przedszkolanka mówi do dziecka...

03.09.08, 23:11
witajcie,
mam dylemat.Przysłuchuję się od kilku dni jak 'ciocie' -zwłaszcza pomagająca w
godzinach szczytu-jako trzecia- pani dyr. z wieloletnim stażem -zwracają sie
do dzieci w grupie mojej córeczki (2,5 latki, grupa maluszków): no czego
płaczesz, kochany?,ciągle mama i mama, a taki duzy chłopiec, to wstyd, no,
malutki!idź się bawić!szybciutko, kochanieńki! oj coś ty taki kapryśny, nie
wolno płakać, no zjadaj, szybko!!
...i pewnie wiecie co myślę:że ma prawo pakać, i tęsknić i czuć to co czuje?
Dlaczego wstyd kochać mamę i chciec jej obecności? Dlaczego w kółko o mamie, a
nie odwrócenie uwagi na zabawe, dlaczego wszystko szybko i na komendę a nie na
zachętę (rytuał, piosenka, pociąg...) itd.
I boję się, ze gdy wychodzę moja córcia słyszy to samo, bo troszkę popłakuje
(zostaje na 4 godz).
powiedzieć coś? zabrac małą (ale miejsc brak w okolicy)? zbuntować rodziców?
co jeśli odbije się to na stosunku do mojej małej?
oj niełatwo powierzyć komus te nasze skarby...
radźcie kobiety
    • kedrok1 Re: przedszkolanka mówi do dziecka... 03.09.08, 23:56
      A ja szczerze mówiąc nie wiem. Jeśli jest 25 dzieci a dwie Panie w
      sali, to one dość szybko muszą nauczyć się, że trzeba chodzić jak w
      zegarku poniekąd. Pewnie nie irytowało by mnie to dopóki jakaś obca
      baba by tak nie mówiła do mojej córki. Sam nie wiem.

      Niech się wypowiedzą Panie pedagog.
    • yoopi1 Re: przedszkolanka mówi do dziecka... 04.09.08, 00:03
      Hmm mnie też się nie podoba co napisałaś. Zdecydowanie NIE.
    • fogito Re: przedszkolanka mówi do dziecka... 04.09.08, 06:42
      sposób mówienia do dziecka jest lekceważący i ignorujący jego prawo
      do uczuć. Dziecko ma prawo tęsknić za mamą i powinno raczej
      usłyszeć - nie płacz mamusia przyjdzie do ciebie po obiedzie np.,
      chodź pójdziemy się bawić do dzieci, zobacz jaka fajna zabawka,
      wszystko będzie dobrze...
      Szkoda, że nawet te nauczycielki z długim stażem nie dostrzegają w
      dziecku człowieka sad A może właśnie to jest przyczyną.
      Na pewno porozmawiałabym z nauczycielem, ale jeśli to przedszkole
      państwowe to nie liczyłabym na poprawę - chociaż może się mylę.
      • madziorek251 Re: przedszkolanka mówi do dziecka... 04.09.08, 09:02
        ja tez uwazam ze to jest zle podejscie do dziecka i nie trzeba byc
        przedszkolanka zeby to wiedziec.Ale w innym przedszkolu moze byc podobnie.Moja
        tez debiutuje w przedszkolu i nie ma jeszcze 3 lat,chodzi w podskokach do
        przedszkola ale codziennie mnie cos niepokoi i drazni w jednej Pani.dzisiaj
        wprowadzilam malą do sali a pani siedziala z dziecmi i czytala bajeczke ale moje
        dziecko przychodząc do tego kóleczka nie dostalo od Pani nawet uśmiechu juz nie
        mowiąc o przywitaniu dziecka chodzby krotkim "Witaj"
        Po prostu jakby powietrze smignelo kolo Pani a nie dziecko.Widzac takie
        zachowanie czy inne denerwuje sie ze tak wyglada caly wiekszosc dnia.skoro moje
        dziecko nie placze i jest bardzo samodzielne to nie trzeba sie nia wogole
        zajmowac.Prosze powiedzcie czy takie zachowanie w przedszkolach jest na porządku
        dziennym.Obawiam sie ze corka wkoncu sie zniechęci z braku ciepla w jej
        strone.kilka razy podsunęlam wskazowke Pania jesli chodzi o dziecko lub
        poprosilam zeby na cos zwrocily uwagę.czy to moze byc przyczyna czy ja jestem
        przewrazliwiona
        • fogito Re: przedszkolanka mówi do dziecka... 04.09.08, 09:40
          Nauczyciel powinien witać każde przychodzące dziecko i żeganać przed
          wyjściem do domu. U nas tak jest, że dziecko musi powiedzić dzień
          dobry i podać Pani rękę. Tak samo przed pójściem do domu musi
          powiedzieć do widzenia. To nauka elementarnych zasad wychowania.
          Smutne, że akurat pani przedszkolanka nie nauczyła się tego co
          dzieci już powinny umieć.
      • anccia Re: przedszkolanka mówi do dziecka... 04.09.08, 09:03
        Mi pani wczoraj powiedziała, że synek popłakiwał i widać było, że
        tęskni.
        A synek na pytanie jak było powiedział, że fajnie, chociaż płakał,
        ale "tylko minutkę" i zaraz przestał i pani go pochwaliła i dostał
        nagrodę za "dzielność".
        Dzisiaj rano powiedział, że wcale nie będzie płakał i po obiedzie
        dostanie znaczek z uśmiechniętą biedronką. Zobaczymy smile
      • stopjedzeniustokrotek Re: przedszkolanka mówi do dziecka... 04.09.08, 09:31
        fogito napisała:

        > ale jeśli to przedszkole
        > państwowe to nie liczyłabym na poprawę - chociaż może się mylę.

        Mylisz się,sąsiadka zabrala dziecko z prywatnego przedszkola od pani
        ktora miala jeszcze "lepsze" komentarze a w panstwowym natrafila na
        serdeczną i bardzo miłą i oddaną dzieciom panią.Wiec status placowki
        nie ma tu nic do rzeczy.
        • fogito Re: przedszkolanka mówi do dziecka... 04.09.08, 09:37
          nie chodzi mi o status placówki, tylko o chęć zmiany. Jeśli panie w
          państwowym przedszkolu sa kiepskie, to trudno zmusić je do poprawy,
          bo zarabiają mało i maja za dużo dzieci. W prywatnym przedszkolu
          rodzice płaca bardzo dużo i moga wyegzekwować więcej albo zabrać
          dziecko do innego prywatnego przedszkola.
          Dzieci z państwowych przedszkoli rzadko są zabierane nawet jak jest
          źle, bo po prostu nie ma gdzie ich umieścić, bo wszystkie
          przedszkola już są po uszy zawalone.
          I nie napisałam, że państwowe to złe, bo nie o to mi chodziło.
    • azja44 Re: przedszkolanka mówi do dziecka... 04.09.08, 10:12
      No właśnie. Nie mogę tego zrozumieć, dlaczego 3 panie przedszkolanki
      siedzą i nic nie działają rano. Przecież najlepiej byłoby gdyby
      przynajmniej 1 z Pań spróbowała odwrócić uwagę dzieci i zaczeła
      jakąś zabawę. U nas to działa na zasadzie domina. Kilka dzieci
      płacze, a inne nie wiedzą co z sobą zrobić i zaczynają też płakać.
      A możnaby było temu zardzić.
      • aalikan Re: przedszkolanka mówi do dziecka... 04.09.08, 10:28
        o! właśnie o to mi chodziło> płacz i smutek są zaraźliwe i radość tez
        ilu lat praktyki trzeba żeby to pojąc> większość mam to wie< że najlepiej jest
        odwrócić uwagę płaczącego malucha< no i przyzwolić na uczucia>później dziwimy
        się że wyrastają dorośli< którzy o uczuciach nie potrafią rozmawiać i ich
        okazywać< ba nawet ich nazwać>
        Co radzicie miłe panie (to przedszkole prywatne!)>
        Zaproponowac im szkolenie z komunikacji (sama sie tym zajmuje< o ironio< więc
        myslałam że jestem troche przewrażliwiona> Wielkie dzieki za wsparcie i zrozumienie
        pozdrawiam
        • fogito Re: przedszkolanka mówi do dziecka... 04.09.08, 10:44
          to ja mam radę - płacisz to idź i wymagaj kultury - chociaż jak
          wiemy kultura ma się nijak do pieniędzy smile
          Takie zachowanie to porażka i szybko należy panie dokształcić.
Pełna wersja