Dodaj do ulubionych

Dlaczego dzieci chorują w przedszkolu-kto winny?

28.11.08, 15:39
Myślę że rozpętam wojnę tym postem, ale poniekąd od tego jest forum.. by
rozmawiaćsmile Jeśli ktoś użyje na tyle rozsądnych argumentów, by mnie przekonać
do zmiany zdania - super.

Pytanie, chyba które zadaje sobie mama dziecka posyłając go do przedszkola, w
którym to łapie wszelkie możliwe infekcje i więcej czasu spędza i tak w domu
na chorowaniu niż w przedszkolu. A my wydajemy więcej kasy na leki i płacimy
za przedszkole, nie korzystając z niego.

Ostatnie moje doświadczenia z chorującym dzieckiem i obserwacje jak i rozmowy
z innymi mamami utwierdziły mnie w przekonaniu że to NIE PRZEDSZKOLE JEST
WINNE że dzieci chorują i nie koniecznie musi sprawdzać się na lewo i prawo
głoszona teza, "ŻE DZIECI W PRZEDSZKOLU MUSZĄ CHOROWAĆ"

Wiadomo że od każdej zasady są wyjątki i są dzieci które idąc we wrześniu do
przedszkola, chodzą ciągle i nie chorują. Szczerze podziwiam i zazdroszczę tym
dzieciakom zdrowia!

Ale należę do rodziców których dzieci chorują więc zaryzykuję stwierdzenie że :
WINNI SĄ RODZICE, którzy posyłają chore, smarkające i kaszlące (czyli
prątkujące i rozsiewające wirusy i bakterie na inne dzieci)wyjaśnienie
uwierzcie istotne, bo dla niektórych rodziców niejasne

Na swoim przykładzie.. w grupie mojego syna, kiedy odprowadzam go do
przedszkola zawsze, ale to zawsze jest - 2-3 kaszlących i kichających dzieci.
Trudno by w jednej sali przez te kilka godzin nie pozarażały innych. Może ci
najbardziej odporni się nie dadzą.

Przykład mojej kumpelki, która poszła do swojej córki do przedszkola na jakąś
uroczystość i gdy zapytała mamę kaszlącego jak "stary traktor" chłopca,
dlaczego nie zostawiła go w domu i nie leczy go? mama odpowiedziała z ogromnym
ździwieniem.. "ale pooo cooo?? przecież to tyyyylko kaszel??!! (a dziecko
dusiło się od kaszlu)

No ludzie! Gdzie ta matka ma rozum!?? Nie wie o podstawowych rzeczach jak
roznoszą się choroby??

Ja należę JESZCZE do rodziców, którzy gdy dziecko zaczyna mieć jakiekolwiek
oznaki choroby (kaszek, katar, podniesiąną temperaturę) zostawiam w domu do
całkowitego wyleczenia.

Nie wyobrażam sobie wysyłania go chorego do przedszkola ze względu na:
- zdrowie malca, nie chcę by miał zapalenie płuc i inne gorsze powikłania po
"przechodzonych" infekcjach
-ze względu na SZACUNEK dla innych rodziców, bo wiem że moje dziecko może je
zarazić i nie będą mogli np. pracować
Ale dlaczego ktoś nie szanuje mnie???
Ja np: nie pracuję, żyjemy z pensji męża i nie jest kolorowo, brak nam na
wiele, a czasami nawet na podstawy, ale zdrowie dziecka jest dla mnie
najważniejsze. Chciałam iść do pracy, kiedy syn zacznie chodzić do
przedszkola, ale na to się nie zanosi, bo jest ciągle chory. A mam wrażenie że
niektórzy rodzice bardziej stawiają na nowy TV LCD, ciuchy, auto niż zdrowie
ich dzieci..

W tej sytuacji też powinnam puszczać chore dziecko, by zarażało inne
???

I stąd moje drugie ostre stwierdzenie że WINNI są również LEKARZE pierwszego
kontaktu, którzy "leczą" dzieci, choć tego nie można nazwać leczeniem, a
zaleczaniem infekcji.

Mały ostatnio maiła anginę i zapalenie oskrzeli, wybrał 3 antybiotyki i kasłał
ciągle, poszłam w piątek "na rejon" gdzie pani doktor go zbadała, stwierdziła
ze nie ma zmian w płucach, kazała "kupić sobie" syrop prawoślazowy i w
poniedziałek iść do przedszkola!
Oczywiście wypisała karteczkę że dziecko jest zdrowe..

No ludzie! I jak takie matki słuchają takich "lekarzy" to co się dziwić że
puszczają chore dzieci!!!!

Ja zwróciłam się do zaprzyjaźninego lekarza (dziękuję niebiosom, że go mam)
dał leki i wszystko minęło, ale po prostu to jest samo nakęcające się koło.

Należało by moim zdaniem:
- zacząć leczyć i doleczać dzieci u dobrych lekarzy,
- edukować niektóre matki boję się napisać "z ogólnie jasnych zasad" bo
okazuje się że to nie jest takie zrozumiałe dla wszystkich
- sumiennie pisać kartki o zdrowiu dziecka, bo co z tego że w przedszkolach
wymagają, ale jak ona niezgodna z prawdą, to na nic się nie przyda.
- opiekunowie w przedszkolach nie powinni przyjmować do grup kaszlących,
zasmarkanych dzieci. Powinni do skutku wymagać od rodziców by zabrali je do
domu. A jak rodzic oporny, po kilku ostrzeżeniach skreślać z listy i dać
szansę innym rodzicom by mogli swoje dzieci pozostawić w przedszkolu.

A częste argumenty , że rodzice muszą pracować, nie mają czasu siedzieć z
dzieckiem w domu - ja też muszę, ale przez to że oni pracują, ja nie mogę!

Wiadomo, że to w 100 % nie wykluczy chorób, ale na pewno zdecydowanie
pomniejszy ilość zachorowań w przedszkolu.

ufff.. dobrnęłam do końca.. Co o tym sądzicie?
Teraz się zacznie... smile




Obserwuj wątek
    • aurita Re: Dlaczego dzieci chorują w przedszkolu-kto win 28.11.08, 15:44
      po pierwsze dzieci musza chorowac bo tylko w kontakcie z antygenem moga nabrac
      odpornosci
      po drugie czesto jak sa objawy to oznacza ze choroba sie juz "klula" ze 3 dni i
      wtedy dzieco tez moglo byc rezerwuarem zakazajacym
      po trzecie gdyby to bylo takie proste to nie byloby chorob na swiecie

      po czwarte przepraszam ale wszystkiego nie przeczytalam bo dlugie bylo smile
      po piate wreszcie k... weekend

      Milego weekendu zyczesmile
      • mychaer Re: Dlaczego dzieci chorują w przedszkolu-kto win 28.11.08, 16:37
        aurita napisała:



        > po czwarte przepraszam ale wszystkiego nie przeczytalam bo dlugie bylo smile
        No właśnie widać że całego nie przeczytałaś, bo o coś innego mi chodziło smile
        Długie -fakt, ale wenę miałam i sporo przemyśleń. Pozdrawiam.


        > po piate wreszcie k... weekend
        >
        > Milego weekendu zyczesmile
      • maminka-2 Re: Dlaczego dzieci chorują w przedszkolu-kto win 02.12.08, 10:40
        aurita napisała:

        > po pierwsze dzieci musza chorowac bo tylko w kontakcie z antygenem moga nabrac
        > odpornosci
        > po drugie czesto jak sa objawy to oznacza ze choroba sie juz "klula" ze 3 dni i
        > wtedy dzieco tez moglo byc rezerwuarem zakazajacym
        > po trzecie gdyby to bylo takie proste to nie byloby chorob na swiecie
        >
        > po czwarte przepraszam ale wszystkiego nie przeczytalam bo dlugie bylo smile
        > po piate wreszcie k... weekend
        >
        > Milego weekendu zyczesmile


        haha, ales ty durna, babo. pogadaj z jakims lekarzem zanim takie bzdety
        napiszesz. " antygen" buhahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahahaha.
        • aurita Re: Dlaczego dzieci chorują w przedszkolu-kto win 02.12.08, 21:53
          Nie wiesz co to antygen? to sie doucz zamiast pusto rechotac do lustra

    • dorota.oz Re: Dlaczego dzieci chorują w przedszkolu-kto win 28.11.08, 16:38

      Tak jest. I douczyć niedouczonych lekarzy. Niech dorosłym też
      wystawiają zaświadczenia. Dorosłych z katarem nie wypuszczać z domu.
      W autobusie kierowca przyjmuje tylko pasażerów z zaświadczeniem,
      przecież część przedszkolaków podróżuje komunikacją publiczną. Do
      sklepu nie wpuszczamy chorych, tam mama z przedszkolakiem wpada po
      zakupy. To samo w kinie i w teatrze, przyjmować tylko z
      zaświadczeniami. I wszyscy będą żyli długo i szczęśliwie i nikt się
      nie zarazi.
      Uff... Co roku pojawia się ten sam problem na forum. Za rok
      trzylatki okrzepną, uodpornią się i ich mamy nie będą agresywnie na
      forum atakować nieodpowiedzialnych rodziców, którzy dzieci z kaszlem
      posyłają do przedszkola. Jestem od kilku lat na tym forum i jeszcze
      nie widziałam, żeby ktoś kogoś przekonał. Żeby jakaś mama uwierzyła,
      że w przedszkolu można zarazić się a) od innego dziecka, które
      jeszcze nie ma objawów choroby, b) od rodzica w szatni, który z
      grypą maszeruje do pracy, po drodze odprowadzając dziecko, c) od
      pani nauczycielki - jak często Wasze panie są nieobecne w pracy?
      Niech zgadnę, że niezbyt często, więc albo mają żelazną odporność,
      albo biorą Coldrex i pędzą do pracy, d) od zagilonego kolegi lub
      koleżanki. Widziecie tylko ten ostatni przypadek i wściekacie się,
      tylko po co? Zarazków ze świata wyeliminować się nie da. Trzeba
      zrobić wszystko, aby dziecko uodpornić. Zauważcie, że w starszych
      grupach dzieci tyle nie chorują, trzeba przetrwać pierwszy rok, a
      potem będzie lepiej smile
      Pozdrawiam.
      • mychaer Re: Dlaczego dzieci chorują w przedszkolu-kto win 28.11.08, 17:13
        Wiadomo że choroby były, są i będą, nie da się ich zupełnie wyeliminować. Trochę
        już przejaskrawiona wizja mojej poprzedniczki.

        Na uodpornieniem dziecka już pracuję, dostaje szczepionkę na uodpornienie, bo
        nie widzę sensu walczyć z wiatrakami, czyli np. rodzicami, którzy zostawiają
        dziecko w dopiero w domu, jak to nie ma siły zwlec się z łózka, albo lekarzami
        którzy powinni jeszcze raz ukończyć studia by się douczyć.

        Mimo wszystko uważam że profilaktyka jest jeszcze ważniejsza niż samo leczenie
        skutków chorób i stąd pisanie o uświadamianiu mam, które nie traktują kaszlu czy
        kataru jako objawów choroby. Jej dziecko ma tylko katar i nic mu więcej nie
        będzie, ale drugie od tego wirusa dostanie anginy czy zapalenia oskrzeli, weźmie
        antybiotyk, z którego więcej wad niż korzyści.

        Wysoka świadomość i kultura społeczeństwa myślę rozwiąże wiele spraw z którymi
        się obecnie borykamy.





    • peresia Re: Dlaczego dzieci chorują w przedszkolu-kto win 28.11.08, 16:57
      > Ja należę JESZCZE do rodziców, którzy gdy dziecko zaczyna mieć
      jakiekolwiek
      > oznaki choroby (kaszek, katar, podniesiąną temperaturę) zostawiam
      w domu do
      > całkowitego wyleczenia.
      >

      Dobrze,że masz taką możliwość...

      > Mały ostatnio maiła anginę i zapalenie oskrzeli, wybrał 3
      antybiotyki i kasłał
      > ciągle, poszłam w piątek "na rejon" gdzie pani doktor go zbadała,
      stwierdziła
      > ze nie ma zmian w płucach, kazała "kupić sobie" syrop prawoślazowy
      i w
      > poniedziałek iść do przedszkola!
      > Oczywiście wypisała karteczkę że dziecko jest zdrowe..
      >
      > No ludzie! I jak takie matki słuchają takich "lekarzy" to co się
      dziwić że
      > puszczają chore dzieci!!!!

      Więcej takich mądrych lekarzy! Taka jest moja opinia.
      W naszym kraju panuje obłędne trzymanie dzieci pod kloszem i
      permanentna ochrona przed byle katarem. Plus powszechne
      przegrzewanie, np. ubieranie rajstop pod spodnie przy plusowej
      temperaturze.
      Zapytaj swoich znajomych, którzy wyemigrowali np. do Irlandii,
      Szkocji, czy Norwegii. Tam widok zasmarkanych i kaszlących dzieci w
      przedszkolu jest powszechny i nikt nie robi z tego tragedii. Zapytaj
      norweską mamę, czy przy temperaturze +5 stopni zakłada dziecku
      rajtuzy pod spodnie i... czapkę na głowę. Już widzę jej zdumione
      oczy.
      Antybiotyki są podawane tylko w przypadku wyższej konieczności, z
      katarem lub kaszlem nikt nie ciąga dziecka do lekarza.
      A u nas? Wystarczy katar i lekko zaczerwienione gardło i siup
      antybiotyk - na zapas - często i gęsto na wyraźną prośbę mamusi.
      A potem wystarczy z takim niepotrzebnie wyjałowionym dziecięciem
      wejśc do większego sklepu i nowa infekcja gotowa.

      Ogolnie jestem zwolenniczką tzw. zimnego chowu i jak na razie córka
      od początku września mimo drobnych infekcji nie zna antybiotyku.
      • mychaer Re: Dlaczego dzieci chorują w przedszkolu-kto win 28.11.08, 17:30
        >
        > > Mały ostatnio maiła anginę i zapalenie oskrzeli, wybrał 3
        > antybiotyki i kasłał
        > > ciągle, poszłam w piątek "na rejon" gdzie pani doktor go zbadała,
        > stwierdziła
        > > ze nie ma zmian w płucach, kazała "kupić sobie" syrop prawoślazowy
        > i w
        > > poniedziałek iść do przedszkola!
        > > Oczywiście wypisała karteczkę że dziecko jest zdrowe..
        > >
        > > No ludzie! I jak takie matki słuchają takich "lekarzy" to co się
        > dziwić że
        > > puszczają chore dzieci!!!!
        >
        > Więcej takich mądrych lekarzy! Taka jest moja opinia.
        > W naszym kraju panuje obłędne trzymanie dzieci pod kloszem i
        > permanentna ochrona przed byle katarem. Plus powszechne
        > przegrzewanie, np. ubieranie rajstop pod spodnie przy plusowej
        > temperaturze.
        > Zapytaj swoich znajomych, którzy wyemigrowali np. do Irlandii,
        > Szkocji, czy Norwegii. Tam widok zasmarkanych i kaszlących dzieci w
        > przedszkolu jest powszechny i nikt nie robi z tego tragedii.
        >

        Tiaaa .. znam dzieci których rodzice bagatelizowali katar...

        Moja kuzynka była tak chowana, pamiętam jak całe dzieciństwo miała ciągle
        "zielone gluty" pod nosem (z czasem nawet zyskały nazwę krokodylki) smile Jej mama
        mówiła "przecież to tylko katar" i wszystko zlewała.. Dziś dziewczyna ma
        strrrraszne problemy z mega bólami głowy i zatokami.

      • aurita Re: Dlaczego dzieci chorują w przedszkolu-kto win 28.11.08, 21:14
        hmmmm grzecznie uswiadomie ze TEMPERATURAw krajach takich jak Norwegia zapewne
        NIC nie znaczy bo wazniejszy jest wskaznik wyziebienia wiatrem ( nie wiem jak to
        sie po polsku zwie).
        W bardzo zimnej czesci Kanady jak nie bylo wiatru i swiecilo slonce juz przy
        MINUS 20 sciagalam czapke i korzystalam z urokow slonca. Zrobila bys to w Polsce?
        Jezeli wialo ODCZUWALNA temperatura byla duzo nizsza. Rekord w Portage -70 stopni...

        Ja w Polsce czapke dziecku (i sobie) zakladam juz przy + 10 stopniach ( i
        szczerze powiem ze miny innych mnie nie interesuja: to mi ma byc cieplo i
        przyjemnie)

        > Zapytaj swoich znajomych, którzy wyemigrowali np. do Irlandii,
        > Szkocji, czy Norwegii. Tam widok zasmarkanych i kaszlących dzieci w
        > przedszkolu jest powszechny i nikt nie robi z tego tragedii. Zapytaj
        > norweską mamę, czy przy temperaturze +5 stopni zakłada dziecku
        > rajtuzy pod spodnie i... czapkę na głowę. Już widzę jej zdumione
        > oczy.
    • agaluba Re: Dlaczego dzieci chorują w przedszkolu-kto win 28.11.08, 17:42
      zgadzam sie w 100 proc z założycielką wątku - jestem w podobnej
      sytuacji, mój syn jest gościem w przedszkolu, ja nie mogę podjąc
      pracy.. posłałam wyleczonego po zapaleniu płuc - na przedszkolu
      kartka, że prosimy nie przyprowadzać zakatarzonych dzieci, w
      przedszkolu dwójka kaszląca i po tygodniu mój syn znowu był chory!
      teraz już kolejny tydzień w domu, by doleczyć infekcje...
      lekarze - co do nich - to uważam, że bezmyślnie wypisuja
      antybiotyki - obnizając tym samym odpornośc dzieci.. antybiotyk na
      katara, na zapalenie płuc też - tylko nie robi sie b. prostych
      badać, by sprawdzić, jaki antybiotyk w danym wypadku podać - efekt -
      testowanie na żywym organizmie - jak jeden nie pomoże, to będzie
      drugi itd.
    • jakw Re: Dlaczego dzieci chorują w przedszkolu-kto win 28.11.08, 18:14
      Moja młoda to w tej chwili od 1.09 więcej czasu spędziła w domu.
      Znaleźliśmy opiekunkę, która jest w stanie zostać z młodą gdy jest
      chora. I wcale nie tak łatwo było ją znaleźć. Tylko że mnie na to
      od biedy stać. Jestem sobie w stanie wyobrazić kogoś kto zarabia
      mniej i nie może sobie pozwolić ani na opiekunkę, ani na długie i
      częste zwolnienia (bo wyrzucą z pracy), a babci pod ręką nie ma. I
      pewnie część z tych osób kombinuje w stylu: kilka dni zwolnienia, a
      potem takie niedoleczone dziecko do przedszkola. Być może za bardzo
      upraszczasz twierdząc, że mają wybór między samochodem a zdrowiem
      dziecka. Czasami jest to pewnie wybór m-y spłacaniem kredytu
      hipotecznego a mieszkaniem pod mostem.
    • grzalka Re: Dlaczego dzieci chorują w przedszkolu-kto win 28.11.08, 18:26
      Dzieci chorują w przedszkolach bo:
      1) są trzymane w domach od października do marca- w tym okresie na
      podwórku spotyka sie tylko pojedyncze egzemplarze
      2) w przedszkolach nie wychodzą regularnie na dwór- winni są i
      nauczyciele, którym się nie chce i rodzice, którzy się tego nie
      domagają, albo wręcz przeciwnie, domagają się niewychodzenia i
      ubierają dzieci zupełnie nieadekwatnie do pogody
      3) dzieci sa przegrzewane, sale przedszkolne często mają temperaturę
      powyżej 20 stopni
      4) lekarze zdecydowanie nadużywają antybiotyków (standard w Polsce
      to antybiotyk na gorączkę, katar i kaszel)
      5) rodzice mają niewielką wiedzę o infekcjach dzieci w wieku
      przedszkolnym (tu tez dopatruję się winy lekarzy- bo to ich rola,
      żeby edukowac)- a warto wiedziec, że 90 % infekcji w tym wieku jest
      wirusowych i mija sama, bez żadnego leczenia- wystarczy przeczekac
      • jorn1 Re: Dlaczego dzieci chorują w przedszkolu-kto win 28.11.08, 19:37
        Po pierwsze to jest tysieczny post na tym forum na ten sam temat, ile razy mozna
        go walkowac zaczynajac nowy watek.
        Po drugie bawi mnie a i troche irytuje szukanie winnych i obarczanie calego
        swiata wina za choroby swojego dziecka.
        Po trzecie - dzieci choruja i musza chorowac zeby nabrac odpornosci. Sam katar i
        kaszel bez goraczki nie jest choroba i nie wiem jakiego niby leczenia domaga sie
        od lekarzy ("nieduczonych"oczywiscie )autorka watku.
        Po trzecie dzieci i ludzie w ogole zarazaja juz ZANIM jeszcze wystapia u nich
        oznaki choroby i na to nikt wplywu nie ma i tego w duzych skupiskach uniknac sie
        nie da. Jezeli ktos nie potrafi tego zaakceptowac niech po prostu nie posyla
        dziecka do przedszkola albo wybierze prywatne, mniejsza grupa to mniejsze ryzyko
        przeciez. Rozumiem ze te osoby nie chodza rowniez z dzieckiem do sklepow, do
        znajomych i w ogole trzymaja je w domach od jesieni do wiosny.
        We wspomnianej tu Norwegii ( moj maz jest Norwegiem, pomieszkujemy tam ) dzieci
        chodza do przedszkoli z katarem i kaszlem, dopoki nie maja goraczki. Co wiecej
        drzemki dzienne mlodszych dzieci odbywaja sie w wozkach na dworzu. Zima tez. Na
        spacery z dziecmi chodzi sie i przy minus 15 czy minus 20, u nas nie do
        pomyslenia. Dzieci zyja i maja sie dobrze, rzadko choruja ( naprawde choruje,
        nie chodzi mi o katar ) w starszym wieku, a jak ogolnie wiadomo dlugosc zycia w
        krajach skandynawskich nalezy do najdluzszych w Europie.
        Moj syn tez poszedl w tym roku do przedszkola, tez choruje choc nie jest tak
        zle, od wrzesnia opuscil w sumie niecale 4 tygodnie. Do glowy nie przyszlo mi
        zrzucanie winy na inne dzieci/ ich rodzicow. Nie wesze tez w szatni i nie
        przygladam sie kazdemu dziecku czy przypadkiem nie ma kataru i czy moze nie
        zakaszle. I moj Syn owszem, chodzi do przedszkola i chodzic z niewielkim katarem.
        Pozdrawiam
    • bast3 Re: Dlaczego dzieci chorują w przedszkolu-kto win 28.11.08, 19:47
      Mimo, że jestem mamą małego tytana, który choćby chorób nie łapie (i
      oby tak zostało) to jak najbardziej zgadzam się z założycielką
      wątku. Oczywiście, że w około stykami się z chorymi ludźmi, ale
      można zawsze zmniejszyć ten stopień choćby w przedszkolu. Jestem za
      tym by dzieci chorujące rodzice wyleczyli w domu. Oczywiście, że
      musza czy chcą iśc do pracy, ale moi drodzy, chyba ważniejsze jest
      dla was zdrowie waszych dzieci.Dla mnie jest najważniejsze, i
      dlatego jak mały ma jakieś zaczątki katarku ładuję w niego witaminek
      sporo i następnego dnia wszystko mija zazwyczaj, zrobię wszystko aby
      nie musiał truc się niepotrzebnie antybiotykami(które lekarze zbyt
      chętnie przepisują, kiedyś małemu na katar pani doktor chciała
      zapisać). Nie posłałabym małego kaszlącego do przedszkola, bo po
      pierwsze szalejąc tam mógłby się bardziej pochorować a po drugie
      inne dzieciaki mogą być mniej odporne i się pochorują.
      • mychaer Re: Dlaczego dzieci chorują w przedszkolu-kto win 28.11.08, 21:01
        bast3 napisała:

        jak najbardziej zgadzam się z założycielką
        > wątku. Oczywiście, że w około stykami się z chorymi ludźmi, ale
        > można zawsze zmniejszyć ten stopień choćby w przedszkolu. Jestem za
        > tym by dzieci chorujące rodzice wyleczyli w domu. Oczywiście, że
        > musza czy chcą iśc do pracy, ale moi drodzy, chyba ważniejsze jest
        > dla was zdrowie waszych dzieci.Dla mnie jest najważniejsze, i
        > dlatego jak mały ma jakieś zaczątki katarku ładuję w niego witaminek
        > sporo i następnego dnia wszystko mija zazwyczaj, zrobię wszystko aby
        > nie musiał truc się niepotrzebnie antybiotykami(które lekarze zbyt
        > chętnie przepisują, kiedyś małemu na katar pani doktor chciała
        > zapisać). Nie posłałabym małego kaszlącego do przedszkola, bo po
        > pierwsze szalejąc tam mógłby się bardziej pochorować a po drugie
        > inne dzieciaki mogą być mniej odporne i się pochorują.

        No dokładnie o to tu chodzi. Dziękuję za poparcie best3smile

        Dać dzieciom równe szanse do nabierania odporności w przedszkolu i leczyć
        infekcje w zarodku domowymi sprawdzonymi sposobami np: witaminkami i syropkami,
        by nie było potrzeby truć ich antybiotykami i wyjaławiać ich małe organizmy.

      • mama303 Re: Dlaczego dzieci chorują w przedszkolu-kto win 28.11.08, 21:52
        bast3 napisała:
        >Dla mnie jest najważniejsze, i
        > dlatego jak mały ma jakieś zaczątki katarku ładuję w niego
        witaminek
        > sporo i następnego dnia wszystko mija zazwyczaj.

        A jakież to "witaminki" leczą katar w jeden dzień? wink Cuda nad
        cudami prawisz.
      • krolowanocy Re: Dlaczego dzieci chorują w przedszkolu-kto win 29.11.08, 01:05
        bast3 napisała:

        > Jestem za tym by dzieci chorujące rodzice wyleczyli w domu.
        > Oczywiście, że musza czy chcą iśc do pracy, ale moi drodzy, chyba
        > ważniejsze jest dla was zdrowie waszych dzieci

        tylko jak z pracy wyrzucą, to nie będzie za co kupić tych witaminek
        ;>

        A tak ogólnie do tematu to podpisuję się pod wszystkimi pięcioma
        punktami grzałki
        przegrzewanie, antybiotyki, kiszenie w domach...
        "Polska jest krajem przegrzanych bachorów" napisał Tyrmand w roku
        1954 i od tamtego czasu wiele się nie zmieniło w tej kwestii wink
    • magdek2 Re: Dlaczego dzieci chorują w przedszkolu-kto win 28.11.08, 22:05
      też się zgadzam z autorką
      co do reszty postów to:
      nie można trzymac pod kloszem - zgoda, ale dzieci w przedszkolu
      przebywają razem w jednej sali czasami cały dzień więc
      prawdopodobieństwo zarażenia jest wyższe niż np w autobusie, sklepie
      itp., wg mnie w przedszkolach jest za gorąco, suche powietrze też
      sprawia że wysuszona sluzówka "łapie" wszystko, ale świeżego
      powietrza niektórzy się boją jak ognia i wietrzyć nie można, co do
      zimnego chowu to ja mam w domu zawsze 19 stopni, a córka odkąd
      poszła do przedszkola jest non stop chora, co do ubierania w
      rajstopki czy czapki to warunki klimatyczne są nieco inne niż np we
      Francji czy Irlandii jak już ktoś napisał, ja kieruję się tym czy
      jest jej ciepło czy nie, sama mówi
      antybiotyki są nadużywane i owszem, ja juz kilkakrotnie wyrzucałam
      receptę na antybiotyk, ale nie zgdzam się że to matki żądają
      antybiotyków, lekarze zapisują "osłonowo" (uwielbiam po prostu to
      okreslenie)
      co do przyprowadzania chorych dzieci do przedszkola czy szkoły to
      nasza pediatra opowiadała mi kiedyś jak załamują ją matki, które
      przychodzą z naprawdę chorym dzieckiem z gorączką, katarem, kaszlem,
      ona kategorycznie zabrania wysłania do przedszkola a taka mama
      odpowiada, że nie ma wyjścia, da panadol, antybiotyk i siup niech
      idzie, i żeby nie było o tym powiedział mi lekarz, który jest
      przerażony brakiem odpowiedzialności u niektórych
      • jorn1 Re: Dlaczego dzieci chorują w przedszkolu-kto win 28.11.08, 23:45
        Ale co innego jest puszczanie do przedszkola naprawde chorych
        dzieci,z goraczka, duszacym kaszlem itp a co innego dziecka ktore ma
        owszem katar ale czuje sie ogolnie dobrze, nie ma goraczki i poza tym
        jest zdrowe.
        A co do ubierania. Problem polega na tym zeby dziecko ubrane bylo
        adekwatnie do pogody. U nas niestety nadal niektore dzieci ubrane sa
        wg kalendarza a nie wg temperatury. 1-go listopada w Warszawie bylo
        chyba z 15 stopni a na cmentarzu bylo mnostwo dzieci poubieranych w
        zimowe kombinezony, czapki, szaliki i sniegowce. Jak takie dzieci
        maja nie chorowac?
        • magdek2 Re: Dlaczego dzieci chorują w przedszkolu-kto win 28.11.08, 23:59
          no rozsądek dorosłych przede wszystkim

          ale gadanie że przy zero stopni ktos się oburza na rajstopy to dla
          mnie też przegięcie, raz że każdy człowiek inaczej odczuwa
          temperaturę, ja przy 5-10 stopniach noszę swoje rajstopki smile, a dwa
          jesli jest wiatr to już jest zwyczajnie zimno
          co do kataru to też nie do końca się zgodzę, bo katar jest jednak
          objawem ze coś sie dzieje i nie powinno się narażać innych na
          zarażanie, to że ktoś jest odporny na wszystko i przechodzi z tym
          katarem i nie rozłozy się bardziej nie znaczy że każdy tak ma smile
        • asik37 Re: Dlaczego dzieci chorują w przedszkolu-kto win 30.11.08, 19:47
          ma katar i jest zdrowe?????
          Katar nie jest oznaką zdrowia
    • bazylea1 Re: Dlaczego dzieci chorują w przedszkolu-kto win 29.11.08, 09:06
      co o tym myslę? myslę że to typowy post mamy przedszkolaka -
      debiutanta smile
      oczywiscie ze nie nalezy puszczac chorego dziecka które zle sie
      czuje do przedszkola. ale jesli chodzi o zarazanie, to jak ktos tu
      juz napisał - najbardziej zarazliwe są choroby których objawy się
      jeszcze nie wykluły. amen.
    • lilka69 Re: wojny nie rozpetalas bo masz racje autorko 30.11.08, 13:29
      masz racje. podpisuje sie pod twoim postem i walcze z rodzicami nie szanujacymi
      innych, ktorzy przez swoja glupote powoduja, ze inne dzieci choruja w nadmiarze.
      o dodam, ze czesciej sa to matki! zreszta- to widac po listach.
      • jakw Re: wojny nie rozpetalas bo masz racje autorko 30.11.08, 14:25
        lilka69 napisała:

        > .
        > o dodam, ze czesciej sa to matki! zreszta- to widac po listach.
        Ale dlaczego twierdzisz, że to matki są nieodpowiedzialne itp.
        Przecież tata także może dostać zwolnienie na chore dziecko.
        • lilka69 Re: wojny nie rozpetalas bo masz racje autorko-jak 30.11.08, 19:14
          bo to matki wylacznie sie tu wypowiadaja a zreszta jak przeprowadzisz miedzy
          swoimi znajomymi mala sonde to wyniknie, ze to glownie matki sa na zwolnieniach
          lub istotnie nie i wtedy zaprowadzaja swoje chore dzieci do przedszkola.
          • jakw Re: wojny nie rozpetalas bo masz racje autorko-ja 01.12.08, 16:53
            No właśnie chodzi mi o to, że nie można mieć tylko do mam pretensji,
            że nie są na zwolnieniu. Należałoby mieć w tym momencie pretensje do
            obojga rodziców. Tak w ramach równouprawnienia wink
            • aurita Re: wojny nie rozpetalas bo masz racje autorko-ja 01.12.08, 22:38
              wlasciwie to tylko do ojcow skoro matki siedza na zwolnieniach
    • lilka69 Re: ale ale... 30.11.08, 13:30
      gdzie sa zatem te wszystkie niefrasobliwe matki , ktorych tak na ogol pelno na
      forum a teraz...cisza.

      no coz- one zdania naszego nie podziela!
    • justi54 Re: Dlaczego dzieci chorują w przedszkolu-kto win 30.11.08, 19:27
      Winny jest słaby układ odpornościowy.
      • kolina01 Re: Dlaczego dzieci chorują w przedszkolu-kto win 01.12.08, 09:21
        Ja obserwuję przykład swojej 2:
        Starszy chodzi do przedszkola już 3 rok. Dopiero teraz jest trochę lepiej- ale
        nie na tyle, żeby nie było przewlekłego kataru.
        Ostatnie 2 lata przechorował całe, w tym od 01.2008-06.2008 był w przedszkolu
        całe 20dni (jego 4 semestr przedszkola). Moja obserwacja z ostatnich 2 lat -
        doleczenie kataru poprzedszkolnego u niego to ok. 6tyg. Nawet jeżeli w tym
        czasie brał antybiotyk i lekarstwa. W alergię nie wierzę, bo cały zeszły rok
        brał antyhistaminy i katar+ okresowo kaszel był. Katar przeszedł 1.06- a do
        przedszkola przestał chodzić 20.04.
        Na pocieszenie wszelakie szczepionki uadparniające i inne specyfiki brał.
        Ten typ po prostu tak masad Choć do 3.5 roku nie chorował wogóle. Wg. założeń
        reformy teoretycznie ten rok szkolny powinnam traktować jak jego zerówkę (w
        styczniu kończy 6-lat) - więc wybacz byłam cierpliwa i doleczałam dziecko przez
        2 lata, ale teraz nie mogę czekać 6 tyg. aż minie katar.
        Młodsza córeczka poszła w tym roku do 3 latków. Jak miała roczek, to łapała
        wszystko od brata, ale ona miała tylko katar, kiedy on zapalenie oskrzeli,
        angine, czy szkarlatynę. Z początku myślałam, że przez to, że nadal na piersi, a
        ja i mąż też ciągle chorowaliśmy przez pierwszy rok przedszkola.
        Córka teraz w 3-latkach choruje mniej niż brat w 5-ciolatkach!!
        W ciągu tych 2 lat chorowania, robiliśmy różne wymazy - w tym raz rodzinnie
        zrobiliśmy całej nasze 4-rce. Efekt? Wszsycy mieliśmy w gardle paciorkowca
        ropnego! Niestety każdy z nich miał inną odproność.
        Przy czym chorował tylko syn i mąż, ja po roku uodporniłam się. Córka miała
        okresowo katar.
        Założę się, że córeczka, mimo, iż była wtedy zdrowa - także mogła zarażać. Tak
        samo może być teraz, jest zupełnie zdrowa, ale dziecko, które ma słabszą
        odporność zarazi się od niej i będzie miało anginę, czy szkarlatynęsad Z tego co
        poczytałam, to ponad połowa populacji w polsce jest nosicielem paciorkowca, a
        druga gronkowcacrying
        Nie uchronisz dziecka przed tym, chyba, że wszyscy wokoło założymy maszeczkisad
        Żaden lekarz na szczęście (byliśmy wtedy rodzinnie u laryngologa i l.rodzinnego)
        nie wpadł na pomysł przeleczenia nas równo kilkoma rodzajami antybiotyków!
    • protozoa Re: Dlaczego dzieci chorują w przedszkolu-kto win 01.12.08, 15:15
      Dużo racji w tym co piszesz.
      Moim zdaniem, jako matki dzieci, które lata przedszkolne maja juz dawno za sobą
      i lekarza dzieci choruja w przedszkolu ponieważ:
      - zarażają się od chorych kolegów ( nagminne sa następujące praktyki: dziecko w
      czwartek wieczorem jest ewidentnie chore, w piatek rano gorączka w granicach 38,
      więc lek przeciwgorączkowy i... do przedszkola), katary i kaszle zdaniem
      większości rodzicow to nie choroba. Każdy katar to alergia.
      - rodzice źle odzywiają dzieci - zdecydowanie za mało jarzyn, owoców, za duzo
      słodyczy
      - rodzice unikaja powietrza jak ognia
      - dzieci są notorycznie przegrzewana
      - dzieci przebywają w zadymionych pomieszczeniach ( a na spacerach
      matki/babcie/opiekunki pala przy dziecku)
      - dzieci nie są uodparniane ( kto pomysli o wyjeździe na 10-14 dni w marcu w
      góry, ile dzieci 3-4 letnich chodzi na basen, jeździ na łyżwach)
      - lezy profilaktyka - w tym szczepienia ochronne ( choroby to nie tylko infekcje)
      - rodzice nie przestrzegają podstawowych zasad higieny ( nie ma nawyku mycia rak
      po wyjściu z ubikacji, przed jedzeniem, po powrocie do domu).
      - choroby nie są do końca wyleczone ( zdarza się, ze dzieci biorą antybiotyki
      chodząc do przedszkola)
      - moi szanowni koledzy naduzywaja antybiotyków, a druga grupa to nawiedzeni
      homeopaci . Brak złotego środka.
      Kilka prostych zasad pozwala uniknąc ciągłych chorób w okresie przedszkolnym.
      Ważne jest jednak to, zeby były one powszechnie stosowane.
      Opinia "musi się wychorować" i "im wczesniej tym lepiej" jest idiotyczna i
      egoistyczna.
      P.S. Mam za soba walki o zdrowe przedszkole. Przez 3 lata były to niekończące
      sie awantury z rodzicami chorych dzieci ( jedna matka nawet zerwała mi ze złości
      lusterko w samochodzie), w efekcie moi synowie niewiele chorowali w przedszkolu.
      • dzwoneczek21 Re: Dlaczego dzieci chorują w przedszkolu-kto win 01.12.08, 19:53
        Przeszłam horror ciągłych infekcji w żłobku, cztery miesiące zimowe wycięte z
        życiorysu. Efekt - |Mała obecnie chodzi do przedszkola i uodporniła się na
        drobne infekcje typu katar i kaszel. Jeżeli już coś takiego podłapie to potrafi
        to sama chodząc do przedszkola zwalczyc. Więc dlaczego mam ją trzymac w domu? i
        iśc na opiekę? Odpowiedz pewno będzie taka że zaraża inne dzieci ale to nie moja
        wina że rodzice nie potrafią uodpornic dzieci, więc może podejdzmy z drugiej
        strony jeżeli dziecko jest chorowite, jest alergikiem to może nie powinno
        chodzic do przedszkola.
        • justi54 Re: popieram dzwoneczek 01.12.08, 21:29
          jako matka byłego już przedszkolaka.
          • magdek2 Re: popieram dzwoneczek 01.12.08, 21:44
            no pewnie jak alergik czy ze słabszą odpornością niech siedzi w
            domu ! będzie kaleką emocjonalną i społeczną ale co tam
            wielkie brawa za takie rozwiązanie problemu, wybitnie nowatorskie
            spojrzenie na sprawę uncertain
          • protozoa Re: popieram dzwoneczek 02.12.08, 07:39
            A ja jako matka bardzo odpornych maturzystów i jako lekarz z prawie 20 letnią
            praktyka nie popieram podobnych bzdur.
            Czy dziecko dzwoneczka umie sobie poradzić z infekcja czy nie tego nie wiadomo.
            Prawdopodobnie dzwoneczek mniej reaguje na infekcje po chorobach żłobkowych.
            Starsze dziecko przechodzi katary w mniej dramatyczny sposób niz maluch.
            Jesli wszyscy będą mysleć podobnie dzwoneczek przejdzie jeszcze nie jeden horror
            ( choćby z rotawirusami - przeciez dla innej matki wymioty to nie choroba, czemu
            ma brać zwolnienie, a dziecko dzwoneczka - czego absolutnie mu nie życze może
            wylądowac w szpitalu).
            • justi54 Re: popieram dzwoneczek 02.12.08, 08:28
              Lusterka bym Ci nie zbiła bo i po co. A moje dziecko z katarem i tak
              chodziło do przedszkola i efekt taki:
              I rok (3 latek) - 2 tygodnie w domu, 2 w przedszkolu (zapalenia
              ucha, angina, przeziebienia),
              II rok (4 latek) - kilka infekcji typu przeziębienia wyleczone w
              domu, dziecko było u lekarza (wiadomo trzeba osłuchać i do gardła
              zajrzeć), ale bez faszerowania lekami,
              III rok (5 latek) - tylko szkarlatyna chorowało pół przedszkola
              IV rok ( 6 latek zerówka) - na cały rok szklny 2007/2008 tylko 4 dni
              nieobecności
              I klasa właśnie teraz 100% obecności ale ja mam swoje sposoby na
              podniesienie odporności.
              Reasumując należy robić swoje i nie przejmować się. A pierwszy rok
              zdecydowanie przeczekać.
            • dzwoneczek21 Re: popieram dzwoneczek 02.12.08, 08:51
              Dla mnie to nie są bzdury tylko faktysmile A poza tym nie porównuj
              rotawirusa do zwykłego kataru. A tak na marginesie przerabiałam
              rotawirusa, grzyba, ospe ... i potrafię odróżnić chorobę od kataru.
              A do szpitala, no cóż moja Mała by trafiła dzięki bezmyslnosci
              lekarza(bez urazy) ale wtedy byłam poczatkującą mamą żłobkowicza i
              obecnie ściśle weryfikuje leki przepisane przez lekarza no i
              oczywiście zmieniłam lekarza.
              • jakw Re: popieram dzwoneczek 02.12.08, 21:16
                dzwoneczek21 napisała:

                > Dla mnie to nie są bzdury tylko faktysmile A poza tym nie porównuj
                > rotawirusa do zwykłego kataru.
                A dlaczego? Jak mniemam, zwykły katar powstaje wskutek działanie
                wirusów.
                > A tak na marginesie przerabiałam rotawirusa, grzyba, ospe ...
                I zgodnie z twoją teorią nie potrafiłaś uodpornić dziecka i byłaś
                baranem.

                • dzwoneczek21 Re: popieram dzwoneczek 02.12.08, 21:28
                  >
                  > > Dla mnie to nie są bzdury tylko faktysmile A poza tym nie porównuj
                  > > rotawirusa do zwykłego kataru.
                  > A dlaczego? Jak mniemam, zwykły katar powstaje wskutek działanie
                  > wirusów.

                  Zwróc się do Pani protozoa ona jet lekarzem to fachowo wyjaśni Ci różnicę

                  > > A tak na marginesie przerabiałam rotawirusa, grzyba, ospe ...
                  > I zgodnie z twoją teorią nie potrafiłaś uodpornić dziecka i byłaś
                  > baranem.

                  Można tak powiedziec że byłam "baranem". Ale pierwszy rok w żłobku mojego
                  dziecka wiele mnie nauczył. No ale ja zamiast histeryzowac i obwiniac wszystkich
                  w koło za choroby Małej wzięłam się za hartowanie i wzmocnienie odporności. Ja
                  do tej pory wyszło jej to na zdrowie.
                  >
                  • jakw Re: popieram dzwoneczek 02.12.08, 21:40
                    Dzwoneczku ja nie potrzebuję Protozy do wyjaśnień. Niestety, parę
                    razy zaraziłam się już od własnych dzieci tym, jak mówisz, zwykłym
                    katarem. A moja młoda do tej pory łapała tylko zwykły katar. Wraz z
                    pójściem do przedszkola zamiast tylko zwykłego kataru miała 3 razy
                    zapalenie ucha. Podejrzewam, że to jednak wskutek nagromadzenia
                    bakcyli w przedszkolu. I jak pamiętam jak to było ze starszą też na
                    początku przedszkola sporo chorowała, a potem coraz mniej. Twoja
                    córka wychorowała "swoje" w żłobku, moja nie chodziła do żłobka,
                    tylko te choroby odrabia teraz.
                    • dzwoneczek21 Re: popieram dzwoneczek 02.12.08, 21:58
                      Zgadzam się z Tobą, cały problem polega na tym że dziecko musi się uodpornic na
                      owe bakcyle i nikt ani nic tego nie zmieni. Przecież nawet zdrowe dzieci bez
                      żadnych objawów choroby już zarażają. Moja córka szła niby zdrowa a odbierałam
                      ją z temperaturą 38st.
                      Szczerze współczuję pierwszego roku w przedszkolu ale za rok będzie lepiejsmile
                  • magdek2 Re: popieram dzwoneczek 03.12.08, 18:37
                    <No ale ja zamiast histeryzowac i obwiniac wszystkich
                    w koło za choroby Małej wzięłam się za hartowanie i wzmocnienie
                    odporności. Ja do tej pory wyszło jej to na zdrowie. >

                    no to może podzielisz się tymi swoimi metodami z histeryzującymi
                    matkami ?
                    ja osobiście chętnie skorzystam jeśli będzie to coś nowego dla mnie
                    bo też zalezy mi na uodpornieniu dziecka
                    • justi54 Re: to może ja 03.12.08, 22:24
                      skoro koleżanki chwilowo nie ma
                      1. Podstawa to wyjazd nad morze przynajmniej na 3 tygodnie raz w
                      roku. Codzienne spacery na bosaka brzegiem morza, nogi dziecko moczy
                      w wodzie (niezależnie od pogody). Nawet jak zimno to idziemy na
                      spacer, kurtka przeciwdeszczowa, termos z herbatą malinową i na
                      plażę, a na koniec spaceru wycieramy do sucha nogi i nakładamy
                      ciepłe skarpety oraz podajemy ciepłą rozgrzewająca herbatę - takie
                      zmiany temperatury hartują naturalnie dziecko
                      2. Kąpiele w morzu praktycznie bez ograniczeń ale po wyjściu na
                      brzeg zmiana kapielówek na sucvhe i dokładne wytarcie recznikiem,
                      dużo ruchu na świeżym powietrzu.
                      3. Lody podajemy nawet jak jest zimno a może właśnie wtedy, upały
                      sprzyjają anginie.
                      4. Temperatura w domu max 20 stopni w dzień, w nocy do snu 17-18.
                      5. Ubieranie na cebulkę a lepiej mniej niż.
                      więcej bo organizam w naturalny sposób łatwiej sobie radzi z
                      oziębieniem niż z przegrzaniem.
                      6. Włąściwa dieta to standard tylko należy pamiętać o stoswoaniu w
                      przewadze owoców i warzyw z naszej strefy klimatycznej. Tak kiszona
                      kapusta potrafi zdziałać więcej niż manadrynki. O żywieniu pisać nie
                      będę bo to wie każdy.
                      7. Uwaga na leki i antybiotyki. Małe przeziębienia leczyć naturalnie
                      lub wcale bo organizam w sposób wręcz genijalny sam sie obroni.
                      Najgorsze są antybiotyki stosowane na błache infekcje wirusowe
                      (lekarze szafują nimi na lewo i prawo) to samo sztuczne witaminy
                      wskazane tylko po infekcjach, profilaktycznie absolutnie nie bo w 98
                      przypadkach na 100 to nie działa.
                      8. Nawadniać organizm wodą mineralną niegazowaną dla dzieci.
                      Chwilowo tyle. U mnie te metody działają niezawodnie.
                      • protozoa Re: to może ja 04.12.08, 07:43
                        BŁAHE........, ale to na marginesie.
                        To co piszesz ma ręce i nogi z wyjątkiem kapieli w wodzie bez względu na
                        temperaturę ( widziałam już infekcje dróg moczowych u ludzi kapiących się w
                        zimnej wodzie). Tu trzeba kierować się rozsądkiem.
                        A do Twoich pomysłów dodałabym
                        - unikanie zadymionych pomieszczeń i kontaktu z palącymi ( nawet tatuś
                        wychodzący na papieroska na balkon nie sprzyja hartowaniu)
                        - higiena!!! mycie rąk po każdym: korzystaniu z ubikacji, powrocie do domu,
                        przed jedzeniem.
                        - tygodniowy marcowy lub kwietniowy pobyt w górach
                        - karmienie piersia jak najdłuższe ( to powinien byc punkt nr 1)
                        - nie dyskredytowałabym cytrusów. Jeden lubi kiszona kapustę a drugi mandarynki
                        - unikanie skupisk przeziebionych ludzi, a w przypadku infekcji pozostanie w
                        domu aż do wyleczenia
                        P.S. Jak mozna miec w mieszkaniu 20 stopni gdy na dworze jest 40? Klimatyzacja?
                        Tej unikam jak ognia. Natomiast warto dbac o nawilżanie.
                        • justi54 Re: to może ja 04.12.08, 10:13
                          BŁAHE - wybacz pomyłkę.
                          Kąpiele w wodzie stosuję z dobrym skutkiem, może dlatego, że od
                          małego przyzwyczajałam syna do chłodnej wody i każdą kąpiel
                          kończyłam chłodnym prysznicem (nie w okresie niemowlęcym, ale
                          później).
                          Szkodliwość dymu papierosowego "to oczywista oczywistość" i tego nie
                          pisałam (na szczęście nikt z nas nigdy nie palił a goście mają
                          zakaz).
                          W góry owszem, niestety nie zawsze się da, a teraz kiedy mały w
                          szkole zostaja tylko oficjalne terminy ferii.
                          Krmienie piresią - o tak, tak, tak ja karmiłam długo bo 2,5 roku. W
                          przypadku przedszkolaków bo o takich tu mówimy to juz musztarda po
                          obiedzie.
                          Cytrusy tak, ale nasze polskie owoce w przewadze.
                          Skupiska ludzkie a zwłaszcza supermerkety gdzie pełno ludzi
                          ubranych w płaszcze to norma u nas. Często śmieszą mnie takie
                          sytuacje gdy po sobotniej wycieczce za miasto moja rodzina w tym ja
                          ubrani w dresy i buty sportowe jedziemy na tradycyjne rodzinne
                          zakupy (uniknąć sie ich nie da) a paniusia w futrze widząc mnie
                          tylko w dresie na sportowo bierze mnie za obsługę sklepu. OK to
                          zrozumiałe, zmęczona i na sportowo wygladam widać jak pani od lawety
                          z piwem. Takiej paniusi do głowy nie przyjdzie, że ja wchodząc na
                          godzinę do sklepu zdejmuję wierzchnie okrycie.
                          O temperaturze pisałam w kontekście zimy. Klimy nie trawię, nawet w
                          biurze nie pozwalam jej sobie włączyć.
                          Te wszystkie sposoby sa moje i podkreślam działają na moje dziecko.
                          To co dobre dla nas nie musi sprawdzać się u innych.
                          • protozoa Re: to może ja 04.12.08, 13:29
                            To co piszesz z grubsza sprawdza sie u wszystkich.
                            Uważam, ze trzeba propagować styl zdrowego życia i wzmacniania odporności. A
                            więc raz jeszcze:
                            - Karmienie piersią ( jak najdłużej, to nic, że to forum czytają mamy
                            przedszkolaków, często za rok, dwa decydują się na następnego potomka)
                            - Świeże powietrze bez względu na pogodę i wiek dziecka ( trzeba je tylko ubrac
                            adekwatnie do aury)
                            - unikanie jak ognia zadymionych pomieszczeń ( ta oczywista oczywistość nie dla
                            wszystkich bywa tak oczywista)
                            - unikanie skupisk przeziębionych ludzi
                            - stosowanie ( w przypadku infekcji) jednorazowych chusteczek higienicznych nie
                            nie rozrzucanie ich po całym domu
                            - wakacje w górach ( wiosenny tydzień czyni cuda - uwierzcie, nawet w liceum
                            mozna urwać się na 3-4 dni co razem z week-endem daje zastrzyk energii) i nad
                            morzem ( najlepiej tam gdzie jest takze sosnowy las)
                            - nieprzegrzewanie mieszkania ( tak jak piszesz temp. 20 i 17 stopni są optymalne)
                            - spanie przy uchylonym oknie lub jako minimum wietrzenie sypialni
                            -ruch na świeżym powietrzu, nieunikanie np. pływalni ( to juz nie na powietrzu,
                            ale ważne)
                            - odpowiednia wilgotnośc w pomieszczeniach
                            - klima precz
                            - dieta - każdy lubi coś innego, jednak owoce, warzywa, ryby, kasze powinny
                            stanowić wazny składnik diety.
                            -Kąpiele - nie upieram się, że nie - dzieci to ubóstwiają, ale w zbyt zimnym
                            Bałtyku naprawde łatwo o zapalenie pęcherza lub przydatków.
                            - w przypadku infekcji doleczenie jej w domu. Z katarem mozna wyjść na spacer,
                            ba nawet trzeba, ale do przedszkola już nie.
                            - ostrożnie z lekami. W większości przypadkow można wogóle nie brac leków, ale
                            czasem trzeba sięgnąc po antybiotyki
                            - szczepienia ochronne - naprawdę warto! Trzeba miec tylko sensowny kalendarz
                            szczepień ( maluchowi, który spędza wakacje z rodzicami nie ma sensu szczepić
                            duru brzusznego, nastolatkowi-włóczędze po świecie - raczej tak)
                            - badania profilaktyczne - raz w roku gdy dziecko jest zdrowe niech je zobaczy
                            zaufany lekarz ( to samo z dorosłymi). O badaniach już gdzieś było.
                            - nawyk mycia rak. To nie obsesja - bardzo często źródłem zakażenia są... brudne
                            ręce. Kążdy z nas powinien mieć odruch mycia rak po wyjściu z ubikacji, przed
                            jedzeniem ( przygotowywaniem posiłków), po powrocie do domu. Ja myje ręce mniej
                            więcej 12-15 razy dziennie. I źle na tym nie wychodzę . W domu powinno byc mydło
                            w płynie
                            - częste min raz dziennie nalezy zmieniać ścierki w kuchni. Zmywać w zmywarce.
                            Wskazane ręczniki papierowe.
                            Proste? Jak drut. Tanie? Oczywiście, że tak duzo tańsze niż leczenie i jakie
                            skuteczne.
                            • magdek2 Re: to może ja 04.12.08, 13:55
                              wszystko pięknie, ale jak widać te oczywiste sposoby nie na
                              wszystkich działają, i tak:
                              w domu nikt nie pali i nie palił w obecności córki, w ogóle nie
                              palimy papierosów, zawsze jest 19 stopni w domu a czasami nawet 18,
                              nad morze jeździmy co roku ale tylko latem, przykro mi, ale nie stać
                              mnie zwyczajnie na kolejny pobyt w górach więc ten punkt odpada, je
                              owoce, warzywa co prawda głównie gotowane (na parze na pół twardo)
                              bo takie toleruje, surówkę tylko próbuje, wodę mineralna pija od
                              początku, na dwór wychodzimy często i na długo, ubieram ją sama albo
                              mąż, nie wychodzi z dziadkami ze względu na opatulanie czym się da
                              na spacerze, zakazy biegania itd. więc nie jest przegrzana, inefkcje
                              wirusowe zwalczamy ... gorączką, do tej pory brała antybiotyk po
                              ukąszeniu kleszcza i teraz na zapalenie zatoki, z katarem też
                              chodzimy na dwór o ile nie ma temperatury, itd itp. o higienie nawet
                              nie będę pisac bo to oczywiste że trzeba myć ręce przed jedzeniem,
                              po skorzystaniu z WC ,dziecko kapać nawet jak choruje itd.
                              córka nie chorowała do chwili pójścia do przedszkola (oczywiście
                              miała infekcje wirusowe nie raz, ale organizm radził sobie sam)a z
                              przedszkola przynosi co i rusz jakieś paskudztwa, migdał się
                              powiększa itd. sad
                              • protozoa Re: to może ja 04.12.08, 14:35
                                Jest jeszcze jeden punkt - unikanie skupisk chorych ludzi. Gdybyś nawet nie
                                wiadomo jak hartowała dziecko to będzie łapało infekcje gdy do przedszkola
                                przyprowadza się chore dzieci. Inna sprawa, że u jednego ( nie hartowanego)
                                dziecka infekcja będzie przechodziła burzliwie, a u bardziej odpornego poronnie.
                                Ja , w czasach przedszkolnych moich synów, awanturowałam się z rodzicami, którzy
                                przyprowadzali chore dzieci. Miałam za sojuszników dyrektorkę, panie, kilku
                                rozsądnych rodziców i dyplom lekarza.
                                W jakimś stopniu pomogło. Jednak świadomość społeczna jest w Polsce żadna.
                                • magdek2 Re: to może ja 04.12.08, 14:45
                                  no tak, u nas burzliwość narasta, a właściwie odstępy pomiędzy
                                  infekcjami są coraz krótsze

                                  poza tym są rzeczywiście takie osoby, które naprawdę mają mega
                                  odporność, znam dziecko, które nie opuściło NIGDY ani jednego dnia z
                                  powodu choroby ani w przedszkolu ani w szkole, a jest w gimnazjum
                                  już, czasami była rozczarowana, że nie ma nie jest nigdy chora,
                                  nawet małego katarku, pozazdrościć smile
                                  • agaluba Re: to może ja 04.12.08, 17:19
                                    zestaw zaprezentowany poniżej to u nas standard, niestety - nie dla
                                    wszystkich - i wystarczy wizyta w przedszkolu, żeby cała zabawa
                                    zaczeła się jeszcze raz...
                                    ...i oczywiście jest dużo argumentów za tym, żeby pracujący rodzice
                                    posyłali chore dzieci do przedszkola, ale - jak ktoś tu słusznie
                                    zauważył - kultura życia w społeczeństwie i przestrzeganie tego typu
                                    prostych, w tym higienicznych, zasad pozwoliłaby z tych przedszkoli
                                    korzystać wiekszej liczbie dzieci (tych mniej odpornych np.).. i
                                    długo by tu się spierać. Fakt, że nie myślimy w wielu sprawach
                                    społecznie - nie tylko w tej.
                                    Mój syn ma aktualnie katar (który złapał od kolegi w przedszkolu,
                                    jak poszedł wyleczony po b. długiej nieobecności) i owszem mógłby
                                    chodzić do przedszkola, to TYLKO katar, bo w domu już wariuje, a ja
                                    nie mogę pracować.. ale - w przedszkolu obowiązuje zasada, żeby
                                    zakatarzonych nie posyłać - trzymam się tej zasady, która dla mnie
                                    ma spore konsekwencje (nie mogę pracować, zarabiać, a płacę za
                                    przedszkole niezależnie, czy syn tam jest, czy nie - nie udało się
                                    dostac do państwowego - Ursynów). Tej zasady trzymam się tak samo
                                    jak kilku innych - np. nie wjeżdzam na czerwonym na skrzyżowanie,
                                    nie śmiecę na ulicy, itd. Są to reguły życia społecznego właśnie w
                                    różnych dziedzinach. Dzieci na zachodzie chorują moze mniej, bo
                                    ludzie tam myślą i postępują społecznie - między innymi (oczywiście,
                                    bo sprawa jest bardziej złożona i ktoś, kto tutaj będzie nastawiany
                                    bardziej konfrontacyjnie od razu złapie mnie za słowo).

                                    Dbam o dziecko, hartuję i mój wysiłek idzie na marne - dzieci w tym
                                    wieku mają bardzo niską odporność - jak tłumaczyła mi lekarka -
                                    kończą się im przeciwciała matek i same muszą niejako dorobić się
                                    swojej odporności - dlatego też nieposyłanie zakatarzonych dzieci do
                                    przedszkoli jest tak ważne. I wiadomo, zarazki i bakterie są
                                    wszedzie i nie da się ich uniknąc, ale nie o to tu chodzi - to po
                                    prostu specyficzny okres w życiu dzieci, kiedy jednocześnie
                                    zaczynają życ społecznie i rozwijają własną odporność, a w
                                    przedszkolu spędzają sporo czasu, znacznie więcej niż np. w
                                    autobusie, sklepie itd. Trzeba posyłac do przedszkola, ale ZDROWE,
                                    nie z katarem, nie myślmy tylko o sobie. Jednym jest łatwiej, innym
                                    trudniej się do tego zastosować, ale powinno to być regułą dla
                                    wszystkich, nie tylko dla nielicznych, nastawionych bardziej
                                    społecznie właśnie.
                                • mama303 Re: to może ja 05.12.08, 19:47
                                  protozoa napisała:

                                  > Jest jeszcze jeden punkt - unikanie skupisk chorych ludzi. Gdybyś
                                  nawet nie
                                  > wiadomo jak hartowała dziecko to będzie łapało infekcje gdy do
                                  przedszkola
                                  > przyprowadza się chore dzieci.

                                  Moje chorowało przez pierwszy rok. W drugim duzo mniej a w trzecim
                                  właściwie - wcale. A owoców i warzyw je baaardzo mało, niestety.

                                  Nie da sie unikać chorych ludzi, chyba że nie będziemy z domu
                                  wychodzić a i tak może nas odwiedzic np. zakatarzony listonosz smile
        • jakw Re: Dlaczego dzieci chorują w przedszkolu-kto win 01.12.08, 21:38
          dzwoneczek21 napisała:
          > więc może podejdzmy z drugiej
          > strony jeżeli dziecko jest chorowite, jest alergikiem to może nie
          powinno
          > chodzic do przedszkola.
          No pewnie, a w szkole od razu indywidualny tryb nauki w domu, bo
          jako chorowito-alergiczne będzie ciągle chorować i mieć zaległości
          w szkole.
          • dzwoneczek21 Re: Dlaczego dzieci chorują w przedszkolu-kto win 02.12.08, 08:54
            A to że jest chorowito-alergiczne to nie jest moja wina i mój
            problem.
        • pasmo30 Re: Dlaczego dzieci chorują w przedszkolu-kto win 02.12.08, 00:14
          A potem do szkoly nie posylac?! Bo alergik, bo chorowite?
          • justi54 Re: Dlaczego dzieci chorują w przedszkolu-kto win 02.12.08, 08:29
            Do pracy też taki człowiek nie powinien iść!!!
            • joanna_poz Re: Dlaczego dzieci chorują w przedszkolu-kto win 02.12.08, 09:24
              justi54 napisała:

              > Do pracy też taki człowiek nie powinien iść!!!

              tym bardziej z katarem.
              ciekawe ile mam postulujących trzymanie w domu dziecka z samym
              katarem, ze swoim katarem pozostaje w domu na L4, zamiast chodzic do
              pracy...
            • niebieska.biedronkaa Re: Dlaczego dzieci chorują w przedszkolu-kto win 02.12.08, 10:05
              justi54 napisała:

              > Do pracy też taki człowiek nie powinien iść!!!

              Najlepiej od razu na rentę!!!!
              A na jego rentę niech pracują i płacą podatki, ubezpieczenia, itp ci
              zdrowi wink
              Jestem chorowitym alergikiem i jestem ZA!!!!
              • dzwoneczek21 Re: Dlaczego dzieci chorują w przedszkolu-kto win 02.12.08, 10:09
                No i problem mamy rozwiązanywink
                • maminka-2 Re: Dlaczego dzieci chorują w przedszkolu-kto win 02.12.08, 10:39
                  no ale czemu głosisz jako prawdę objawioną coś oczywistego??? to chyba jasne, że
                  dzieciaki się zarażają od siebie nawzajem. i to chyba jasne, ze to wina
                  rodziców-baranów, ze zakatarzone albo gorączkujące wysyłają do przedszkola? na
                  szczęscie są placówki, gdzie takie dzieciaki na kopach się z powrotem do somu
                  wyrzuca. tak powinno byc wszędzie to by nie było pierdzielenia "musi sie
                  wychorować" (totalna bzdura).
                  • dzwoneczek21 Re: Dlaczego dzieci chorują w przedszkolu-kto win 02.12.08, 11:15
                    maminka-2 napisała:

                    > no ale czemu głosisz jako prawdę objawioną coś oczywistego??? to
                    chyba jasne, ż
                    > e
                    > dzieciaki się zarażają od siebie nawzajem.

                    Zarażają sie również od Pań opiekunek, od rodziców, od dzieci na
                    placu zabaw jak również chorują w wynkiu niekrzystnych warunków
                    atmosferycznych. To tak dla uściślenia.

                    i to chyba jasne, ze to wina
                    > rodziców-baranów, ze zakatarzone albo gorączkujące wysyłają do
                    przedszkola?

                    Raczej "rodziców - baranów" którzy nie potrafia zadbać o odporność
                    swoich dzieci notorycznie przegrzewając, źle odżywiacjąc itd. jednym
                    słowem "chowając pod kloszem"

                    na
                    > szczęscie są placówki, gdzie takie dzieciaki na kopach się z
                    powrotem do somu
                    > wyrzuca. tak powinno byc wszędzie to by nie było
                    pierdzielenia "musi sie
                    > wychorować" (totalna bzdura).

                    Na szczęście są placówki które potrafią podejść do tej sytuacji ze
                    zdrowym rozsądkiem.
                  • justi54 Re: maminka 02.12.08, 11:27
                    Acha i w tych super placówkach, ośrodkach zdrowia i witalności
                    dzieci nie chorują wcale a wcale?
                    • hanna26 Re: maminka 02.12.08, 13:24
                      Od dziecka znacznie łatwiej jest się zarazić niż od dorosłego. To po pierwsze.

                      Po drugie właśnie w naszym przedszkolu dzieci chore - czyli m.in. zakatarzone i kaszlące - są odsyłane z powrotem do domu. To małe przedszkole prywatne (katolickie). Siostry bardzo pilnują i w razie wątpliwości dzwonią do rodziców, prosząc, żeby zabrali dziecko. Ja akurat pracuję w domu - wolny zawód, a poza tym mam jeszcze dwoje maluchów na wychowaniu - więc dla mnie to nie problem. Ale wszyscy rodzice przed przyjęciem ich dziecka do przedszkola są dokładnie informowani o tym zakazie, podpisują regulamin - więc nie są zaskoczeni.

                      justi54 napisała:

                      > Acha i w tych super placówkach, ośrodkach zdrowia i witalności
                      > dzieci nie chorują wcale a wcale?

                      Nie, chorują, tyle że na pewno znacznie rzadziej. Nie wiem, czy głównym powodem jest większa uwaga i determinacja wychowawczyń w ww. kwestii, czy to, że grupy są mieszane, czy to, że przedszkole jest małe. Być może wszystko naraz. Ja moge powiedzieć tylko to, że moje najstarsze dziecko w tej chwili trzeci rok chodzi do tego przedszkola i choruje naprawdę bardzo rzadko. Ostatni katar miała jak pamiętam jeszcze w tamtym roku przedszkolnym. A dodam też, że dwójka młodszych dzieci towarzyszy mi podczas odprowadzania i przyprowadzania siostry, i również się nie zarażają. Najmłodsza córka ma siedem miesięcy, jest wcześniaczką, codziennie, niemal od urodzenia (od. ok. 3. tygodnia życia) jest wprowadzana do budynku przedszkola, średnia (3 lata) bawi się zwykle ok. pół godziny z dziećmi - i żadna nie choruje. Więc moim zdaniem mniejsza obecność smarkających i kaszlących dzieci ma jednak duże znaczenie. Cieszę się, że wybrałam takie przedszkole - a dostać się tam wcale nie było łatwo.

                      PS. Wszystkim zaniepokojonym i prorokującym, że "zobaczysz, jak twoje córki zaczną chorować w publicznej szkole" pragnę wyjaśnić, że mój mąż w ogóle nie chodził do żadnego przedszkola, w dzieciństwie niemal nie wiedział, co to jest katar (nie miał się od kogo zarazić, biedak...) a jest megazdrowym bykiem od podstawówki do chwili obecnej (puk puk!).
                      • ania73 Re: odpowiedź na główne pytanie wątku 02.12.08, 18:44

                        Analizując wypowiedzi pani dzwoneczek, uważam, że nasze dzieci
                        chorują ponieważ mają kontakt dziećmi przyprowadzanymi do
                        przedszkola przez mamy takie jak pani dzwoneczek! Najbardziej
                        zszokowało mnie to, że ta pani zawsze weryfikuje leki przepisane
                        przez lekarza, nie rozumiem po co do niego chodzi, skoro wszystko
                        wie, nawet to, że katar i kaszel to podobno nie choroba. No niestety
                        choroba, nie ma co usprawiedliwiać swego egoistycznego postępowania,
                        a 4 miesiące gehenny w żłobku to co , to próba rewanżu za innych
                        rodziców egoistów? Pozdrawiam wszystkie mamy naprawdę troszczące się
                        o swoje dzieciaczki a także o ich rówieśników z grupy. Aha,
                        wyśmiewanie się z alergików i słabszych odpornościowo dzieci to już
                        chwyt poniżej pasa!!! Przedszkole jest placówką kształcącą a nie
                        przechowalnią zarażających maluszków, goniących za pieniądzem
                        rodziców!!!
                        • dzwoneczek21 Re: odpowiedź na główne pytanie wątku 02.12.08, 21:19
                          >
                          > Analizując wypowiedzi pani dzwoneczek, uważam, że nasze dzieci
                          > chorują ponieważ mają kontakt dziećmi przyprowadzanymi do
                          > przedszkola przez mamy takie jak pani dzwoneczek!

                          Ja nie przyprowadzam chorego dziecka do przedszkola bo dla mnie katar nie jest
                          chorobą.

                          Najbardziej
                          > zszokowało mnie to, że ta pani zawsze weryfikuje leki przepisane
                          > przez lekarza, nie rozumiem po co do niego chodzi, skoro wszystko
                          > wie, nawet to, że katar i kaszel to podobno nie choroba.

                          Do lekarza idę po receptę na leki i po opiekę jak jest chore. A weryfikuje bo
                          przepisanie antybiotyku przy infekcji wirusowej jest bezcelowe i szkodzi a takie
                          praktyki są nagminne. No a przecież ktoś musi mi wypisac opiekę a leki no cóż to
                          już moja sprawa które podam dziecku a które nie.

                          No niestety
                          > choroba, nie ma co usprawiedliwiać swego egoistycznego postępowania,
                          > a 4 miesiące gehenny w żłobku to co , to próba rewanżu za innych
                          > rodziców egoistów?

                          To nie jest usprawiedliwianie to jest przykład że dziecko potrafi się uodpornic
                          i potem samo radzi sobie z drobnymi infekcjami.

                          Jeżeli moje postępowanie jest egoistyczne to jak nazwac postępowanie Pani
                          podobnym? Czy chociaż raz zastanowiłyście się co skłania matkę do
                          przyprowadzenia chorego dziecka z temperaturą do przedszkola. Nie zawsze pod
                          ręką jest babcia, dziadek, sztab cioc chętnych do zostania z dzieckiem i
                          zaręczam nie zawsze są to "karierowiczki". Nie dopuszczacie do siebie myśli że
                          są sytuacje życiowe o których zapewne wam się nie śniło, bo macie zapewniony
                          byt, stabilizację oparcie w rodzinie a w życiu bywa różnie. Wy widzicie tylko
                          WASZE dzieci które coś podłapią bo jakaś "wyrodna" matka, karierowiczka itp...
                          przyprowadziła chore dziecko.

                          Pozdrawiam wszystkie mamy naprawdę troszczące się
                          > o swoje dzieciaczki a także o ich rówieśników z grupy. Aha,
                          > wyśmiewanie się z alergików i słabszych odpornościowo dzieci to już
                          > chwyt poniżej pasa!!!

                          A w którym momencie ja się wyśmiewam? Ja mogę jedynie współczuc jeżeli
                          faktycznie dziecko cierpi na alergię /zdiagnozowaną odpowiednimi badaniami/ lub
                          ma obniżoną odpornośc organizmu /również zdiagnozowaną i popartą odpowiednimi
                          badaniami/. Bo wtedy przebywanie w tak dużych skupiskach dzieci bez
                          odpowiedniego leczenia może się źle skończyc.

                          Przedszkole jest placówką kształcącą a nie
                          > przechowalnią zarażających maluszków, goniących za pieniądzem
                          > rodziców!!!

                          Tylko w przeważającej większości Ci "goniący za pieniądzem
                          rodzice" to zwyczajni ludzie którzy muszą pracowac za marne 1200 na miesiąc
                          żeby przeżc. Bo Ci karierowicze to biorą opiekunki lub posyłają dzieci do
                          prywatnych przedszkoli i nie korzystają z publicznych placówek.
                          • elf1977 Re: odpowiedź na główne pytanie wątku 05.12.08, 17:03
                            Poziom Pani wypowiedzi jest żenujący.Ma w sobie Pani mnóstwo buty,
                            gratuluję w miarę zdrowego dziecka, ale proszę patrzyć na innych
                            ludzi nie przez pryzmat stereotypów, lecz jak na swoich bliźnich.
                            Sama zarabiam niecałe 1200 zł, mimo to w Warszawie uznano mnie
                            za "karierowiczkę" i wspólnie z mężem łożmy na prywatne przedszkole,
                            bo do innego dziecka nie przyjęto. Gdy córka zaczęła chorować na
                            katar, ciągnący się w nieskończoność, ropny, zrobiłam jej wymaz i
                            wyszedł w nosie HiB, nie obeszło się bez pierwszego w życiu
                            antybiotyku, po którym dziecko nie jest tak odporne jak kiedyś.
                            Mimo, że córkę hartowałam, teraz się martwię, że znowu coś złapie w
                            przedszkolu, widzę, jak dzieci wyglądają, słyszę, jak kaszlą i się
                            denerwuję. Nie jestem przewrażliwiona i sama, pracując w prywatnej
                            szkole mam problemy, gdy idę na opiekę, ale kombinuję, jak mogę,
                            żeby chore dziecko (w tym wypadku z bakteryjnym katarem) mogło
                            zostać w domu, dopóki się nie doleczy.
                            Nie kwestionuję tego, że inni mają trudniejszą sytuację, ale też mi
                            nie jest łatwo, a nie wyrażam się o innych z taką pogardą jak Pani.
                            A już tekst o alergicznych i mało odpornych dzieciach - ....szkoda
                            nawet komentować.
                            • dzwoneczek21 Re: odpowiedź na główne pytanie wątku 05.12.08, 18:37
                              elf1977 napisała:

                              > Poziom Pani wypowiedzi jest żenujący.Ma w sobie Pani mnóstwo buty,
                              > gratuluję w miarę zdrowego dziecka, ale proszę patrzyć na innych
                              > ludzi nie przez pryzmat stereotypów, lecz jak na swoich bliźnich.

                              Czy jest we mnie buta?, hm... pewno tak, pewno jest to efekt tego że sporo
                              przeżyłam, i w swojej naiwności wierzyłam w owe "spojrzenie bliźniego".
                              > Sama zarabiam niecałe 1200 zł, mimo to w Warszawie uznano mnie
                              > za "karierowiczkę" i wspólnie z mężem łożmy na prywatne przedszkole,
                              > bo do innego dziecka nie przyjęto. Gdy córka zaczęła chorować na
                              > katar, ciągnący się w nieskończoność, ropny, zrobiłam jej wymaz i
                              > wyszedł w nosie HiB, nie obeszło się bez pierwszego w życiu
                              > antybiotyku, po którym dziecko nie jest tak odporne jak kiedyś.
                              > Mimo, że córkę hartowałam, teraz się martwię, że znowu coś złapie w
                              > przedszkolu, widzę, jak dzieci wyglądają, słyszę, jak kaszlą i się
                              > denerwuję. Nie jestem przewrażliwiona i sama, pracując w prywatnej
                              > szkole mam problemy, gdy idę na opiekę, ale kombinuję, jak mogę,
                              > żeby chore dziecko (w tym wypadku z bakteryjnym katarem) mogło
                              > zostać w domu, dopóki się nie doleczy.
                              > Nie kwestionuję tego, że inni mają trudniejszą sytuację, ale też mi
                              > nie jest łatwo, a nie wyrażam się o innych z taką pogardą jak Pani.
                              > A już tekst o alergicznych i mało odpornych dzieciach - ....szkoda
                              > nawet komentować.

                              Opatrznie Pani zrozumiała ten teks. Jako osoba dośc doświadczona przez los chyba
                              jak nikt inny potrafię wiele zrozumiec. Na którymś z wątków była mowa o
                              "karierowiczkach", gonieniu za pieniądzem itd a dzieci chore w przedszkolu. A
                              przecież to nie jest regułą wręcz są to przypadki marginalne. A ludzie oddają
                              dzieci w różnym stanie bo inaczej wylecą z pracy i stracą źródło utrzymania, np.
                              moja koleżanka musiała podpisac oświadczenie że już nie weźmie ani jednego dnia
                              opieki nad dzieckiem, wiem jest to nie zgodne z KP ale co z tego i kto się z tym
                              liczy, efekt jest jeden.
                              Więc absolutnie nie było moją intencją obrażanie i poniżanie kogokolwiek.
                              • elf1977 Re: odpowiedź na główne pytanie wątku 07.12.08, 12:18
                                Takie oświadczenie jest nieważne wg Kodeksu Pracy, więc raczej to
                                ona mogłaby tego typu pismo wykorzystać w Sądzie Pracy. Ja również
                                miałam sporo problemów z pracodawcą (poprzednim), który samowolnie
                                np. zmienił mi umowę po urodzeniu dziecka. Zmieniłam pracę,
                                wcześniej pokazując czarno na białym dyrektorce. w którym moejscu i
                                kiedy złamała prawo pracy. Nie chcialo mi się wnosić sprawy do sądu,
                                ale przynajmniej miałam nikłą satysfakcję, widząc jej strach.
                                Co ciekawe, dziś również mam umowę zformułowaną niezgodnie z
                                kodeksem pracy, ale już wiem, że w razie czego to kodeks, a nie
                                umowa stanowią o pewnych sprawach. Pracodawcy robią nas na szaro,
                                jak mogą, ale trzeba się w ich matactwach jakoś orientować, by w
                                razie czego się bronić.
                                • dzwoneczek21 Re: odpowiedź na główne pytanie wątku 07.12.08, 13:15
                                  Masz w 100% racę. Tylko My mieszkamy w niewielkiej miejscowości gdzie o pracę
                                  jest b.ciężko zwłaszcza jak się ma dziecko, a jak już narobi się co prawda
                                  słusznego i uzasadnionego "smrodu" wnosząc sprawę do Sądu Pracy to dostac pracę
                                  graniczy z cudem.
                            • mama303 Re: odpowiedź na główne pytanie wątku 05.12.08, 20:36
                              elf1977 napisała:

                              > Mimo, że córkę hartowałam, teraz się martwię, że znowu coś złapie
                              w
                              > przedszkolu, widzę, jak dzieci wyglądają, słyszę, jak kaszlą i się
                              > denerwuję.

                              Szkoda nerwów. Połowa społeczeństwa teraz kicha, prycha i kaszle.
                              Taki czas - zmienna pogoda, kaloryfery itd, itp. Sama jestem
                              zakatarzona ale czuje sie w miare dobrze więc normalnie chodzę do
                              pracy i odprowadzam /z katarem/ swoje zdrowe dziecko do przedszkola.
                              • elf1977 Re: odpowiedź na główne pytanie wątku 07.12.08, 12:11
                                Może i szkoda nerwów, ale moje dziecko mialo HiB, gdyby nie to, że
                                była szczepiona jao niemowlę, może miałaby zapalenia płuc albo
                                sepsę. Na szczęście skończyło się na łagodniejszej infekcji, ale do
                                przedszkola chodzić nie mogła.
                                Raczej chodziło mi o to, że nie trzeba być samotną matką
                                doświadczoną przez życie, żeby kombinować co zrobić z chorym
                                dzieckiem, by móc je zostawić w domu. Byłam na opiece 4 dni (od
                                wrzesnie) a już miałam problemy z tego powodu, zima natomiast
                                dopiero się zaczyna...Z bakteryjnym, ropnym katarem, nawet bez
                                gorączki, mając świadomość, jaka to bakteria, nie poślę córki do
                                przedszkola...
                                • dzwoneczek21 Re: odpowiedź na główne pytanie wątku 07.12.08, 13:25
                                  Ja nigdy nie rozczulałam się nad swoją sytuacją, ot tak potoczyło się życie, ale
                                  z tej racji wiem jak bardzo może byc ciężko.
                                  I uwierz, ja też nie jestem zachwycona jak widzę naprawdę chorego malucha w
                                  szatni bo mam świadomośc że moja Mała może coś podłapac ale staram się to jakoś
                                  zrozumiec bo różnie w życiu bywa.
      • lilka69 Re: protozoa- czapki z glow! 03.12.08, 09:53
        profesjonalny i dajacy do myslenia kulturalny wyklad.

        szkoda, ze ja nie umiem tak tego ujac.

        a do twoich zasad STOSUJE SIE!bo to tez moje zasady ale ni eumiem tego ubrac w
        tak dobrane slowa.
    • lillylive Re: Dlaczego dzieci chorują w przedszkolu-kto win 03.12.08, 08:20
      Zgadzam sie w 100% z założycielka postu!!Moje dziecko jest w przedszkolu 2-3 dni
      w miesiacu.Jest alergikiem i jak złapie katar to zaraz jej sie uaktywnia astma i
      kaszle z wymiotami przez 2-3tygodnie i wogóle masakra.Potem idzie do przedszkola
      a w grupie jest zawsze kilka kichajacych i kaszlacych maluchów i po 3 dniach mam
      to samo o kosztach leczenia nie wspomne a przedszkole tez płacic trzeba.Uwazam
      ze kaszlace i kichajace dzieci POWINNY siedziec w domu!!!!!!!!!!!!
      • kitka20061 Re: Dlaczego dzieci chorują w przedszkolu-kto win 03.12.08, 10:41
        Na pytanie zawarte w temacie powiem tak: winne są bakterie i wirusy.

        Natomiast mnie też wkurza jak do przedszkola przychodzą dzieci z gorączką, kaszlące, ze prawie się duszą i ledwo stojące na nogach. Od wrzesnia było juz kilka przypadków, że Pani dzwoniła po rodziców bo dziecko miało ponad 38 C gorączki. Ale oczywiście zbulwersowani rodzice zawsze odpowiadają, że przecież w domu było zdrowe. Tak samo niejednokrotnie słyszałam przy odbieraniu jak Pani prosiła, żeby zatrzymać dziecko chociaż jeden dzień w domu bo jest chore i nie jest w stanie bawic sie i wykonywać poleceń, a do tego zaraża inne dzieci. Oczywiscie, że dzieci muszą sie wychorowac, ale dlaczego kosztem innych, czy to są jakies pasozyty?
        • joanna_poz Re: Dlaczego dzieci chorują w przedszkolu-kto win 03.12.08, 11:01
          kitka20061 napisała:

          > Od wrzesnia było juz kilka
          > przypadków, że Pani dzwoniła po rodziców bo dziecko miało ponad 38
          C gorączki.
          > Ale oczywiście zbulwersowani rodzice zawsze odpowiadają, że
          przecież w domu by
          > ło zdrowe.

          kitko, nie popadajmy w przesadę. uwazasz taki przypadek za
          niemozliwy?

          sama miałam taki przypadek - rano synek był zdrowy, na nic się nie
          skarżył, nie miał gorączki, a ok. ok 11 miałam telefon z
          przedszkola, że jest rozpalony, ma gorączkę i skarży się na ból ucha.
          od razu dodaję - zbulwersowana nie byłam, dziecko odebrałam w 10
          minut (bo sama z gorączką lezałam chora w domu - gdyby nie to
          odebranie dziecka zajęłoby mi trochę dłużej).

          zresztą zauwazyłam ze u mojego przedszkolaka choroby zaczęły własnie
          przychodzić zupełnie nagle - jest zdrowy i nagle dostaje gorączki, a
          dopiero potem wykluwają się jakieś widoczne objawy choroby.
    • jopi2 Re: Dlaczego dzieci chorują w przedszkolu-kto win 04.12.08, 12:09
      "Samych dobrych myśli na Święta i nowy Rok, wiary w dobro i przekonania, że
      jeśli tego zechcemy, to Święta zmienią nas na lepsze.."

      Dziewczyny odpuśćcie, bo nawet czytać się nie chce tego tasiemca a co dopiero
      wziąć udział w dyskusji
      sad
    • iwonabw Re: Dlaczego dzieci chorują w przedszkolu-kto win 04.12.08, 21:10
      A ja uważam, że dzieci chorują i będą chorować, jak nie teraz, to
      potem jak pójdą do szkoły. I posyłam moje dzieci do przedszkola z
      katarem, o zgrozo, nawet z kaszlem. Ale powiem tyle, że do tego
      musiałam dojrzeć, moje starsze dziecko chodzi teraz do przedszkola 3
      rok, gdy poszła jako 3 latka i gdy zaczęły się nieustające choroby
      myślałam tak jak Ty, tym bardziej, że w domu miałam jeszcze drugą
      roczną córeczkę, która wszystko łapała od starszej. Wtedy wygladało
      to tak, że tydzień dziecko było w przedszkolu, a dwa tygodnie w
      domu. I to razy dwa. Dzieci uodporniły mi się i nie chorują teraz
      prawie wcale - tyle że katar to dla mnie w przeciwieństwie do
      niektórych tu mam, to nie choroba.
    • mychaer Re: Dlaczego dzieci chorują w przedszkolu-kto win 05.12.08, 00:09
      Czytając Wasze posty nasuwa mi się jedno... punkt widzenia zależy od punktu
      siedzenia..

      Poza tym jeszcze dłuuuuuga droga do poprawy sytuacji w przedszkolach, bo pełno
      nawet tu "niereformowalnych" mam i co by się nie pisało, one wiedzą swoje..

      Marzę o tym, bym nabrała odporności na krótkowzroczność i egoizm innych matek,
      oraz by moje dziecko nabrało niezbędnej odporności by nie zarażało się od ich
      dzieci, tak jak zaraża się dziś.
      I przez to nie mogę pójść do pracy.

      Któraś z Was pisała, że nie pracuje dla kariery tylko na 1200 zł by przetrwać,
      ale niech ta mama pomyśli, że dzięki jej postępowaniu ja nawet nie mam 1200 zł i
      też nie mam babci i tabuna chętnych do opieki nad dzieckiem!! I co mam zrobić??
      Też posyłać chore dziecko do przedszkola?
      Zniżyć się do jej poziomu?
      Przepraszam, ale jak dla mnie to dla mnie bezmózgowie pospolite..

      Na koniec, może coś takiego, skoro inne argumenty nie trafiają..
      Nie rób bliźniemu, co Tobie nie miłe...
      choć obawiam się, że wśród takiego "nastawionego na siebie" i krótkowzrocznego
      społeczeństwa (z wyjątkiem kilku mam, które moim zdaniem mają zdrowe poglądy i
      szanują innych) nic nie pomoże... szkoda, bo żyło by się łatwiej wszystkim.. sad

      • protozoa Re: Dlaczego dzieci chorują w przedszkolu-kto win 05.12.08, 07:58
        Masz rację. Kocham wypowiedzi typu "musi się wychorować". Nie, nie musi.
        Przykładem tego są moje własne dzieci. Pamietam, że największym koszmarem okresu
        przedszkolnego były moje walki z mamami, które uważaja, że kaszel/katar/wymioty
        to nie choroba. A, że takie są widać na tym forum.
        Jak dobrze pamiętam te bezmózgowce świadczy fakt, że 12 lat po opuszczeniu przez
        moje dzieci przedszkola ( chłopcy chodzili do zerówki szkolnej) pamietam te sceny.
        Wydawało się, że jest to walka z wiatrakami i... częściowo była. Tym nie mniej
        udało mi się ( miałam za sojuszników dyrektorkę, nauczycielki, sporą garść
        rodziców, w tym rodziców-lekarzy i swój własny dyplom).
        Na skutek naszych interwencji, awantur nie było tygodnia żeby kilkoro dzieci
        ewidentnie chorych nie wróciło do domu.
        Matki uważaja, że są sprytne, bo
        - dziecko rano dostaje paracetamol na zbicie gorączki, ale to widać
        - katar jest "alergią"
        - caałonocne wymioty i biegunka - błędem dietetycznym.
        Przez nasze sito przemknęły się dzieci chore. Na przedszkole były skargi do
        kuratorium, w efekcie których dyrektorka dostała...nagrodę. Nie wiem ile mam
        jest wstanie tak się skrzyknąc i tak walczyć. To był koszmar, ale byo warto. Dla
        dzieci.
        • mim288 Re: Dlaczego dzieci chorują w przedszkolu-kto win 09.12.08, 17:22
          Wychorować się nie musi, ale to nie koniecznie kwestia braku
          kontaktu z chorymi. Moje dzieci mają kontakt z zakatarzonymi
          (poszły wcześnie do przedszkola), zresztą - zdaniem naszego
          pediatry - "teraz wszyscy kaszlą". Nie chronię dzieci obsesyjnie
          przed zakatarzonymi i kaszlącymi kolegami, zresztrą moim zdaniem
          szkoda zachodu - zarazić może się w sklapie, centrum handlowym, na
          basenie, w sali zabaw (więc musiałabym zamknąć je w domu, co
          specjalnie ani mnie ani im sie nie uśmiecha) a dzieci mam nie
          chorujące NIGDY, ale też chodzą absolutnie najlżej ubrane z całego
          przedszkola. Jak patrzę na dzieciaki poubierane już wczesną
          jesienią jak na biegun północny (a przecież one w tym ubraniu
          biegają na placu zabwa) to nie dziwię się, że biedaki ciągle chore
          (muszą być na spacerze spocone jak myszy).
          Wiem, że jako lekarz masz swoje poglądy, ale np nasz pediatra ma
          inne, a u moich dzieci sprawdzają się znakomicie i nie jest to jaka
          kwestia genetyczna - oboje z mężem w dzieciństwie chorowaliśmy non
          stop, ciepło opatulani przez nasze troskliwe mamy i chronieni przed
          zakarzeńcami i kaszlącymi za radą lekarzy oczywiście. W wielu
          krajach zakatarzone, czy kaszlące dzieci (od jesieni do wiosny) są
          absolutną normą i nikt z pediatrami na czele się tym nie przejmuje -
          a te narody jakoś nie wymierają na zapalenie płuc, zapalenie ucha,
          sepsę i co tam jeszcze.
          • aurita Re: Dlaczego dzieci chorują w przedszkolu-kto win 10.12.08, 10:56
            W wielu
            > krajach zakatarzone, czy kaszlące dzieci (od jesieni do wiosny) są
            > absolutną normą i nikt z pediatrami na czele się tym nie przejmuje
            > a te narody jakoś nie wymierają na zapalenie płuc, zapalenie ucha,
            > sepsę i co tam jeszcze.


            tylko ze tam maja sprawniejsza sluzbe zdrowia smile Latwiejszy dostep do lekarza,
            mozliwosc wykonania badan, szybka interwencje itp. (To oczywiscie nie dotyczy UK
            gdzie poziom sluzby zdrowia jest zenujacy)

            Masz racje ze zbyt cieplym ubieraniem. Dodalabym jeszcze ze dzieci w przedszkolu
            zbyt malo wychodza na dwor.

            Moze podsumujmy:
            -Dzieci zle sie czujace i chore powinny byc leczone w domowych warunkach: nikt
            tego nie neguje
            -katar i kaszel (ale zalezy jaki) nie sa powodem do zamykania sie w domu (moja
            pediatra kaze mi wychodzic z dzieckiem na dwor, nawet przy brzydkiej pogodzie,
            jezeli dziecko nie ma goraczki). Najlepiej aby stan dziecka ocenil pediatra
            - nie mam zalu do mam przyprowadzajacych dzieci z katarem do przedszkola. Zal mi
            natomiast dzieci z goraczka (bo sie poprostu mecza).

            A tak osobiscie: zaden lekarz sam z siebie nie zaproponowal mi
            (doroslej)zwolnienia z powodu kataru/kaszlu, chociaz podawano (tzn probowano)
            faszerowac mnie radosnie antybiotykami.
      • peresia Re: Dlaczego dzieci chorują w przedszkolu-kto win 05.12.08, 11:16
        Nie rozczulaj sie tak nad sobą, ja jestem w jeszcze gorszej sytuacji.
        Mąż nie zyje, w domu mama chora na stwardnienie rozsiane, która na
        dniach połozy się do łóżka. Też nie pracuję ze względu na infekcje
        młodej i jak ma katar, to zostawiam ją w domu, bo mam taką możliwość.
        Ale jak pójdę do pracy, to nie będę z powodu kataru brać L4, bo
        długo nie popracuję. I też nie mam z kim dziecka zostawić, ze
        wszystkim jestem sama i na razie sobie radzę.
        W przedszkolu mojego dziecka jest zasada, że dzieci ze zwykłym
        katarem (nie ropnym) są przyjmowane.
        • joanna_poz Re: Dlaczego dzieci chorują w przedszkolu-kto win 05.12.08, 11:27
          > Ale jak pójdę do pracy, to nie będę z powodu kataru brać L4, bo
          > długo nie popracuję.

          jak słusznie napisała założycielka watku punkt widzenia zalezy od
          punktu siedzenia. w sytuacji, kiedy mychaer może sobie pozwolić na
          niepracowanie niestety nie jest w stanie zrozumieć intencji i
          sytuacji matek pracujących, posyłających o zgrozo do przedszkola
          dziecka z katarem czy kaszelkiem (żeby nie było: posyłania z
          gorączką i dziecka ewidentnie źle czująego się nie usprawiedliwiam).
          • protozoa Re: Dlaczego dzieci chorują w przedszkolu-kto win 05.12.08, 13:46
            O godzinie 8.00 jest to katarek i kaszelek ( kocham to określenie) o 10.00 już
            stan podgorączkowy a o 12.00 wysoka gorączka. Tak mogą( nie muszą a moga
            przebiegać infekcje u dzieci). Powinna byc zasada - chore dzieci w domu. Bez
            względu na sytuację rodziców - każdy coś ma. ja mając dzieci w przedszkolu
            pracowałam, dyżurowałam, robiłam specjalizację. Mój mąż podobnie, z tym, że miał
            jeszcze dodatkową prace. Na pomoc rodziców niewiele mogłam liczyć, bo oboje
            pracowali. Teściowa zajmowała się ciężko chora matką. I ani razu dzieci nie
            poszły z infekcją do przedszkola. Miałam emerytowaną pielęgniarkę, która na
            kazdy ranny telefon, że cos jest nie tak zjawiała się i zostawała z dziećmi. To,
            niestety, kosztowało. Nie mogłam kupić sobie modnych butów, kolejnego kostiumu
            itd. Ale coś za cos.
            • joanna_poz Re: Dlaczego dzieci chorują w przedszkolu-kto win 05.12.08, 13:58
              To
              > ,
              > niestety, kosztowało. Nie mogłam kupić sobie modnych butów,
              kolejnego kostiumu
              > itd. Ale coś za cos.

              niektórzy raczej - w kontekście pracy i jej utraty - mają dylematy
              za oplacić jedzenie i rachunki, a nie modne buty czy kolejny kostium
              • aurita Re: Dlaczego dzieci chorują w przedszkolu-kto win 05.12.08, 17:58
                > > niestety, kosztowało. Nie mogłam kupić sobie modnych butów,
                > kolejnego kostiumu
                > > itd. Ale coś za cos.


                upada kolejny mit o niskich pensjach lekarzy oraz ich wiedzy o spoleczenstwie
                • jakw Re: Dlaczego dzieci chorują w przedszkolu-kto win 05.12.08, 19:06
                  aurita napisała:

                  > > > niestety, kosztowało. Nie mogłam kupić sobie modnych butów,
                  > > kolejnego kostiumu
                  > > > itd. Ale coś za cos.
                  >
                  >
                  > upada kolejny mit o niskich pensjach lekarzy oraz ich wiedzy o
                  spoleczenstwie
                  Hm, a ktoś napisał, że to wszystko koleżanka Protoza kupuje tylko i
                  wyłącznie ze swojej pensji? Może jej pensja akurat na waciki
                  starcza ? wink
                • protozoa Re: Dlaczego dzieci chorują w przedszkolu-kto win 05.12.08, 20:46
                  Mit? Ja Ci nie zaglądam do kieszeni. Gdybym miała nie wiadomo jakie zarobki
                  starczyłoby i na buty i na opiekunke i jeszcze na kilka innych rzeczy. Ale jeśli
                  już wściubiasz nos w moja kieszeń to informuje, ze dziś po 20 latach pracy
                  pracując w szpitalu i w spółdzielni, mając wysokie kwalifikacje zarabiam nieźle.
                  A jesli zazdrościsz droga otwarta - skończ medycyne, zrób specjalizcje,
                  podspecjalizację, podyżuruj ( w nocy, w swięta), zrób doktorat, zdaj certyfikaty
                  językowe z dwóch językow obcych i zarabiaj.
                  • peresia Re: Dlaczego dzieci chorują w przedszkolu-kto win 06.12.08, 11:34
                    > A jesli zazdrościsz droga otwarta - skończ medycyne, zrób
                    specjalizcje,
                    > podspecjalizację, podyżuruj ( w nocy, w swięta), zrób doktorat,
                    zdaj certyfikat
                    > y
                    > językowe z dwóch językow obcych i zarabiaj.

                    A Ci co nie mieli warunków, ani możliwości studiowania, lub o zgrozo
                    nie byli aż tak zdolni niech cierpią nędzę, bo to przecież gorszy
                    sort ludzki jest. Wypisz wymaluj mentalność mojego kuzyna - lekarza.

                    Naprawdę żal mi tych wszystkich pacjentów, którzy mają z Tobą
                    kontakt. A przede wszystkim żal mi Ciebie.

                    I jeszcze jedno: za studia medyczne z własnej kieszeni płaciłaś?
                    • protozoa Re: Dlaczego dzieci chorują w przedszkolu-kto win 09.12.08, 15:25
                      Ludzie zdolni i pracowici jak dotąd w Polsce studiują nie płacąc za studia.
                      Dlaczego więc miałabym to robić? Tumany i młoty płacą z własnej kieszeni za
                      edukację w różnego rodzaju wyższych szkolach wydawania dyplomów za różnego
                      rodzaju marketingi i zarządzania.
                      Nie musisz mnie żałować, żyję całkiem dobrze.
                      P.S. Jesli ma się wystarczająco dużą motywację, jest się pracowitym i zdolnym to
                      można studiować za darmo. Każdy!!! ma taką możliwość. A o jej braku mówią ci,
                      którzy z lenistwa lub tepoty na studia nie poszli.
                      • peresia Re: Dlaczego dzieci chorują w przedszkolu-kto win 11.12.08, 14:14
                        Jestem pewna, że Twoja impertynencja, brak wychowania i empatii jest
                        odzwierciedleniem pustki pod Twoim gabinetem.
                        Nie chciałabym mieszkać koło Ciebie, a cóż dopiero się leczyć.
                        Choćbyś nie wiem jakimi dyplomami machała mi przed nosem...
                        Dla mnie nie mają wartości, bo za nimi nie stoi lekarz z powołaniem.
                  • aurita Re: Dlaczego dzieci chorują w przedszkolu-kto win 08.12.08, 14:49
                    Sama wywlekasz swoja prywate na co cie stac czy nie stac, a w dodatku
                    beszczelnie sugerujesz ze mamy oszczedzaja na dzieciach.

                    Wyobraz sobie ze ja nie poszlam na medycyne bo tam szly "odpady" z mojej klasy
                    maturalnej: Ci co w niczym dobrzy nie byli: ani biologa, ani chemia ani fizyka
                    nie byla ich mocna strona. Jedno co potrafili to kucie na pamiec, przydalo im
                    sie na anatomii (dodam ze w kraju w ktorym ja studiowalam nie ma egzaminow
                    wstepnych na studia medyczne). Nadal nie zaluje mojego wyboru.

                    Nie ma niczego czego moglabym Ci zazdroscic, ani doktoratu, ani jezykow, pensji
                    raczej tez nie chociaz moja na waciki starcza.
                    • protozoa Re: Dlaczego dzieci chorują w przedszkolu-kto win 09.12.08, 15:21
                      A Ty chyba nie byłaś dobra nawet z polskiego. Sówko "bezczelny" pisze się inaczej!
                      • aurita Re: Dlaczego dzieci chorują w przedszkolu-kto win 09.12.08, 16:21
                        srednia z polskiego. Zdawalam go na maturze jako drugi jezyk obcy dostalam tylko
                        16/20 sad

            • peresia Re: Dlaczego dzieci chorują w przedszkolu-kto win 05.12.08, 14:30
              > niestety, kosztowało. Nie mogłam kupić sobie modnych butów,
              kolejnego kostiumu
              > itd. Ale coś za cos.

              Zazdroszczę Ci takich dylematów....
            • mama303 Re: Dlaczego dzieci chorują w przedszkolu-kto win 05.12.08, 20:47
              protozoa napisała:

              Miałam emerytowaną pielęgniarkę, która na
              > kazdy ranny telefon, że cos jest nie tak zjawiała się i zostawała
              z dziećmi. To
              > ,
              > niestety, kosztowało. Nie mogłam kupić sobie modnych butów,
              kolejnego kostiumu
              > itd. Ale coś za cos.

              Myślałam że Twoja zacieta walka z matkami w przedszkolu /z grozo /na
              coś się zdała...a tu klops. Dzieci i tak chorowały smile
              • protozoa Re: Dlaczego dzieci chorują w przedszkolu-kto win 05.12.08, 21:01
                Moje dzieci chorowały minimalnie. Na 19 lat jeden z synów raz brał antybiotyk (
                przedszkolna angina) a drugi ani razu. Owszem miewali katary i właśnie przy tych
                katarach nie chodzili do przedszkola.
                Oczywiście Ty tego nie jesteś wstanie zrozumieć, bo nalezysz to tej kategorii
                matek, które całonicne rzyganie traktuja jako niestrawność,pakuja dziecko do
                tramwaju i wio do przedszkola. Współczuje dziecku.
                • mama303 Re: Dlaczego dzieci chorują w przedszkolu-kto win 05.12.08, 21:28
                  protozoa napisała:

                  > Moje dzieci chorowały minimalnie. Na 19 lat jeden z synów raz brał
                  antybiotyk (
                  > przedszkolna angina) a drugi ani razu.

                  A jak to sie stało że jakieś dziecko z anginą przepuściłaś do
                  przedszkola?

                  >Owszem miewali katary i właśnie przy tyc
                  > h
                  > katarach nie chodzili do przedszkola.

                  A skąd złapali???
                  zanim ich zostawiłas w domu to pewnie pozarażali kogoś? Jak mogli????

                  > Oczywiście Ty tego nie jesteś wstanie zrozumieć, bo nalezysz to
                  tej kategorii
                  > matek, które całonicne rzyganie traktuja jako niestrawność,pakuja
                  dziecko do
                  > tramwaju i wio do przedszkola. Współczuje dziecku.

                  Moje dziecko nie rzyga - serio!
                  a wożę je do przedszkola samochodem smile

                  Czy aby napewno jesteś lekarzem?
                  • protozoa Re: Dlaczego dzieci chorują w przedszkolu-kto win 06.12.08, 09:15
                    Ja jestem lekarzem, a Ty kretynką- serio! Gdzie napisałam, ze dziecko z angina
                    wysłałam do przedszkola?
                    Gdzie pisałam, że chodzili tam z katarem?
                    Dyskusja z Toba nie ma sensu - wysyłaj chore dziecko do przedszkola/szkoły (
                    sorry nie chore z "katarkirm" i "kaszelkiem" albo takie, które "wypluwa
                    płucka")- Twój cyrk - Twoje małpy.
                    • dzwoneczek21 Re: Dlaczego dzieci chorują w przedszkolu-kto win 06.12.08, 10:38
                      Iście Doktorski wywód, choc nawet mnie to zbytnio nie dziwi biorąc pod uwagę
                      dzisiejszą impertynencję lekarzy. Swoim pacjentom też ubliżasz?
                      • peresia Re: Amen! n/t 06.12.08, 11:35

                      • czar_bajry Re: Dlaczego dzieci chorują w przedszkolu-kto win 06.12.08, 17:41
                        Protozoa ukończona medycyna nie upoważnia Cię do obrażania innych i nie daje
                        patentu na rozum, czytając niektóre Twoje wypowiedzi mam poważne wątpliwości czy
                        faktycznie jesteś lekarzem, jeszcze do tej pory nie spotkałam tak aroganckiego i
                        zadufanego w sobie lekarza a może po prostu miałam wielkie szczęście że nie
                        trafiłam na Ciebie i Tobie podobnych.
                        Jak do tej pory jedyne czym się wysławiłaś to atakowanie i ubliżanie każdemu
                        kto ośmieli się mieć inne zdanie niż Ty. Mam wrażenie że za Twoją postawą kryje
                        się masa kompleksów i stąd bierze się Twoje zachowanie.Jest tylko jedna racja -
                        Twoja?
                        A dla jasności nie prowadzam chorego dziecka do przedszkola i też jestem
                        przeciwna aby inni rodzice przyprowadzali swoje pociechy z infekcją,
                        jednocześnie nie zgadzając się z ich postawą nie oceniam jakimi są rodzicami.
                    • mama303 Re: Dlaczego dzieci chorują w przedszkolu-kto win 08.12.08, 11:20
                      protozoa napisała:

                      > Ja jestem lekarzem, a Ty kretynką- serio! Gdzie napisałam, ze
                      dziecko z angina
                      > wysłałam do przedszkola?
                      > Gdzie pisałam, że chodzili tam z katarem?

                      Aleś sie zaperzyła. Pisałam że przepuściłaś jakieś z anginą i jakieś
                      z katarem - no skoro Twoje złapały to chyba od kogoś. I zanim je
                      zostawiłąs w domu to zapewno kogoś pozarażały.
                      Twoja ostra walka z matkami chorych dzieci - bezowocna i tyle.
                      Choroby będą jak świat światem szanowna Pani Doktor i na nic tu
                      walki.
                      Lekarze nie reaguja tak histerycznie na choroby wieku dziecięcego
                      jak Ty. Nasz pediatra na szczęście też.
                      • protozoa Re: Dlaczego dzieci chorują w przedszkolu-kto win 08.12.08, 12:30
                        Na CHOROBY WIEKU DZIECIĘCEGO mozna reagować histerycznie lub nie, natomiast na
                        świadome(sic!) zarażanie innych juz nie.
                        Pediatrie miałam na studiach, a więc kilka lat temu i, o ile nic się nie
                        zmieniło, angina nie zalicza się do "chorób wieku dziecięcgo". To tak na marginesie.
                        Oczywiście, choroby były są i będą 9 i dzięki Bogu, bo gdyby ich nie było nie
                        miałabym pracy), ale to nie znaczy, że nie trzeba z nimi walczyc, że miec gdzieś
                        profilaktyke, że mozna bezmyslnie wszystkich zarażac.

                        Czepiasz sie określenia "wzięte"- czepiasz, bo nie masz argumentów. Mogę
                        oczywiście wymienić szereg objawów tylko po co. Ty wiesz swoje - katar to nie
                        choroba, kaszel tez nie, pod alergię da sie podciągnąc wszystko, choroby są i
                        będa itd. Ja także wiem swoje - trzeba uodparniac, hartować, a miejscem osób
                        przeziębionych jest dom.I to z co najmniej dwóch powodów: pierwszy, ze osoba
                        przeziebiona, a zwłaszcza dziecko może bardzo szybko przestać być przeziębione a
                        zacząć być chore, a po drugie osoby chore zarażają innych.
                        Jesli ktoś uważa, że nalezy "ćwiczyć odpornośc " ( cudzysłow nieprzypadkowy,
                        poprzez kontakt z chorymi to najlepszym miejscem ku temu jest szpital zakaźny. A
                        ten , dziwnym trafem, jest przez większość mam omijany szerokim łukiem. Skad ten
                        brak konsekwencji? Z lenistwa? Wygodnictwa?
                        • mama303 Re: Dlaczego dzieci chorują w przedszkolu-kto win 08.12.08, 14:31
                          protozoa napisała:

                          > Na CHOROBY WIEKU DZIECIĘCEGO mozna reagować histerycznie lub nie,
                          natomiast na
                          > świadome(sic!) zarażanie innych juz nie.

                          Szanowna Pani Doktor, choroby zakaźne są bardziej lub mniej zakaźne.
                          To chyba powszechnie wiadomo bez studiowania medycyny. W przypadku
                          ospy np kazdy lekarz zaleci niestykanie sie z innymi z powodów
                          epidemiologicznych. Katar jest duzo mnie zakaźny z tego powodu o ile
                          człowiek dobrze sie czuje, nie ma gorączki żaden lekarz nie zaleci
                          przesiadywania w domu ani też nie wypisze L4. Podobnie przy kaszlu.
                          Ciekawe dlaczego ???

                          Angina oczywiscie nie jest choroba wieku dzieciecego i nie wiem co
                          to ma wspólnego z tym całym problemem. Ale tak na marginesie to
                          dzieci głównie na nią zapadają.

                          Oczywiście przesadzasz grubo z tezą że lekkie przeziebienie a tym
                          bardziej np nasilenie objawów alergicznych w postaci kataru lub
                          kaszlu jest wskazaniem do przebywania w domu. Dla mnie wskazaniem do
                          tego czy moje dziecko ma pozostac w domu czy nie, jest jedynie jego
                          samopoczucie. Nie jestem matką Teresą i nie mam obowiązku dbania o
                          samopoczucie wszystkich dokoła i o ich odporność. Nie wymagam tez od
                          innych żeby trzymali swoje zakatarzone dzieci lub siebie w domach bo
                          nie daj Boże kichną na mnie albo moją córkę. Nie dajmy sie zwariować.

                          W szpitalu zakaźnym chyba nie leczy się kataru ani kaszlusmile

                          • protozoa Re: Dlaczego dzieci chorują w przedszkolu-kto win 08.12.08, 14:42
                            Widziałam już rózne podziały chorób, ale nie na zakaźne bardziej i zakaźne
                            mniej. No, ale moze coś się zmieniło.
                            Katar wbrew temu co piszesz jest choroba może lekka, ale bardzo łatwo sie nim
                            zarazić ( czyli według Twojego kryterium bardzo zakaźną).
                            Kaszel - przyczyn jest wiele, bo kaszel nie jest chorobą tylko objawem. Od
                            krztuśca do spływania wydzieliny ( przy katarze) po tylnej ścianie gardła.
                            Przeczytaj swój post o anginie.
                            Jest totalną bzdurą, że na angine zapadają głównie dzieci. Choruja równieczęsto
                            dorosli tyle, ze objawy są ( bywają) mniej burzliwe i przechodzą ja zwykle lżej
                            - co nie oznacza, że chodząc do pracy nie nabawiają się powikła.
                            Alergia to bardzo piekne słowo-wytrych. Kochane przez rodziców , którzy
                            wypychają chore dzieci do przedszkola.
                            Nikt nie wymaga abys dbała o odporność cudzych dzieci, można jednak wymagac,
                            abys celowo(!!) nie zarażała innych.
                            Kataru nie leczy się w szpitalu zakaxnym, natomiast grypę już tak. A zdarza się,
                            że niezyt nosa jest jednym z pierwszych objawów grypy.
                            • mama303 Re: Dlaczego dzieci chorują w przedszkolu-kto win 08.12.08, 15:18
                              protozoa napisała:

                              > Widziałam już rózne podziały chorób, ale nie na zakaźne bardziej i
                              zakaźne
                              > mniej. No, ale moze coś się zmieniło.

                              Nigdy nie jest za późno na naukę wink

                              > Katar wbrew temu co piszesz jest choroba może lekka, ale bardzo
                              łatwo sie nim
                              > zarazić ( czyli według Twojego kryterium bardzo zakaźną).

                              No jak mi lekarz zaleci pozostanie w domu z katarem ze wzgledów
                              epidemiologicznych to Ci uwierzę. Albo jak zacznę zarażać sie ja
                              albo moja córka od każdego zapotkanego z katarem - to tez Ci uwierzę.
                              Owszem katarem łatwo sie zarazić jeśli ktoś nie ma odporności albo
                              ma zaburzoną odporność.

                              > Kaszel - przyczyn jest wiele, bo kaszel nie jest chorobą tylko
                              objawem. Od
                              > krztuśca do spływania wydzieliny ( przy katarze) po tylnej ścianie
                              gardła.

                              A także częstym objawem alergii i astmy choćby przy niewielkim
                              wysiłku.

                              > Przeczytaj swój post o anginie.

                              Przeczytałam i co ?

                              > Jest totalną bzdurą, że na angine zapadają głównie dzieci. Choruja
                              równieczęsto
                              > dorosli tyle, ze objawy są ( bywają) mniej burzliwe i przechodzą
                              ja zwykle lże
                              > j
                              > - co nie oznacza, że chodząc do pracy nie nabawiają się powikła.

                              Tak i przerośniety trzeci migdał też głownie z dorośli mają smile
                              i o ile mi wiadomo to dorosli gorzej przechodzą wszelkie choroby
                              także anginę. Raz złapałam od dziecka to wiem - ona funcjonowała
                              jakoś nawet z wysoką gorączką, ja byłam nieżywa.

                              > Alergia to bardzo piekne słowo-wytrych. Kochane przez rodziców ,
                              którzy
                              > wypychają chore dzieci do przedszkola.

                              I w druga stronę - obserwuje się często ignorancję tego tematu przez
                              lekarzy niezwiązanych z nią specjalności /np chirurgów wink/

                              > Nikt nie wymaga abys dbała o odporność cudzych dzieci, można
                              jednak wymagac,
                              > abys celowo(!!) nie zarażała innych.

                              Nie kicham nikomu do ust ani tez nie uczę tego swojego dziecka.
                              Wręcz przeciwnie uczę jak ma sie zachowywać podczas kataru czy np
                              kaszlu kichania aby innych nie zarażać.

                              > Kataru nie leczy się w szpitalu zakaxnym, natomiast grypę już tak.
                              A zdarza się
                              > ,
                              > że niezyt nosa jest jednym z pierwszych objawów grypy.

                              No jasne - z każda grypą lećmy do szpitala. Miałam w swoim życiu
                              kilka i nie leżałam w szpitalu ani tez nie słyszałam o nikim aby
                              leczył grype w szpitalu. Może chodzi Ci o powikłania po grypie?
                              Acha i katar nie jest pierwszym objawem grypy - na początku jest
                              wysoka gorączka!
                              • protozoa Re: Dlaczego dzieci chorują w przedszkolu-kto win 08.12.08, 20:05
                                Piszesz nonsensy, ale cóz nic na to nie poradzę!
                                Bardzo wątpie, żebys kilka razy w życiu miała grypę(!). Potwierdziły to badania?
                                Jesli tak to jakie?
                                Natomiast miałaś pewnie infekcję grypopodobną. Wielu ludzi infekcje(
                                przeziębienie) myli z grypa lub stosuje ten termin zamiennie.
                                Widziałam zgon młodej osoby, która zachorowała NA GRYPĘ.
                                A propos kaszlu - inaczej wygląda kaszel astmatyka/alergika a inaczej osoby
                                przeziębinej. Chociaz dla laika" kaszelek to kaszelek."
                                O katarze piszesz bzdury - kolejne zresztą. Gdyby tak było katar mieliby tylko
                                ludzie z uposledzona odporonością ( jest taka choroba powszenie znana i budząca
                                grozę, a nosząca nazwę nabyty zespół braku odponości - pogłówkuj co to jest).
                                Podaj mi jakikolwiek podręcznik lub link do strony ( moze być po angielsku,
                                francusku lub niemiecku) gdzie choroby byłyby dzielone według kryterium bardzo
                                zakaźne:..... i mało zakaźne:......... Wtedy sie może doucze, póki co ( a miałam
                                5 z zakaźnych) nie znam takiego kryterium.
                                Czy wiesz co to jest angina? Przeczytaj to podyskutujemy.
                                Mylisz zasadnicze rzeczy, u Ciebie objaw/zespół objawów=konkretna choroba. A tak
                                nie jest, masz prawo nie wiedzieć, ale jako ignorantka nie wypowiadaj sie na
                                tematy które są Ci obce.
                                I życze Ci, żebys razu pewnego nie miała problemu z dzieckiem, które ni stąd ni
                                zowąd będzie miało zapalenie mięśnia sercowego - częsta choroba u dzieci
                                wysyłanych z infekcjami do przedszkola/szkoły. Widziałam kilkanaście takich
                                przypadków, mamuska rozumowała podobnie jak Ty, a potem wytrzeszczała oczęta
                                skąd "toto" ( jej słownictwa się wzięło. A wzięło się z głupoty i niefrasobliwości.k
                                • joxanna Re: Dlaczego dzieci chorują w przedszkolu-kto win 08.12.08, 21:08
                                  Nie chcę za bardzo jątrzyć, dzieci z katarem nie wysyłam, chociaż moja córka
                                  swoistym katarem reaguje np. na suche powietrze - karze sobie w kółko nos
                                  wycierać, jest cały czerwony, no i w końcu zaczyna coś tam cieknąć. Być może
                                  protozoa zakwalifikowałaby to jako Straszliwy Przypadek Kataru. Dla mnie nie
                                  jest to katar chorobowy. Nie jest też alergiczką.

                                  Ale nie chcę tego ciągnąć. Mam za to inne pytanie do protozooy: Dlaczego w
                                  innych krajach - ja wiem na pewno o Francji, ale padała tu już Holandia,
                                  Szwecja, UK, pewnie inne - dlaczego tam kataru nie traktuje się jako choroby,
                                  jeśli nie ma gorączki? I dlaczego w związku z tym nie ma masowego pomoru dzieci
                                  w wieku przedszkolnym? Czy my tu w Polsce jesteśmy jakoś genetycznie pokrzywdzeni?
                                • mama303 Re: Dlaczego dzieci chorują w przedszkolu-kto win 08.12.08, 21:18
                                  protozoa napisała:

                                  > Piszesz nonsensy, ale cóz nic na to nie poradzę!
                                  > Bardzo wątpie, żebys kilka razy w życiu miała grypę(!).
                                  Potwierdziły to badania
                                  > ?
                                  > Jesli tak to jakie?


                                  O jakich Ty badaniach piszesz? W Polsce nie przeprowadza się badań
                                  na potwierdzenie grypy bo i po co?
                                  Miałam grypę dokładnie trzy razy w życiu, jako lekarz powuinnaś
                                  wiedzieć że przechorowanie nie daje odporności.
                                  Pomimo że to bardzo ciężka choroba to jej leczenie jest raczej
                                  objawowe i w warunkach domowych.

                                  Nie wątpie że mogłąs widzieć zgon osoby z powikłaniami pogrypowymi.

                                  > A propos kaszlu - inaczej wygląda kaszel astmatyka/alergika a
                                  inaczej osoby
                                  > przeziębinej.

                                  Bzdury, mam alergika w domu - kaszel jak kaszel. Ja miewam podobny
                                  przy infekcji

                                  > O katarze piszesz bzdury - kolejne zresztą. Gdyby tak było katar
                                  mieliby tylko
                                  > ludzie z uposledzona odporonością ( jest taka choroba powszenie
                                  znana i budząca
                                  > grozę, a nosząca nazwę nabyty zespół braku odponości - pogłówkuj
                                  co to jest).

                                  O rany zupełnie nie wiem co to AIDS no ale na chirurgii pewnie tego
                                  uczą wink
                                  Miałam na myśli okresy obniżonej odporności u człowieka kiedy to
                                  łatwiej łapie infekcję. Przecież jak idziesz z katarem to nie
                                  zarazisz wszystkich albo prawie wszystkich dookoła a tylko
                                  niektórych i to nie koniecznie. Pogłówkuj albo doczytaj - kogo
                                  zarazisz z największym prawdopodobieństwem.

                                  > Czy wiesz co to jest angina? Przeczytaj to podyskutujemy.

                                  No jasne że wiem - moja córka miała ich kilka. Mnie samą tez
                                  zaszczyciła głównie jak byłam dzieckiem

                                  > Mylisz zasadnicze rzeczy, u Ciebie objaw/zespół objawów=konkretna
                                  choroba. A ta
                                  > k
                                  > nie jest, masz prawo nie wiedzieć, ale jako ignorantka nie
                                  wypowiadaj sie na
                                  > tematy które są Ci obce.

                                  Raczej dla Ciebie - taki objaw jak katar czy kaszel to choroba. Moim
                                  zdaniem to włąsnie Ty mylisz pojecia chociaż zapewne ja miałabym do
                                  tego jako laik większe prawo.

                                  > I życze Ci, żebys razu pewnego nie miała problemu z dzieckiem,
                                  które ni stąd ni
                                  > zowąd będzie miało zapalenie mięśnia sercowego

                                  serdeczne dzięki

                                  > Widziałam kilkanaście takich
                                  > przypadków, mamuska rozumowała podobnie jak Ty, a potem
                                  wytrzeszczała oczęta
                                  > skąd "toto" ( jej słownictwa się wzięło. A wzięło się z głupoty i
                                  niefrasobliwo
                                  > ści.k

                                  Ja też widziałam przeróżne przypadki także przewrażliwionych mamuś
                                  które przy byle katarku zostawiały dziecine w domu a i tak
                                  wylądowały w szpitalu na zapalenie płuc.
                                  Życie bywa nieprzewidywalne.

                                  • protozoa Re: Dlaczego dzieci chorują w przedszkolu-kto win 09.12.08, 07:49
                                    Dyskusja pozbawiona sensu. Ty - zwolenniczka wysyłania dziecka z infekcją do
                                    przedszkola i dziecko mające w krótkim ( pewnie max 8 letnim zyciu) kilka (
                                    sic!) angin.
                                    Ja- zwolenniczka pozostania w domu przy przeziębieniu miałam mało chorujące
                                    dzieci ( w 19 letnim życiu jeden miał raz (!) angine, drugi zero).
                                    Ty przechodziłaś grypę(?) 3 razy, ja- nigdy.
                                    A o grypie piszesz absurdy. Pewnie, że przechorowanie nie daje trwałej
                                    odporności, bo są rózne wirusy i coroczne szczepienia, ale wbrew temu co piszesz
                                    w Polsce sa możliwe badania - vide strona Sanepidu.
                                    Stale i uparcie mylisz grypę z przeziebieniem. Jak większość laików.
                                    A juz o identycznym kaszlu to napisałaś kosmiczne nonsensy. Dla Ciebie kaszel to
                                    kaszel. Dla lekarza wystarczy posłuchac i kaszel nie równy kaszlowi. Jednak
                                    trudno wymagać od laika, żeby się znał. A mądrzyc każdy sie może. Wiadomo, że w
                                    Polsce każdy zna się na medycynie i oto mamy skutki.
                                    Dzieki Bogu, że moje dzieci wyrosły z wieku przedszkolnego .. a na wnuki pewnie
                                    jeszcze poczekam.
                                    Amen!
                                    • mama303 Re: Dlaczego dzieci chorują w przedszkolu-kto win 09.12.08, 09:38
                                      protozoa napisała:

                                      > Dyskusja pozbawiona sensu. Ty - zwolenniczka wysyłania dziecka z
                                      infekcją do
                                      > przedszkola i dziecko mające w krótkim ( pewnie max 8 letnim
                                      zyciu) kilka (
                                      > sic!) angin.

                                      Owszem miała kilka angin w pierwszym roku przedszkolnym
                                      paradoksalnie jak jeszcze byłam przewrażliwiona na punkcie kazdego
                                      katarku smile
                                      Anginy zostały wyleczone przez dobrze dobrany antybiotyk i teraz
                                      jest OK - nie ma nawrotów.
                                      Nie jestem zwolenniczką wysyłania dziecka z każdą infekcją ale
                                      pozostawiam tę decyje rodzicom poniewaz niektóre lekkie infekcje nie
                                      kwalifikuja sie zaraz do pozostania w domu a decydować o tym powinno
                                      jedynie samopoczucie dziecka. Ja np dokładnie wiem kiedy moja córka
                                      powinna zostac w domu i nie miałabym absolutnie śmiałości ani prawa
                                      zwracać rodzicom uwagi na stan zdrowia ich dziecka.

                                      Wiem też że czasem może się zdarzyć trudna sytuacja
                                      rodzinna/zawodowa kiedy nawet dziecko z gorszym samopoczuciem trzeba
                                      zostawić w przedszklolu. Potrafie to nawet zrozumieć chociaz sama
                                      nie byłam nigdy do tego zmuszona na szczęście.

                                      > Ja- zwolenniczka pozostania w domu przy przeziębieniu miałam mało
                                      chorujące
                                      > dzieci ( w 19 letnim życiu jeden miał raz (!) angine, drugi zero).

                                      Ja teraz też mam mało chorujące dziecię /chociaz pierwszy rok był
                                      tragiczny/ a mam powiedzmy mniej radykalny stosunek do katarków i
                                      kaszelków. Na to samo wychodzi w sumie a tylko sobie nerwy
                                      szarpiesz smile

                                      > Ty przechodziłaś grypę(?) 3 razy, ja- nigdy

                                      Więc mam doświadczenie - wiem o czym piszę a Ty nie wink

                                      > A o grypie piszesz absurdy. Pewnie, że przechorowanie nie daje
                                      trwałej
                                      > odporności, bo są rózne wirusy i coroczne szczepienia, ale wbrew
                                      temu co piszes
                                      > z
                                      > w Polsce sa możliwe badania - vide strona Sanepidu.

                                      Może i są możliwe różne cuda medyczne w Polsce ale nikt ich nie
                                      zleca! bo w sumie /w przypadku grypy/ po co????

                                      > A juz o identycznym kaszlu to napisałaś kosmiczne nonsensy. Dla
                                      Ciebie kaszel t
                                      > o
                                      > kaszel. Dla lekarza wystarczy posłuchac i kaszel nie równy
                                      kaszlowi.

                                      Może chirurgowi wystarczy posłuchać bo mojej doświadczonej pediatrze-
                                      alergolog nie wystarcza smile

                                      Wiadomo, że w
                                      > Polsce każdy zna się na medycynie i oto mamy skutki.

                                      Wybacz ale może lepiej by było żeby lekarze sie więcej znali bo
                                      wiedza wielu lekarzy pozostawia do życzenia.

                                      > Dzieki Bogu, że moje dzieci wyrosły z wieku przedszkolnego .. a na
                                      wnuki pewni
                                      > e
                                      > jeszcze poczekam.
                                      > Amen!

                                      A moje nie wyrosło więc jestem laik na świeżo w temacie wink

    • lillylive Re: Dlaczego dzieci chorują w przedszkolu-kto win 05.12.08, 08:15
      Historia na fakcie z dnia wczorajszego:Wczoraj zaprowadziłam córke do
      przedszkola po 5tygodniowej nieobecnosci!!!3tygodnia choroba(zaczeło sie od
      kataru)a 2tygodnie dochodziła do siebie(wzmacniałam ja)Juz w szatni poczułam sie
      jak w przychodni ,obok mnie mamuska zakładala kapcie maluchowi który chyrlał
      jagby miał traktor w srodku mamuska tez zreszta zasmarkana i kaszlaca popedzała
      go ciągle powtarzajac :no szybciej bo mamusia ma spotkanie i tak wkółko juz
      miałam dosc bo mysle no tak moja znów pójdzie 2 max 3 dni a potem miesiac w
      domu!!Po 4godz odbieram córke która w deodze do domu opowiada mi ze dzis w jej
      grupie była chora dziewczynka i pani połozyła ja na lezaku w rogu sali zeby
      innych nie zarażała!!!O zgrozo!!nie wytrzymałam!! Wracam do przedszkola i prosto
      do dyrektorki na rozmówki. Przedstawiam jej temat a ona na to:że wszystkiemu
      winni sa rodzice ze zdarzyło sie ze dziecko dostało w przedszkolu 40s goraczki
      pani dzwoni do tatusia a tatus ze przyjedzie najszybciej za 2godz bo on ma firme
      prowadzi interesy i mały musi JAKOŚ wytrzymac!!!,o przyprowadzaniu dzieci z
      katarem chociaz katar to choroba bo z kataru często bierze sie kaszel,zapalenie
      ucha(jak u mojej)o zarazaniu przez dzieci personelu...itd najlepsze zostawiłam
      na koniec dzis w przedszkolu jest Mikołaj na całe przedszkole 30dzieci jest
      nieobecnych(około)bo chore sa pani dyrektor dzwoniła aby rodzic podszedł do
      przedszkola po paczke i UWAGA:prawie kazdy rodzic tego chorego dziecka
      powiedział ze dziecko chore ale czuje sie dobrze wiec przyjdzie na tego Mikołaja
      do przedszkola zeby miec frajde!!!!!!!!!!!!Wiec sama pani dyrektor powiedziała
      mi ze ona zamiast mikołaja to bedzie miec chyba szpital w przedszkolu!!! I juz
      jej rece z bezsilnosci opadaja na głupote rodziców!!!Najlepsze to to:jedna
      mamuska powiedziała pani dyrektor ze ona specjalnie przyprowadzi swoje chore
      dziecko zeby pozarażało inne dzieci poniewaz inne mamy tez przyprowadzaja chore
      dzieci i niech zobacza jak to jest.....moja na mikołaja nie idzie zastanawiam
      sie wogóle czy nie zrezygnowac w okresie zimowo-wiosenny całkowicie z
      przedszkola....bo gó... mnie obchodzi ze ktos ma firme ze praca ze niema z kim
      zostawic dlaczego moje dziecko ma na tym cierpiec ja tez chetnie poszłabym do
      pracy tylko jak ????jak????jak moje dziecko jest ciągle chore przez takich
      debili-tak debili!!!!
    • protozoa Re: Dlaczego dzieci chorują w przedszkolu-kto win 05.12.08, 09:26
      Teraz krótko, bo zaraz biegnę na blok.
      Jesli znajdziesz sojuszników wśród dyrekcji przedszkola i nauczycielek macie
      sprawę ułatwioną od przyszłego roku.
      Na tablicy ogłoszeń napiszcie wołowymi literami "W tym przedszkolu dba się o
      zdrowie dzieci", a nastepnie przy przyjmowaniu do przedszkola niech wszyscy
      rodzice podpisza deklarację, ze chore/zainfekowane dzieci nie będą przyjmowane
      do przedszkola a w watpliwych sytuacjach decyzje podejmuje pielęgniarka ( o ile
      jest, można ja zatrudnić na kawałek etatu ze składek Rady Rodziców lub dyrektor.
      Przedszkole to dobro deficytowe więc rodzice raczej dysputy zostawią na
      popołudnie i podpisza. A potem wystarczy juz egzekwować. Będa awantury, ale
      czego nie robi sie dla dziecka.
      • czar_bajry Re: Dlaczego dzieci chorują w przedszkolu-kto win 05.12.08, 09:47
        Zgadzam się z tym co napisała Protozoa
        u nas po konsultacjach z dyrektorką właśnie takie rozwiązanie wprowadzamy,
        deklaracja będzie do podpisania razem ze zgłoszeniem dziecka do przedszkola na
        następny rok i wszyscy muszą się dostosować.
        Zostanie także zatrudniona pielęgniarka która będzie częściowo opłacana ze
        składek rr.
        • dzwoneczek21 Re: Dlaczego dzieci chorują w przedszkolu-kto win 05.12.08, 10:03
          A może jakś mamusia Pani Doktor poświęciłaby swój czas, no i
          oczywiscie dla dobra dzieci i przedszkola nie weźmie za to złotówki.
          • protozoa Re: Dlaczego dzieci chorują w przedszkolu-kto win 05.12.08, 13:40
            Najczęściej mamusie Panie Doktor gdzieś pracują i raczej nie będa siedzieć w
            przedszkolu aż do chwili gdy zaganiana mamusia Pani Prezes nie wpadnie ze swoim
            chorym dzieckiem. Tu musi byc ktos na miejscu.
            • dzwoneczek21 Re: Dlaczego dzieci chorują w przedszkolu-kto win 05.12.08, 13:48
              Ale przeciez można sobie poustawiac tak dyżury żeby 2-3 razy w
              tygodniu wpaść na godzinkę, dwie do przedszkola i skontrolowac stan
              zdrowia dzieci, dać wskazówki rodzicom itd. Przeciez dla dobra
              dzieci trzeba sie poświęcić.
              • protozoa Re: Dlaczego dzieci chorują w przedszkolu-kto win 05.12.08, 13:51
                Nie dyżury, a normalną pracę. Czy chciałabyś abym pojawiała się 2 godziny
                póxniej w pracy, bo coś robię społecznie?
                • dzwoneczek21 Re: Dlaczego dzieci chorują w przedszkolu-kto win 05.12.08, 13:59
                  Ależ ja nie piszę presonalnie do Ciebie. Znam lekarkę która właśnie
                  w ten sposób ustawia sobie pracę w przychodni, dyżury w szpitalu że
                  ma czas na pracę społeczną a pomaga różnym ludziom o róznych porach.
                  Więc dla chcacego nic trudnego, ale od słów trzeba przejść do czynów.
                  • magdek2 Re: Dlaczego dzieci chorują w przedszkolu-kto win 05.12.08, 15:46
                    no to już przesadziłaś lekko...
                    • dzwoneczek21 Re: Dlaczego dzieci chorują w przedszkolu-kto win 05.12.08, 17:19
                      Z tą lekarką to fakt, co prawda jej działalnośc nie jest związana z chorobami w
                      przedszkolu, robi to dla "ideii" kosztem płatnych godzin w przychodni, płatnych
                      dodatkowych dyżurów w szpitalu.
                      Czy przesadziłam?, może tak, ale jeżeli ktoś śle takie kalumnie pod adresem
                      rodziców, podsyła im nie za mądre (zaznaczam moim zdaniem) pomysły, podpierając
                      się dyplomem lekarskim no to może powie nam co zrobiła w czasach przedszkolnych
                      swoich dzieci, oprócz żądania nie wpuszczania zakatarzonych i chorych dzieci do
                      przedszkola(bo to dla mnie różnica)? Jak im pomogła jako lekarz?, jak wspierała
                      przedszkole jako lekarz?
                  • elf1977 Re: Dlaczego dzieci chorują w przedszkolu-kto win 05.12.08, 17:14
                    A więc co Pani robi społecznie? Najłatwiej wymagać od innych. Raczej
                    w godzinach rannych niewielu lekarzy ma szansę dyżurować za darmo w
                    przedszkolu, bo wtedy przyjmuje tłumy pacjentów.
                    Nie jestem lekarzem, ale w tym momencie się solidaryzuję z
                    przedstawicielami tego fachu.
                    • dzwoneczek21 Re: Dlaczego dzieci chorują w przedszkolu-kto win 05.12.08, 17:42
                      Ja na działalnośc społeczną nie mam czasu, sama wychowuję dziecko + praca
                      zawodowa więc zajęc mi nie brakuje. Ale staram się pomagac przedszkolu w inny
                      sposób powiedzmy bardziej zmaterializowany.
                      Ależ ja niczego od nikogo nie wymagam, ja tylko pytam: lekarz+choroba=pomoc, no
                      więc pytam o pomoc bo tu słyszę tylko o wysuwaniu żądań.
                      • protozoa Re: Dlaczego dzieci chorują w przedszkolu-kto win 05.12.08, 20:34
                        Żądałam, aby rodzice nie przyprowadzali do przedszkola chorych(!!!) dzieci. I
                        jest to żądanie jak najbardziej uzasadnione.
                        Co robilam SPOŁECZNIE dla przedszkola/szkoły? Ano kilka rzeczy. Oto niektóre z
                        nich:
                        - przeprowadziłam szereg pogadanek dla dzieci pod hasłem "przyjazny lekarz,
                        przyjazny szpital". Maluchy miały okazję pobawić się słuchawkami, szpatułkami do
                        ogladania gardła, posłuchać jak bije serce itd. W ciągu całej edukacji
                        przedszkolnej moich synów miałam chyba z 10 takich pogadanek.
                        - załatwiłam bezpłatne konsultacje ortopedyczne na miejscu w przedszkolu
                        - goniłam chore dzieci i ich rodziców
                        W szkole
                        - organizowalam i prowadziłam dziesiątki ( pewnie z 50) szkoleń z róznych
                        dziedzin medycyny ( pierwsza pomoc, wizyta w Izbie Przyjęć, wizyta w Pogotowiu
                        Ratunkowym)
                        - w szkole była akcja szczepień przeciwko wirusowi brodawczaka ludzkiego byłam
                        inicjatorka tej akcji.
                        Jestem chirurgiem, nie pediatrą. Zrobiłam sporo. Ale może Ty podzielsz się tym
                        co Ty zrobiłas dla szkolno-przedszkolnej społeczności?
                        • dzwoneczek21 Re: Dlaczego dzieci chorują w przedszkolu-kto win 05.12.08, 21:23
                          No to bardzo Ci się to chwali, ja o sobie gdzieś na tym wątku pisałam i nie będę
                          się powtarzac. Zresztą nie o moje zasługi tu chodzi, bo jestem przeciętnym
                          rodzicem no może z trochę bardziej skomplikowaną sytuacją osobistą ale przez to
                          potrafię spojrzec na dyskutowaną sytuację z innej perspektywy.
                          Choc tak jak ktoś tu napisał szkoda nerwów, ale nie mogę znieśc jak ubliża się
                          rodzicom od debili, bezmózgowców itp. A Ci ludzie czasem stają przed naprawdę
                          dramatycznymi wyborami (sama zostałam w takiej sytuacji postawiona)I nie jest to
                          wybór kozaczki, kostiumik czy opiekunka, tylko kolejna opieka = utrata pracy i
                          za co życ w przyszłym miesiącu. Ale Pani pewno ze swojego punktu siedzenia i tak
                          nie zrozumie. A zapewniam warunki zatrudnienia przez 19 lat bardzo się zmieniły.
                          • jakw Re: Dlaczego dzieci chorują w przedszkolu-kto win