Problem bezpieczeństwa przy odbiorze dzieci

10.09.08, 13:44
Jestem na świeżo po "wystąpieniu" na wczorajszym zebraniu rodziców w
przedszkolu i ciągle ta sprawa nie daje mi spokoju...
ale po kolei:
Mój syn jest w grupie I-wszej w przedszkolu, czyli debiutuje w tym
roku, chociaz takim rzeczywistym debiutantem nie jest, bo ma za soba
2 lata żłobka.
System przyprowadzania i odbierania dzieci w naszym przedszkolu
wygląda tak:
1. rano rodzice rozbierają/przebierają dzieci w szatni, a potem
dziecko samo wędruje do sali, rodzic nie podprowadza dziecka pod
    • aguszak jeszcze raz, bo ucięło mi posta ;) 10.09.08, 13:45
      Jestem na świeżo po "wystąpieniu" na wczorajszym zebraniu rodziców w
      przedszkolu i ciągle ta sprawa nie daje mi spokoju...
      ale po kolei:
      Mój syn jest w grupie I-wszej w przedszkolu, czyli debiutuje w tym
      roku, chociaz takim rzeczywistym debiutantem nie jest, bo ma za soba
      2 lata żłobka.
      System przyprowadzania i odbierania dzieci w naszym przedszkolu
      wygląda tak:
      1. rano rodzice rozbierają/przebierają dzieci w szatni, a potem
      dziecko samo wędruje do sali, rodzic nie podprowadza dziecka pod
      salę, tylko zostaje w szatni.
      2. po południu rodzice dzwonią domofonem z szatni do sali, gdzie
      jest już grupa łączona i jedna pani do opieki nad dziećmi i dziecko
      jest wysyłane z sali SAMO do szatni.
      O ile nie mam zastrzeżeń do systemu oddawania dziecka rano w
      przedszkolu, to moje wątpliwości, co do bezpieczeństwa tego systemu
      są ogromne, bo:
      - w szatni jest domofon, nie videofon, więc pani rozpoznaje
      odbierającego po głosie - ???
      - dziecko przybiega do szatni z sali na końcu korytarza, za
      zakrętem, SAMO!
      - brak kontaktu, chociażby wzrokowego z panią, bo pani zostaje z
      resztą dzieci w sali
      - od zeszłego tygodnia domofon odbiera jakaś dziewczynka o imieniu
      Maja i pyta które dziecko przysłać do szatni!!!
      Moje zarzuty:
      - brak kontroli nad tym, czy dziecko odbierane jest przez osobę
      upoważnioną, na samym początku nawet rodziców powinno się sprawdzać
      z dowodów osobistych
      - brak kontaktu, chociażby wzrokowego z panią opiekunką powoduje, że
      pani nie wie de facto, kto odbiera dziecko (nie mówić o sprawdzeniu
      upoważnienia - patrz powyżej), a poza tym nie mam szansy dowiedzieć
      się, jak to dzisiaj z moim maluchem było, jak sobie radził, czy są
      jakieś problemy
      - fakt, że domofon odbiera jakieś dziecko dodatkowo wprowadza
      jeszcze element niebezpieczeństwa, że zgłosi się przez domofon osoba
      niepożądana i nikt z wychowawczyń nie będzie w stanie rozpoznać czy
      dziecko rzeczywiście odebrał rodzic/osoba upoważniona - ja nie będę
      z obcym dzieckiem/jakimkolwiek dzieckiem rozmawiać przez domofon w
      celu wywołania mojego dziecka do szatni!
      Argumenty pań wychowawczyń i pani dyrektor (hurtem na mnie wszystkie
      wczoraj wsiadły):
      - taki system odbierania funkcjonuje od lat i się sprawdza! nic się
      nikomu przez lata nie stało!
      - pani zostaje jedna, bo jest to osoba dyżurująca, aby reszta mogła
      iść do domu, po 16.00 zostaje mało dzieci i nie ma potrzeby, żeby AŻ
      DWIE (!!!) panie siedziały do końca, czyli 17.00 (kurcze, nie chcę
      być czarnowidzem, ale jak się coś stanie jednemu dziecku i pani
      bedzie się musiała zając właśnie nim, to kto się zajmnie resztą???)
      - panie się już świetnie orientują, kto przychodzi po dzieci, bo
      rodzice już się im opatrzyli (ciekawe czy rozpoznają wszystkich 50
      rodziców i ew. jeszcze parę babć i dziadków już w tydzień po
      rozpoczęciu roku szkolnego??)
      - domofon odbierają dyżurujące dzieci, bo jest to element
      usamodzielniania, a dzieci aż rwą się do tej czynności i traktują
      to, jako nagrodę (dziekuję za taki element usamodzielniania, bo czy
      każdy chce, żeby jego 4, 5, 6-letnie dziecko odbierało domofon w
      domu i rozmawiało niewiadomo z kim obcym???)
      - rodzice muszą mieć do personelu zaufanie, że nic się niepożądanego
      nie stanie! (sic! zaufanie do osób, które zna się od tygodnia?? w
      dobie porwań dzieci, pedofilii i innych patologii??)
      - dziecko, jak zobaczy w szatni osobę, której nie zna, która nie
      jest jego opiekunem, nie pójdzie z nim, tylko wróci do sali (a bo to
      tak trudno złapać małe dziecko i wybiec z nim pod pachą tak, że
      nawet nikt nie zdąży nic zrobić??)
      Jakie ja widzę rozwiązania sytuacji:
      - videofon (za drogo!)
      - 2 panie, w tym jedna przyprowadza do szatni (za drogo, nie ma
      takiej potrzeby, bo dzieci jest mało)
      - rodzice przychodzą pod salę, skąd zabierają swoje dziecko na
      oczach pani (rodzice brudzą podłogę, wprowadzają niepotrzebne
      zamieszanie)
      Jak personel przedszkola widzi rozwiązanie problemu:
      ?????

      Summa summarum wyszłam na taką, która z igły robi widły, burzy dawno
      ustanowiony i działający porządek rzeczy i w dodatku jeszcze
      przewrażliwioną czarnowidzkę! Na domiar złego nikt z rodziców mnie
      nie poparł! Uważają, że wszystko działa w porządku? Nie widzą
      problemu? Nie chcą zadzierać z personelem? Dla świętego spokoju?

      Tylko ja nie mam świętego spokoju, bo martwię się o bezpieczeństwo
      mojego dziecka...

      Mam pytanie do Was, jak wygląda system odbierania dzieci u Was w
      przedszkolu? Czy uważacie, że przesadzam, drążąc temat?
      Na swoje "usprawiedliwienie" przytoczę przykład sprzed chyba
      czterech lat, słynna mrożąca krew w żyłach sprawa, kiedy to ojczym
      (nie mający upoważnienia do odbioru dziecka) zabrał dziecko z
      przedszkola, po czym go utopił w Wiśle... sad(( No i dosłownie sprzed
      kilku dni z Bydgoszczy: 4 letnia dziewczynka wyszła z przedszkola
      (ponoć wywołana przez ojca przez domofon) i znalazła się jakimś
      trafem pod drzwiami swojego pustego mieszkania, ojcieć przyszedł
      odebrać, a panie powiedziały, że dziecko poszło z opiekunem (a tylko
      matka i ojciec byli upoważnieni). Na szczęście sąsiadka się
      zainteresowała i zaopiekowała zapłakaną dziewczynką, która myślała,
      że rodzice się przed nią chowają w mieszkaniu...

      poddaję Wam pod dyskuzję i rozwagę
      • malgosia.w Re: jeszcze raz, bo ucięło mi posta ;) 10.09.08, 13:53
        nie pozwoliłabym na coś takiego, dla bezpieczeństwa dzieci.

        U nas dzieci są odprowadzane/odbierane pod salę i przekazywane
        bezpośrednio przedszkolance, jest chwila na rozmowę, pozegnanie z
        dzieckiem, jeśli jest taka potrzeba wchodzę do sali.
        Ale mój syn chodzi do niepublicznej placówki.

        Wydaje mi się, że w momencie gdy o miejsce w przedszkolu państwowym
        jest trudno (bo rozumiem, że piszesz o publicznej placówce) rodzice
        są tak szczęśliwi, że ich dzieci się 'załapały', że przyjmują
        wszystko z dobrodziejstwem inwentarza i boją się narazić.
        Nie wyobrażam sobie takiego odbierania mojego trzylatka.
        • aguszak Re: jeszcze raz, bo ucięło mi posta ;) 10.09.08, 13:58
          tak, przedszkole jest państwowe
          i jeszcze ważne, żeby nie było, że nie jestem sprawiedliwa -
          wszystkie inne aspekty przedszkola przemawiają bardzo za tą
          placówką, bo: panie są naprawdę oddane dzieciom, dzieci nie bawią
          się przez cały czas same, tylko mają zabawy organizowane, Matik
          przychodzi i mówi z przedszkola coraz to nowy wierszyk, piosenkę,
          zabawę ruchową, panie sa ciepłe i opiekuńcze i wiele, wiele innych
          pozytywów!
        • asiaiwona_1 Re: jeszcze raz, bo ucięło mi posta ;) 10.09.08, 14:05
          U nas też dzwoni się domofonem po dzieci, choć jak ktoś chce to może
          wejść na górę do sali. W szatni jest zawsze "pan szatniarz", który
          widzi kto odbiera dane dziecko. Aha, i jak rodzic wchodzi na górę to
          zakłada jednorazowe ochraniacze, żeby nie nanieść brudu...
          Na twoim miejscu powiedziałabym paniom, że ty będziesz po swoje
          dziecko przychodziła do sali i nie wyrażasz zgody, aby "wydawały"
          twoje dziecko przez domofon. Tylko uprzedź o tym inne osoby, które
          będą odbierały twoje dziecko, żeby potem nie było problemów.
          Jeżeli innym rodzicom to pasuje to nic na to nie poradzisz. Ale ty
          masz prawo do decydowania o bezpieczeństwie twojego dziecka.
          U nas panie jak nie kojarzą kogoś z odbierających to legitymują z
          dowodu - moje męża tak właśnie "potraktowały" smile
          • aguszak Re: jeszcze raz, bo ucięło mi posta ;) 10.09.08, 14:17
            to jest myśl, wiesz?! rzeczywiście mogę przeciez zastrzec, że moje
            dziecko odbierane jest bezpośrednio z sali! Dlaczego na to nie
            wpadłam? dziękuję! smile
            • sabko Re: jeszcze raz, bo ucięło mi posta ;) 10.09.08, 14:55
              U nas w przedszkolu też jest system odbierania dziecka przez domofon ale .......
              w szatni stoi zawsze jedna dyżurująca pani " pomoc" i ona nadzoruje odbieranie
              dziecka przez opiekunów oraz w razie potrzeby pomaga maluchom przebrać buciki (
              rodzice stoją zawsze w przedsionku lub jeśli koniecznie chcą sami odebrać
              dziecko lub wejść na teren szatni to muszą ściągać buty).
              Mnie ten system bardzo odpowiada bo z jednej strony jest bezpieczny a z drugiej
              uczy dziecko samodzielności w przebieraniu się smile

              Na taki jak panuje u ciebie nie zgodziłabym się !!!!!!
              Przecież to nie jest tak trudno postawić jedną dyżurująca panią, która obserwuje
              kto odbiera dziecko.
        • grzalka Re: jeszcze raz, bo ucięło mi posta ;) 10.09.08, 14:07
          ja też sobie nie wyobrażam

          dziecko jest odprowadzane do sali przez rodzica, odbierane z sali przez rodzica
          i -uwaga- w przedszkolu jest czysto

          czary jakieś
          • aguszak Re: jeszcze raz, bo ucięło mi posta ;) 10.09.08, 14:18
            grzalka napisała:

            > czary jakieś

            no nie? też tak uważam, że może jednak rodzice, to nie są błocące
            brudasy, tylko kulturalni jednak ludzie, którzy w słotne dni założą
            jednak ochraniacze (bo są dostępne przy wejściu).
            • kubek0802 Re: jeszcze raz, bo ucięło mi posta ;) 10.09.08, 15:13
              U nas dzieci są odprowadzane i odbierane z sali. Kontakt wzrokowy z
              Panią jest wręcz "obowiązkiem" egzekwowanym przez nauczycielki i
              bardzo słusznie. Mama dziewczynki z grupy syna została raz wezwana
              na dywanik po tym jak puściła dziewczynkę samą do sali na piętrze i
              odjechała, a dziecko coś sobie przypomniało i pobiegło za mamą,
              kucharki ją złapały po bramą.
              W przedszkolu jest czysto, dodatkowo w szatni są ochraniacze na buty.
              • hanna26 Re: jeszcze raz, bo ucięło mi posta ;) 10.09.08, 16:34
                Na pewno nie zgodziłabym się na taki system, jaki jest u Ciebie. Dziwię się, że innych rodziców nie niepokoi ta sprawa.

                U nas oczywiście nikt nie wydałby dziecka "przez domofon". Domofon jest wyłącznie po to, żeby nikt niepowołany nie dostał się na teren przedszkola. To małe, prywatne przeszkole, z dziećmi są non stop przynajmniej dwie osoby, które doskonale znają wszystkich odbierających. Na początku roku każdy składa deklarację, kto może odebrać dziecko z przedszkola. Nie wystarczy pisemne upoważnienie z numerem dowodu. Każda osoba, która może odebrać dziecko musi pojawić się osobiście razem z rodzciem, porozmawiać z wychowawczyniami, żeby później taką osobe skojarzyły itd.

                Bardzo dobry pomysł, żebyś Ty załatwiła tę sprawę indywidualnie. Jeżeli innym rodzicom taki system odpowiada - ich sprawa.

                -
      • jakw Re: jeszcze raz, bo ucięło mi posta ;) 26.09.08, 18:12
        IMHO niedopuszczalne. Pani powinna wiedzieć, komu oddaje dziecko.
        U nas rodzice (czy ktokolwiek inny) zaglądają do sali. A na buty
        wkładają ochraniacze. A nieznane osoby są legitymowane (1 września
        wpisywaliśmy osoby inne niż rodzice upoważnione do odbioru dzieci).
      • agnieszka_i_dzieci Re: jeszcze raz, bo ucięło mi posta ;) 26.09.08, 18:43
        Dla mnie nie do pomyślenia (zwłaszcza w młodszych grupach) jest taki system.
        U nas (państwowe) dzieci biegną z szatni do sali czasem same, ale chwilę potem
        ja pokazuję się pani zaglądając do sali, w razie potrzeby przekazuję jakieś
        uwagi na dany dzień (np,że po chorobie i jeszcze kaszle itp), a przy odbiorze
        dzwonię domofonem (chyba,że akurat wchodzą inni rodzice), a potem idę do sali po
        dzieci.
        wiem,ze grupa druga ma podobny system (pani wypuszcza co prawda dzieci same z
        sali, ale patrzy kto je odbiera)
      • mmena Re: jeszcze raz, bo ucięło mi posta ;) 09.10.08, 11:07
        "- taki system odbierania funkcjonuje od lat i się sprawdza! nic się
        nikomu przez lata nie stało!"

        Co to za durny argument! To co? Nalezy poczekac az cos sie stnie? To ktore
        dziecko te przewidujace opiekunki wybiora do - jak to ktoras z forumek
        przytoczyla - utopienia w Wisle? Po porwaniu i zabiciu ktorego dyrektorka
        zacznie myslec? Jak mozna byc tak glupim?! Przy dzieciach trzeba myslec tydzien
        naprzod! Odebranie i utopienie malucha przez kogos obcego to nie jest
        science-fiction tylko cos co moze sie przydarzyc. I zaufanie nie ma tu nic do
        rzeczy. Chocbys nie wiem jak im ufala porwanie moze sie zdarzyc. I wtedy te
        kretynki powiedzia "przepraszam"? "Och, jak mi przykro, pani dziecko nie zyje,
        to straszne, ojej". Durne, glupie baby.
        • polnaro Re: jeszcze raz, bo ucięło mi posta ;) 09.10.08, 12:25
          Porozmawiaj z Radą Rodziców, niech podejmą uchwałę, może ta placówka ma kiepskie
          fundusze i mało personelu obsługi, bo jeśli to sprawa organizacji pracy, trzeba
          wstrząsnąć dyrektorką.
    • mmagam Re: Problem bezpieczeństwa przy odbiorze dzieci 10.09.08, 20:01
      U nas w przedszkolu rodzice przyprowadzają na sale i z sali zabierają dzieci.
      Mało tego jest zakaz zostawiania dzieci samych w szatni. Dziecko od rodzica
      odbiera opiekun grupy i odwrotnie rodzic odbiera dziecko bezpośrednio od
      opiekuna, nie ma innej możliwości. Reguła ta ma zastosowanie we wszystkich
      grupach wiekowych łącznie z 6 latkami. Nie wyobrażam sobie, ze mój 3 latek
      biegnie sam do szatni przez całe przedszkole - po drodze na pewno miałby wielu
      do "odkrycia" i "zbadania". Nie zgodziłabym się na taki system odbierania dzieci.
    • e_r_i_n Re: Problem bezpieczeństwa przy odbiorze dzieci 10.09.08, 20:30
      W przedszkolu mojego dziecka dzieci można było przyprowadzić do sali, albo
      pozwolić, żeby weszło do niej samo (na piętro) - ale wejścia do wszystkich sal z
      dołu widać, więc zawsze kontrolowałam, czy młody znalazł się tam, gdzie trzeba.
      Odbieranie - albo z sali, albo dzwoniąc domofonem - ale pani zawsze patrzyła z
      góry, kto po dziecko przyszedł i jeśli nie znała - legitymowała.
      System, który opisujesz, byłby dla mnie nie do przyjęcia. A argument, że nic się
      nie stało przez tyle lat - absurdalny. Kiedyś musi być pierwszy raz.
      • sybil-grazka Re: Problem bezpieczeństwa przy odbiorze dzieci 10.09.08, 21:29
        Małe sprostowanie w tym przedszkolu zawsze jest pani, która pilnuje kto odbiera
        dzieci i tak naprawdę to rodziców i osoby stale chodzące po dzieci z grup 2-4
        zna doskonale. W razie wątpliwości sprawdza. Muszę zaznaczyć że pani która
        pilnuje jest naprawdę czujna! Dzieci z sali do szatni mają 10 m i w tym czasie
        zawsze są obserwowane przez panią "szatniarkę"a często przedszkolanka wychyla
        się z sali by zobaczyć kto odbiera.
        W tym przedszkolu przynajmniej od 10 lat działa system że po wyjściu z sali
        kontrolę nad dzieckiem na korytarzu przejmuje pani z szatni . Kiedy starszak
        rano ociąga się z wejściem na górę to pani zaprowadza za rączkę (rano są 2 panie
        przy szatni)
    • monis250 Re: Problem bezpieczeństwa przy odbiorze dzieci 11.09.08, 08:09
      Nie wyobrażam sobie takiego systemu odbierania dziecka z
      przedszkola. U nas też dzwoni się po dziecko domofonem, ale zawsze
      jest przyprowadzane przez panią albo wychowawczynię, albo panią,
      która jest do pomocy w salach. Tylko, że u nas nie zostaje
      na "fajrant" jedna pani.Nigdy nie zdarzyło się żeby dziecko przyszło
      do szatni samo i, aby chociaż któraś z pań nie zerknęła kto po
      dziecko przyszedł.
      Nawet w zeszłym tygodniu miałam taką sytuację, że gdy przyszłam po
      córę luknęłam przez okno bo było otwarte, panie wychowawczynie mnie
      zobaczyły przywitałam się z nimi, ale dziecko i tak przyszło do
      szatni za rączkę, a nie samo. Chociaż wejście do przedszkola zajęło
      mi pół minuty. Rano też zresztą odprowadzam córę pod drzwi sali i
      upewniam się zeby pani zauwazyła, ze już przyszła. Chociaz córa
      chyba nigdy by sama nie uciekła rano smile
      Na Twoim miejscu odbierałabym dziecko prosto z sali, zakładaj nawet
      te ochraniacze na buty skoro pani niechętnie widzą takie sytuacje.
      Nikt nie ma Ci prawa tego zabranić wkońcu zdrowie dziecka i jego
      bezpieczeństwo są najważniejsze. Swoją drogą dziwie się innym
      rodzicom, że Cię nie poparli. Dziwne.
      • anqa_77 Re: Problem bezpieczeństwa przy odbiorze dzieci 11.09.08, 08:24
        U nas, rodzic nadzoruje bu dziecko trafiło przebrane do sali i do pani, a przy
        odbiorze, po dziecko idzie do sali dyżurująca pani-pomoc, rodzic zostaje w
        szatni. Szatnia jest 3m od sali.
    • kalanitka Re: Problem bezpieczeństwa przy odbiorze dzieci 11.09.08, 08:41
      To co opisujesz jest faktycznie niepokojące.
      Pracuję w przedszkolu (państwowym) i dzieci oddawane są mi "do rąk
      własnych". Rodzice jednie na salę nie mogą wchodzić w obuwiu a tak
      nie ma problemu.
      Gdy dziecko odbiera inna osoba rodzice wypełniają oświadczenie.
      Wiele lat temu gdy był u nas domofon rodzic zawołał dziecko, to
      jeszcze jadło podwieczorek. Tata korzystając z tego poszedł zapłacić
      za przedszkole, a dzieciak wyszedł z sali zobaczył że ojca nie ma i
      poszedł sam do domu. Wina taty, nerwy nas wszystkich.
      Ja tam wolę widzieć rodzica i przyjąć i oddać dziecko do "rąk
      własnych".
      Powodzenia przecież tu chodzi o bezpieczeństwo twojego dziecka.
    • pia_ Re: Problem bezpieczeństwa przy odbiorze dzieci 11.09.08, 08:59
      W naszym przedszkolu publicznym dyrektorka ma hopla na punkcie
      bezpieczeństwa. Jest domofon, ale zostanie wkrótce zamieniony na
      wideofon. Rodzic przychodzi po dziecko i czeka na kanapie na dole
      przed sztanią (wtedy Pani sprowadza dziecko i oddaje po upewnieniu
      się, czy to aby właściwa osoba), albo rodzic zakłada ochraniacze i
      udaje się do sali po dziecko. Na początku roku wypełniamy deklarację
      z listą osób, które mogą odebrać dziecko. Po każdym wychodzącym
      rodzicu, drzwi zostają zamknięte i pani, która ma dyżur w szatni
      (sprząta, pomaga się ubrać dzieciom) otwiera drzwi na dźwięk dzwonka.
    • kliklik Re: Problem bezpieczeństwa przy odbiorze dzieci 11.09.08, 09:04
      Maluchy zawsze idą z Panią do sali. Kiedy odbieram syna z przedszkola, to mówię dyżurującej pani, po kogo przyszłam i ona woła przez domofon i opiekunka przyprowadza dziecko. W starszych grupach dzieci już same chodzą, ale maluchy nie.
      Zostawiam też upoważnienie, jeżeli ktoś inny ma odebrać dziecko.
      • aguszak Re: Problem bezpieczeństwa przy odbiorze dzieci 11.09.08, 09:22
        Upoważnienia i my wypisaliśmy i są w przedszkolu, co z tego, jak
        nikt nie sprawdza czy osoba, która przyszła po dziecko jest w
        upoważnieniu.
        Od wczoraj w szatni siedzi jedna pani pomoc, albo woźna. Zamierzam
        jeszcze ustalić z dyrektorką, że moje dziecko jest odbierane przez
        nas bezpośrednio z sali, a nie wypuszczane samopas do szatni. Jeżeli
        innym rodzicom nie zależy, to zadbam o bezpieczeństwo tylko mojego
        syna.
        Dziękuję Wam za wszystkie rady i opinie, są dla mnie bardzo cenne smile
        • fogito Re: Problem bezpieczeństwa przy odbiorze dzieci 11.09.08, 09:54
          też sobie nie wyobrażam takiej sytuacji. U nas dziecko 'oddawane'
          jest do rąk asystentki lub nauczyciela a odbierane wraz z innymi
          dziećmi również z rąk nauczyciela. Zarówno rano ja i po południu
          rodzice podpisują listę, że dziecko odebrali i podają godzinę.
      • majkowamama Re: Problem bezpieczeństwa przy odbiorze dzieci 12.09.08, 13:45
        Zawsze dostaję córkę "do rąk własnych" przyprowadzoną przez pomoc.Co do innych
        osób składałam deklarację kto może odebrać a pomimo to była prośba o pokazanie i
        koniecznie uprzedzenie pani że dziś ta a ta osoba odbiera. Przy oddawaniu córki
        mogę wejść pod salę chociaż mogę przekazać w szatni pani dyżurującej. co do
        ochraniaczy - była prośba o nie wchodzenie do sal - i tyle. w przedszkolu jest
        bardzo czysto. Czyli - da się...
    • aguszak Re: Problem bezpieczeństwa przy odbiorze dzieci 12.09.08, 13:10
      Wczoraj rozmawiałam z dyrektorką przedszkola Matika, jeszcze raz
      powiedziałam, co nt bezpieczeństwa myślę i że jedynym wyjściem z
      sytuacji, wobec tego, że żaden z rodziców takiego problemu nie
      zgłasza jest to, że moje dziecko będzie odbierane bezpośrednio z
      sali. Uzyskałam zgodę (!) w drodze wyjątku i mam zadbać, aby ten
      odbiór odbywał się sprawnie i z minimalnym wpływem na porzadek w
      przedszkolu.
      Na tym więc zakończę temat wink
    • mama2chlopakow Re: Problem bezpieczeństwa przy odbiorze dzieci 12.09.08, 14:06
      u nas sa videodomofony(przedszkole państwowe)-w skrzyni ochraniacze
      na buty a dzieci szczególnie 1 grupa odprowadza sie do sali o z sali
      odbiera.starsze poniewaz sa na górze najczęściej wchodza same,ale
      jak rodzic chce to moze wejsc z dzieckiem smile
      pozdrawiam
      • ewusia13 Re: Problem bezpieczeństwa przy odbiorze dzieci 12.09.08, 22:26
        W przedszkolu, w którym pracuję też są dyżury i na koniec dnia zostaje 1
        nauczycielka ale zawsze jeszcze musi zostać woźna! tak więc nie ma sytuacji, że
        w placówce jest 1 osoba tylko muszą być 2, więc co za problem, żeby woźna
        odprowadziła dziecko i sprawdziła kto po nie przyszedł?
    • aguszak Re: Problem bezpieczeństwa przy odbiorze dzieci 24.09.08, 11:41
      No i problem znowu odżył - wczoraj nie pozwolono mi pójść pod salę,
      żeby odebrac Matika. Szarpać się oczywiście z Panią woźną nie
      zamierzam, choć wyskoczyła na mnie, jak żandarm - nie wiem, co sobie
      wyobrażała, że ja siłą przejdę przez nią jak walec?? Na moje
      spokojne stwierdzenie, że przecież jej już mówiłam, że mam to
      ustalone z p. dyrektor, ona stwierdziła, że pytała i ona tego nie
      potwierdziła! Normalnie ręce mi opadają... Dzisiaj czeka mnie
      rozmowa z niesłowną i bez wyobraźni panią dyrektor... aż mnie
      żołądek z nerwów boli... sad((((
      a tutaj linka do artykułu w gazecie bydgoskiej, która przeprowadziła
      mini-sądaż wśród dyrektorów przedszkoli i rodziców - wnioski sa
      ciekawe:
      www.poranny.pl/apps/pbcs.dll/article?AID=/20070503/BIALYSTOK/70503019&SearchID=73329570416578
      • aguszak Re: Problem bezpieczeństwa przy odbiorze dzieci 24.09.08, 11:42
        * gazeta jest białostocka wink
        • eny79 Re: Problem bezpieczeństwa przy odbiorze dzieci 24.09.08, 14:18
          Pogon te woźną!! Co za su**.
          • asiaiwona_1 Re: Problem bezpieczeństwa przy odbiorze dzieci 24.09.08, 21:49
            "Zmuś" dyrektorkę, żeby dała ci taką zgodę na piśmie. naszykuj pismo,a
            ona niech tylko podpisze. Wtedy woźna już nic nie będzie miała do
            gadania.
    • mama_fasolki Re: Problem bezpieczeństwa przy odbiorze dzieci 25.09.08, 08:58
      W naszym przedszkolu (placówka publiczna na warszawskim Mokotowie) dzieci
      również same idą rano do sali i same popołudniu schodzą do szatni - wyjątek
      stanowią maluchy, tam najczęściej zaprowadza na górę pani szatniarka, a
      przyprowadza przedszkolanka albo jej pomoc.

      W przedszkolnej szatni jest videofon (a właściwie zwykły domofon, a obok
      zainstalowana kamerka) więc Pani widzi, kto przychodzi po dziecko.

      Generalnie odbierać dziecko mają prawo tylko rodzice - inne osoby mogą to zrobić
      na podstawie pisemnego oświadczenia złożonego przez rodzica.
    • jade_adas2 Re: Problem bezpieczeństwa przy odbiorze dzieci 25.09.08, 12:59
      U nas dzieci odbiera się bezpośrednio od siostry (przedszkole
      katolickie). Nie ma domofonu ani videofonu.

      Pozdrawiam
    • zaba133 Re: Problem bezpieczeństwa przy odbiorze dzieci 26.09.08, 13:49
      zdecydowanie nie jest to bezpieczne- taki spos.ób jak podaje autorka
      wątku
      u nas rano wprowadzam sama małą do sali
      po południu dzwoni się na domofon, ale dziecko zawsze przyprowadza
      pani
      nie wyobrażam sobie, żeby mogło być inaczej
      • agamamajana Re: Problem bezpieczeństwa przy odbiorze dzieci 26.09.08, 20:36
        U nas do sali się dziecko zaprowadza i z sali odbiera. Problem ewentualnie zabłoconego korytarza rozwiązuje ciąg wycieraczek przed szatnią oraz urocza pani Marysiasmile
        Ja również forsowałabym system odbiorów w Twoim przedszkolu, obecne rozwiązanie funkcjonujące (o zgrozo!) latami to jakaś farsa.
        • patrykp1980 Re: Problem bezpieczeństwa przy odbiorze dzieci 26.09.08, 21:18
          Ja jako 4-latka (jakies 20 lat temu wink) chodzilam do przedszkola
          państwowego i byla sytuacja ze dzieci same wchodzily do sali. Kiedys
          poszlam z mamą i mialam isc sama jak zawsze ze szatni do sali gdy
          zobaczylam ze wszytskie dzieci siedza juz tak jakby po sniadanku
          wystraszylam sie ze sie spoznilam i SAMA wyszlam z przedszkola
          niezauwazona przez nikogo (mama myslac ze juz weszlam do sali poszla
          do pracy) i poszlam do szpitala do mamy do pracy!!! Przez ruchliwą
          ulicę, chociaż nie było daleko czyhało mnóstwo niebezpieczeństw.Jako
          4 czy 5 latek, wiadomo brak racjonalnego myslenia. Dlatego zawsze
          trzeba się upewnić ze dziecko weszlo na salę i nie tylko przy
          odbiorze uważać.
Pełna wersja