Rozpaczy przy wyściu mamy z przedszkola

25.09.03, 12:56
moja córcia (2,7 l) od września chodzi do przedszkola. Przyszła tam z radościa
zawsze mówiła mi cześć i sobie szłam. Kiedy po obiadku ją odbieram nie chce
iść . Ostatni tydzień przesiedziała ze ną w domku - zapalenie krtani, jeszcze
wczesniej dwa dni jakieś przeziebienie. Od tego tygodnia z coraz mniejszym
entuzjazmem szła do przedszkola. Od 3 dni jest coraz gorzej dzis urządziła
starszne sceny połączone z płaczem. Sama mało co się nie rozryczałam. czekam
zawsze aż się czymś zajmię, bo chyba serce by mi pękło jak bym miała ją
zostawić ryczącą. Po moim wyjściu oczywiścia świetnie się bawi. Moment
wychodzenia odciąga i wymyśla, że musi się załatwić. Zastanawiam się co robić ?
Dziecie zanim poszło do przedszkola od ponad roku miała opiekunkę i pozostanie
z kimś nie stanowiło problemu. Pytałam się Pań czy coś się nie wydarzyło -
mówią, że córcia się jest wesoła i zawsze pierwsza do zabawy ,choc przez
ostatnie 2 dni troszkę bywa smutniejsza. nie zabardzo też jestem w stanie coś
od niej wyciągnąć bo raz lubi za chwile nie. zauważyłam też, że przed
zasnęciem wieczorem ma chwile lęku.
co o tym myśleć ?
Na
    • barbamama Re: Rozpaczy przy wyściu mamy z przedszkola 26.09.03, 01:14
      Nie raz tak bywa ze jest ok na poczatku i potem bach!... kryzys. Do tego pobyt
      z mamą na zwolnieniu. Pczekajcie kilka dni a jak tylko jesteście w domu
      badźcie na serio razem, nie obok siebie jak to w domu bywa. Poświęć Małej jak
      najwiecej czasu- wszystko powinno wrócic do normy. Licz się z tym że po
      długiej przerwie chorobowej moga być takie kryzysy nawet w środku roku
      szkolnego- Twoja córeczka to przecież maluszek smile Głowa do góry - życzę
      powodzenia!
      Barba
      • na4 Re: Rozpaczy przy wyściu mamy z przedszkola 29.09.03, 09:38
        Poradźcie mi jak będzie lepiej kiedy płacze i przywiera do mnie zrozpaczona
        - oddać ją szybko pani przedszkolance i szybko uciec (przynajmniej jest szansa,
        że sama się nie rozpłacze)
        - dłużej zostać _ choć to póki co za dużo nie zmienia każda moja próba wyjścia
        kończy się płaczem.
        Nie wiem co z tym robić ?
        • addria Re: Rozpaczy przy wyściu mamy z przedszkola 29.09.03, 14:20
          Moim zdaniem lepiej nie przedłużać rozstania. Dziecko ma wtedy złudną nadzieję,
          że mama może jednak zostanie, albo że im więcej będzie płakało, to mama dłużej
          będzie razem z nim.

          Z własnego doświadczenia powiem Ci (choć mój synek zostaje w domu i z tatą, ale
          i tak płacze sad( , że najlepiej jak spróbujesz mimo wszystko zachować spokój i
          starać się być uśmiechniętą, pogodnie powiedzieć, że idziesz do pracy, ale po
          obiadku, podwieczorku, itp.. wrócisz (oczywiście należy wtedy dotrzymać słowa)
          i że znów będziecie razem. Oddaj córeczkę pani przedszkolance, daj buziaczka
          (oczywiście dziecku, a nie pani wink, zrób z uśmiechem pa,pa i odejdź. Najlepiej
          niech pani przedszkolanka jednocześnie odejdzie z dzieckiem, żeby nie musiało
          oglądać jak mama się oddala, bo to tylko niepotrzebnie wzmaga stres.

          Życzę Wam powodzenia i pozdrawiam,
        • pimpelka Re: Rozpaczy przy wyściu mamy z przedszkola 06.10.03, 11:53
          Witaj!
          Mam ten sam problem. Najpierw siedziałam razem z córeczką 2 tygodnie w
          przedszkolu (przedszkole zezwala na takie praktyki smile, w trzecim tygodniu
          zostawiłam ją płaczącą i wyrywającą się z ramion pani (oczywiście jak już
          wyszłam z przedszkola, to się popłakałam). I tak jeszcze przez dwa dni - już
          tylko płaczącą (już nie wyrywała się i nie biegła za mną). Czułam się fatalnie.
          Ponoć po moim wyjściu wszystko jest dobrze - bawi się, uczestniczy w zajęciach.
          Wita mnie radosna i dumna.
          Potem były dwa tygodnie choroby (zapalenie krtani) - ale tym razem
          stwierdziłam, że mała wie już, że w przedszkolu zostaje się bez mamy i teraz
          nie zostawiam jej, póki albo się nie zajmie zabawą albo nie pogodzi się z moim
          odejściem. Wygląda to tak, że mówię - "Idę" a ona pyta: "Idziesz? Nie zostawiaj
          mnie.", na to ja: "Wrócę po obiedzie" (odbieram ją wcześniej) a ona: "Wróć".
          Dajemy sobie buzi i lecę. Nie jest szczęśliwa, czasem ma łezki w oczach, ale
          tłumaczenie pomaga. Acha - i ma swojego misia, którego jej zostawiam i którego
          nosi ze sobą w przedszkolu (przedszkole mamy bardzo liberalne - w porównaniu do
          przedszkoli znajomych dzieci - no i chwała Bogu).
          Z kolei u mojej znajomej sprawdza się pomysł "na tatę" - przy tatusiu nie
          płacze, wszystko przebiega sprawnie i bez problemu.
          Pozdrawiam i życzę (sobie też), żeby problem szybko minął
          Madzia
    • dziubulek111 Re: Rozpaczy przy wyściu mamy z przedszkola 07.11.03, 11:32
      Cześć.
      Mamy podobnmy problem. Napiszę Ci, jak sobie z tym radzimy.

      Mój mały dopiero zaczyna. Chodzi trzeci tydzień do grupy żłobkowej przy
      przedszkolu. Początkowo było w porządku, zostawał z panią, nawet sam zaczął
      chodzić do sali. Zmieniło się, kiedy zaczął odwozić go Tatuś. Po kilku dniach
      zaczął rozpaczliwie płakać (w/g relacji męża) przy rozstaniu. Mąż zostawia go
      wtedy i ucieka, ale widzę, że go to gnębi. Nie ukrywam, że mnie też.

      Wojtek musi być zawożony naprawdę wcześnie (ok. 5.30), a odbierany jest ok.
      14.30 (po spaniu). Nie da się tego zmienić, ja go nie mogę zawozić. Mamy
      nadzieję, że będzie lepiej. Codziennie rano to ja muszę go ubierać i
      przygotowywać do wyjścia (Tata się w tym gubi i spóźnia do pracy, a poza tym
      Wojtek woli, kiedy ja to robię). Tłumaczę mu, że wszyscy wychodzimy i w domu
      nie będzie nikogo, dlatego musimy go zawieźć "do cioci" do Przedszkola, że będą
      tam dzieci i zabawki, no i oczywiście obiadek (on jest żarłoczkiem). Wczoraj
      chyba podziałało, bo nie płakał. Jak było dziś, nie wiem.

      Wierzymy, że zaakceptuje tę sytuację, bo po wyjściu Taty nie płacze
      (przynajmniej rzadko). Dajemy mu czas. Poza tym mam zamiar napisać mu
      historyjkę o Smykusiu, który idzie do przedszkola - to taki nasz ulubiony
      bohater bajeczek przed zaśnięciem. On uwielbia czytanie, więc to powinno pomóc -
      pomogło już przy braniu lekarstw i ząbkowaniu.

      Przepraszam, że tak się rozpisałam. Mam nadzieję, że to Ci pomoże.

      T.
Pełna wersja