elka-belka
23.09.08, 11:02
Moja trzylatka chodzi do państwowego przedszkola. Pierwszego dnia
było fajnie bo nowe miejsce, dużo dzieci, nowe zabawki..super. Ale
od tego czasu z dnia na dzień coraz trudniej i gorzej. Od 2 dni
siedzimy w domu bo na słowo "przedszkole" jest strach, błaganie żeby
ją stamtąd wypisać. Pytam ją dlaczego nie chce chodzić i wciąż te
same odpowiedzi, że tam się nudzi, że ciągle albo bawi się z jedną
koleżanką (nawet nie zna imion innych dzieci),albo je "obiadki", że
pani przedszkolanka cały czas siedzi za biurkiem, a pani opiekunka
najwyżej wycina nożyczkami, oni malują. Dopytuję i dopytuję i sama
mam takie spostrzeżenia, że dzieci nie mają tam ciekawych zabaw,
zajęć. Z zajęć plastycznych tylko malują kredkami, żadnej chociażby
plasteliny, nic. Zabawa taka jaką sobie same zorganizują. W
słoneczne dni był chociaż plac zabaw, teraz dalej samodzielna
zabawa. Raz tylko słyszałam muzykę i widziałam dzieci stojące w
kółeczku i klaszczące. Córka uwielbia uczyć się wierszyków,
piosenek, robić przedstawienia, tańczyć, a tam zero.Nie jest przy
tym wycofanym czy nieśmiałym dzieckiem i dotąd szybko znajdowała się
w grupie, zaprzyjaźniała z dziećmi, więc tym bardziej dziwi mnie, że
zna imię tylko jednej dziewczynki i żadnego innego dziecka. Nie wiem
co jeszcze napisać. Ja sama chodziłam do przedszkola dopiero w wieku
6 lat, więc nie mam doświadczeń z "maluszków", jak to wygląda. W
zerówce na pewno mieliśmy mnóstwo ciekawych zajęć, audycje,
projekcje, czytanie bajek, zajęcia plastyczne, zagadki...spacery,
tańce, przedstawienia. Wchodziłam do przedszkola i od razu byłam w
coś angazowana, a tu przyprowadzam dziecko, pani za biurkiem, a
dzieci wchodzą do sali i po prostu same szukają sobie jakiejś
zabawki, zajęcia albo..płaczą