nie zważanie na innych

13.11.08, 09:21
nie wiem jaki dać tytuł, ale napisze o co chodzi.
Moje dziecko energiczne i temperamentne, wszedzie go pełno, jest bardzo śmiały i wręcz czasem obcesowy.
Wczoraj trafiłam ze popołudniowy dyżur miała pani dyrektor - zawsze pytam jak młody sie spisywał w przedszkolu - czesem jest odp. ze OK, czasem ze cos tam sie wydarzyło, czyli w sumie normalka.
Natomiast wczorajszy dzien mnie dobił. Pani dyr. stwierdziła ze nie ma dnia, aby ktos przez młodego nie płakał. Synuś jest nieuważny i bardzo często w zabawie kogoś uderzy, a to klockiem, a to autkiem.....wiem wiem, powienien uważać, ale jak go tego nauczyć. Młody jak ma cel, to chocby po trupach, nie zwraca uwagi na to ze cos jest na drodze. Naraża przez to siebie a także i inncyh. Nie raz mu sie zdarzało "przejsc po mnie" na skróty bo coś sobie upatrzył. Wiem ze taki jest i staram sie nad nim pracowac, znaczy zwracam mu uwage ze tak nie wolno, udaje ze bardzo mnie boli jak na mnie nadepnie, staram sie uczyc go empatii, ale na razie z miernym skutkiem, w trakcie zabawy dostaje takiej głupawki ze zapomina o wszystkim. Owszem, po fakcie umie pieknie przepraszać, no ale jakby tego nie robił to nie musiałby ciągle przepraszac wink.
Pani dyr. zrobiła z tego straszny problem, łącznie z tym ze jak sie nie zmieni to będzie miał kłopoty w szkole (ma 4 lata). Nie chce tego bagatelizowac, ale z drugiej strony zawsze wydawało mi sie ze dzieciaki tak mają. Ze jak sie np. bawią to mało zwracają uwage na otoczenie. Co innego gdyby robił to złośliwie, ale najczęściej wszystko to ma miejsce przez przypadek (wiem ze jemu te przypadki zdarzaja sie czesciej niz innym).
Kazała popracować nad dzieckiem.
No dobra, ale jak? Jaka metoda?
Ma ktos moze doswiadczenia w temacie, podpowiedzcie cos i pocieszcie ze nie tylko moje dziecie takie niesforne.
    • bestananke Re: nie zważanie na innych 13.11.08, 11:43
      droga Leli,
      dzieci w wieku 4 lat mają głęboką świadomośc tego, że wszystko juz
      potrafią, wiedż najlepiej itd. i nie potrzebują nikogo do pomocy. Są
      zazwyczaj bardzo ruchliwe i energiczne - sa sprawne, świetnie
      opanowały technike poruszania się. Jednak nie daje im to pozwolenia,
      aby nie zwracac uwagi na innych.
      Myśle, że Twojemu dziecku brakuje zabaw wyciszających, spokojnych,
      skupiających uwagę - np. z mądralińskim czterolatkiem mozna już
      świetnie grać w gry planszowe, rozwiązywać zadania z gazetek
      ogólnodostępnych. Bardzo wazne jest tez ustalenie zasad w trakcie
      zabawy: dopiero po skończonej zabawie można odejść, albo w trakcie
      gry po każdym rzucie kostką robimy dwa przysiady.
      Myślę, że powinnas porozmawiac z wychowawcą i oczekiwać konkretnych
      rozwiązań.
      Trudno jest podać gotową receptę nie znając dziecka.
      pozdrawiam i życze powodzenia
      • leli1 Re: nie zważanie na innych 13.11.08, 12:31
        dzięki smile - podobną propozycję usłyszałam od Pani dyr., ale jest tak, że z młodym bardzo duzo czasu spędzam rozwiązujac zagadki, rysując czy czytając. I tu jest ok, potrafi spokojnie ponad godzine siedziec i np. przyklejać naklajki z gazet czy rozwiązywac zagadki/labirynty i ostatni hit gotowac na niby (w domu sajgon bo mąka i kasza walają sie dookoła)smile, ale przeciez nie moze tego robic caly czas i kiedy np. gania z innymi dziecmi czy gra w piłkę to wstępuje w niego demon, biegnie na oślep byle pierwszy. Ostatnia sytuacja z przedszkola która dyr mi opisywała, to było zbieranie zabawek, które moj syn potraktował jako zawody i chciał jak najwiecej klocków zebrac i przy okazji wyrywajac je innym dzieciom został ktoś uderzony. Wiem że źle, wydaje mi sie ze młody tez to rozumie, tylko w konkretnych sytuacjach po prostu o tym zapomina.
        Cała ta rozmowa miala miejsce przy nim, potem na osobnosci tłumaczę mu ze zle sie zachował, ze wierze w to że da radę zachowac sie ladnie, ze bedzie uważał na dzieci i na siebie, zeby innym i sobie krzywdy nie zrobic.....przyrzekł ze tak będzie. Zobaczymy.......szkoda ze nikt mi tego wczesniej nie zasygnalizowal (a pytam o jego zachowanie przynajmniej raz czy dwa w tygodniu), wiec albo inne panie nie widzą w tym problemu, albo akurat ten incydent tak pania dyr. zdenerwował ze roztoczyła mi straszną wizję sad co z nim będzie jak sie nie zmieni.
        • bozenka78 Re: nie zważanie na innych 13.11.08, 13:11
          Jeżeli bije dzieci klockiem albo inna zabawka, to sprawia im bol, naraża je na
          obrażenia. I to jest poważna sprawa. Tu nie wystarczy tlumaczyc: posluchaj, to
          boli, jak nadepniesz, popchniesz, bo to czy mozna kogos uderzyc, umyślnie, czy
          nie umyślnie, to nie jest pole do dyskusji. Zwlaszcza, ze jak piszesz, on
          rozumie, ze nie wolno bić.

          Ja mysle, ze kazde dziecko trzeba tego nauczyc, reagujac stanowczo.
          Moj syn jest bardzo żywy, bardzo ruchliwy i ma generalnie az za duzo energii w
          sobie, do tego jest dosyć niezgrabny, ale nie zdarza mu sie juz nikogo uderzyc,
          wie, ze musi uwazac, bo przerwiemy zabawe, bo zabiore mu zabawke, ktora mnie
          niechcacy walnął po głowie, bo przestane z nim grac w gre itp.

          Nie uwazam tez, zeby udawanie, ze boli, bylo dobrym pomyslem, ja nie proszę
          dziecka o litosc i wspolczucie, tylko nie życzę sobie, by uderzało mnie łokciem
          w brzuch, bo to jest niedopuszczalne, i tu odpowiednia surowa mina bez uśmiechu
          i kilkuminutowa przerwa w zabawie.
          Moj syn od bardzo dawna rozumiał, ze nie wolno bić. Ale to zeby nauczyc
          zwracania uwagi na innych, to jest zupelnie inna sprawa i nie wymaga to
          tlumaczenia, tylko odpowiednio stanowczych reakcji.
          W zasadzie odpisuje na ten post, bo chodze z synem na zajecia przedprzedszkolne,
          w ktorych tez uczestniczę i szlag mnie trafia, jak patrzę na dzieci tarany, za
          którymi chodzą rodzice, nieśmiało mamrocząc pod nosem: nie nadepnij zuzi, lub co
          gorsza, nie zwracajac uwagi swoim dzieciom, tylko przepraszajac te poszkodowane:
          On nie chcial cie nadepnac. No to niech on to powie.


        • kalanitka Re: nie zważanie na innych 13.11.08, 13:13
          witaj smile
          jak pisała poprzedniczka trudno jest coś radzić jak nie widziało się
          dziecka. Zauważ że każdy człowiek widzi inaczej tę samą rzecz
          sytuację. Zwraca na inne szczegóły uwagę.
          P. dyrektor (z całym szacunkiem)przebywa z twoim dzieckiem tylko
          kilka godzin w tygodniu - nie widzi go podczas całego dnia.
          Napisałaś:
          wiec albo inne panie nie widzą w tym problemu, albo akurat ten
          incydent tak pania dyr. zdenerwował ze roztoczyła mi straszną wizję.
          Tak mogło być .
          Panie które są z nim przez cały dzień może potrafią tak pokierować
          twoim synem że jego zachowanie nie sprawia im takich problemów.
          ( Ja to nazywam instynktem samozachowawczym hihihi- jeśli grupa jest
          rozkrzyczana zabawy uspokajajace, czytanie bajek, jeśli
          są "ślamazarki" praca nad samoobsługą, jeśli sa bardzo energiczne
          dużo spacerów, ruchu, "mądralki" dać im się wykazać itp)
          Normy i zasady muszą być, dzieciak ma wiedzieć co mu wolno a co nie.
          Lecz 4-latek dopiero się teg.o uczy i nie wymagajmy od niego że już
          wie jak właściwie postępować. Czasem nie zdaje sobie sprawy z tego
          że robi źle.
          Dziecko często zapomina się i nic nie widzi wokół siebie. Człowiek
          dorosły potrafi być bezmyślny a co dopiero małe dziecko.
          Chyba tłumaczenie cierpliwość będą tu najlepsze. Porozmawiaj z
          panią jak ona widzi te sytuacje z synem.

          Może do tego dodałabym jeszcze uznanie - zapytaj w czym twój syn
          jest dobry i za to go jak najwięcej chwal.
        • dorotamakota1 Re: nie zważanie na innych 13.11.08, 13:31
          Mój synek też taki jest. Zawsze wszędzie pierwszy musi być, zawsze
          najgłośniejszy, impulsywny.
          Nie radzę Ci chodzić do Pani wychowawczyni tylko do psychologa.
          Ja żałuję, że wcześniej się nie wybrałamsad U nas okazało się, że to
          nadpobudliwość psycho-ruchowa.
          • leli1 Re: nie zważanie na innych 13.11.08, 13:48
            psychologa juz "zaliczylismy", najpierw rozmowa, a potem obserwacja dziecka w srodowisku domowym. Mlody byl przecudny, pieknie z panią rozmawiał, zagadywał, rozśmieszał - testy poszły super. Na koniec stwierdzenie ze ona nadpobudliwosci nie widzi (choc to oczywiscie za wczesnie na wyroki w tej kwestii), dziecko ma po prostu duzy temperament i nalezy znalezc zabawy, ktore dadzą temu upust. No to heja, zabawy w berka, piłka, skakanie, "małpie gaje" coby sie dziecko wyganiało, a tu za jakis czas pani pedagog zeby młodego wyciszyc.
            Psycholog byl z mojej inicjatywy, bo kiedy rozmawialam z wychowawczynia synka, ta stwierdziła, ze nie widzi potrzeby.
            Problem jest, bo odczuwam go na włąsnej skórze (nieraz zdarzyło mu sie po mnie przejsc na skróty) i to nie jest tak, że miąkliwym głosem szepcę "kochanie nie wolno tak robic", tylko robie to zdecydowanie, jednak w trakcie zabawy on zapomina o wszelakich zasadach.
            Moze zle sobie tłumaczę, ale wydaje mi sie ze 4 latek to wciąż głupiutkie stworzenie i doczekam sie, że zacznie sam zwracac uwage na innych, tak jak w koncu sam przestal mówic brzydkie slowa.
            • dorotamakota1 Re: nie zważanie na innych 13.11.08, 13:58
              Wiesz ja przechodzę to samosad niestetysad
              Psycholog psychologiem ale trudno sobie poradzićsad
              Nam też zaleciła wyładowywanie energii poprzez sport i żywe zabawy.
              Tylko gdy te zabawy się kończą to mój syn i tak nie może się opanować...
              A twój też taki rozgadany jest? Bo mój przegada każdego...
              • kalanitka Re: nie zważanie na innych 13.11.08, 14:07
                Bardzo dobre efekty daje basen a czasem "sztuki walki" prowadzone
                przez kompetentne osoby mające podejście do dzieci.
                Dla małych dzieci to na początku ćwiczenia ogólnorozwojowe,
                rozwijanie zwinności. Lecz dzieciaczek uczy sie tam wiele- precyzji
                ruchu, samodyscypliny opanowania, słuchania innych.
                Warto spróbować smile
          • malgosia.w Re: nie zważanie na innych 13.11.08, 13:49
            Mój 3-latek zachowuje się podobnie. Ale u niego w przedszkolu
            wychowawczyni określiła problem inaczej "Jas nie zdaje sobie sprawy
            ze swojej siły" i np. podczas zabawy w pociąg popycha osobę przed
            sobą zbyt mocno. Pracujemy nad tym, bo faktycznie nie mieliśmy
            świadomości problemu, a zanim poszedł do przedszkola nie miał
            kontaktu ze słabszymi od siebie.
            Ale u nas gry, kolorowanki nie sprawdzają się, bo młodego nie kręcą
            póki co takie zabawy. Efekt póki co jest taki, że np. jak się bawimy
            w lekarza to Jaś sam mówi badając mamę, że trzeba leciutko.
            • leli1 Re: do dorotamakota1 13.11.08, 19:40
              ja sie smieje ze mlody sprzeda nas kiedys i jeszcze niezle zarobi smile, gaduła z niego przestraszna. Pogadasz z nim jak z dorosłym.
              Jak kiedys pisałas o swoim synku to tak jakbym czytala o moim, pewnie maja podobne temperamenty.

              Zagadnęłam dzis wychowawczynie jak sie mlody zachowal, stwierdziala ze b.ładnie (czyli moze wykład poskutkował). Opowiedzialam o mojej wczorajszej rozmowie i usłyszałam ze pani dyr.jest z dziecmi w sumie rzadko i akurat trafiła na dzien z incydentami, zwykle mlody sie tak nie zachowuje. Zdarzaja mu sie wyskoki, ale innym takze wink - troche mnie to podbudowało.
              • bestananke Re: do dorotamakota1 17.11.08, 16:35
                No widziszsmile
                Poczytałam troche postów i troche więcej o twoim "Młodym" się
                dowiedziałamsmile
                Jeśli chodzi o opinię Pani psycholog to powinna poobserwowac dziecko
                również w środowisku rówieśników. Dzieci bardzo często inaczej
                zachowują sie w domu, a inaczej w przedszkolu.
                Może wśród rówieśników zaistniała rywalizacja? a może chęć wykazania
                się? bycia najlepszym? stąd te przepychanki?
                Ja jestem za dostrzeganiem pozytywów u dziecka, chwaleniem za każdą
                nawet najmniejsza rzeczsmile
                • lucyn3-3 To o moim dziecku 06.12.08, 12:23
                  Jak czytam te posty to mam wrażenie,że piszecie o moim 5-latku,jest
                  taki sam .Do przedszkola chodzi dopiero od paru dni i codziennie
                  jestem witana słowami"A Krzyś to,a Krzyś tamto ",wkurza mnie
                  to.Przecież po to go posłałam do przedszkola,że nauczył się
                  funkcjonować w grupie i liczyłam na to,ze panie w przedszkolu są
                  właśnie po to,żeby dziecku w tym pomóc.Jak miał się tego nauczyć w
                  domu,skoro jest jedynakiem?
Pełna wersja