beata77_77
28.10.08, 11:57
Przenoszę mój wątek z fora "wychowanie":
Witam.
Jestem już u kresu sił, mój synek od połowy września chodzi do
przedszkola (z przerwami na choroby. Nasz problem polega na tym, że
synek informuje o zrobieniu kupki po fakcie. Problem nie dotyczcy
wyłącznie przedszkola, w domu jest to samo. Nie umiem znaleźć
przyczyny, poradzić sobie, nauczyć go. Prośby, tłumaczenia, rozmowy,
niczego nie wnoszą. Niby rozumie, obiecuje że już będzie wolał
wcześniej i ... NIC.... zaczynam się irytować i krzyczeć ale to jest
straszne. Może powinnam zacząć stosować kary? Bo wzmocnienia typu
nagroda za zawołanie w porę zupełnie nie działają
Może któraś z mam przerabiała podoby problem i będzie umiała mi coś
podpowiedzieć?
Problem jest poważny, bo Panie z przedszkola sugerują mi zabranie
dziecka! Problem na pewno nie powstał na tle emocjonalnym-nerwowym,
ponieważ synek jest z siebie "cały zadowolony" i nie widać po nim,
żeby cała ta sytuacja go stresowała! Jestem załamana.
A może ktoś zna jakiegoś dobrego psychologa?
Dodam, że synek z siusianiem nie ma żadnych problemów, woła i sam
potrafi pójśc do toalety, zrobić siusiu i wrócić (nie wymaga
pomocy).
Mam wrażenie, że dla niego sprawy fizjologii są "czysto przyziemne"
jest zafascynowany czytaniem (czyta wszystko i wszędzie gdzie jest)
nie umiemy odwrócić jego uwagi na inne tory. Może to ma związek, że
jest pochłonięty nauką? Jak mu pomóc? Co o tym myślicie?
Będę wdzięczna za każdą najmniejszą radę, sugestię.
Mama Tymka.