no to sie moje dziecko nachodziło do przedszkola:(

02.09.08, 17:33
dziś przepłakał wszystkie godziny w przedszkolu.Juz mieli po mnie
dzwonić.
Coś okropnego.Starałam się mu teraz wytłumaczyć ,ze tam jest
fajnie ,że jutro pojdziemy i że ja po niego wyjdę.Że moze swoją
ulubioną zabawkę wziąć.Na początku nie reagował.A teraz dostał
spazmów i w kółko powtarza"Do domciu pójdziemy" "Do przedszkola
nie".Płacze co chwila.Przedszkolanki mówiły ,ze chyba się nie nadaje
jeszcze-ma 2,8.
Z jednej strony strasznie mi go żal.A z drugiej strony aż mi się
samej wyć chce.Chciałam iśc wreszcie do pracy.Potrzeba nam
pieniędzy.A tu się okazuje że dalej czeka mnie siedzenie w domu.
Ani jednej babci ani dziadka.Szlag mnie trafia na takie życie.
brak słów...
    • mathiola Re: no to sie moje dziecko nachodziło do przedszk 02.09.08, 17:35
      dajcie mu trochę czasu.... jak się nie nadaje to nie przeskoczysz.
    • mama.igora Re: no to sie moje dziecko nachodziło do przedszk 02.09.08, 17:38
      przetrzymaj. Jeden dzien i odpuszczasz? Mi mały też się dziś zbuntował, też
      zaczął dopiero karierę przedszkolaka. Ale ja tam twarda będę. Mi jedna
      przedszkoalnka mówiła, że ona już w swojej robocie rżóne przypadki widziała, i
      radzi: NIE REZYGNOWAĆ!!!!! jedna mała nie odzywała sie (ale naprawdę w ogóle, w
      przedszkolu nigdy nie słyszeli jej głosu) przez rok, a dzis nie chce z
      przedszkola wyjść. dzieci sikają, wymiotują, płaczą, aa potem się przystosowują.
      Bywa, że trza siła zacignąć i pani wyrywa. Mam nadzieję, że mnie to nie czeka,
      ale potem jest lepiej...
      • asiorzynka Re: no to sie moje dziecko nachodziło do przedszk 02.09.08, 17:45
        tylko ze te przedszkolanki nie sa zbyt zadowolone ze tak płacze.to
        juz 2 dzien.
        tez bym przetrzymala ale jak sie ma tak dziecko męczyć a one krzywo
        patrzeć...
        • mama.igora Re: no to sie moje dziecko nachodziło do przedszk 02.09.08, 17:48
          jak dzuis rano zaprowadziłam małego do sali, to większość dzieci wyła, po prostu
          wyła. To norma w maluchach. A niech sie krzywią.
    • naughty-angel Re: no to sie moje dziecko nachodziło do przedszk 02.09.08, 17:47
      Ja podobno zanosiłam się płaczem i mówiłam- mamusiu, jeśli mnie
      kochasz, to mnie nie zostawiaj. Taka terrorystka byłam. Później
      chodziłam do przedszkola z lalkami. Nie pomogło. Dopiero jak nie
      musiałam "leżakować" było w porządku. Mój mąż natomiast, pierwszego
      dnia płakał okrutnie, trzymał się spódnicy, cyrk po prostu! A na
      drugi dzień poleciał, nawet się nie pożegnał.
    • przeciwcialo Re: no to sie moje dziecko nachodziło do przedszk 02.09.08, 17:49
      Dajcie sobie trochę czasu. Mój tez dzis płakał strasznie. Jutro
      idziemy , nie ma zmiłuj.
      • aguskin Re: no to sie moje dziecko nachodziło do przedszk 02.09.08, 17:56
        wiesz co innego jest płakać, godzine, co innego jest popłakiwać
        sobie co chwilke, ale jeśli płakał cały czas, to bym z nim zostawała,
        lepsze to niż całkowita rezygnacja,
        najpierw na 2 -3 godziny później wychodz i zaglądaj,
        moje dziecko też strasznie płakało, krzyczał, pani zrywała go ze
        mnie na siłę, ja płakałam w drodze do pracy, za pół h wysyłałam
        koleżankę, żeby oblukała co i jak i zawsze już było ok,
        ale w grupie obok była dziewczynka co płakała non stop, szału można
        dostać, bo innym się udziela, widziałam jak wielu rodziców z chęcią
        by ją udusiło, wyczuj ze swoim, ale tak łatwo nie rezygnuj,
        musi poczuć się bezpiecznie, i wiedzieć, że przyjdziesz,
        • malwes Ja mam trochę inne zdanie... 02.09.08, 18:26
          Porozmawiaj z opiekunkami - to też nie może być tak jak piszesz, że
          panie sa niezadowolone z płaczu i oczekują rozwiązania sprawy przez
          rodziców. Płacz, nawet silny, u dziecka idącego do przedszkola to
          rzecz "normalna" - jest to stres, nowa sytuacja, zmiana,
          niewiadoma...inaczej 100% usprawiedliwienia dla płaczu. Rolą
          wychowawczyń jest radzenie sobie z tym, one powinny popracować nad
          dziećmi, nawet jak jest ich kilkoro "wyjców": uspokoić, zachęcić,
          wytłumaczyć. To jest ich obowiązek. Oczywiście współpraca rodzica
          jest potrzebna ale to nie może być tak, że po jednym dniu płaczu nie
          masz od nich wsparcia i rozważasz rezygnację z pracy.
    • miacasa Re: no to sie moje dziecko nachodziło do przedszk 02.09.08, 17:53
      no niby 2,8 roku to niewiele ale przecież w żłobkach jakoś sobie z takimi radzą
      to i w przedszkolu fachowcy dadzą radę
    • na_pustyni Re: no to sie moje dziecko nachodziło do przedszk 02.09.08, 17:54
      swoja droga fajne te przedszkolanki niezadowolone z placzacego malucha.. chyba
      sie troszku z powolaniem minely
      • moninia2000 Re: no to sie moje dziecko nachodziło do przedszk 02.09.08, 18:24
        A moze po prostu wiedza co mowia? Placzace non stop dziecko to
        niestety powod do placzu dla innych dzieci. Poza tym, ze o zdrowiu
        maluszka nie wspomne i moze rzeczywiscie to dla niego jeszcze za
        wczesnie?
        Tymbardziej, ze, jak piszesz, ani babcie ani dziadkowie..
        Z nasza bylo tak: zawsze z nami, zero pomocy ze str.dziadkow, z
        drugiej str.checi wielkie, ale odleglosc kilometrowa za duza, wiec
        mala zawsze byla z nami.
        Gdy zaczelismy mowic o przedszkolu, nawet slyszec nie chciala. Teraz
        ma 3 latka, swiadomie juz cieszy sie na szkole (tu zaczyna sie w
        wieku 3 latek, ale to oczywiscie takie przedszkole), a my zdajemy
        sobie sprawe, ze bedzie ryk na pewno, ale coz...taka kolej rzeczy.
        Nie jestem za przetrzymywaniem dziecka, mam nadzieje, ze nasza nie
        bedzie non stop plakac, ale w koncu jednak dzieci sie
        przyzwyczajaja..
        I to prawda, ze placza najgorzej przed nami, logiczne tez, boja sie,
        potem przestaja i jakos zbieraja sie "do kupy", to taka twarda
        szkola zycia, niestety...
    • osa551 Re: no to sie moje dziecko nachodziło do przedszk 02.09.08, 18:51
      U nas przedskzole zaczęło się 3 dni wcześniej. Wszyscy rodzice przychodzili z
      dziećmi do sali i po godzinie zaczynali wychodzić na coraz dłużej. Posiedź z nim
      w tym przedskzolu, na pewno się przyzwyczai.
      • egoya Re: no to sie moje dziecko nachodziło do przedszk 02.09.08, 19:23
        mój też miał niecałe 3 lata jak poszedł, pierwszy tydzień przewył, ja z nim na korytarzu, potem było coraz lepiej. Ale przez 2 miesiące wył przy rozstaniu. Ale daliśmy radę! Panie nigdy nawet nie wspomniały, że jest za mały. A siedzenie z małym wcale nie jest dobrym wyjsciem. POczątkowo tak zaczęłam, a potem mały myślał, że ja będę tak codziennie siedzieć.
        • miarka71 Re: no to sie moje dziecko nachodziło do przedszk 02.09.08, 19:34
          To jest taki przełom , pierwszy dzień dzieci strasznie nie płaczą,
          ale drugi trzeci i czwarty to jest histeria, potem się
          przyzwyczajają, Dużo zależy też od opiekunek , te z powołania
          potrafią dziecko tak zainteresowac że przestają płakać. Dzieci w
          żłobkach są mniejsze i tam nikt nie mówi że nie są przystosowane.
    • rotera Re: no to sie moje dziecko nachodziło do przedszk 02.09.08, 19:29
      moim zdaniem czy dziecko będzie chodziło do przedszkola zależy w
      największym stopniu od pań, od rodziców, a na końcu od dziecka

      jeśli i Panie i rodzice spokojnie, ale stanowczo mówią ' mama/tata
      idzie do pracy, a dzieci idą do przedszkola, nikogo w domku nie ma,
      mama/tata wróci po obiadku/spaniu i niestety wcześniej nie da
      rady..itd'
      to dziecko będzie chodziło, zrozumie, powoli się przyzwyczai itd
      jeśli Panie-'chyba się nie nadaje' (po 2 dniu?! tzn wymaga uwagi, a
      one chcą odsiać trudniejsze przypadki zeby sie nie napracować')
      jeśli mama/tata - niekosekwentnie wchodzą/wychodzą, ustępują itp itd
      plus np dodatkowo babcia 'ola Boga....'
      to nic z tego nie będzie

      mam dwa doświadczenia -dwoje dzieci, obaj poszli od 2 lat
      pierwszy państwowo, Panie cudne, przedszkole obdrapane, ale warunki
      dziecięce super. Syn płakał nieprzerwanie miesiąc, w soboty
      niedziele diabeł wcielony, terrorysta, zakapior itp
      po miesiącu płakał już tylko rano przez 2 tyg, potem przestał i było
      ok. w międzyczasie 2 razy wymioty, 2 razy krzyki w nocy.
      wszystko dzięki cierpliwości Pań, dziś ma prawie 5 lat, chodzi do
      tego samego przedszkola, w sierpniu chodziliśmy odwiedzać zamknięte
      przedszkole bo on sprawdzał czy nie oszukuje, bo może już czynne, od
      poniedziałku cały w skowronkach.

      młodszy, prywatne, inny charakter, ale płacze rano najbardziej w
      całej grupie, po pół godz przestaje, w poniedziałek płakał jako
      jedyny, dziś płakało ich 5, mój tylko pochlipywał
      zakładam że w tym tyg będzie coraz to gorzej, w następnym w poniedz
      tragedia, a od 3 lepiej i to jest chyba realna wersja,
      panią zależy na 'kliencie' więc na głowie stają żeby nie płakali.

      jeśli chcesz zeby chodził nie możesz się wahać, a czy dziecko się
      nadaje czy nie to w przypadku chłopców można powiedzieć po miesiącu
      a nie po 2 dniu.
      • hermion-a Re: no to sie moje dziecko nachodziło do przedszk 02.09.08, 19:46
        Ja córkę zostawiałam przez parę pierwszych kilka dni na dwie, trzy
        godziny - mówiłam, że pójdę tylko zrobić zakupy i zaraz wrócę
        (specjalnie wzięłam urlop).Troszkę się krzywiła, ale nie
        płakała.Była przyzwyczajona do rozstań, bo wcześniej opiekowała się
        nią niania-od 6 mies życia. Potem bez problemu zostawała na cały
        dzień. Twoje dziecko potrzebuje czasu, tym bardziej, ze dotąd bylo
        cały czas z Tobą. Nie poddawaj się bedzie dobrze
        • asiorzynka Re: no to sie moje dziecko nachodziło do przedszk 02.09.08, 19:52
          ja tez jestem za tym,zeby nie poddawać się od razu.Zdaję sobie
          sprawę ,ze jest to totalna nowośc dla Niego.Szok ,że Mamy nie ma w
          pobliżu.
          Tylko przeraża mnie właśnie to nastawienie tych przedszkolanek.
          Od wejścia usłyszałam"ale nam dał dzis popalić"Cały dzień płakał.
          Później usłyszałam ,że Go karmiły i zjadł cały obiadek.Więc się
          pytam czemu Go karmiły skoro potrafi sam zjeśc.(Chyba o to
          chodziło ,zeby dziecko bylo w miarę samodzielne).A one na to, że po
          to, żeby nie płakał.(?)
          Problem, bo nie zawołał siku tylko dop.jak Go wyprowadziły same, to
          zrobił.
          Ja już nie wiem.Jak ja mam z takimi osobami cokolwiek ustalać skoro
          od razu proponują, żeby odpuścić na pół roku.Za pół roku na pewno
          nie będzie miejsc bo jest masa dzieci na rezerwowej.
          Na razie jeszcze komplikuje całą sytuację fakt,że od pojutrza Syn
          nie będzie chodził przez ponad tydzień bo ma mieć zakraplane oczy
          atropiną. I w sumie akcja zacznie się po tym czasie od nowa.
          Nie będzie ciągłości.A może tak lepiej?BO ochłonie?
          Sama nie wiem.Myślę, żeby po tym tygodniu puszczać Go na 2,3
          godz.Potem zwiększać.Jak nie to posiedzieć z Nim trochę...
          Już sama nie wiem , jak to rozegrać...
          • 71gosik Re: no to sie moje dziecko nachodziło do przedszk 02.09.08, 20:09
            wydaje mi się, że niedobrze, że będzie przerwa; nie licz, że dziecko w ciągu
            tych paru dni dojrzeje raczej pomysli, że mama odpuściła; z doświadczenia z
            synem wiem, że powroty po przerwach wcale nie są łatwiejsze;
            zapytaj okulistkę czy może chodzic do przedszkola z zakroploną atropiną
            • asiorzynka Re: no to sie moje dziecko nachodziło do przedszk 02.09.08, 20:12
              no to ładnie.Szkoda,że ta przerwa teraz się musi zdarzyć.Tzn. to
              kroplenie.To uciązliwe jest bo źrenica jest rozszerzona i dziecko
              niewyraźnie widzi.
              Uuu...
              • asiaiwona_1 Re: no to sie moje dziecko nachodziło do przedszk 02.09.08, 20:22
                Dobrze ktoś już napisał, co to za tłumaczenie, że dziecko 2,8 lat
                nie nadaje się do przedszkola. Co za różnica, czy będzie chodziło do
                żłobka czy do przedszkola? I co to za podejście pań? Skoro
                przeszkadza im płaczące dziecko to chyba faktycznie minęły się z
                powołaniem. Moja córka (teraz już w zerówce) też na początku
                maluchów płakała. Ale panie zajęły się dziećmi, zabawiły, zagadały i
                po jakimś czasie wszystko się uspokoiło. I krzywe spojrzenia
                rodziców... to też bez sensu. A jakby to ich dziecko płakało przez
                cały dzień a Ty byś krzywo na to patrzyła, to czy oni też dla
                spokoju innych dzieci zabrali by swoje z przedszkola? Nie sądzę.
                Głowa do góry. Pomysł z odbieraniem dziecka na początku po 2-3
                godzinach jest moim zdaniem dobry. Dziecko po mału przyzwyczai się
                do sytuacji, a Ty z dnia na dzień będziesz mogła wydłużać jego dzień
                w przedszkolu. Będzie dobrze smile
              • weronikarb Re: no to sie moje dziecko nachodziło do przedszk 03.09.08, 13:15
                Asiorzynka ja mysle iz spokojnie mozesz z nim chodzic wtedy i
                przyzwyczajac jak bedzie mial zakraplane.
                Moj tez ma zawsze przed badaniem atropine i widzi, jedynie co to na
                slonce nie moze wychodzic, bo nic nie widzi.
                W pomieszczeniu bez problemu - jedynie drobne rzeczy/literki to
                problem smile
                Wtedy mozesz mu pokazac ze widac jak sobie w piastke zrobi dlon i
                mala dziurke (taka tube z dloni) smile

                W tym trudnym czasie bedziesz z nim, a po tygodniu coraz dluzej go
                zostawiaj
            • sabko Re: no to sie moje dziecko nachodziło do przedszk 02.09.08, 20:18
              Szczerze mówiąc bardzo dziwi mnie podejście przedszkolanek, ponoć normalne,
              jest, że dzieci przepłakują pierwsze dwa tygodnie i ewentualnie dopiero wtedy
              można się zastanowić czy się nadaje,moja córeczka poszła jako 2,5 latek i
              przepłakała cały pierwszy tydzień i to właśnie jej pani mówiła mi, ze nie mam
              rezygnować, że mała się na pewno przyzwyczai i miała rację.
              Tak się składa, ze mieszkam zaraz koło przedszkola i dziś gdy koło 11.00
              spacerowała z moim młodszym dzieckiem, z otwartych okien słychać było płacz i to
              nie jednego dziecka. Tak więc dzieci nie płaczą jedynie przy rozstaniu.
              Moja rada nie rezygnuj na razie i nie rób dnia przerwy bo to jest najgorsze co
              mogłabyś zrobić.
              Pozdrawiam
          • osa551 Re: no to sie moje dziecko nachodziło do przedszk 02.09.08, 22:55
            No faktycznie nastawienie tych przedszkolanek nie jest budujące, w maluchach na
            początku wiele dzieci płacze, ale jeszcze nie widziałam, żeby sie przedszkolanki
            na to krzywiły. Przecież od tego tam są, żeby się dziećmi zajmować.
          • rotera Re: no to sie moje dziecko nachodziło do przedszk 03.09.08, 09:08
            też mi się wydaje, że przerwa to źle,
            albo trzeba było pościcić po atropinie, albo teraz przesunąć
            atropine,
            wierz mi i tak będzie miał w październiku przewe na pierwszą
            chorobe, może właśnie wtedy
            jak teraz nie pójdzie to pomyśli, że wystarczy odpowiednio mocno
            płakać, histeryzować i efekty będą tzn nie chodzi, a potem pomyśli,
            że pewnie był np niegrzeczny i mama za kare go wysłała znów
            poza tym uświadamiasz mu że jesteś w domu i że tak naprawde to nie
            musiałby chodzić ale Ty go nie chesz
            jesli juz atropina to np załatw kogoś i Ty wychodz, tzn nie idziesz
            do przedszkola bo masz chore oczki, ale mama i tak musi iść do pracy
            i nie na zakupy ale do pracy, zakupy można przełożyć, na zakupy może
            iść z Tobą, a do pracy nie bo przecież tata chodzi sam do pracy

            co do zostawania w klasie to nie rób tego, efektem będzie to że
            będzie się bał potem stracić Cię z oczu na sekunde np w domu, Ty
            pójdziesz do łazienki on spazmy
            więc nie, jesli nie wchodzi stanowczo mówisz Pani/podchodzisz
            oddajesz na ręce mówisz wróce po obiadku, wychodzisz nieodwracając
            się, równym krokiem, a dopiero pod płotem możesz się pożygać ze
            strachu i nerw

            co do obiadów- mój tez jadł sam w domu, Panie karmiły, ja oburzona,
            ale one miały okreslony czas na obiad i nie mogło jedno dziecko
            siedziec nad kotletem godzine, karmiły go, przyzwyczajały do rutyny,
            obiad - mama przychodzi
            jadł sam po 2 mies, a i tylko to co znał, Panie karmiły resztą
            rzeczy i tak uwielbia sałatke z pora np, albo jak nie chciał rosolu
            to Panie mówiły 'bardzo dobrze ja zjem Twój' i w efekcie sam się
            uwijał
            siku też normalka bo stres, dodatkowo intymność, mój dwulatek wtedy
            chodził z pampersem, czasem z kupą na plecach, bo nie dał się Pani
            dotknąć w pierwszym miesiącu, potem sam meldował.
            co do przedszkolanek to bądz głucha, wyłapuj tylko info.
            Czy one wiedzą że nie pracujesz? to powiedz, że już pracujesz w
            pipidówku na 4h i MUSI chodzić, a jak wiedzą że nie pracujesz to co
            się dziwisz że starają się pozbyć płaczka.
            a i obiektywnie nie obrażaj się na 'dał nam popalić', taka prawda,
            Ty mężowi nie mówisz wieczorem, że dziś dał Ci popalić?
            wiem to Twoje dziecko, ale realnie - jak płacze 3 a reszta się od
            nich nakręca np10, i słuchasz takiego wycia prze 2 tyg to łep jak
            sklep i faktycznie wychodzą wypompowane, nie ma się co dziwić.
    • izabellaz1 Re: no to sie moje dziecko nachodziło do przedszk 02.09.08, 20:47
      A chcesz rozpocząć nową pracę czy wrócić do starej?
      • oliwia244 Re: no to sie moje dziecko nachodziło do przedszk 02.09.08, 21:16
        nie rezygnuj!!!!!!!!! daj Wam więcej czasu!
        i nie słuchaj wygodnych PAŃ!!!!!!!!!!
    • gulnara1 A moja rada - koniecznie porozmawiaj z dzieckiem.. 02.09.08, 22:42
      .. sprobuj dopytac, jak sie czulo w przedszkolu i dopiero wtedy
      ocen, czy to kryzys drugiego dnia, czy jest cos innego na rzeczy.
      Moja corka rowniez debiutowala wczoraj w przedszkolu. Poszla z
      usmiechem na ustach, nie bylo zadnych problemow przy rozstaniu. Po
      dwoch godzinach dostalam telefon "prosze przyjsc, bo nie dajemy
      sobie rady z corka, posiusiala sie, wpadla w histerie, nie daje nam
      do siebie podejsc". Bylam tam z mezem w 5 sekund, poniewaz
      czatowalismy za przedszkolnym plotem na wyjscie dzieci do ogrodka,
      zeby zobaczyc, jak sobie radzi. Pierwsze, co uslyszalam od
      wychowawczyni "Czy ona musi chodzic do przedszkola?", na
      moje "dlaczego mialaby nie chodzic?" uslyszalam: "Bo jest jeszcze
      taka malutka" Ma 2,9. Nie jadla sniadania, wyszlismy z sali, od pan
      kucharek dostala cos do jedzenia, zjadla i sie uspokoila. O dziwo,
      kiedy wpadlam do przedszkola corka byla juz wzglednie spokojna i
      przebrana (potem okazalo sie, ze wychowawczyni nie wiedziala jak
      dziecko sie nazywa - ok 30 dzieci, nie zadbaly nawet o to zeby
      dostaly plakietki z imieniem i nazwiskiem - corka nie chciala im nic
      powiedziec, dopiero jak ja przebieraly, zobaczyly imie i nazwisko
      wypisane w srodku kapciuszkow). Zostalismy z mezem w przedszkolu -
      bo corka zdecydowala sie jednak wrocic do sali, my jej obiecalismy,
      ze bedziemy na zewnatrz - i dzieki Bogu, bo moglam jako jedyna
      przypatrzec sie pracy wychowawczyni i pomocy, wtedy kiedy nie byly
      swiadome mojej obecnosci. Widzialam scene w lazience, kiedy pomoc
      myla pod prysznicem glosienkiego chlopczyka, szarpiac go i
      wrzeszczac na niego, bo zrobil kupe w majtki - w tym samym czasie na
      sedesie siedziala dziewczynka znaszaca sie szlochem i przestraszony
      chlopiec, ktorego widzialam siedzacego w tej samej pozycji pol
      godziny wczesniej, kiedy zabieralam corke z sali. Bylam swiadkiem
      sceny, jak wychowawczyni probowala zagonic moja corke na miejsce
      przy stoliku mowiac jej "jak wyjdziesz to ktos cie zlapie i
      zabierze". Corka wpadla na mnie i juz byla na granicy spazmow ze
      strachu (dzieci czekaly na obiad, trwalo to bardzo dlugo, wiec
      poszlam zerknac do sali, czy wszystko OK, czy ONA NIE SPRAWIA PANIOM
      KLOPOTU). Tak naprawde otworzyla sie wieczorem, wtedy
      opowiedziala "Pani rzucila mnie o podloge" ja zmartwiala
      zapytalam "Jak to rzucila?" Corka na to "O tak", wstala, chwycila
      sie za reke i upadla na podloge, dalej drazylam "I co wtedy sie
      stalo" a moje dziecko "I wtedy sie posiusialam". Zabralam corke z
      tego przedszkola, jutro ide na rozmowe z dyrektorka. Mam dla Was
      wszystkich rade: nie lekcewazcie uczuc Waszych dzieci, sprawdzajcie,
      dopytujcie sie, i pamietajcie, ze z dzieci ciezko jest takie
      zwierzenia wyciagnac. To moze byc kryzys drugiego dnia ( i pewnie w
      wiekszosci przypadkow tak jest), ale to moze byc zupelnie cos
      innego. Ja wiem, ze gdybym nie widziala na wlasne oczy tego co
      widzialam, to rowniez radzilabym asiorzynce, zeby sie nie poddawala,
      ze to minie. Ale wiem, ze powod moze byc zupelnie inny.
      • sabko Re: A moja rada - koniecznie porozmawiaj z dzieck 02.09.08, 23:37
        To okropne co napisałaś,jak można tak traktować małe, wystraszone dzieci.
        Wierz mi tak nie jest we wszystkich przedszkolach.
        Moja córeczka już drugi rok chodzi do najzwyklejszego państwowego przedszkola,
        które nie jest może kolorowe i nowoczesne a większość zabawek i sprzętów ma już
        swoje lata ale za to kadra jest cudowna.W grupie maluszkowi, gdzie zazwyczaj
        przez pierwszy tydzień płacze większość dzieci, nawet panie kucharki i woźna
        przychodzi aby przytulić, i powycierać zasmarkane noski smile
        Nie ma mowy aby ktoś chciał się pozbyć płaczących dzieci bo mu plan dnia rozbijają.
        Każdy maluszek ma na powieszoną karteczkę z imieniem i nikt nie zwraca się do
        dzieci inaczej niż po imieniu.
      • kadmtree Re: A moja rada - koniecznie porozmawiaj z dzieck 03.09.08, 00:41
        o mój Boże..!!! Coś strasznego! Współczuję Twojej córecze i innym dzieciaczkom!
        Co za szczęście, że tak szybko dowiedziałaś się, co się święci!

        Asiorzynko - też chciałabym zacząć pracować, mój synek również nie ma pełnych
        trzech lat i był wychowywany przeze mnie, przy znikomym udziale dziadków (bo za
        daleko mieszkają). Jeżeli chcesz, przeczytaj moją relację (wkleję poniżej).
        Pamiętaj, że dla każdego dziecka przedszkole to duży stres, zachwianie poczucia
        bezpieczeństwa, i tak dalej.
        Zachowanie Twojego dziecka jest jaknajbardziej normalne. Nie normale jest
        podejście przedszkolanek. Owszem, płaczące dziecko może niepokoić inne
        dzieciaki, ale od tego są panie przedszkolanki, by pomagać. Jeżeli uważają
        inaczej, to popytaj o wolne miejsce w innym przedszkolu, serio, serio.
        Zwłaszcza, że na pewno część miejsc się zwolni. Hej! w "naszym" przedszkolu jest
        nawet dziewczynka chodząca w pieluszkach - nikt jej do domu nie wysyła.
        • kadmtree Re: A moja rada - koniecznie porozmawiaj z dzieck 03.09.08, 00:43

          Pierwszego dnia poszedł chętnie (był na spotkaniu integracyjnym, które mu się
          podobało, poza tym wiele razy opowiadałam mu jak to będzie wyglądać), wszedł do
          sali uśmiechnięty, ale pani, która pomaga przedszkolace złapała go mocno za
          ramiona i zaczęła ciągnąć w stronę łazienki, więc ostatecznie rozstaliśmy się w
          akompaniamencie jego płaczu. Przez okno słyszałam "chcę wyjść, proszę chcę
          wyjść" - każdy by chyba wtedy wymiękł uncertain Poszłam na spacer, po 10 minutach
          wróciłam, żeby sprawdzić jak jest i jednak go zabrać, ale już było cicho.
          Zabrałam go zgodnie z obietnicą po podwieczorku. Podobno popłakiwał, ale był
          grzeczny. Oczy miał spuchnięte i czerwone. Natychmiast powiedział mi ze łzami w
          oczach, że się o mnie martwił. Potem w domu ładnie się bawił nowym prezentem "za
          to, że był dzielny". Nie chciał za bardzo opowiadać, co się działo w
          przedszkolu. Wyciągnęłam z niego tylko tyle, że dzieci krzyczą i się biją i
          dlatego jemu "jest tam brzydko, a nie fajnie". W nocy płakał przez sen.
          A dziś rano... histeria, że nie chce iść.
          Zadzwoniłam do przedszkola, z tą informacją, więc pani przedszkolanka pozwoliła
          przyjść po śniadaniu i zostać razem z małym na godzinę.
          Faktycznie do przedszkolnego hałasu trudno się przyzwyczaić, zwłaszcza dziecku,
          które do tej pory przebywało głownie tylko z mamą, w cichym domu. Dwoje dzieci
          płakało non-stop, ale po cichutku (oboje obcokrajowcy, więc pewnie tym bardziej
          było im trudno).

          Generalnie podobało mi się, to co zobaczyłam - zabawy dla dzieci, sposoby ich
          okiełznania wink Tylko jedna sprawa była "nie halo" - pani będąca pomocą
          nauczyciela wszystkie dzieci traktowała dość brutalnie, tzn była miła, ale
          zawsze brała dzieci za rękę przesadnie żelaznym uściskiem. Sprawa do obgadania
          na zebraniu rodziców.

          Ok, kiedy po godzinie mojego pobytu dzieci ubrały się i wyszły na plac zabaw,
          chciałam pożegnać się z synkiem i się ulotnić.
          Reakcja była oczywista. Ten sam spazmatyczny szloch i krzyk! Mimo wszystko
          wyszłam. Wróciłam po kwadransie, schowana za ogrodzeniem, jak szpieg,
          stwierdziłam, że synek już nie płacze. Zabrałam go po obiedzie, wyszedł wesoły,
          bez płaczu, powiedział mi, że mamy zawsze przychodzą po swoje dzieci. W domu
          znów był aniołkiem, pytał parę razy czy idziemy do przedszkola, odpowiadałam, że
          dopiero jutro, wtedy z poważną miną potwierdzał: "tak, rano, kiedy się wyśpię".
          Niestety przez zaśnięciem znów rozpaczał, że nie chce iść do przedszkola...


          Gulnara1 powiedz koniecznie, które to było przedszkole!
    • lena_madzia Re: no to sie moje dziecko nachodziło do przedszk 02.09.08, 23:26
      moj synek poszedł do przedszkola miesiąc temu w wieku niecałych 5
      lat, ale do przedszkola duńskiego bo jesteśmy za granicą
      Strasznie sie obawiałam co to będzie, bo synek do tej pory cały czas
      był ze mną w domu, czsem tylko zostawał z babcią i dziadkiem.
      Dodatkowo bariera językowa. Na szczęście chodziło tam już 3 dzieci
      polskich a poza tym synek uwielbia towarzystwosmile
      Synek zaaklimatyzował się nad podziw szybko. Jak do tej pory ani
      razu nie było płaczu przy rozstaniu, jedynie marudzenie w domu
      (chociaż wiem że kryzys może jeszcze nadejść) wiem od pań że kilka
      dni pod rząd był smutny a nawet łezki miał w oczach -przytulał wtedy
      przynisione ze sobą misie.
      Ale nie była to na pewno czarna rozpacz bo wtedy zawsze dzwonią.
      Wiele też dało to że synka zaprowadzał tata

    • kassada Re: no to sie moje dziecko nachodziło do przedszk 03.09.08, 00:41
      To ja napiszę ku pokrzepieniu smile
      Moja córka adaptowała sie tragicznie. Mimo, że rok chodziłam z nia 2
      razy w tygodniu na 3 h, to jak po roku przyszedł moment rozstania
      (miała 3 lata i 3 miesiace) to był dramat. Pani zrywała ja ze mnie
      na siłe, ona darła sie na cały głos a ja wychodziłam (po
      pozegnaniach i zapewnieniach, ze przyjde oczywiscie). Psycholog
      mówiła, zeby nie mówic jej ze jest fajnie, bo dla niej nie było,
      tylko zeby opowiedziec, ze jak byłam mała to tez bardzo na początku
      nie lubiłam przedszkola i płakałam a w koncu polubiłam i nie
      chciałam wychodzic. Żeby dziecko czuło, ze to normalne, ze płacze,
      ze ma prawo i ze nic złego sie nie dzieje.
      Młoda cały dzien nie brała udziału w zajeciach tylko siedziała w
      kacie z zatkanymi uszami i płakała, ze się boi dzieci. Odbierałam ja
      o 14 i do konca dnia niczym sie nie bawiłą tylko płakała, ze nie
      chce do przedszkola. W nocy krzyczała, zaczeła sikać.
      Dałam jej miesiąc.
      Udało się jakoś, własnie poszła do zerówki opuszczając przedszkole
      jako pewne siebie dziecko, pomagające innym, opiekujące się innymi i
      organizujące innym zabawy smile Jak komuś mówię jakie miała początki to
      nikt nie chce wierzyć smile
      Wytrzymajcie, może jest tak, że mały nie dorósł, ale nie można sie
      za szybko poddawać.
    • protozoa Re: no to sie moje dziecko nachodziło do przedszk 03.09.08, 08:04
      Panie w przedszkolu najprawdopodobniej mają rację! Twoje dziecko
      JESZCZE się nie nadaje do przedszkola. Po prostu nie dorosło jest za
      małe. Nie jest to nic nadzwyczajnego, dziwnego, nienormalnego. Moje
      bliźniaki w tym wieku nie chciały mnie odstapić ani na krok. O
      przedszkolu nie mogło byc mowy.
      Dorosli za kilka miesięcy i chetnie pomaszerowali do przedszkola, a
      potem az rwali się do szkoły.
      Nic na siłe.
      Oczywiście można przetrzymac dziecko. Popłacze, zacznie się w nocy
      moczyc, miec zachowania nerwicowe, obgryzać paznokcie, zamknie się w
      sobie i....przyzwyczai do przedszkola, bo musi - tylko jakim
      kosztem. Co więcej - po kilku tygodniach panie zaczna dziecko
      chwalic, bo nie będzie przeszkadzało, zacznie bardziej czy mniej
      aktywnie uczestniczyć w grupie, nawet pozyni jakies postepy, ale
      zapłaci za to całkiem spora cenę.
      Moja bliska koleżanka dość póxno urodziła dziecko.Ja byłam juz wtedy
      starą doświadczoną matką uczniów gdy jej córeczka wybierała się do
      przedszkola. Miała niecałe 3 latka. Sceny jak w Twoim przypadku.
      Koleżanka postanowiła przetrzymac. I... nawet jej się to udało.
      Tylko gdy mała skończyła 8 lat( a więc dość długo po przedszkolnym
      debiucie) oponiedziała mi ( nie mamie tylko własnie mnie) o traumie
      związanej z przedszkolem. A uraz pozostał do dziś - mała jest
      znerwicowana, reaguje nieadekwatnie do sytuacji, nagminnie kłamie,
      symuluje i w szkole nie jest orłem. Jaki wpływ miało na jej
      dotychczasowe życie ( niecałe 9 lat) zbyt przyspieszone przedszkole -
      mógłby zapewne ocenić psycholog. Dobry psycholog.
      Ja osobiścienie fundowałabym takiego stresu swoim dzieciom. I
      dlatego przestrzegam przed zbyt wczesnym przedszkolem. Jest to dobre
      dla rodziców ale niekoniecznie dla dziecka.
      Przemyslcie to, proszę, dla dobra Waszych dzieci.
      • gajmal Re: no to sie moje dziecko nachodziło do przedszk 03.09.08, 09:39
        Moja córka też w zeszłym roku miała zakrapiane oczy atropiną tzn.
        miała mieć bo pierwszej dawce okazało się, że jest na nią uczulona.
        Ja uprzedziłam Panią w przedszkolu, że córka nie będzie dobrze
        widziała i Panie powiedziały, że nie ma problemu, że nie będą jej
        kazały rysować i że będzie robić inne rzeczy w tym czasie.Same
        stwierdziły, że nie ma potrzeby zostawiania dziecka w domu z tego
        powodu. Na dwór zkaładali jej okuklary słoneczne więc słońce jej nie
        raziło i było ok. Może więc nie ma potrzeby nie puszczać syna do
        przedszkola, bo atropina po zakropieniu może rozszerzać źrenice
        nawet do dwóch tygodni - nie wiem czy jest w związku z tym sens
        trzymać dziecko 3 tygodnie w domu.
      • gulnara1 Re: no to sie moje dziecko nachodziło do przedszk 03.09.08, 09:58
        protozoa - nie zgadzam sie z Toba. Jak mozna po pierwszym dniu
        stwierdzic, ze dziecko NIE NADAJE sie do przedszkola?????? Mozna to
        powiedziec po tygodniu, po kilku dniach, ale nie po kilku godzinach.
        Wiesz jaka bylo moja pierwsza mysl, jak to uslyszalam : mam do
        czynienia z kiepskim pedagogiem i osoba ktora chce sie pozbyc
        dziecka z grupy. Oczywiscie - sa przypadki kiedy nie ma co liczyc,
        ze dziecko nadaje sie do przedszkola, skoro twierdzisz, ze Twoje
        dzieci w wieku prawie 3 lat nie odstepowaly od Ciebie na krok. Ale
        to nie jest przypadek mojej corki (nie wiem jak jest w przypadku
        synka asiorzynki)
        • protozoa Re: no to sie moje dziecko nachodziło do przedszk 03.09.08, 12:27
          Moje dzieci w tym roku zdają maturę, więc faktycznie raczej do
          przedszkola sie nie nadają.)))
          Pewnie gdybym sie uparła pewnie wepchnęłabym ich obu na siłe, była
          głucha na płacz i slepa na zachowania, o których piszecie. Po
          tygodniu, dwóch dzieci by się w 100% przyzwyczaiły - nie mając
          innego wyjścia.Tak jak dzieci przyzwyczajają się do róznych innych
          rzeczy. Pytanie jakim kosztem.
          Czy równie chetnie czekaliby na pierwszy dzień w szkole ( pamiętając
          przedszkolny koszmar)?
          Czy równie chętnie wyjeżdżaliby sami na obozy ( również dalekie,
          zagraniczne)?
          Czy nie baliby sie nowywch wyzwań, ludzi?
          Czy potrafiliby dyskutować, przedstawiac swój punkt widzenia?
          Czy w razie niepowodzeń nie uciekaliby w chorobę, nie kłamali?
          Wiem, że są to rzecz bardzo odległe dla mam 3latków. Bliżej im do
          pieluch niż pierwszego dzwonka a już perspektywa egzaminu
          gimnazjalnego jest niewyobrażalnie daleka.
          Pomyślcie o tym, nie mam żadnego powodu, żeby kogokolwiek straszyć,
          forsując rozwiązania siłowe z tak małymi dziecmi.
          • alex_cz Re: no to sie moje dziecko nachodziło do przedszk 03.09.08, 13:23
            Idąc tym tropem duża grupa rodziców powinno na tym etapie zrezygnować z
            zaprowadzania dzieci do przedszkola. Sądząc po ilości postów w podobnych tematach.
            A nie wzięłaś pod uwagę tego, że w przypadku grupy przedszkolnej w której
            debiutuje ok 20 trzylatków będzie działało coś takiego jak wzajemne nakręcanie
            się? Jedno się mocno rozpłacze i zaraz reszta mu wtóruje.
            I to samo będzie dotyczyło innych zachowań - stania w parach, jedzenia posiłków,
            zabawy itd

            I tak jak dajmy na to 3,5 latek pójdzie ochoczo do przedszkola, tak samo zdarzy
            się 5 latek, który będzie miał atak histerii na samą myśl o tym, bo pewne
            zachowania ma tak utrwalone, że wszelkie nowości są dla niego nie do przyjęcia.

            To, że dzieci boją się, czy nie boją wyzwań, dyskusji, szkoły itp nie zależy
            tylko wyłącznie od tego jak wyglądał ich debiut przedszkolny.

            Uciekanie w chorobę/kłamstwa też nie są efektem przedwczesnego debiutu
            przedszkolnego. Ja w każdym razie znam inne podłoża takich zachowań, ale może są
            jakieś nowe dane w tym temacie.


            Powołujesz się na przykład tylko swoich dzieci. To dość ograniczona ilość
            przypadków. Tak samo mogę napisać, że miałam 6 lat jak poszłam do
            przedszkola/zerówki - bo wg mojej mamy dopiero wtedy byłam gotowa i niestety ale
            tak samo bałam się szkoły/wyjazdów/obozów itd
            Ale czy to czegoś dowodzi?? Wg mnie niczego.
            Jakiś jednostkowy przypadek.

            Dzieci są tak różne, tak różnie reagują...




      • alex_cz Re: no to sie moje dziecko nachodziło do przedszk 03.09.08, 10:12
        protozoa - takie objawy jakie opisałaś na pewno nie są związane tylko z
        przedszkolem! Zazwyczaj nakłada się na to kilka spraw i problem tzw zachowań
        nerwicowych istniał już wcześniej. No chyba, że w przedszkolu wydarzył się coś,
        co wydarzyć się nie powinno.
        Stres związany z przedszkolem nie jest nienormalny, każde dziecko to przechodzi
        mocniej, słabiej, ale nie można w ten sposób diagnozować i straszyć
        niepotrzebnie i tak wystraszone mamy. uncertain
        Większość placówek działa w poprawny sposób i jak na dłoni widać, że dzieci
        świetnie radzą sobie z emocjami, bo raz - w przedszkolu jest fachowa kadra, dwa
        mają wsparcie w domu.
        Jeżeli faktycznie dziecko nie jest gotowe to w okresie miesiaca tej adaptacji
        będzie to widać.. aczkolwiek wydaje mi się, że to wszystko jest w gestii kadry i
        rodziców.
        Rozumiem, że piszesz to z dobrej woli ale wydaje mi się, że przesadzasz.

    • kamme2 Re: no to sie moje dziecko nachodziło do przedszk 03.09.08, 11:07
      Wytrzymaj!!! Moje rok temu miały 2,9 roku jak poszły. Płakały równo
      2 tygodnie a w nocy gadały przez sen ze nie chcą iść. Boże jak one
      ryczały co rano... ja tez ryczałąm ale jak juz wyszłam. Nigdy sie
      nie cofnęłam i efekt był taki ze jak ręką odjął 3 tydzien ani jednej
      łzy przez cały rok! a teraz zmieniły przedszkole i też nie płaczą,
      moim zdaniem dziecko jaką porcję łeż wyleje i bedzie dobrze
      zobaczysz smile)))) jak zmiękniesz teraz to dasz sygnał że na płacz
      reagujesz tak jak synek chce i za następnym podjeściem bedzie robił
      to samo albo i gorzej.
      Dasz radę!!!!
      • wiosna.7 Re: no to sie moje dziecko nachodziło do przedszk 03.09.08, 15:00
        Bzdura napisana powyżej. Kto wymyślił wogóle pojęcie " przetrzymać,
        musicie przetrzymać". Napisała któraś powyżej co z regóły dzieje
        sie z płaczącym dzieckiem po wyjściu rodziców. Nie idealizaujcie
        przedszkoli. Owszem są dobre ale dla dzieci emocjonalnie do nich
        dojrzałych. Sama w ubiegłym roku zabrałam swojego 3 latka, bóle
        brzucha, biegunka na tle naerwowym itp. Przedszkolanka powiedziała
        mi że mała grupa dzieci 3 letnich jest dojrzała do przedszkola, z
        czego w większości nie nadają sie chłopcy. Są nie dojrzali
        emocjonalnie. Ale rodzicie...są modrzejsi...a moze wygodni..tylko
        dlaczego kosztem własnego dziecka tego już nie mogę pojąć
        • sabko Re: no to sie moje dziecko nachodziło do przedszk 03.09.08, 19:44
          Owszem, zdarzają się dzieci które w wieku 3 lat nie są dojrzałe do pójścia do
          przedszkola ale stwierdzić to można po 2,3 tygodniach a nie po jednym dniu.
          Przecież to jest naprawdę bardzo stresowa sytuacja, pomyślcie my jesteśmy
          dorosłe a jak obco i niepewnie czujemy się np pierwszego dnia w nowej pracy.
          Maluszek musi poznać panią i dzieci, oswoić się z nowym miejscem a przede
          wszystkim zrozumieć, ze rodzice ZAWSZE po niego przyjdą . To logiczne, że na to
          potrzeba trochę czasu. Szczerze mówiąc bardziej niepokoił by mnie fakty gdyby
          dziecko nie zapłakało i nie zatęskniło za rodzicami w tych pierwszych dniach.
    • zabeczka73 Re: no to sie moje dziecko nachodziło do przedszk 03.09.08, 22:47
      A ja uważam, że pójście do przedszkola nie musi być stresem. Mój syn
      poszedł jako prawie 4 latek i jest bardzo zadowolony z tego, że ma
      swoją grupę i dzieci i panią... Też brakowało nam pieniążków i
      trudno było zajmować się tyle czasu dzieckiem, ale stwierdziłam, że
      jest ono dla mnie na tyle ważne, że nie będę go skazywac na stesy
      przedszkolne i posyłac go do przedszkola gdy emocjonalnie nie
      dojrzał jeszcze do tej decyzji. Na miejscu autorki postu
      zaczekałabym jeszcze tydzień i jak będzie dalej kiepsko to trzeba
      dac sobie spokój. Przyjsc za rok. Każdy wolałby zająć się pracą niż
      nianczyc w domu 3 latka, ale czasami taka jest potrzeba.
      Pozdrawiam
      zabeczka
      • lena_madzia Re: no to sie moje dziecko nachodziło do przedszk 04.09.08, 00:05
        znajoma posłała dziecko najpierw do żłobka w wieku 1,8 mieś.
        Koncert zaczynał sie już w domu- po jakimś czsie musieli iść z
        dzieckiem do psychologa bo zrywał sie z krzykiem w nocy i nie dawał
        mamie dotknąć się
        mimo to "przetrzymali" dziecko i do dnia dzisiejszego chodzi do
        przedszkola-ale czy naprawde było to konieczne zważywszy że mieli
        dobrą sytuacje materialną? dziecko jednak musiało przeżyć z tego
        powodu gigantyczny stres.
        Ja posłałam synka w wieku prawie 5-ciu lat. Też nie było wcale
        łatwo ale jakoś przetrzymałam i synek bez tych wszystkich zbędnych
        przeżyć poszedł do przedszkola i zaaklimatyzował sie tam dość
        szybko.
        W pamięć zapadło mi przeczytane gdzieś zdanie jakiegoś psychologa:
        trzylatek nie powinien iść do przedszkola, czterolatek może, a
        pięciolatek musi
    • mama2chlopakow Re: no to sie moje dziecko nachodziło do przedszk 04.09.08, 11:04
      nie rezygnuj!!!mój syn tez poszedł do przedszkola wczesniej płakał
      co rano przez 2 tygodnie i przeszło jak ręką odja.jak widzial
      budynek przedszkola to biegł jak sprinter!!smile(teraz powtarza 1
      grupe)tylko szkoda ze panie u Ciebie nie sa wyrozumiałe.nie przytulą
      itd....u nas w nowej grupie tak własnie jest!!!malucha odwozi mąż-
      babeczki mowiły ze lepiej-inna cierpliwosc-męzczyźni sie tak nie
      załamuja jak babeczki.ja pewnie bym płakała razem z synem.drugiego
      dnia troche płakał to pani podeszła zagadała ,przytuliła zajeła
      czyms innym a mężowi dała znak zeby juz do pracy zmykal.to jeszcze
      na pozegnianie synek przez okno pomachał tatusiowismile.
      • agat-on3 Re: no to sie moje dziecko nachodziło do przedszk 04.09.08, 11:49
        mój syn ma 3,5 roku,otwarty na ludzi i nowe sytuacje,spędził kilka dni na
        Mazurach tylko z dziadkami i było ok.Pierwszy dzień było super, drugiego
        gorzej,bo czekał na mnie,a miałam przyjść po obiedzie!!Wiem,wiem,moja wina,ale
        jestem w 6.miesiącu ciąży i konieczna była wizyta u ginekologa.Wczoraj było
        dobrze,dopóki nie zaczęły płakać inne dzieci.Dziś - tragedia! Pomógł dopiero
        mąż,który przyjechał z pracy i zabrał go za drugim podejściem do przedszkola.Po
        powrocie zawsze chętnie opowiada,jak było , w co się bawił, co było na obiad,
        jakie dzieci itp,rozumie,że my musimy pracować, zarabiać pieniądze,a on chodzić
        do przedszkola,ale nie chce!Moje pedagogiczne wykształcenie mogłam sobie dziś
        schować w buty-szewc bez butów it.NIC NIE POMAGAŁO.Ale nie odpuszczam,takie jest
        życie,a stres jest nieodłączną częścią życia, a wiadomo,że z mamą zawsze
        lepiej.Pomyślcie, na ile protest jest spowodowany przez silny charakter waszego
        dziecka-u mnie tak jest.A co do zachowań, jedzenia itp-mówcie głośno i otwarcie,
        co Wam się nie podoba Paniom i dyrektorowi, a nie szepcie "między nami-mamami",
        tylko tak coś zmienicie.
    • anika-krak Re: no to sie moje dziecko nachodziło do przedszk 04.09.08, 14:29
      Mojego synka 2,4 mies. wczoraj wypisalam z przedszkola. Po 2 dniach
      jest już zasmarkany a oprócz tego okropnie zaczął się jąkać (a na
      swój wiek mówi bardzo dobrze-pełnymi zdaniami), teraz trudno
      cokolwiek zrozumieć, no i także płakał.
      Po uzgodnieniu z panią, zacznie chodzić jak skonczy 3 lata.
      Także chciałam już iść do pracy sad
      • asiorzynka Re: no to sie moje dziecko nachodziło do przedszk 06.09.08, 17:37
        Na początek - dzięki za wszytskie odezwysmile
        A teraz przedstwię ciąg dlaszy.
        Trzeciego dnia było juz lepiej.Tzn.-zaczeło się koszmarnie-płakał
        przed budynkiem przedszkola i w nim.Ryczał okropnie.Nie chciał wcale
        iść.
        Na szczęście była inna przedszkolanka i stwierdziła,ze nie ma co się
        na początku załamywać, tylko małymi krokami iśc naprzód.
        Postanowiłam przjść po Synka wczesniej, po 3 godzinach.Tak
        zrobiłam.Szczęściem natrafiłam na woźną, która poszła sprawdzić, co
        się z Małym dziej.Okazało się,że od ponad pół godziny był spokojny i
        bawił się zabawkami.
        Postanowiła zostawić na kolejne 2 godz.Tak zrobiła i okazało
        się ,ze juz nie płakał.
        Porozmawiałam z przedszkolanką i stwierdziła,że pomału przyzwyczai
        się tam chodzić.
        Teraz jest w domu -przez to kropienie.Moze dobrze się stało,ze nie
        zaprowadzałam bo przy okazji dostał kataru.
        Nie chcę ,zeby od poczatku kojarzyło mu się to miejsce z bólem ,
        niedogodnościami.Poczekam, aż atropina przestanie działać, z nosa
        przestanie się lać i zaczniemy od nowa.
        Małymi krokami pójdziemy naprzód.
        Jeśli do końca września nie zaakceptuje przedszkola-będzie nerwowy,
        będzie płakał po wyjściu itd.zabiorę Go stamtąd i puszczę za
        rok.Trudno.Liczę po cichu na to jednak ,ze znajdzie tam kolegów i
        zacznie kojarzyć przedszkole z miłym , ciekawym miejscem.
        Dzięki jeszcze raz za odezwę.
        Napisze po 15smile
        • asiorzynka Re: no to sie moje dziecko nachodziło do przedszk 20.09.08, 13:25
          Chodzi!!!
          Popłakuje tylko rano zanim pójdzie-ale w przedszkolu zapomina i bawi
          sie z dziećmi.
          Wychodzi do mnie roześmiany.
          Dla mnie to wielki sukces!
          Ale były chwile słabości i chęć zrezygnwania.Wiem na pewno ,ze nie
          da się realnie ocenić czy będzie chodził czy nie po 2,3 dniach.
          Potrzeba czasu.
          Jedyną złą stoną medalu jest to,że po przedszkolu robi się nieznośny-
          dokucza bardziej niz zwykle i uczy sie od dzieci tego co najgorsze.
          Ale coś za coś.
          Ważne ,ze jest wśród ludzi a nie tylko ze mną.
          Pozdrawiam wszystkie Mamy przedszkolaków!
          Trzymam kciuki za Wasze pociechysmile
          • bydz Re: Nie odpuszczaj 20.09.08, 23:54
            BYłam przez pierwsze 3 dni ze swoim synkiem w przedszkolu. Przez ten
            czas trzymał mnie kurczowo za rękę, a ja czułam jaki jest cały
            sztywny ze strachu. Nie brał nawet udziału w zabawach, a przy
            posiłku musiłam byc przy nim blisko. Nie płakał. Był chłopczyk,
            który mimo iż obok była Mama cały czas dosłownie wył. Tak przez 5
            gdz. Mój synek sie rozchorował, w miedzy czasie zmieniliśmy
            przedszkole. Poszedł po 2 tyg. do nowego pzredszkola. Postanowiłam,
            ze go zostawiam i wychodzę. Boże myślałm, ze mi serce pęknie, jak
            słyszałam jego płacz za drzwiami, szłam i płakałam myśląc jaka podłą
            matką jestem. I tak prze z 4 dni - płakaliśmy oboje.
            Póxniej spotkałam Mamę "wyjącego" chłopczyka. Trauma trwała 2 tyg, a
            teraz Mały wstaje w sobote i chce iść do przedszkola. Mój częściej
            choruje niż chodzi, ale każe zaglądać przez okno, która jest Pani.
            Cierpliwości
            • agikom Re: Nie odpuszczaj 21.09.08, 07:43
              bydz napisała:

              Mój częściej
              > choruje niż chodzi, ale każe zaglądać przez okno, która jest Pani.

              Jezuuu, o co chodzi? co to za zaleność? bo ja nie za bardzo zrozumiałam...
Inne wątki na temat:
Pełna wersja