aalikan
03.09.08, 23:11
witajcie,
mam dylemat.Przysłuchuję się od kilku dni jak 'ciocie' -zwłaszcza pomagająca w
godzinach szczytu-jako trzecia- pani dyr. z wieloletnim stażem -zwracają sie
do dzieci w grupie mojej córeczki (2,5 latki, grupa maluszków): no czego
płaczesz, kochany?,ciągle mama i mama, a taki duzy chłopiec, to wstyd, no,
malutki!idź się bawić!szybciutko, kochanieńki! oj coś ty taki kapryśny, nie
wolno płakać, no zjadaj, szybko!!
...i pewnie wiecie co myślę:że ma prawo pakać, i tęsknić i czuć to co czuje?
Dlaczego wstyd kochać mamę i chciec jej obecności? Dlaczego w kółko o mamie, a
nie odwrócenie uwagi na zabawe, dlaczego wszystko szybko i na komendę a nie na
zachętę (rytuał, piosenka, pociąg...) itd.
I boję się, ze gdy wychodzę moja córcia słyszy to samo, bo troszkę popłakuje
(zostaje na 4 godz).
powiedzieć coś? zabrac małą (ale miejsc brak w okolicy)? zbuntować rodziców?
co jeśli odbije się to na stosunku do mojej małej?
oj niełatwo powierzyć komus te nasze skarby...
radźcie kobiety