macie wątpliwości?

26.09.08, 11:54
zwracam się do rodziców którzy wybrali droższe przedszkola prywatne. Czy po
kilku tygodniach od początku kariery przedszkolnej waszej pociechy nie
nabieracie wątpliwości że np przepłacacie, że nie spełniło waszych i dzieci
oczekiwań itp. ? czy są rodzice którzy decydują się zmienić przedszkole ???????
    • beatar9 Re: macie wątpliwości? 26.09.08, 16:11
      witaj,nie pracuję i do państwowego nie startowaliśmy...syn poszedł
      do prywatnego...jeśli to nie za wcześnie na takie stwierdzenie to
      wiem,że to był dobry wybór,nie jest drogie bo poza W-wą(650zł),synek
      nie płakał i nie płacze gdy zostaje w przedszkolu,chętnie
      chodzi,uwielbia ciocie-przedszkolanki z wzajemnością...obserwowałam
      jaka jest opieka podczas wakacji,mają monitoring więc mogę podglądać
      co się dzieje,dzień w przedszkolu jest wypełniony zabawą,nauką,mają
      ogromny plac zabaw więc syn po przedszkolu jest wyszumiany,spokojny
      i zadowolony...oby tak dalej,pozdrawiam
    • mea8 Re: macie wątpliwości? 26.09.08, 16:56
      Nie zaluje. Synek lubi przedszkole, jest usmiechniety i zadowolony
      jak go odbieram. A panie sam cud miod. Choc oczywiscie szkoda, ze
      trzeba tak duzo placic za cos co powinno byc oczywiste.
      • fogito Re: macie wątpliwości? 26.09.08, 17:23
        nie żałowałam i nie żałuję smile Sama nie chciałabym chodzić do
        państwowego przedszkola więc dziecka też tam nie wyślę smile
        • barakudaa Re: macie wątpliwości? 26.09.08, 17:58
          forum.gazeta.pl/forum/72,2.html?f=587&w=85022826&a=85067423
          • gojapio Re: macie wątpliwości? 28.09.08, 15:04
            Barakudaa, miło, żeś uczyniła z mojego posta na innym forum
            wzór "wątpliwości w pigułce" smile faktem jest, że tamten post
            popełniłam na fali emocji, gdy usłyszałam, że w placówce, do której
            chodził nasz smyk, znów źle się dzieje.

            Dziś na spokojnie myślę jednak podobnie... Nie chcę zarażać
            defetyzmem, ale z różnych rozmów z rodzicami, tymi doświadczonymi i
            tymi żyjącymi w niewiedzy, widzę, że mamy (rok temu sama byłam
            modelowym przykładem takiego myślenia) skłonność do powierzchownego
            oceniania miejsc, do których posyłamy nasze dzieci. Dajemy pochopnie
            plusy za to, że jest kolorowo, fajne zabawki, dzieci uśmiechnięte,
            pani zapewniająca, że nasze dziecko, to prawdziwy aniołek, itd, itp.

            Tymczasem jakby się człowiek przekopał przez ten lukier (u nas takim
            katharsis były najpierw prywatne rozmowy z kadrą /o wszechobecnym
            mobbingu, poziomie wynagrodzeń tak żenującym, a polowa na czarno, że
            te cudowne kobiety nie powinny się podejmować tej pracy za
            dwukrotność tych stawek/, a potem porównanie doświadczeń z
            prywatnego i państwowego przedszkola), wychodzą rzeczy, od których
            czasami włos się jeży. Często są to sprawy relatywnie małego kalibru
            (choćby produkty private labels supermarketów w przedszkolach, które
            na stronach www mienią sie tym, że potrafią zapewnić dziecku każdą
            możliwą dietę, z pięcioma przemianami włącznie), ale zsumowane dają
            przykre wrażenie, że ktoś Cię robi w konia za Twoje własne
            pieniądze...

            Najswiezszy przykład - w zeszłym tygodniu nasza "panstwowa"
            wychowawczyni zasugerowała, że nasz malec jako jeden z dwóch w 32-
            osobowej grupie nie umie się ubierać i co gorsza nie zdradza w tym
            kierunku żadnych skłonności. Dlaczego przez rok chodzenia do
            prywatnego nikt nie wysłał choćby sygnału, że na tym polu mamy
            braki???? bardzo chcialabym konstruktywna krytyke uslyszec, ale
            niestety - taka polityka informacyjna to standard w prywatnych
            placowkach - mówienie rodzicom przykrych rzeczy nie jest,
            generalnie, w interesie prywatnej placówki...

            Oczywiście, w każdym biznesie (mówię już teraz z doświadczenia
            zawodowego, a nie tylko rodzicielskiego) są perełki, których
            właściciele myślą długofalowo i są w stanie wyrzec się szybkich
            zysków na rzecz budowy reputacji na lata, albo mają jakieś wyższe
            cele - zostawić po sobie ślad, rozwiązać jakiś problem, ale takich
            biznesowych "siłaczek"/"siłaczy" jest jeden/jedna na dziesięć
            (wariant optymistyczny) - a akurat w przypadku przedszkoli
            konsekwencje zetknięcia się z tymi pozostałymi 9 są jednak znacznie
            czasami gorsze niż w innych biznesach..
            • fogito Re: macie wątpliwości? 28.09.08, 16:18
              Sorki, ale jak to możliwe, że nie zauwżyłaś iż własne dziecko nie
              umie się samodzielnie ubrać...przez rok!
              Ja usłyszałam w prywatnym przedszkolu, żebym synowi nie pomagała się
              ubierać, bo on to świetnie potrafi smile ale ja to robiłam z
              premedytacją bo mi się zawsze spieszy big_grin
              • gojapio Re: macie wątpliwości? 28.09.08, 21:59
                zdarza się smile podobnie jak Ty, pomagalam mu sie ubierac, myslac, ze
                tylko przyspieszam akcje - okazalo sie, ze jednak w 100% go
                wyreczam... ale to tylko dowód na to, że tak naprawdę dziecko jest
                jak komputer - jak nie wgrasz jakiegoś softwaru, to go po prostu nie
                ma... nasz malec łapie wszystko w mig, od rzeczy mniej (np. po
                słowacku jozina z bazin umie całego zaspiewac) lub bardziej
                potrzebnych, wiec i z tym ubieraniem to byla kwestia dwoch dni
                treningu, ale ktos musial - tu: wychowawczyni - wskazac nam brak
                jakiegos softwaru. Na tej samej zasadzie nie moglam uwierzyc, ze
                moja przyjaciolka ze studiow w wieku 19 lat nie umiala przejechac
                metra na rowerze, bo nikt jej nigdy na rower wczesniej nie wsadzil i
                zwyczajnie nie miala takiej umiejetnosci...
                Gosia
                • hanna26 Re: macie wątpliwości? 28.09.08, 23:02
                  Moja córka (5 lat) chodzi do przedszkola prywatnego (katolickie, prowadzone przez siostry) trzeci rok. Ani przez chwilę nie żałowaliśmy, od następnego września idzie tam nasza młodsza pociecha. Czesne stosunkowo niskie (500 zł za wszystko), siostry kochane, dzieci wiele sie uczą. Córka fantastycznie się rozwinęła, stała się wygadana, kontaktowa, niesamowicie ciekawa świata, przedszkole uwielbia. Podoba mi się także, że dzieci dużo czasu spędzaja na dworzu.
                  No i tak jak Fogito - sama nie chciałabym chodzić do przedszkola państwowego - w każdym razie nie do jednego z tych, które są w najbliższej okolicy.
                  • sabina_74 do hanna26 29.09.08, 10:24
                    a które to to przedszkole katolickie?
                  • mysia76_1 Re: macie wątpliwości? 29.09.08, 15:17
                    Moja córcia też chodzi do przedszkola prywatnego i na chwilę obecną
                    jestem przekonana o słuszności tej decyzji. Mała w podskokach idzie
                    do przedszkola i tak samo wesoło z niego wychodzi. Chociaż to
                    dopiero pierwszy miesiąc to nigdy nie było problemów że nie chce
                    zostać - a jak popłkiwała w pierwszym dniu to na monitoringu
                    internetowym widzialam jak Panie ją przytulały. Dziecko to najlepszy
                    barometr tego co się dzieje w przedszkolu, tak samo jak w
                    odniesieniu do opiekunek, jak z którąś nie chciala zostać to
                    znaczyło dla mnie że cos jest nie tak - sprawdzałam i z reguły
                    wszystko się potwierdzało OBSERWUJCIE DZIECI I ICH ZABAWĘ W DOMU A
                    ZOBACZYCIE CO SIĘ DZIEJE W PRZEDSZKOLU ja z prywatnego przedszkola
                    jestem bardzo zadowolona, nie jest mi żal pieniędzy ( i tak dużo
                    mniej niz za opiekunkę ) - nie przepisalabym do paśstwowego. Nikt mi
                    nie powie że jedna pani wychowawczyni i pomoc przy posiłkach mogą
                    się dobrze zająć 28 dzieci
                    • anaba1 Re: macie wątpliwości? 29.09.08, 16:25
                      My mamy doswiadczenia i z przedszkolem prywatnym (drogim 14000 msc.)
                      i z państwowym. Z tym pierwszym akurat nie najlepsze. Trzeba mieć na
                      uwadze to, że w przypadku placówk prywatnych wiele jes tzw. PR .
                      Jest kolorowo, niby więcej opiekunek, mniej dzieci, jedzenie bez
                      ograniczeń... Jak przychodzi co do czego to okazuje się, że trzy
                      panie na grupę są tylko przez krótki czas a potem jest jedna lub
                      dwie. Jedzenie bez ograniczen ale to catering i z tym róznie bywa
                      (generalnie produkty najtańsze bo wszyscy muszazarobić. W placówkach
                      prywatnych problem jest z programeme dydatktycznym - to często
                      partyzantka. Bywają oczywiście wyjątki, ale większośc to fasada na
                      którą łapią się i dzieci i rodzice.
                      Moje dzieci uczęsczają teraz do przedszkola publicznego, może
                      wyjatkowego ale więcej tam, radości, otwartości i autentycznej,a nie
                      sztucznej czułości niż w tym prywatnym. W moim publicznym
                      przedszkolu Pani dyrektor też , jak trzeba na podłodze bawi się z
                      maluchami i przytuli jak jest taka potrzeba. Zabawek też więcej i
                      lepsze, bo takie "publiczne" jak dostanie pieniędze na działoaność,
                      to musi je wyada wg. przeznaczenia i nie jest to prywatny biznes,
                      tóry musi zarabiać tak jak w przypadku prywatnych.
                      Chcę dla moich dzieci jak najlepiej więc posłałam je do najlepszego
                      przedszkola w okolicy i oceniałam je nie tylko w kategorii prywatne
                      (dobre) - publiczne (margines społeczny i bieda). I tak na
                      marginesie ostateniego zdania nic tak mnie nie denerwuje jak opinie
                      w stylu do publicznych chodzą dzeci z marginesu a do prywatnych, to
                      dopiero elita. Ten "margines" w to w moim przypadku dzieci kilku
                      pracowników bankowych i prawników a "elita" niestety początkująca
                      mafia (stać ich na prywatne) i tzw. biznesmeni prowadzący
                      niezidentyfikowane interesy. Oczwiście nie wszystkie, ale prywatne i
                      płatne sukcesu i "towarzystwa" nie gwarantuje. Rzecz dotyczy
                      Warszawy. A moja koleżanka powiedziała : "wiesz tak na prawdę to
                      wszystko zależy od PANI ..." i to jest prawda! Tyle że w prywatnych
                      rotacja jest bardzo duża i tak też było w naszym przypadku. Ukochane
                      panie odeszły i te nowe juz niestety nie były równie dobre, ale
                      zabawki ładne i jedzenie bez ograniczeń zostało ...a le nie
                      wystarczyło...
                      pozdr.
                      • fogito Re: macie wątpliwości? 29.09.08, 17:28
                        to ja jestem początkująca mafia surprised albo nawet zaawansowana, bo płace
                        więcej niz 1400/msc surprised
                        • hanna26 Re: Do Sabina 74 29.09.08, 18:31
                          Jest to jedno z przedszkoli na warszawskiej Pradze.
                      • hanna26 Re: macie wątpliwości? 29.09.08, 18:38
                        anaba1 napisała:

                        Ten "margines" w to w moim przypadku dzieci kilku
                        > pracowników bankowych i prawników a "elita" niestety początkująca
                        > mafia (stać ich na prywatne) i tzw. biznesmeni prowadzący
                        > niezidentyfikowane interesy.

                        Mój mąż jest biznesmenem, tzn. ma własną firmę. Zidentyfikowana jak najbardziej. Nie wiem wobec tego, czy mam go zaliczyć do początkującej mafii, czy do biznesmenów prowadzących niezidentyfikowane interesy.
                        • berecik7 Re: macie wątpliwości? 29.09.08, 18:58
                          Może was zdziwię, ale uśmiechnięte i zadowolone dziecko NIE JeST
                          kryterium tego, czy przedszkole jest dobre. Dziecko będzie
                          zadowolone również wtedy, gdy dostanie kanapki z suchym chlebkiem i
                          margaryną (najwyżej nie zje i też bedzie zadowolone), a na
                          podwieczorek lizaka zamiast owocu. Będzie zadowolone jeśli cały
                          dzień będzie się "przewalać" po dywanie zamiast mieć zabawę
                          przygotowaną przez doświadczonego dydaktyka, która ma też czegoś
                          uczyć. Co więcej, jedna z moich koleżanek jest przedszkolanką i
                          twierdzi, że dzieci potrafią wracać uśmiechnięte z przedszkola nawet
                          wtedy, gdy zostaną zamknięte w ciemnej komórce przez niezrównoważoną
                          właścicielkę (wystarczy, że kochają inną panią).

                          Wg mnie nie ma reguły: prywatne dobre/państwowe złe lub na odwrót.
                          Posyłając dziecko do prywatnego warto jednak baaardzo dobrze mu się
                          przyjrzeć (zwłaszcza że nad znakomitą większością z nich nie ma
                          żadnej kontroli MEN), spróbowac tych kanapek z kateringu, dowiedzieć
                          się, jaki program jest realizowany i czy w ogóle jakikolwiek (i nie
                          łudźcie się, że rotujące co 3 miesiące panie czegoś sensownego wasze
                          dzieci nauczą). Warto popatrzeć, jakie miny mają panie poobserwowane
                          z daleka, a nie tylko w bezpośredniej rozmowie...
                          • ewaamam Re: macie wątpliwości? 30.09.08, 09:18

                            > wtedy, gdy zostaną zamknięte w ciemnej komórce przez
                            niezrównoważoną
                            > właścicielkę (wystarczy, że kochają inną panią).
                            Uuuuu dobre z tą ciemną komórką, mam nadzieję, że żadnemu z dzieci
                            to sie nie przytrafiło.

                            Ale popieram i dodam jak w domu mama ogranicza oglądanie bajek na
                            DVD a pani pozwala to dziecko też będzie zadowolone. A panienki w
                            różowych pantofelkach jak pobrudzą te różowe w czasie zabawy w
                            podchody, to zadowolone nie będą itd...
                        • anaba1 Re: macie wątpliwości? do Hanna26 i Fogito 30.09.08, 09:39
                          Chyba trafiłam na Wasz czuły punkt ... Nie napisałam, ze wszyscy w
                          przedzkolu prywatnym to "początkująca mafia" czy też watpliwej
                          klasy "biznesmeni" ale w przedszkolu do którego chodziły moje dzieci
                          takich spotkałam i tyle. Nie twierdzę ,że w przedszkolu publicznym
                          są dzieci wyłącznie przyzwoitych, ciężko pracujących ludzi. Po
                          prostu nie lubię wywyżaszania się rodziców dzieci z przedszkoli
                          prywatnych i tekstów w stylu "sama bym nie chciała chodzić do
                          przedszkola publicznego". No cóż ja nie chciałabym chodzić do
                          żadnego kiepskiego przedszkola niezależnie od tego czy czesne wynosi
                          200 czy też 2 000 zł.
                          Wysokośc opłaty za przedszkole sama w sobie sukcesu wychowaczego i
                          edukacyjnego nie gwarantuje, choć może dla niektórych istotne jest
                          aby wsród znajomych rzucić tekst "nie wyobrażam sobie aby moje
                          dziecko chodziło do publicznego przedszkola". Niestety to wyraz
                          kompleksów rodziców i snobizmu.
                          • fogito Re: macie wątpliwości? do Hanna26 i Fogito 30.09.08, 14:03
                            Uogólniasz a dziwisz się, że inni też to robią smile Ja w życiu nie
                            chciałabym chodzic do państwowego przedszkola z powodu przeładowania
                            i braku odpowiedniej ilości nauczycieli. O kiepskim jedzeniu juz nie
                            wspominjąc. Nie chciałabym też spać w przedszkolu ani siedzieć tam
                            po 10 godzin dzienie, bo tak to jest w większości przypadków.
                            Dlatego wole mniejsze prywatne niezależnie od kwoty jaka muszę za
                            nie zapłacić.
                            I nie jestem snobką tylko nie chce fundować dzieciakowi koszmaru smile
                      • mysia76_1 Re: macie wątpliwości? 30.09.08, 10:00
                        a ja jestem pracownikiem banku i moje dziecko też chodzi do
                        prywatnego przedszkola. Często ja lub moj mąż obserwujemy je w
                        kamerze internetowej i wiem, że obie panie są cały czas z dziećmi,
                        jak jedna pani bawi się z dziećmi to druga wychodzi z częścia dzieci
                        do łazienki. Nie uwierzę że jedna pani na 28 dzieci może dobrze
                        zająć się 3-latkami. Chodziłam po przedszkolach państwowaych i
                        widziałam jak te starsze panie zajmują się dziećmi, z reguły ich
                        opieka nad dziećmi ograniczała się do siedzenia z boku sali z kawą i
                        pokrzykiwaniem na coraz to inne dziecko, żeby się nie pozabijały, a
                        jak pytałam o monitoring to się łapały za głowę krzycząc że to jest
                        nie do pomyślenia. Z tego co wiem to w innych krajach monitoring to
                        standard. Gdyby prywatnwe przedszkole mojej córci bylo takie złe to
                        nie montowaliby kamer, zeby rodzice w każdej chwili widzieli co robi
                        ich dziecko i czy pani zajmuje się dobrze dziećmi. jedzenie też
                        testowalam i nie mam zarzutow ( nie było mortadeli i parowek jak
                        pisały inne mamy na tym forum, a owoce są prawie codziennie )
                        Karolcia sama mowi że dzisiaj to jadła jabłuszko albo brzoskwinkę.
                        Co do Pań to to sprawdzałam ich wykształcenie i
                        wszystkie mają wyksztalcernie pedagogiczne, ale to nie jest dla mnie
                        najważniejsze bo miałam opiekunke po pedagogice która kompletnie nie
                        nadawała się do pracy z dziećmi, a druga z innym kierunkiem studiów
                        jest fantastyczna i opiekuje się córcią od 2 lat a mała ją
                        uwielbiała,ponadto została przez nią dokonale przygotowana do
                        przedszkola ( sama je ubie sie i korzysta z toalety). Ja jestem
                        spokojna jak 2 panie są jednoczesnie z grupą 18 dzieci (
                        teoretyczbnie ) w praktyce w grupie jest średnio 10-12 dzieci. Płacę
                        1000 zł miesięcznie, nie ma żadnych dodatkowych opłat. w ramach tej
                        ceny dziecko ma codziennie angielski rytmike, gimnastyke korekcyjna
                        i wszystkie materiały plastyczne - nie zanosiłam żadnej wyprawki do
                        przedszkola
                        Wiem że po opłaceniu wwszystkich zajęć dodatkowych komitetów,
                        wyprawek itd opłata za przedszkole państwowe też może wynosić
                        realnie 600-700 zł ( w Warszawie ) Myślę że opinia
                        anaba1 jest bardzo krzywdząca. Przedszkola prywatne są tak jak
                        i państwowe -jedne lepsze jedne gorsze. wśród prywatnych tez trzeba
                        wybrac to dobre w naszym odczuciu. Dla każdego rodzicea bedą inne
                        priorytety odnosnie danego przedszkola pzdr
                        • anaba1 Re: macie wątpliwości? 30.09.08, 10:27
                          Witam ponownie,
                          NIGDY nie twierdziłam, że prywatne przedszkole musi być kiepskie. My
                          trafiliśmy do takiego, które początkowo wydawało sie najlepszym z
                          dostepnych a potem okazało się niestety inaczej. Rodzice też byli
                          różni ... Po prostu bronię DOBRYCH przedszkoli publicznych i jeszcze
                          raz powtarzam "prywatne" nie zawsze znaczy lepsze niż "publiczne" i
                          na odwrót też. Podane przeze mnie przykłady tak chętnie tu
                          powtarzane celowo były tak jaskrawe...
                        • gojapio Re: macie wątpliwości? 30.09.08, 10:35
                          ja sie tylko odniose do kilkukrotnie podnoszonego
                          argumentu: "starsze panie nie sa w stanie zajac sie dobrze 28-30
                          dzieci". To baaaaaaardzo krzywdzacy stereotyp. Rozumiem, ze moga tak
                          myslec osoby, ktore nigdy nie przestapily progu sali w panstwowym
                          przedszkolu na dluzej niz minute (znam mamy, ktore po takiej
                          przelotnej wizycie zrezygnowaly z przyznanego im miejsca - bo ich
                          dziecko zaslugiwalo, ich zdaniem, na lepsze warunki niz PRLowska
                          boazeria na scianach); tez tak myslalam, prowadzajac dziecko do
                          kameralnego przedszkola prywatnego (16 dzieci, w praktyce 10-12). W
                          jakimz bylam bledzie! Po pierwsze, przedszkola panstwowe to nie
                          oddzialy geriatyczne, ale miejsce, gdzie pracuje bardzo duzo mlodych
                          dziewczyn (w tym te, ktore sparzyly sie na przedszkolach
                          prywatnych), usmiechnietych, zmotywowanych i nowoczesnych /nasza
                          wychowawczyni ma profil na naszej klasie smile/. Nawet jak odbieram
                          naszego syna po 16, czesto jako ostatniego z grupy, to pani dalej z
                          usmiechem i energia bawi sie z nim, a nie pani patrzy na niego
                          wilkiem jak na przeszkode uniemozliwiajaca pojscie do domu...
                          Po drugie, argument "ogarniania" - znow, nie wierzylam w to,
                          zwlaszcza, jak na dzien przed pojsciem do przedszkola (oczywiscie, z
                          trauma - bo ostatni rok w prywatnym byl wybitnie nieudany)
                          przeczytalam wywiad z minister Kluzik-Rostkowska, ze ona wypisala
                          dziecko z panstwowego, gdy w polowie pazdziernika okazalo sie, ze
                          wychowawczyni nie wie, ze jej corka chodzi do jej grupy. Musiala
                          wyjatkowo zle trafic, bo u nas juz pierwszego dnia adaptacji panie
                          znaly imiona wszystkich dzieci, a drugiego - trzydziestka dzieci juz
                          praktycznie nie plakala, zgodnie sie bawila i brala udzial we
                          wszystkich zajeciach zabawowo-dydaktycznych. To ewidentnie kwestia
                          podejscia, wyksztalcenia i doswiadczenia pan - bo np. w naszym
                          prywatnym praktycznie przez cala jesien nie wychodzono na dwor, bo
                          dla jednej pani (o stalej pomocy mogla tylko marzyc - osoby na tym
                          stanowisku rotowaly co chwila, a potem - z braku kadr - jedna z nich
                          zostala w trybie natychmiastowym mianowana na wychowawczynie grupy)
                          to bylo niemozliwoscia... Dzis po miesiacu wiem, ze wychowawczynie
                          znaja 30-tke dzieci lepiej - przyzwyczajenia ich i rodzicow, sposoby
                          na ukojenie, wciagniecie do zabawy - niz w prywatnym po pol roku...
                          A najwazniejsze to, ze z racji tego, ze w panstowwym jest sensowny
                          plan dnia, wszystko ma rece i nogi, nasz syn wraca do domu
                          usmiechniety, silny i radosny, a po prywatnym odbieralam flaka,
                          ktory domagal sie tylko "mlesia i spac" - byl wykonczony fizycznie
                          (ciasnota) i psychicznie.

                          Jak by nie podejsc do tematu, zawsze wracamy do kluczowego argumentu
                          wiekszosci postow - chodzi o kadre, a w wiekszosci prywatnych
                          placowek traktuje sie ja bezprzedmiotowo, jak przykry koszt...

                          gosia
                • aurita Re: macie wątpliwości? 29.09.08, 19:34
                  > wyreczam... ale to tylko dowód na to, że tak naprawdę dziecko jest
                  > jak komputer - jak nie wgrasz jakiegoś softwaru, to go po prostu nie
                  > ma...

                  gojapio: jestes GENIALNA!!!! zaraz zacytuje to mezowi: niech sie chwilke pobawi
                  komputerem, przeciez lubi, a ja sie pobycze w wannie smile

                  To jest mysl do zapisania!!!
                  • fogito Re: macie wątpliwości? 29.09.08, 19:52
                    ta teza idealnie pasuje też do facetów smile
                    • aurita Re: macie wątpliwości? 30.09.08, 08:45
                      ale faceci maja cos z dyskiem twardym i zle im sie zapisuje wink
                      • fogito Re: macie wątpliwości? 30.09.08, 08:58
                        to tłumaczy dlaczego mój do tej pory nie jest w stanie pewnych
                        rzeczy zrobić uncertain
                        • aurita Re: macie wątpliwości? 30.09.08, 11:03
                          No wiesz, to prototypy i cala seria jest mniej lub bardziej wadliwa smile
    • joanna_poz Re: macie wątpliwości? 30.09.08, 10:12
      nie, nie mam.
      personel jest b. miły i pomocny.
      przedszkole jest kameralne, co mi bardzo odpowiada.
      program zajęć jest ciekawy.
      mam mozliwość podejrzenia co się dzieje w przedszkolu w ciągu dnia.

      i placę za nie mniej niz za opiekunkę, więc finansowo jestem "do
      przodu".


      PS: nie reprezentuję mafii ani biznesusmile a do przedszkola
      przyjeżdzają dzieci i porsche i starymi seicentosmile
Pełna wersja