom skończył
                  farmację , rodziny nie byłoby stać na opłaceniu studiów w gdańsku.

                  "> Tylko na zachodzie jak osiągniesz dobre wyniki to dostajesz stypendium
                  > pozwalające Ci sie jeszcze utrzymać poza uczelnią."
                  sądzisz że w Polsce jest inaczej, a stypendia premiera do którego dodajesz stypę
                  naukową i socjalną i wychodzi ci kwota za którą nie tylko możesz postudiować ale
                  i poszaleć.

                  Jak sądzisz ilu uczniów dostaje darmową możliwość studiowania na Oxfordzie?
                  • malgogo Re: Przedszkole - dzieci lepsze i gorsze 15.05.08, 21:24
                    Ja studiuję na państwowej uczelni w Warszawie i mam najwyższe stypendium
                    naukowe - całe 300 zł miesięczniesmileGrozi mi zatonięcie w nadmiarze gotówki
                    • makurokurosek Re: Przedszkole - dzieci lepsze i gorsze 16.05.08, 07:54
                      no po doliczeniu co najmniej drugiego tyle za socjalkę, to już nie jest 300 zł.
                      Mówimy wszak o ubogich studentach, którym przysługuje socjalka.
                      • malgogo Re: Przedszkole - dzieci lepsze i gorsze 16.05.08, 10:30
                        tylko, że ci akurat mają miejsce w akademikach. Żeby mieć socjal to trzeba juz mieć rodzinę niemalże zdychającą z głodu. Wynajęcie mieszkania w Warszawie to spory koszt nawet jak w kilka osób się je wynajmuje. Studia tak naprawdę wcale takie tanie nie są, nawet państwowe doliczając różne rzeczy. Poza tym jak dużo jest państwowych uczelni, jaka jest dostępność nie mówiąc o poziomie, który za tym Oxfordem jest na dziesięciotysięcznym miejscu i powinie 10 tys razy mniej kosztować, co oczywiste
        • malgogo Re: Przedszkole - dzieci lepsze i gorsze 16.05.08, 11:02
          Jeszcze jedno - Ozford kosztuje odpowiednio do zarobków w kraju, w którym
          funkcjonuje. Do Oxfordu nie każdy idzie, jest mnóstwo tańszych uczelni o
          mniejszej renomie. Jednak na Zachodzie przedszkola są groszowe, na dodatek
          większe firmy uruchamiają żłobki i przedszkola dla swoich pracowników. Moja
          znajoma, która studiowała zagranicą miała przy uczelni darmowy żłobek dla
          młodych mam, które chcą się uczyć.
          Nasz socjal to śmieszna historia i nie załatwi jej kilka podobno renomowanych
          szkółek wyższych nijak lądujących w rankingach światowych. Większość
          zachodnich, europejskich krajów daje ludziom autentyczną pomoc va nie jałmużnę
          w zamian za podatki, które są ściągane. Urodzenie dziecka już powoduje
          wypłacanie p0ieniędzy pozwalających na korzystanie z różnych miejsc i możliwości
          stworzonych dla dzieci. W Niemczech dzieci jeżdżą także koleją i bywają wszędzie
          za darmo do 6 roku życia!!! Są w tych krajach też sensowne odliczenia jeśli
          posiada się dziecko. Więc nie rzucaj tu tego marnego ochłapu jakim jest ponoć
          darmowe studiowanie dające taką możliwość promilowi ludzi danego rocznika
    • litek1 Re: Przedszkole - dzieci lepsze i gorsze 25.05.08, 01:31
      za to Pani Hall zaoferuje Twojemu dziecku szkole bez przygotowania
      zerowego. Po co otwierac przedszkola, lepiej je zamykac a poźniej
      robic reformy w szkolach i wtłaczac dzieci do molochów

      www.ratujmaluchy.pl

      koiecznie wejdx i przecczytaj
    • wiedzma.ple-ple Re: Przedszkole - dzieci lepsze i gorsze 30.05.08, 22:02
      Mnie irytacja beaty77 jest doskonale znana. Moje dziecko też szanse na przedszkole ma nikłe , bo ma pecha być "zwykłe" i ne łapać siena żadne "piewsze priorytety". I nie jest tak, że odmawiam piewszeństwasamotnym matkom, tyle, że definicja samotnej matki w myśl przepisów rekrutacyjnych to cyt. panna, wdowa, rozwiedziona lub w orzeczonej separacji. Ale stan cywilny to niekoniecznie bycie samotną i samotne wychowywanie dziecka. Naprawde znam panny które nolmanie wychowują dzieci ze swoimi partnerami ale w rekrutacji są samotne.
      Prawde mowiąc irytacja moja jest tym większa, bo nie mam pojęcia jak to zmienić. Przecież nie oczekuję, że będą "trójki przedszkolne" chodzic po domach i badać stan faktyczny smile Takie sytuacje pewnie będą zawsze gdy popyt w stopniu zatrważającym przewyższa podaż. Ale przyznaję , że na haslo "polityka prorodzinna " dostaję cholery! Powinno raczej brzmiec "urodź i zejdź nam z oczu"
    • martap10 Re: Przedszkole - dzieci lepsze i gorsze 30.05.08, 23:05
      Hej. Z przykrością i zrozumieniem przeczytałam Twój post. Mój synek też nie
      dostał się do dwóch przedszkoli pod Wrocławiem, w mojej gminie zabrakło ponad
      100 miejsc. We Wrocławiu (tu pracuję) starałam się dostać na Januszowicką, mąż
      stał od 24 w kolejce i był bardzo daleko. Moja sytuacja jest o tyle inna, że
      cudem dostalismy się - zwolniło się miejsce teraz - do prywatnego przedszkola,
      bo nie miałam innego wyjścia. Muszę pracować, dziadkowie mieszkają daleko, a
      moja niania kończy pracę 31 sierpnia. U mnie w okolicy jest tylko jeden
      chłopczyk w podobnym wieku co synek (młodszy o parę miesięcy) i mój chłopczyk to
      mały dzikusek. Z tego, co dowiedziałam się jeżdżąc po przedszkolach i
      rozmawiając z Urzędem Miasta jest tak: miejsca zwalniają się sukcesywnie, sporo
      w ciągu roku więc z pewnością gdzies się dostaniecie, tylko nie od września. Ja
      składałam podania w Śródmieściu (baaardzo daleko od domu i pracy), tam było
      sporo miejsc i duże przedszkola, więc miejsca się pozwalniają pewnie. Akurat dla
      mnie nadzieja była minimalna, bo jestem zameldowana pod Wrocławiem, ale
      wrocławskim dzieciom jest łatwiej i pewnie dostaniecie się!Jeszcze coś takiego
      przychodzi mi do głowy, choć to pomysł niestety bardziej kosztowny niż zwykłe
      przedszkole: mój synek przez krótki czas chodził do takiego domowego żłobka, z
      którego byłam bardzo zadowolona, ale niestety bardzo chorował. Teraz miałam w
      zanadrzu ten pomysł, zadzwoniłam tam i dziewczyna planuje też grupę
      przedszkolną. Ma dom, cały parter jest dla dzieci, dziewczyna jest przemiła,
      kompetentna, zatrudnia fajne opiekunki, ma dobre jedzenie. NIe wiem, jaka cena,
      ale rok temu było całkiem przyzwoiciesmileJest niestety w Radwanicach, może to
      jednak blisko od Ciebie? Jakbyś chciała więcej informacji, pisz na priv. Teraz
      ma remont tego domu, ale od września planuje otwarcie (wcześniej była we
      Wrocławiu). To tyle, co przyszło mi do głowy. Pozdrawiam serdecznie! generalnie
      jestem zdegustowana i oburzona polityką "prorodzinną" w naszym kraju...
Pełna wersja