kmms4
20.11.08, 15:44
Witam,
synek chodzi do pięciolatków - pierwszy rok- jest taki przestraszony
leluś ale taki to już typ

tragedi nie ma.
Chodzi o to że za miesiąc będzie przestawienie (dzieci będą mówiły
po jednym zdaniu) i będą przebrane, wszystko będzie się działo w
szkole do której dzieci pojadą autobusem ok 10 min. Będzie tam w
sumie ok 180 dzieci i 100 zaproszonych dorosłych osób (głównie z
urzędu miasta) Wczoraj okazało się że nie będzie tam rodziców i to
mi się nie podoba

ZA tydzień zaczynają się próby, będą tam jeździły tym autobusem z
nauczycielką którą średnio lubię i mam do niej ograniczone zaufanie.
CZy ja przesadzam ????
Boję się o moje dziecko bo uważam że nauczycielka biegać będzie
głównie za burmistrzem a nie za dziećmi, nie ufam jej, boję sie że
ich nie dopilnuje.
Oczywiście chciałabym też pójśc ale nie ma takiej opcji bo nie ma
miejsc !!! i proszono mnie o nie utrudnianie pracy pedagogom !!!
Rany przecież to chodzi o moje dziecko !!!
Czy ja faktycznie przesadzam ????
Pozdrawiam