mieszkaniec.pieknego.grodu
10.09.08, 08:51
Moja siostra zdecydowała sie posłac dziecko nie do starszakow a juz
do szkoły,posluchala sie o naiwnosci,tych wszystkich zapewnien pani
minister o tego pozytywach.I co sie okazalo "w praniu"?Rowny start
sprowadzil sie do 29 osobowej klasy w ktorej znajduja sie dzieci
zarowno 6 ,jak i 7 letnie,kilkoro takich ktore chodzily do
przedszkola wczesniej ,jak i takie chowane przez babcie w domu a
wiec o bardzo roznym stopniu samodzielnosci i wszelakich umiejętnosci
(woadomo,wiekszosc babć wyręcza w roznych czynnosciach).Pani sie
miota miedzy wszystkim starając sie opanowac dzieci (jak zaczac
pisac literki jak niektore dzieci nie umieją trzymac ołówka?).Szkoła
ładna i nowoczesna w duzym miescie ale zabawek w sali o polowe mniej
w przedszkolu,szaro-bury dywan i szafki pamiętające sekretarza
Gierka.Jest środek drugiego tygodnia a "szkolne" dzieci kursują sala-
boisko,tymczasem w "starym" przedszkolu dzieci zdążyły zaliczyc
wycieczke na działki w celu podziwiania jesiennych plonow jak
mysle,wizyte grupy policjantow i wycieczke na pobliskie skrzyzowanie
oraz oglądanie wyposazenia radiowozu ,no i są codzienne zabawy na
dobrze wyposazonym placu przedszkolnyn.
Ta reforma jest nieprzemyslana i bez odpowiedniego
zaplecza.Prynajmniej powinien byc jakis podzial dzieci ze wzgledu na
umiejetnosci ale jak to rozwiązac,sprawdzian w tym wieku???Chore to
wszystko...To sa rowne szanse?Sadzanie w jednym rzedzie dziecka w
nowej pierwszej klasie,ktore nie umie trzymac nawet ołówka z takim
ktore pisze juz bezbłędnie literki?No niestety ,dla tej drugiej
chyba okaże sie to cofaniem w rozwoju.Siostra staje na glowie,zeby
dziecko wrociło do starszakow do dawnego przedszkola ale marne
szanse...niektorzy rodzice już "szumią",nie tego sie spodziewali...