Dodaj do ulubionych

Tragiczne wypadki w pseudoprzedszkolach

30.11.08, 13:51
Moje dziecko od ponad roku chodzi do jednego z podwarszawskich
przedszkoli, a właściwie chodziło. Synek spadł ze schodów i ze
złamaną ręką i wstrząśnieniem mózgu leży w szpitalu. Żeby była
jasność spadł ze schodów na terenie "przedszkola" w obecności
nauczycielki. Właścicielka placówki próbowała nam wmówić że oni w
żaden sposób nie są winni wypadkowi a takie wypadki się zdażają (co
jest śmieszne), a poza tym spełniają wszystkie wymogi sanitarne,
przeciw pożarowe, itp.wię nie są winni. Jak się teraz okazuje NIE
SPEŁNIAJĄ I NIE MUSZĄ SPEŁNIAĆ ŻADNYCH WYMOGÓW!!!zgodnie z
istniejącym prawem każdy może otworzyć "przedszkole" wystarczy że w
nazwie zamiast słowa"przedszkole" ma "akademia" i nie podlegają pod
niczyi nadzór, taką placówkę mogą sobie nawet w szopie otworzyć.
Uwaga rodziców jest odwracana przez proponowanie najdziwniejszych
zajęć dodatkowych i wmawianie rodzicom że dzięki temu z ich dziecka
wyrośnie geniusz.
Po wypadku mojego synka dowiedziałam się, że prawdziwe przedszkole
musi spełniać bardzo ostre kryteria zarówno sanepidu, straży
pożarnej i PIP, m.in.sale muszą mieć odpowiednią wysokość, drzwi
szerokość, jeśli budynek jest piętrowy schody muszą mieć odpowiednie
wymiary oraz muszą być schody na zewnątrz budynku na wypadek
ewakuacji. W tym "przedszkolu" tego nie było. Mam jeszcze pytanie
kiedy w końcu zmieni się prawo i takie wymogi będą obowiązywać
wszystkie placówki??Czy dopiero jak dojdzie do śmiertelnych
wypadków???
I teraz pytanie do rodziców: co jest dla Was ważniejsze,
bezpieczeństwo czy to że dziecko w wieku 4 lat będzie umiało grać na
pianinie, w szachy i mówiło w 5 językach???? Proszę o Wasze opinie!!
Obserwuj wątek
              • serek26.0 Re: Zgadzam się z justi 01.12.08, 12:00
                W taki sposób, że póxniej mozna odtworzyć całą sytuację i zobaczyć
                czy to nauczycielka niedopilnowała czy może coś innego było
                przyczyną. A ile razy słyszy się że dzieci są bite w przedszkolach,
                kamery to uniemożliwiają.

                A jak ktoś uważa, ze oddaje dziecko do przedszkola po to żeby odciąć
                pępowinę a kamery mu to uniemożliwiają, to co za problem poprostu
                nie wchodzić na podgląd????
                • justi54 Re: Zgadzam się z justi 02.12.08, 10:20
                  Zrozum życie przy kamerach jest sztuczne, wypatrzone. Dzieci w mig
                  je odkryją i będą się zachowywały nienaturalnie i właśnie wtedy
                  rodzice zobaczą wypatrzony obraz przedszkola. A nie o to chodzi.
                  Rodzice poprzez stały kontakt z nauczycielką czy presonelem, a
                  zwłaszcza poprzez aktywne uczestnictwo w życiu przedszkola mogą
                  wiedzieć wszystko co chcą. Należy uważnie słuchać własnego dziecka a
                  nie bezmyślnie gapić się w nowinkę techniczną jaką jest podgląd.
                  Nawet jesli zdarzaja się sytuacje konfliktowe to od tego jest
                  nauczycielka by te sytuacje pomagała dzieciom rozwiązać, tylko tak
                  dziecko nauczy się współżycia w grupie. Agrument o biciu w
                  przedszkolach - oddajesz dziecko do przedszkola i nie ufasz
                  nauczycielce? A kamera ma uniewmożliwić ewentualną przemoc fizyczną,
                  ochronić dziecko? Czy w WC też są kamery?
                  Dajcie nauczycielkom swobodnie pracować, oceniajcie ich pracę na
                  zajęciach otwartych, konkursach, wspólnych wycieczkach, teatrzykach
                  (teraz dobry czas bo na jasełkach)a nie w kamerkach.

                  Moje dziecko poszło do przedszkola w wieku 3 lat dlatego, że był to
                  kolejny etap w jego rozwoju (to odnośnie przecięcia pępowiny).
                  --
                  Ulubione forum Gwiazdki 2001
                  forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=31090
                  • miska48 Re: Zgadzam się z justi 02.12.08, 11:33
                    teraz są takie kamery że ich nie widać. Czy zachowanie monitorowane
                    przez kamety jest sztuczne - nie wiem. Nie wiem też czy da się
                    udawać dzień w dzień po kilka godzin. Myślę że łatwiej jest udać od
                    czasu do czasu po godzince że jest słodko i wogóle super w obecności
                    rodziców.
                    Każdy ma prawo mieć swoje zdanie na ten tematsmile
                    • justi54 Re: Zgadzam się z justi 02.12.08, 11:52
                      Ale cała prawda polega na tym by nie udawać, że jest tak słodko.
                      Cenię bardzo nauczycielki, które nie słodzą tylko przedstawiają
                      sytuację taką jaka ona jest w rzeczywistości i zachęcają rodziców do
                      wspólnego szukania drogi by było lepiej. Najlepszym sędzią jest
                      zawsze dziecko, jeśli ono chętnie chodzi do przedszkola to wszystko
                      jest OK.
                      --
                      Ulubione forum Gwiazdki 2001
                      forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=31090
                  • jolmar Re: Zgadzam się z justi-bzdura 22.04.09, 12:14

                    "Dzieci w mig je odkryją i będą się zachowywały nienaturalnie"
                    w życiu nie słyszałam większej bzdury (mam 3 letnie doswiadczenie z
                    przedszkolem z kamerami);

                    "Agrument o biciu w przedszkolach - oddajesz dziecko do przedszkola
                    i nie ufasz nauczycielce?"
                    a kto może poznać nauczycielkę już po kilku dniach i obdazyc ja
                    bezgranicznym zaufaniem???


                    "> Dajcie nauczycielkom swobodnie pracować, oceniajcie ich pracę na
                    > zajęciach otwartych, konkursach, wspólnych wycieczkach,
                    teatrzykach
                    > (teraz dobry czas bo na jasełkach)a nie w kamerkach."
                    jasne - wtedy to one sa dopiero sztuczne!
                    A to wlasnie na co dzien jest okazja popatrzec jak sie zachowuja w
                    normalnych sytuacjach wobec dzieci.
                    Nikt nie jest w stanie udawać przez kilkagodzin dziennie.
                    A swoja droga rozmawiać z dzieckiem trzeba - nie tylko po to aby
                    dowiedziec sie czegos o nauczycielach.... smile
                  • memphis90 Re: Zgadzam się z justi 05.01.11, 16:22
                    > Zrozum życie przy kamerach jest sztuczne, wypatrzone.
                    W jakim sensie "wypatrzone", bo nie za bardzo rozumiem....?

                    Dzieci w mig
                    > je odkryją i będą się zachowywały nienaturalnie i właśnie wtedy
                    > rodzice zobaczą wypatrzony obraz przedszkola. A nie o to chodzi.
                    Żadne dziecko, ba- żaden dorosły nie jest w stanie zachowywać się nienaturalnie przez 24h/d. Towarzyszy nam mnóstwo kamer, w windach, w sklepach, na parkingach i nikt się nimi nie przejmuje. Po prostu je ignorujemy. I w przedszkolu jest tak samo. A jeśli jakaś opiekunka tylko ze względu na obecność kamer powstrzyma się przed wrzaśnięciem czy uderzeniem dziecka, to niech już lepiej będą. Niedawno zdarzył się przypadek molestowania dziecka w przedszkolu, więc samo zaufanie nie jest gwarantem, że każdy pracownik na to zaufanie zasłużył. IMO kamery nie są niezbędne, ale fajnie, jak są.
                    --
                    "Bywasz piekącym jadem trollów na internetowym forum
                    Wiwat Polonia Frustrata, wiwat to psychopata
                    Jam nieudacznik, grafoman i śmieć" Strachy na lachy
                • bafami Re: Zgadzam się z justi 02.12.08, 13:26
                  A czy wy chcielibyście, żeby was w pracy ciągle ktoś podglądał? Bo
                  ja nie... nawet się podrapać nie można.

                  Jak się dziecko nie skarży, że mu źle to wszystko jest ok
                  • dorotamakota1 Dokładnie 03.12.08, 10:25
                    Ja bym chyba czuła się trochę zaszczuta...
                    I nie wiem czy taka nienaturalna atmosfera może mieć dobry wpływ na dziecko.
                    A co później gdy pójdzie do szkoły? Też monitoring na wszystkich lekcjach i
                    przerwach?

                    Co do odtworzenia ewentualnego wypadku to chyba lepiej nie dopuszczać do
                    zaistnienia takowego niż później szukać winnego!
                    --
                    https://www.gify.motylki.info/data/media/1/16_12_7.gif
    • jakw Re: Tragiczne wypadki w pseudoprzedszkolach 30.11.08, 14:19
      No cóż, swojego czasu moja siostrzenica złamała nogę w publicznym
      przedszkolu. Ale np. w publicznym przedszkolu mojej młodszej
      spadnięcie ze schodów byłoby niemożliwe. Co najwyżej można spaść z 1
      schodka niezależnie od stopnia posłuszeństwa delikwenta. Btw ciekawe
      czy nauczyciele mieli odpowiednie kwalifikacje.
      A wymogi pewnie będą obowiązywać wszystkie placówki gdy rodzice będą
      zapisywać dzieci tylko i wyłącznie do przedszkoli spełniających te
      wymogi (pewnie jest to wszystko gdzieś na stronach MEN).
      Synkowi życzę szybkiego powrotu do zdrowia. Dodam też, że różne
      ciekawe zajęcia dodatkowe są i w przedszkolach publicznych.
      Oczywiście dodatkowo płatne i niekoniecznie od wieku 2 czy 3 lat.
      • ancymon123 Re: Tragiczne wypadki w pseudoprzedszkolach 08.11.10, 13:10
        Dziecko może spaść z nawet najbardziej certyfikowanych schodów i skręcic noge na krawężniku z normami CE oraz rozbić głowe o hustawkę z certyfikatami bezpieczeństwa. Tego czasem nie da sie uniknąc, bo dzieci są żywe, ciagle w ruchu, nieuważne. Jestes rozgoryczona, bo Twoje dziecko lezy w szpitalu i ja to rozumiem. Ale na prawde to sie mogło stać wszędzie. A zapisując dziecko do przedszkola byłas tam na pewno wcześniej i nic nie wzbudzało Twojego niepokoju. Więc fakt, że schodek nie miał certyfikatu itp. to chyba nie był i nie jest problem. Ja sama patrzę na to co jest, jak wygląda i czy wg mnie jest bezpieczne w przedszkolu i wyciągam wnioski na tak lub nie. Moje dziecko chodzi do na pewno niecertyfikowanego, bo "domowego przedszkola", i jestem bardzo zadowlona.
    • reges Re: Tragiczne wypadki w pseudoprzedszkolach 30.11.08, 16:43
      Zastanówcie się trochę zanim cos napiszecie. Założycielkę wątku mogę
      zrozumieć, że jest zdenerwowana i musi kogoś obwinić. Jednak...
      wypadki zdarzają się wszędzie: w domach i przedszkolach, w
      placówkach publicznych i niepublicznych, bez względu na
      wykształcenie kadry (!) i stopień dopilnowania dzieci. Wypadek to
      wypadek! Nauczycielka z doktoratem, trzymająca dziecko za rękę nie
      jest w stanie zagwarantować, że akurat inne dziecko w nie nie
      wpadnie i nie zepchnie ze schodów. Nawiasem mówiąc pierwsze słyszę,
      żeby w placówkach publicznych obowiązywał przepis wymagający
      zewnętrznych schodów. Ja żadnego takiego przedszkola nie znam (a
      znam ich dziesiątki).
      Odnosząc sie do ostatniego akapitu.. tak, dla mnie ważniejsze jest
      bezpieczeństwo niż gra w szachy, ale dla mnie wszystko jest
      ważniejsze od zajęć dodatkowych: atmosfera, podejście nauczycielek,
      kwestie higieniczno- sanitarne i żywieniowe, to czy dziecko dobrze
      się bawi i przy okazji uczy... na samym końcu dopytywałabym o
      zajęcia dodatkowe.
      • jakw Re: Tragiczne wypadki w pseudoprzedszkolach 30.11.08, 17:32
        reges napisała:
        > Nauczycielka z doktoratem, trzymająca dziecko za rękę nie
        > jest w stanie zagwarantować, że akurat inne dziecko w nie nie
        > wpadnie i nie zepchnie ze schodów.
        Jeśli schodów nie ma to nie ma z czego spadać. Znane mi przedszkola
        (nie znam ich wprawdzie dziesiątkami) to po prostu parterowe budynki.


        > Nawiasem mówiąc pierwsze słyszę,
        > żeby w placówkach publicznych obowiązywał przepis wymagający
        > zewnętrznych schodów.
        Pewnie chodzi o drogi ewakuacyjne. W parterowych budynkach dzieci
        mogą być ewakuowane z sali prosto do ogródka.

        Co do kwestii sanitarno-higieniczno-żywieniowych przedszkola, które
        mają wszystkie papiery przedszkolne (czy to publiczne, czy
        prywatne), są kontrolowalne przez sanepid. Coś takiego, co działa
        jako działalność gospodarcza pt. klub malucha, niekoniecznie.
      • koniak.2 Re: Tragiczne wypadki w pseudoprzedszkolach 30.11.08, 18:51
        wyrażnie napisałam: jeśli budynek jest piętrowy schody muszą mieć
        odpowiednie
        wymiary oraz muszą być schody na zewnątrz budynku na wypadek
        ewakuacji.

        A przepis taki istnieje i jak się okazuje nie każda placówka jest w
        stanie temu sprostać. Jest również przepis, który mówi o tym że w
        czasie remontu placówki nie może być żadnego dziecka na jej terenie
        i pewnie dlatego budynki z czasem nie są przystosowywane do wymogów
        prawa (placówka by przez ten czas ponosiła straty).
        Teraz myślę że wielu osobom jest poprostu wygodniej zakładać klubiki
        itp. bo i tak się znajdą "jelenie" którzy przyjdą i dadzą zarobić a
        przynajmniej nikt nie będzie zatruwał życia różnymi kontrolami
    • agaciek Re: Tragiczne wypadki w pseudoprzedszkolach 30.11.08, 20:39
      Przykro mi, że właścicielka klubu, do którego chodziło Twoje dziecko tak Cię
      potraktowała. Świadczy to tylko o jej niekompetencji. Jednakże zapewniam Cię, że
      prawdziwe przedszkole, które teoretycznie spełnia kryteria sanepidu i inne wcale
      nie musi być takie różowe... Bo takie sytuacje zdarzają się niestety wszędzie- i
      to nie jest śmieszne, ale musisz przyznać, że prawdziwe, a dziecko może złamać
      sobie nogę będąc metr od własnej matki,potykając się o dywan. Sama pracowałam w
      prawdziwym przedszkolu, które niestety bardzo odbiegało od tego, co moim zdaniem
      powinno wyglądać na estetyczne i czyste. Obecnie prowadzę taki klub, który
      według Was jest jedynie sposobem na zarobienie pieniędzy (a to też prawda, bo po
      co wszyscy pracujemy...), czy firmą- krzakiem - w którym mimo tego, że nie muszę
      spełniać wymagań, robię to (mam na myśli te najbardziej oczywiste, a nie np. 3m
      wysokości budynku, mam niestety tylko 2,5m przy 10 dzieci...), ponadto rodzice
      przychodzący do mnie widzą, jakie warunki zapewniam ich pociechom...
      Wiadomo, że wszystko jest dobrze do pierwszego wypadku, tego na szczęście nie
      było, ale nikomu nie mogę zagwarantować, że dziecko nie zaplącze się we własne
      nóżki... Nie chcę żeby to zabrzmiało tak, jakbym wymigiwała się od
      odpowiedzialności - jednak takie rzeczy się zdarzają i nie ma znaczenia, czy
      jest to dom, przedszkole, czy klubik. Najważniejsza jest kompetencja
      wychowawców, którą ocenia się m.in. po tym, jak chętnie nasze dziecko chodzi do
      przedszkola,czy klubu, po sposobie komunikacji z rodzicami, a nie od papierka,
      jakie nauczycielka posiada. Więc bardzo proszę - zanim obrazicie właścicielki
      wszystkich klubików, zastanówcie się kilka razy...
      • lolinka2 Re: Tragiczne wypadki w pseudoprzedszkolach 30.11.08, 20:52
        droga autorko wątku:
        czy zapisując dziecko do owego "krzaka" widziałaś wcześniej budynek?
        zakładam, że tak, więc pytam: gdzie miałaś oczy??

        IMHO to naturalne, że jeżeli przystosowanie (vel nieprzystosowanie)
        budynku budzi moje (uzasadnione lub nie) wątpliwości, to po prostu
        nie puszczam dziecka w to miejsce, ot co. Klubików itp. w Warszawie i
        okolicach jest mnóstwo, więc wybór miałaś spory. Zdecydowałaś się na
        to miejsce, to cierp ciało coś chciało, boś wiedziało coś brało...

        btw, moje dziecko chodzi do takiego "krzaka" (wg twojej
        nomenklatury). I nie mam ochoty zamieniać tego klubiku na nic innego,
        choć początkowo była opcja przejścia do państwówki w styczniu. Opieka
        świetna, wychowawczynie zaangażowane, elastyczne, kochają dzieci
        caaaałym sercem. Córka świetnie się tam czuje i absolutnie nic nikomu
        się nie stało, bo wychowawczynie mają oczy dookoła głowy (jak powinno
        być).

        Budynek przed zapisaniem młodej obejrzałam, nikt niczego przede mną
        nie ukrywał, mogłam się zdecydować lub nie. Wytłumaczono mi, że stu
        pięćdziesięciu certyfikatów klubik nie ma, bo funkcjonuje jako
        działalność, a nie przedszkole. U nas budynek niewielki, parterowy.
        Nie miałam zastrzeżeń i nie mam.

        Morał: Nie uogólniaj, proszę.
        • miska48 Re: Tragiczne wypadki w pseudoprzedszkolach 30.11.08, 21:48
          Wydaję mi się, że ktoś tu zaatakował autorkę postu. Szczerze mówiąc
          nie dziwię się, że autorka jest oburzona i głośno krytykuje klubiki
          itp.
          Droga lolinko2 ja podobnie jak autorka mieszkam w podwarszawskiej
          miejscowości (co prawda nie wiem czy w tej samejsmile), ale u nas
          sprawa przedszkoli i różnych akademii wygląda następująco:
          - 2 przedszkola samorządowe - budynki parterowe, godziny pracy
          7.45 - 16.30 (zdecydowanie przeznaczone dla osób które nie pracują
          lub mają zatrudnioną osobę do odprowadzania iodbierania dziecka, bo
          nie sposób dojechać do pracy i z pracy)
          - 1 przedszkole niepubliczne działające od lat czynne od 7.30 do 17
          (już lepiej) mieści się jednak w budynku dwu piętrowym
          - 5 klubików czy akademii - oczywiście czynne dłużej co jest
          zaletą, niestety budynki w których się mieszczą to zaadaptowane
          domy tzw.klocki. No i tu się sprawa wyjaśnia dlaczego to są akademie
          a nie przedszkola - żadna instytucja nie dałaby zgody aby w takim
          budynku było przedszkole!!! A żeby to przebudować i spełnić wymogi
          trzba ponieść koszty bardzo często ogromne.

          Moje dziecko chodzi do takiej akademiisad Niestety na przyjęcie do
          przedszkola publicznego nie miało szans. A gdzieś chodzić musi
          chociażby po to aby mieć kontakt z innymi dziećmi.

          Ja wcale nie chcę, aby przedszkolanki miały doktoraty a przedszkole
          150 certyfikatów (jak to wcześniej napisałaś. Chciałabym jednak
          zobaczyć w takich placówkach zezwolenie o dopuszczeniu budynku do
          tego typu działalności przez sanepid i straż pożarną (względy
          bezpieczeństwa). Co najzabawniejsze w przedszkolach państwowych i
          tych prywatnych dyrektorzy placówek udostępniają takie dokumenty do
          wglądu rodziców. Zaś w akademiach itp. właściciele zapewniali mnie
          tylko że takie zezwolenia są, jednak nigdy nie udało mi się zobaczyć
          na własne oczy.

          Masz rację, w Warszawie też jest mnóstwo takich placówek i ja czy
          autorka czy dziesiątki rodziców mogliśmy wybrać prawdziwe
          przedszkole jak "oszukane" nam nieodpowiadają. Tylko tu znowu
          pojawia się problem miejsc i godzin otwarcia. Jadąc do Warszawy bym
          musiała dziecko budzić o 6.00 (korki)
          Mam nadzieję że mojemu dziecku nie przydarzy się taki wypadek!!!

          Morał: nie broń, jeśli nie znasz sytuacji (podwarszawskich
          miejscowości)

          Może Twój klubik jest wyjątkiem
          • hexy rozterki pseudorodziców 30.11.08, 22:34
            Pytam się po co oddajecie dzieci do tych placówek?
            odpowiem Wam gdyż oszukujecie sami Wasze sumienia:jest tanio(circa
            4zł za godzinę),mają dogodne godziny otwarcia,przez palce patrzą na
            spóżnienia,wychodzi też mniej dzieci do opieki na jedną opiekunkę
            (odwrotnie aniżeli w państwowych),nie ma prawie żadnych problemów z
            przyjęciem dziecka.
            Macie kilka wyjść:weżcie sobie opiekunkę za 2500zł,albo...zmieńcie
            sobie faceta na takiego który będzie umiał utrzymać Rodzinę,jasne?
            Gdyby nie było tych wszystkich klubików(jak zwał tak zwał)to
            jęczelibyście,żeby ktoś coś takiego otworzył...
            na 100% tak byłoby...polskie piekiełko
            • miska48 Re: rozterki pseudorodziców 30.11.08, 23:21
              i tu się z Tobą w 100% zgadzam!!!! Wszyscy byśmy jęczeli, żeby coś
              takiego powstało, tylko do diabła niech ktoś to nadzoruje w chociaż
              najmniejszym stopniu (jakiś organ zewnętrzny a nie
              właściciel)!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
            • bebe2010 Re: rozterki pseudorodziców 01.03.11, 11:39
              hexy napisała:

              > Pytam się po co oddajecie dzieci do tych placówek?
              > odpowiem Wam gdyż oszukujecie sami Wasze sumienia:jest tanio(circa
              > 4zł za godzinę),mają dogodne godziny otwarcia,przez palce patrzą na
              > spóżnienia,wychodzi też mniej dzieci do opieki na jedną opiekunkę
              > (odwrotnie aniżeli w państwowych),nie ma prawie żadnych problemów z
              > przyjęciem dziecka.
              Właśnie!
    • an_ni Re: Tragiczne wypadki w pseudoprzedszkolach 01.12.08, 10:14
      trzeba bylo zapoznac sie ze statutem tej placowki zanim oddalas tam
      dziecko ; nie mowiac o warunkach
      niezabezpieczone schody, nieodpowiednie oswietlenie, ogrzewanie,
      brak miejsca na wypoczynek, nie mowiac o bylejakiej kadrze to
      wszystko chyba widac na pierwszy rzut oka a ty sie obudzilas dopiero
      kiedy dziecko uleglo wypadkowi
      • serek26.0 Re: Tragiczne wypadki w pseudoprzedszkolach 01.12.08, 11:21
        zamiast oceniać i atakować założycielkę postu może najpierw
        zorientuj się jak wygląda sytuacja w tego typu placówkach. Jasne,
        łatwo powiedzieć "zapoznać się ze statutem" tylko że akademie nie
        posiadają statutu. Statutowym przedszkolem jest to co podlega pod
        kontrolę kuratorium oświaty!!! a tych jest niewiele. Chciałabym
        zobaczyć jak ci wszyscy których dziecko nie dostało się do
        państwowego przedszkola czy do prywatnego, zostają z dzieckiem w
        domu i czekają kolejny rok bo może się dostanie zamiast posłać do
        tych akademii.
        Jak jesteście tacy mądrzy żeby teraz atakować matkę pokrzywdzonego
        dziecka, to dlaczego sami posyłacie do tych nibyprzedszkoli własne
        dzieciaki. A za chwilę bedziecie na jej miejscu i też się bedziecie
        tu rozpisywać
        • an_ni Re: Tragiczne wypadki w pseudoprzedszkolach 01.12.08, 13:34
          ja odwiedzalam z 10 takich miejsc, z tego w ktorym byly niczym nie
          zabezpieczone strome schody w dol, albo takie krete i waskie, albo
          niezabezpieczony marmurowy kanciasty blat w otwartej kuchni ??!!
          albo z takiego gdzie odpoczynek odbywal sie w zimnej piwnicy
          ucieklam w te pedy mimo ze panie byly taaaakie mile i bylo taaak
          kolorowo
          i kazdy z tych klubow mial full dzieci - a to juz sprawa rodzicow
          czy sie o wlasne dzieci nie boja uncertain
          w kazdym z nich dostalam wzor umowy gdzie byl okreslony zakres
          odpowiedzialnosci placowki
          wiec kto chce ten moze przewidziec chocby czesc zagrozen
        • mierniqe7 Re: Tragiczne wypadki w pseudoprzedszkolach 03.03.12, 03:42
          otoz nie posylamy. ostatnio moca mojej rodzicielskiej wyobrazni odrzucilam "club montessori" po odkryciu zapisu w umowie, cyt.: Przedszkole zobowiązuje się do sprawowania najlepszej opieki nad dzieckiem, ale to rodzice bądź opiekunowie pozostawiają dziecko w klubie na wlasną odpowiedzialność.
          i wystarczylo mi, nie bylo co dywagowac dalej o atestach i nadzorach.

          --
          poslowie.niebije.pl/
    • serek26.0 Re: Tragiczne wypadki w pseudoprzedszkolach 01.12.08, 11:32
      Pseudoprzedszkola powstały na nasze własne życzenie, sami zaczęliśmy
      przymykać oko na przepisy i posyłać tam dzieci wierząc że dzięki
      najdziwniejszym zajęciom dodatkowym wyrosną nam geniusze. I teraz
      się okazuje co z tego wychodzi. Każdy sobie może otworzyć taką
      placówkę i wszystko jest cacy do pierwszego wypadku. za chwilę
      przycichnie i znowu wszystko będzie ok. i tak w kółko...
      • tatalucyny Re: Tragiczne wypadki w pseudoprzedszkolach 01.12.08, 12:19
        Ludzie, o co Wam chodzi? Takie glupie gadanie. A w "prawdziwychh"
        przedszkolach nic sie nie dzieje? A w domach nie ma wypadkow?
        Dziecko moze spasc ze schodow wszedzie. Moje dziecko zlamalo sobie
        reke na przedszkolnym placu zabaw, w szpitalu powiedziano, ze nie ma
        dnia, zeby jakies wypadki sie nie mialy miejsca. Do glowy by mi nie
        przyszlo, obwiniac o to przedszkole. Zjezdzal ze slizgawki,
        nieszczesliwie upadl i tyle.

    • hayet Re: Tragiczne wypadki w pseudoprzedszkolach 01.12.08, 12:18

      ale auotrki dziecko chodzilo do przedszkola czy klubu, akademii? bo
      przeczytalam, ze do podwarszawskeigo przedszkola a wiekszosc skupila
      sie na kklubach i akademiach
      ...no i co..tam tez sie wydarzyl wypadek. mysle, ze wszedzie moze
      siie taki wydarzyc. wypadki zdarzaja sie tez przy obecnosci rodzicow

      wiaodmo ze kazdy rodzic chce jak najlepiej dla swojego dziecka.
      moja chodzi do klubu i jestem zadowolona..i tu nie hcodzi o
      koszta..po prostu wiem, ze tams ie dobrze czuje. nie ma schodow z
      ktorych moglaby spasc. codziennie przychodzi zadowolna i z checia
      tam wraca.
      • rozena0 Re: Tragiczne wypadki w pseudoprzedszkolach 01.12.08, 15:48
        Witam
        czytam te wszystkie wypowiedzi i az wlos mi sie jezy.
        Sama jestem wlascicielka klubiku i nie wyobrazam sobie zakladania
        punktu opieki z kretymi schodami, bez gasnic czy otwarta kuchnia!!!
        przeciez to jest wbrew zdrowemu rozsadkowi!!! jaka matka-
        wlascicielka cos takiego by zalozyla???? My wlasciciele takich
        klubikow sami czekamy az wejdzie w zycie ustawa ujednolicajaca
        warunki takich placówek. przepisy przepisami ale trzeba miec zdrowy
        rozsadek!!! ja sama gdybym szukala miejsca dla mojedo malego w
        klubiku i zobaczyla krete schody to bym od razu wyszla. owszem
        wypadki sie zdarzaja nawet w domu, czego sama z moim malym
        doswiadczylam, ale jesli ktos decyduje sie sprawowac opieke nad
        czyimis dziecmi to TRZEBA MYSLEC PODWOJNIE!!!!
        co do zarobkow. na tym nie zarabiamy kokosów. po oplaceniu
        wszystkiego zostaje ()jeSli) manimalna srednia krajowa. mowa o
        krakowie. Bo ceny sa rozne srednia 1500 warszawa, 900 kraków, 700
        wrocław. +/- oczywiscie. to Ci co maja najnizsze ceny prowadza to
        praktycznie po kosztach.odnosnie wymogów sanepidowskich, sa dla
        klubikow nie do przeskoczenia. Ale nie dlatego ze sa głupie tylko ze
        jest ich tyle. matki ktore prowadza takie klubiki dbaja o nie jak o
        wlasny dom. czyszcza dwa razy wiecej, a i w opiece nad maluchami
        przykladaja sie podwojnie. Wlasnie dlatego ze jest to prywatne i ze
        to nie nasze dzieci. a w opiece o to chodzi zeby dziwcko czulo sie
        bezpiecznie, zadowolone, wybawione, zeby nie chcialo wychodzic z
        klubiku. a to czy pieluche zmienia pani z mgr czy opiekunka z
        dośiwadczeniem i wyczuciem robi ogromna roznice.
        • serek26.0 Re: Tragiczne wypadki w pseudoprzedszkolach 01.12.08, 16:07
          napisałaś:
          odnosnie wymogów sanepidowskich, sa dla
          > klubikow nie do przeskoczenia. Ale nie dlatego ze sa głupie tylko
          ze
          > jest ich tyle.

          Masz rację że są nie do przeskoczenia. Bo tych wymogów nie należy
          przeskakiwać tylko je spełniać. Przecież są niepubliczne
          przedszkola, które żeby działać muszą spełniać te wymogi. Poprostu
          jak się chce to nie ma rzeczy nie możliwych i to jest zadne
          wytłumaczenie, że jest "ich tyle". One są właśnie po to aby warunki
          sanitarno-żywieniowo-higieniczne w placówkach były jak najlepsze.
          Jeżeli komuś zależy żeby zapewnić opiekę jak najlepszą pod każdym
          względem to nie będzie próbował przeskakiwać ale spełni te wymogi!!!
          • rozena0 Re: Tragiczne wypadki w pseudoprzedszkolach 01.12.08, 17:17
            no ludzie,
            to jest forum wiec nie musze sie trzymac norm jezykowych. wolno
            pisac swobodnie. wiec prosze mnie nie lapac za slowka. przeskoczyc
            nalezy rozumiec jako spelnic!! no chyba ze nie ma sie o czym pisac
            to sie pisze na zaczepne.owszem sa prywatne ktore spelniaja warunki,
            tylko tu jest kolosalna roznica :zlobek a przedszkole. spelnienie
            formalnosci i wymogów zajmuje dlugi okres czasu. a te ktore juz je
            maja, prawdopodobnie zaczeli sie o nie starac jakis czas temu. tego
            nie da sie zalatwic od reki. a poza tym wynajete domy ciezko jest w
            100% zamienic pod wymogi.tek jak pisalam wczesniej my chcemy je
            spelniac. niech tylko rzad je ujednolici.rodzice wybieraja
            panstwowe:tanie zatloczone z dotacjami, cz prywatne male kameralne i
            drogie. z calym szacunkiem do pracownikow panstwowych zlobkow, ale
            nie wyobrazam sobie 1 opikenki na 12 maluchow w roznym wieku od 4 m-
            cy do 18 m-cy. ustalmy: prywatne do 10-15 maluchow a panstwowe do 3
            grup po 25 dzieci. wymogi musza sie roznic.prywatne ma byc
            bezpieczne, dostosowane pod mniejsza liczbe maluchow, funkcjonalne.
            czy ma znaczeni dla tej 15 maluchow wysokosc pomieszczenia 2,5m, a
            3m???? nie. ale dla tych 25 juz tak.mam ogromna prezeszczen dla
            maluychow, ale wysokosc 2,90m i co??? juz normy panstwowego sa nie
            spelnione.i gdzie tu logika???? niech rzad uchwali odpowiednia
            ustawe to skoncza sie watpliwosci.
            • miska48 Re: Tragiczne wypadki w pseudoprzedszkolach 01.12.08, 17:34
              może w żłobkach jest inaczej, nie wiem, ale co do przepisów
              dotyczących przedszkoli prywatnych te przepisy, które obowiązuję
              m.in wysokość pomieszczeń, są to normy wymagane przez unię
              europejską. W krajach unii przepisy te są jeszcze bardziej
              rygorystyczne. Jeżeli chcesz ujednolicenia przepisów, to myślę że z
              czasem mogą być one jeszcze bardziej rygorystyczne, więc...życzę
              powodzenia klubkom, akademiom, itd., itp.
              • rozena0 Re: Tragiczne wypadki w pseudoprzedszkolach 01.12.08, 17:52
                ile ludzi tyle pogladów. jedni sa zadowoleni inni nie. A co powiecie
                o nianiach, ktore opiekuja sie u siebie w domu i same sobie
                odprowadzaja skladki zus. to wlasnie takie zasady kieruja
                klubikami.a nadzor mamy samych rodzicow.ubolewam tylko nad takimi
                sytuacjami jak zalozycielka watku. co za wlascicielka, ktora tak
                zbyla matke mowiac ze ona odpowiedzialnosci nie bierz. oczywiscie ze
                bierze, prawna i moralna przede wszystkim!!!
              • hanalui Re: Tragiczne wypadki w pseudoprzedszkolach 07.03.12, 16:45
                miska48 napisała:
                > ale co do przepisów
                > dotyczących przedszkoli prywatnych te przepisy, które obowiązuję
                > m.in wysokość pomieszczeń, są to normy wymagane przez unię
                > europejską
                . W krajach unii przepisy te są jeszcze bardziej
                > rygorystyczne.

                Bzdura. Gdyby byly jednolite przepisy w UE to wiekszosc zlobkow i przedszkoli w PL nie spelnialaby wymagan jakie obowiazuja w UK, IE na przyklad zwlaszcza pod wzgledem ilosci powierzchni na jednego malucha oraz zageszczenia maluchow na jednego opiekuna.
                Zywieniowych cudow z PL tez moje placowki nie musza spelniac wiec przepisy jednolite dla UE nie istnieja
            • miska48 Re: Tragiczne wypadki w pseudoprzedszkolach 01.12.08, 17:54
              i jeszcze jedno, przepisy, które obowiązują są zróznicowane jeśli
              chodzi o adaptacje budynku a budowę od podstaw nowego.Do tych
              pierwszych jest mniejszy rygor.
              A swoją drogą okazuje się że każda placówka która posiada wpis do
              ewidencji spełnia te wymagania
              • marcysia51 Re: Tragiczne wypadki w pseudoprzedszkolach 01.12.08, 19:19
                Nie czytałam wszystkich wypowiedzi,ale mam pyatnie do autorki watku.Czemu nie
                sprawdziła tego wszystkiego zanim posłała dziecko do tego "pseudoprzedszkola"?
                Czy potrzeba wypadku żeby rodzice kapneli sie gdzie chodza ich dzieci?
                Otóż moja droga to jest równiez Twoja wina,gdybyś wczesniej sprawdziła to
                miejsce obyłoby sie bez tragedii
                Pozdrawiam.
                --
                Mojeskarby-Bartuś 14.11.03 i Kacperek 03.12.07
                Kacperek3.12.07- Mam roczek
                Aniołek 24.11.2006 (*)
                • hexy do koniaka czy jak mu tam.. 01.12.08, 23:23
                  człowieku?co ty chcesz osiągnąć tą pisaniną?
                  na forum się żalisz czy chwalisz?kogo to obchodzi?
                  masz policję,sąd i inne instytucje - tam sie udaj a tutaj popisz o
                  misiach,lalkach,zabawie a nie wywołuj burzy w szklance wody gdyż i
                  tak 9/10 tych postów to ściema i trolle mają tu używanie jak się
                  patrzy
                  ...jednego posta napisałeś(aś) i to zapewnie wymyślonego a ci się tu
                  żrą zawzięcie...przeciwnicy i zwolenicy prywaty
                  • koniak.2 Re: do koniaka czy jak mu tam.. 02.12.08, 08:26
                    Piszę po to, żeby ostrzec innych, żeby wiedzieli na co zwracać uwagę.
                    A jak ciebie to nie obchodzi to nie czytaj i nie pisz!!!!!!!!!TO
                    JEST FORUM,każdy sie może wypowiedzieć na każdy temat.
                    żeli uważasz że wymyśliłam sobie to wszystko to świadczy tylko o tym
                    że to ty właśnie tak robisz.
    • maminka-2 Re: Tragiczne wypadki w pseudoprzedszkolach 02.12.08, 10:47
      koniak.2 napisała:

      >zdażają

      buhaha


      Jak się teraz okazuje NIE
      > SPEŁNIAJĄ I NIE MUSZĄ SPEŁNIAĆ ŻADNYCH WYMOGÓW!!!zgodnie z
      > istniejącym prawem każdy może otworzyć "przedszkole" wystarczy że w
      > nazwie zamiast słowa"przedszkole" ma "akademia" i nie podlegają pod
      > niczyi nadzór, taką placówkę mogą sobie nawet w szopie otworzyć.
      > Uwaga rodziców jest odwracana przez proponowanie najdziwniejszych
      > zajęć dodatkowych i wmawianie rodzicom że dzięki temu z ich dziecka
      > wyrośnie geniusz.
      > Po wypadku mojego synka dowiedziałam się, że prawdziwe przedszkole
      > musi spełniać bardzo ostre kryteria zarówno sanepidu, straży
      > pożarnej i PIP, m.in.sale muszą mieć odpowiednią wysokość, drzwi
      > szerokość, jeśli budynek jest piętrowy schody muszą mieć odpowiednie
      > wymiary oraz muszą być schody na zewnątrz budynku na wypadek
      > ewakuacji. W tym "przedszkolu" tego nie było. Mam jeszcze pytanie
      > kiedy w końcu zmieni się prawo i takie wymogi będą obowiązywać
      > wszystkie placówki??Czy dopiero jak dojdzie do śmiertelnych
      > wypadków???
      > I teraz pytanie do rodziców: co jest dla Was ważniejsze,
      > bezpieczeństwo czy to że dziecko w wieku 4 lat będzie umiało grać na
      > pianinie, w szachy i mówiło w 5 językach???? Proszę o Wasze opinie!!


      'sięokazuje". masz siano zamiast mózgu? mając dzieciaka w wieku przedszkolnym
      nie wiesz takich rzeczy? niektórych to się powinno sterylizoawc przed
      osiągnięciem dojrałości płciowej, doprawdy...
    • kolorowekorale pytanie do obecnych tu wlascicielek tzw.klubikow 02.12.08, 12:52
      Mam pytanie do kliku pań, które biorą udział w tej dyskusji a są
      właścicielkami tzw. klubikow i akademii?
      Dlaczego zdecydowałyście się otowrzyć właśnie klubik a nie w pełni
      zarejestrowane przedszkole? Dlaczego oferujecie właśnie taką
      (klubikową) formę opieki nad dziećmi?? Dlaczego???
      • agaciek Re: pytanie do obecnych tu... 03.12.08, 21:40
        Szczerze? Dlatego, że mnie na to nie stać. Kilka lat temu skończyłam studia i przez te parę lat na posadzie nauczycielki nie miałam szans zdobyć środków potrzebnych na dostosowanie pomieszczeń na przedszkole prywatne. Nie jestem "szczęśliwą posiadaczką" bogatych rodziców, czy szalenie zamożnego męża. Wiem, wiem, są dotacje, ale żeby dostać dotację z Urzędu Pracy, trzeba być bezrobotną, a trudno się nią stać z dwóch powodów - sama odeszłam z pracy, a dwa - nawet miesiąc bez pensji byłby dla mnie ciężki do przeżycia. A wiadomo, że na dotacje można czekać miesiącami. Na dotację z Unii również trzeba czekać zbyt długo i jest trudno ją uzyskać. Nie mogłam sobie na to pozwolić, żeby ciągle zwalniać się z pracy, aby załatwiać sprawy związane z dotacjami i szkoleniami, przez które często trzeba przejść, aby je dostać. Może niektórzy nazwą to brakiem przebojowości, nie wiem - u mnie tak to właśnie było. Głównie finanse.
        Nie mam jeszcze swoich dzieci, więc zakładając klubik kierowały mną trochę inne pobudki. Nie chciałam całe życie pracować dla kogoś, kto w ogóle nie doceniał mojej pracy, gdzie byłam zasypywana papierową robotą w stylu konspekty, plany itp. Chcę pracować z dziećmi, ale chcę jeszcze czuć satysfakcję z tego, co robię, a jednocześnie zadbać o to, żeby moje dziecko miało jak najlepiej kiedy się urodzi.
        I to prawda, na klubiku nie zarabia się kokosów. Ciągle jestem jeszcze na etapie, że dla maluchów wszystko, więc te zarobki są jeszcze mniejsze. Ale mim oto, czuję się znacznie szczęśliwsza.
        Uff. Ale elaborat smile Ale myślę, że odpowiedziałam częściowo na Twoje pytanie. Pozdrawiam
        • kolorowekorale Re: pytanie do obecnych tu... 04.12.08, 10:59
          Dzięki za szczera odpowiedź. Proszę nie bierz do siebie tego co
          napiszę poniżej ale tak własnie myślałam. Że chodzi o czas
          (potrzebny na załatwianie całej papierologii w Sanepidzie, straży
          pożarnej i innych urzedach)a przede wszytskim o pieniądze. Nie mając
          ich dużo, musialaś pewnie poczynić oszczedności na np. drzwiach p-
          pożarowych i właściwym oznakowniu wyjść ewakuacyjnych, czy na
          wykładzinach antyposlizgowych; kupiłas mebelki z Ikei (ktore nie
          spełniają wymaganych przez nasze przepisy norm i plac zabaw z
          katalogu (który nadaje się do domowego użytku ale już nie wymaga np.
          corocznego przegladu gwarantowanego przez producenta). Cieszę, się
          że realizujesz Swoje marzenia. Do tego naprawde nie jest potrzebny
          bogaty mąż smile.
          Chciałabym jedynie aby Rodzice mięli tę świadomość, że tu chodzi o
          pieniądze! Wiem że wypadki mogą się zdarzyć zarówno w Klubiku jak i
          Przedszkolu. Co więcej - zdarzają sie w domu!!! Ale ja osobiście
          lubię wiedzieć, że moje dziecko siedząc w przedszkolu przy stole
          (jedząc, rysując czy ucząc sie angielskich słówek) siedzi na
          krzesełku dostosowanym do jego wieku; że Przedszkole zapewniło
          bezpieczną podłogę a huśtawki w ogrodzie kupione były w firmie z
          certyfikatami. Pewnie, że jak spadnie z tej huśtawki i złamie ręke -
          to będzie sie ona zrastała niezależnie od tego z jakiej
          (certyfikowanje czy nie) hustawki spadło. Ale może chociaż
          ograniczona jest "awaria" takiej huśtawki przez certyfikaty i
          właśiwy seriws??
          I na koniec - wiem że o jakosci Przedszkola czy Klubiku decyduje
          KADRA. Ale jeśli za mniej więcej te same pieniądze mam wybór między
          dobrą kadrą w Przedszkolu (zarejestrowanym) a Klubiku - to wybiore
          Przedszkole
    • bast3 Re: Tragiczne wypadki w pseudoprzedszkolach 02.12.08, 18:23
      Bardzo mi przykro z powodu wypadku, no ale moje driogie mamy jak
      możecie nie wiedzieć gdzie zapisujecie swoje dzieci!!!??? Czyżbyś
      nie oglądała jak to wygląda, nie sprawdzała pozwoleń, wykształcenia
      i innych tego spraw zapisując dziecko?? Ja swoje zapisałam do
      klubiku (żłobka) i doskonale zdawałam sobie sprawę gdzie je
      zapisuję. Ważne były dla mnie kompetencje opiekunki, wyżywienie, i
      kilka spraw które akurat nie miały większego znaczenia czy w kubiku
      czy żłobku. A wypadki no niestety wszędzie się zdarzają, i w domu, i
      w przedszkolach, żlobkach i klubikach. Dlatego dla mnie ważna była
      ilośc opiekunek i dzieci, no i jak wygląda samo miejsce gdzie moje
      dziecko spędzaczas.
      • hexy koniak? 03.12.08, 00:18
        widzisz?pytają się forumowicze czy masz mózg,
        ja im odpowiem-masz ale takiej wielkości jak kura,
        i nie rycz na tym forum,tu się dyskutuje a nie krzyczy
        widziały gały co brały(jaki żłobek)
        • krysia5005 Re: koniak? 03.12.08, 09:24
          Nigdy nie pisałam na tego typu forach, ale jestem wychowawcą obecnie
          w państwowym przedszkolu a przez krótki czas właśnie w takiej
          akademii.
          Po pierwsze ręce opadają jak czyta się wypowiedzi niektórych osób -
          brak kultury, anonimowość nie upoważnia do obrażania innych drogi
          hexy.
          Po drugie, zgadza się wypadki zdażają się wszędzie ale w tego typu
          placówce nie mają prawa. Oddajecie dzieci pod opiekę obcych ludzi i
          dopóki nie dotyczy to waszego dziecka to atakujecie założycielkę
          wątku, że to się zdarza. Niewiarygodne.
          A po trzecie z doświadczenia wiem, że dni otwarte prywatnych
          przedszkolach inaczej wyglądają w obecności rodziców gdzie jest
          garsta dzieci a inaczej w państwowych gdzie jest duża grupa dzieci.
          Więc nawet jak się idzie na rozeznanie do przedszkola to ciązko
          jest wyciągnąć obiektywne wnioski. I to się tyczy wszystkiego i
          opieki i warunków. Rodzicom można wmówić wszystko.
          Reasumując dziwią mnie ludzie, którzy w ten sposób się wypowiadają i
          ubliżają pokrzywdzonym.
          • tatalucyny Re: koniak? 03.12.08, 09:55
            Wszystko sie zgadza, przedszkole (akademia, klub itd) maja obowiazek
            szczegolnej uwagi i wypadki teoretycznie nie maja prawa sie zdarzac,
            ale nie mozna tego wykluczyc. Nawet spelniajac wszystkie wygogi
            Sanepidu, Strazy Pozarnej itd, zatrudniajac swietna kadre, nie mozna
            wykluczyc, ze wypadek sie zdarzy, bo sa to rzeczy nieprzewidywalne.
            Wystarczy , ze dzeko potknie sie o wlasna noge, przewroci sie
            nieszczesliwie i zlamie reke. Kazdy przypadek nalezy oceniac
            indywidualnie. Szukac przyczyn. Ale nie rozumiem tego, ze posylam
            dziecko do przedszkola, jestem super zadowolona, a jak dziecko
            zlamie reke, to wszystko jest odrazu be i z zasady winne jest
            przedszkole i panie, ktore pewnie w tym czasie pily kawke i
            plotkowaly.
            • krysia5005 Re: koniak? 03.12.08, 10:06
              zgadza się, nie podoba mi się tylko to że skoro dziecko spadło ze
              schodów w obecności nauczycielki, to co owa nauczycielka robiła w
              tym momencie??w placówkach gdzie są schody nauczyciele muszą
              zachować zwiększoną uwagę, prowadzić dziecko za ręke, uważać aby
              jedno drugigo nie popchnęło itd.a nie poprawiać sobie włosy.
              Ja właśnie dlatego jestem za kamerami w przedszkolach, wtedy każdy
              ma pewność że zajmujemy się dziećmi a nie ploteczkami.

              W całym tym forum bardzo śmieszne wydaję mi się to, że wypowiadały
              się tu również właścicielki klubików i zaciekle ich broniły, a gdy
              jedna osoba zadała pytanie czemu odrazu nie starają się otworzyć
              przedszkola, wszytkie ucichłysmile
              • rozena0 Re: koniak? 03.12.08, 21:03
                nie ucichly tylko jako wlascicielki nie mamy czasu na dlugie
                pogaduchy na forum. w ciagu dnia dzieci i opieka, a wieczorem
                sprzatanie i przygotowywanie wszystkiego na drugi dzien. poza tym
                jestesmy same mamami i zonami i tez mamy wlasne zycie rodzinne.
                co do powodow jest wielu, nie chce sie wypowiadac ogolnie po ciezko
                to uogalniac, ale:
                pewne predyspozycje ma sie w sobie, mowa o umiejetnosci rozumienia
                dzieci, empatii, cierpliwosci. jest to jest przed ciaza, po niem sie
                to wzmaga. to po prostu jest. jesli do tego skumuluja sie inne
                powody, typu brak miejsca dla naszych dzieci w zlobkach lub
                przedszkolach, lub po prostu chec spedzenia tych pierwszych lat z
                dzieckem i do teo dylemat co z powrotem do pracy???? to czlowiek
                zaczyna myslec co tu zrobic zeby sie nie rozstawac z dzieckiem, a
                tez pracowac i jakos dorabiac. zeby tylko forumowicze nie pomysleli
                ze nasze macierzynstwo jest zaborcze i chcemy miec dzieci caly czas
                przy sobie.ciaza i dziecko zmienia swiatopoglad calkowicie. wartosci
                ktore do czasu ciazy byly weazne po urodzeniu sie nie licza. ja po
                maciezynskim MUSIALAM wrocic do pracy. ok byl to powrot do
                rzeczywistosci, wyjscie do ludzi, oderwanie od pieluch, prania,
                prasowania itp. przez miesiac czasu. po miesiacu SZLAK MNIE TRAFAL
                ze nie moge spedzac tyle czasu z dzieckiem ile bym chciala, ze moje
                dizecko w pewnym momencie bardziej usmiechalo sie na widok babci niz
                matki,a to wszystko po miesiacu mojej pracy w zawodzie. zazdroscilam
                innym mamom z wozkami ze oga byc na spacerze a ja musze do przcy
                isc.poza tym robienie kariery stracilo swoj blask. po prostu
                przestalo sie liczyc. teraz po calym dniu opieki nad dziecmi, potem
                sprzataniu i \calej reszty nie wiem gdzie mam rece a gdzie nogi ale
                czuje ze cos robie, ze mi zycie przez palce nie przecieka.a nagrada
                tych wysilkow jest zadowolenie dzieci , uznanie rodzicow.wtedy czuje
                ze waro robic to co robie.
                duzo by pisac.... to siedzi w czlowieku. to trzeba czuc.
              • rozena0 Re: koniak? 03.12.08, 21:36
                ...ale tak sie zastanawiam: nie ma chyba sensu odpowiadac na takie
                pytanie"dlaczego.."bo i tak znajdzie sie ktos kto zaraz mnie zbeszta
                i posadzi o pierdloby. wiec po co to tlumaczyc. poza tym nalezalo by
                wyszukac wszystkich wlascicieli i zapytac "dlaczego". to by moze
                dalo calosciowy obraz "powodów". to co napisalam to tylko czesc. na
                wicej nie mam sil.tak czy siak: wlascicelki takich klubikow to na
                pewno nie dziunie z tipsami, ktore do tej pory bujaly sie po
                imprezkach mocno zakrapianych, ktorych nawiekszy problem to jakiego
                topa wybrac to ostatnio kupionych szpilek. tylko mocno stapajace
                kobiety, ktore maja rowno pod sufitem.
                • hexy droga krycho 5005 03.12.08, 22:55
                  to nie ja wydzieram się na tym forum,nie piszę dużymi literam z
                  wykrzyknikami,ja ripostuję (mniemam że celnie gdyż wzbudzam
                  wściekłoś u niektórych)
                  powtórzę Ci:policja,prokuratura,sąd - to są właściwe urzędy od tych
                  spraw a nie anonimowe forum,
                  dotarło?
                  • xyz-7 Re: droga krycho 5005 04.12.08, 10:59
                    oj hexy nie schlebiaj tak sobie, to nie wściekłość wzbudzasz ale
                    niesmak, że istnieją tacy ludzie jak ty, pozbawieni jakiej kolwiek
                    kultury. A forum jest od tego, żeby się na nim wypowiadać. Jeżeli
                    ktoś chce się wyżalić to niech się żali jak mu taka forma odpowiada.
                    Może się nie wydzierasz ale obrażasz innych forumowiczów, oni piszą
                    swoje opinie ale w sposób kulturalny w przeciwieństwie do ciebie.
                • kolorowekorale Re: koniak? 04.12.08, 16:12
                  A co mają tipsy do Przedszkola?? nie podważam również Twojego
                  zdrowego rozsądku i nie liczę Ci wypitego na imprezach alkoholu ale
                  według mnie są 2 podstawowe powody tworzenia tzw. klubików;
                  pieniądze (o czym już pisałam wcześniej) i "pojście na łatwiznę" w
                  kwestii przepisów i wymagań jakie musisz spełnić otwierając
                  Przedszkole. I niezależnie jak głupie wydają nam się przepisy -
                  omijanie ich jest nieuczciwe tym bardziej, że często Rodzice nie są
                  świadomi różnic bo w logo placówki widzą jedynie nazwe "Przedszkole"
                  I nie mam nic przeciw temu, żeby klubiki istniały ale jestem za tym,
                  żeby Rodzice nie byli wprowadzani w błąd. Jeśli sprzedajesz swoja
                  ofertę jako "klub malucha" - to wszystko jest OK ale jeśli w nazwie
                  masz słowo Przedszkole to uważam to za zwykłe oszustwo
                  • rozena0 Re: koniak? 04.12.08, 17:36
                    nie mam w nazwie przedszkole tylko klubik, co wiecej wszystkim
                    rodzicom mowie ze nie mam nad soba wydz. edukacji ani sanepidu. ze
                    jest to dzialnosc gost. ze sa domowe warunki ale logiczne i rozsadne.
                    to dyskusja po prostu nie ma sensu. jedni swoje drudzy swoje. po co
                    tracic czas na pierdoly. cenna uwage napisala pomja poprzedniczka.
                    nie istotna jest wysokosc kibelka tylko to czy jest czysty i czy
                    jest sumienna i cierpliwa osoba zeby uczyc dzieci z nich korzystac.
                    a tak czy siak na male czy te wyzsze kibelki dziecko i tak trzeba
                    wysadzic. ot i juz!!!!
      • julianna Re: Tragiczne wypadki w pseudoprzedszkolach 04.12.08, 15:27
        Wypadki zdarzają się i w prywatnych i w państwowych przedszkolach, a
        także w klubikach smile
        Moje dziecię chodzi akurat do przedszkola - klubu i jest nim
        zachwycone, a ja razem z nim. Parterowy domek z ogródkiem, wspaniała
        opieka super sympatycznych i kompetentnych "cioć", mała grupa. A że
        nie ma małych kibelków i umywalek na poziomie siedzącego psa tudzież
        dziecka .... sorry mnie to nie przeszkadza.
        Chcę powiedzieć jedno - niewielkie ma dla mnie znaczenie status
        takiej placówki, najważniejsze jest kto ją tworzy i prowadzi -
        osoba, która ma doświadczenie, wiedzę i do tego kocha swoją pracę
        zrobi wszystko aby dzieci pod jej opieką były bezpieczne. Państwowe
        przedszkole, które oglądałam niedawno spełnia wszystkie możliwe
        wymagania (sanepidy, drogi ewakuacyjne, plac zabaw pod kontrolą
        itd), ale za to jest w nim 170 dzieci i pełna anonimowość, w moim
        klubiku ciocie wiedzą o moim dziecku wszystko co trzeba i jeszcze
        wiięcej. Pozdrawiam
        • agaciek Re: Tragiczne wypadki w pseudoprzedszkolach 04.12.08, 17:38
          Dziękuję Julianno za poparcie idei klubików. A wracając do tego, co napisała Kolorowekorale - Pewnie, że część, może większość osób wybrałaby przedszkole - tylko dlatego, że to przedszkole. Ale trzeba jeszcze się do niego dostać. Po to właśnie powstają też takie kluby - dla rodziców, którzy nie mają co z dziećmi zrobić, a przedszkola są zajęte.
          A będąc po gruntownym szkoleniu BHP, ale przede wszystkim wiedząc z doświadczenia, co się najczęściej może przydarzyć dzieciom (np. poślizg na podłodze) wiedziałam, w co muszę zaopatrzyć miejsce, aby były jak najbardziej bezpieczne. Więc są i antypoślizgowe wykładziny i oznaczenia drogi ewakuacyjnych, gaśnica, zabawki i urządzenia w ogrodzie z atestem. To jest dla mnie zupełnie oczywiste, że nie oszczędzam na bezpieczeństwie, czy zdrowiu dzieci. Musiałam natomiast oszczędzić na przebudowie domu, w którym klubik jest, jak np. zmienić wysokość sufitu (absurd) lub zamontować kosztowne klimatyzatory, czy przebudować łazienkę (rodzicom i dzieciom nie przeszkadza, że na toaletach są specjalne nasadki itp), czy kuchnię- stąd catering.
          Myślę, że nie jestem jedyna, która zakładając taki klubik NAPRAWDĘ myśli o tym, żeby przygotowane to było z głową. A jak ktoś trafił na klubik taki, o jakim pisze założycielka wątku - to cóż ja na to mogę, wszędzie są czarne owce. I mogę tylko współczuć.

          P.S. Niech rodzice wiedzą, że chodzi o pieniądze...W prywatnym przedszkolu- zarejestrowanym, w którym pracowałam, aż za bardzo o tym wiedzieli...a mnie zaczęło być wstyd,że tam byłam... A więc może i klubik przedszkolu nierówny, ale i niejedno przedszkole nierówne klubikowi wink
          • miska48 Re: Tragiczne wypadki w pseudoprzedszkolach 04.12.08, 20:10
            Myślę że każdy kto ma troche oleju w głowie wie że chodzi o
            pieniądze. Przecież właściciele też ludzie i tak jak każdy chcą żeby
            się im żyło jak najlepiej. Więc nie ma co tu nikogo oczerniać a z
            siebie robić świętych że my to niby prowadzimy swoje instytucje
            charytatywnie i mówić jak to jest nam wstyd za innych.
            A moja droga ci właściciele za których ci było wstyd to nie
            zapominaj że dali ci pracę dzięki której zdobyłaś doświadczenie i
            dzięki której teraz wiesz jak prowadzić taki klubik.
            Przedszkola są po to żeby rodzice mogli pracować i żyło się im
            lepiej. A dzięki rodzicom zarabiają właściciele i koło się zamyka.
            A jak nie chcecie komuś napychać kieszeni to siedźcie w domu z
            dziećmi.

            • bast3 Re: Tragiczne wypadki w pseudoprzedszkolach 04.12.08, 20:26
              A ja się bardzo cieszę, że istnieją klubiki bo nie miałabym gdzie
              mojego dziecka oddać, bo do państwowej placówki choćbyśmy i bardzo
              chcieli to i tak się nie dostaniemy!
              Co do zakładania żłobków i przedszkoli a nie klubików to koszty są
              niesamowite i dlatego na pewno łatwiej założyć jest klubik. Nie
              chodzi (przynajmniej wiekszości) zapewne o to aby unikac sanepidu i
              innych tego typu instytucji bo one i tak w jakis sposób
              nadzorujatakie miejsca. Chociaz prawo mogło by byc bardziej
              sprecyzowane. Wiecie może jakie są wymogi zakładanych obecnie nowych
              przedszkoli i żłobków? Bardzo kosztowne! Koszt samej windy jest
              spory, a co tu mówić o reszcie.
              Tak wiec ja się cieszę, że klubiki są, widzę gdzie dziecko zapisuję,
              na nianię to mnie nie stać, a złobek nas nie chce. Samo życie
              • pearl24 Mylicie pojęcia raczej 09.12.08, 00:57
                Mówicie o klubikach,akademiach ...
                Przecież opieka nad dziećmi od 3 lat to z założenia przedszkole -
                publiczne(państwowe), niepubliczne albo prywatne-ale przedszkole!
                Wszystkie wymogi jakie musi spełaniać taka placówka sa zawarte w rozporządzeniu
                o innych formach wychowania przedszkolnego.
                takie przedszkola muszą spełniac odpowiednie normy i tu działalnośc gosp. w
                niczym nie pomoże.
                A akademie i kluby to inaczej takie "prywatne" złobki - bo tak naprawde żłobek
                prywatnyto sprawa nie do przejścia(podlega pod minister.zdrowia).

                Ale Chryste nie o to chodzi.
                Przeciez takie rzeczy jak upadek ze schopdów mogą się zdarzyć WSZĘDZIE.
                Dlaczego wy z góry zakładacie że panie były na ploteczkach,co akurat robiły?
                A moze akurat pomagały innemu dziecku spośród 20 innych?
                A przy was nigdy dziecku sie nic nie stało choć tylko na nie musicie uważać??
                Kurcze moja córka przy nas, w niedzielny ranek, odnosiła miseczkę po zupie
                mlecznej i się potknęła i co - rozcięta ręka,przecięte ściegno i nerwy.Zabieg
                pod narkozą.I co-zła matka jestem bo nie dopilnowałam JEDNEGO dziecka,jak mogłąm
                przecież?pewnie w tym czasie siedizłam i drinka piłam,a jak.

                Jasna cholera, ja naprawde rozumiem złośc w takiej sytuacji bo ja na siebie
                byłam wsciekła-że pozwoliłam jej odnieśc miskę (co zawsze robi) że mam normalne
                naczynia a nie plastikowe, ze to ze tamto...
                Strasznie dużo jadu wypływa z niekórych wypowiedzi.straszna niewiedza na temat
                funkcjonowania dzieci w grupach z nauczycielami.
                Az sama się dziwię że zabieram tu głos.

                Pracowałam w normalnym złobku-państwowym,takim spełniającym normy i wymogi itd itp.
                I co? I nie posłałabym tam swojego dziecka,z różnych względów.
                Pracowałam w państwowym przedszkolu,teraz pracuję w prywatnym i właśnie tez sama
                myślę czy otworzę przedszkole czy klub ("żłobek")
                nie uważam zeby w klubie czy akademii miało byc mniej bezpiecznie niż w żłobku
                lub przedszkolu.

                czasem nie macie pojęcia o czym piszecie tylko zakładacie jakieś opinie z góry
                jak chcecie zeby było jak najbezpieczneij sprawdzcie miejsce do którego je
                posyłącie-ale pamiętajcie że to są dzieci i rózne rzeczyu mogą się stać.i nie
                muszą one wynikac z zaniedbania czy niedopilnowania.
      • bo-re Re: Tragiczne wypadki w pseudoprzedszkolach 09.12.08, 11:47
        Zgadzam się z KEDROK1. Sprawa pseudoprzedszkoli to odrębna sprawa.
        Jeżeli ktoś zakłada klubik jako działalość gospodarczą bez uzyskania
        kompetentnych władz to działa nieetycznie, okłamuje nieświadomych
        rodziców podopiecznych ,którzy znalezli stronę internetową z nazwą
        przedszkole.Przecież to jest karalne. Tyle ryzykanctwa z ich strony?
        Czy zatem można takim osobom powierzy swoje dziecko?
        • homekids Re: Tragiczne wypadki w pseudoprzedszkolach 10.12.08, 20:29
          bo-re napisała:

          > Jeżeli ktoś zakłada klubik jako działalość gospodarczą bez uzyskania
          > kompetentnych władz to działa nieetycznie, okłamuje nieświadomych
          > rodziców podopiecznych ,którzy znalezli stronę internetową z nazwą
          > przedszkole.Przecież to jest karalne. Tyle ryzykanctwa z ich strony?
          > Czy zatem można takim osobom powierzy swoje dziecko?


          Zaznaczam - Ktoś, kto zakłada klubik i nazywa go "Przedszkole" postępuje nieetycznie. Natomiast klub sam w sobie nie jest niczym złym. To, że jego założenie polega na działalności gospodarczej to też nic złego. Przy klubiku - nie przedszkolu - nie potrzeba specjalnych zezwoleń, tak jak jest to w przypadku zarejestrowanego przedszkola. Liczy się zdrowy rozsądek tego, kto taki klub zakłada,
          takiego wyposażenia miejsca, aby było bezpieczne dla dzieci. Działalność klubu polega też w dużym stopniu na zaufaniu rodziców do prowadzącej/ prowadzącego klub i własnej ocenie tego, co im odpowiada w danym momencie. Nie chodzi o to, że właściciel takiego miejsca jest mniej odpowiedzialny za to, co się tam dzieje bo "widziały gały co brały" - absolutnie nie. Chodzi o takie zaufanie, jakim obdarza się np. nianię. Zresztą - w każdym miejscu, zarówno w klubie, żłobku, czy przedszkolu to zaufanie jest niezbędne...
          • maxia10 Re: Tragiczne wypadki w pseudoprzedszkolach 20.12.08, 11:12
            z własnego doświadczenia mogę sporo napisać
            otóż właśnie jestem właścicielką takiego klubiku.
            Przez dłuższy czas starałam się aby przekształcić go na placówkę
            oświatową - przedszkole. Do mojego klubiku uczęszcza 45 dzieci po 3 -
            grupy (15 dzieci) - do każdej grupy przydzielone są dwie panie
            opiekunki, każda grupa ma osobną salę dydaktyczną, maluszki mają
            dodatkowo salę do leżakowania, jest jeszcze sale do zajęć
            plastycznych i jadalnia na 30 dzieci. Budynek posiada klimatyzację,
            wysokość ok. 2,9 metra.Wyżywienie przedszkolakom zapewniamy poprzez
            catering - objęty kontrolą sanepidu ! Klubik jest codziennie
            gruntownie sprzątany, łazienki posiadają np. umywalki dostosowane do
            wzrostu dzieci, z wc muszę przyznać troszkę gorzej - specialne
            nakładki, nocniki dla najmłodszej grupy - ale już nad tym pracujemy.
            Klubik posiada własny ogród ponad 2000 m2, wszystkie zabawki w
            ogrodzie tzw. małpi gaj są z atestami.W klubiku odbywają się
            różnorodne zajęcia - z angielskiego,gimnastyki korekcyjnej, rytmiki.
            Jasełka, mikołaj, bale, dzien babci, dziadka, mamy
            Gaśnice, oznaczenia dróg przeciwpożarowych - oczywiście wszystko
            jest !

            Niestety nie mogę przekształcić palcówki na pełnowymiarowe
            przedszkole.Dlaczego ? - ponieważ schody które prowadzą na drugie
            piętro są uwaga ! o 15 cm zbyt kręte ... (nie potrafię tego inaczej
            wyjaśnić mam nadzieję, że Państwo się domyślą) ... remont schodów
            jest niemożliwy ...


            W miejscu w którym utworzyłam klubik brakuje miejsc w przedszkolach
            dla ponad 1 tys. dzieci ! Dostając dotacje jednocześnie mogłabym
            zmiejszyć czesne - i uwierzcie mi chętnie bym to zrobiła widząc po
            prostu starania rodziców - którzy czasami oddają swoje ostatnie
            pieniądze aby zapewnić jakąkolwiek opiekę nad swoim dzieckiem (tak
            btw. cena czesnego w takim klubiku jest dużo mniejsza niż
            zatrudnienie niani). Klubik otwarty jest od 6.30 do 17.30.

            Wiem, że to może off topic tematu ale proszę czasami naprawdę
            pomyślcie, zobaczcie, zapytajcie .. zanim wydacie negatywną opinię,
            przez to całe 15 cm niestety nie mogę nazwać swojego klubiku
            przedszkolem - za to przedszkolem można nazwać palcówkę w której
            wykładzina nie była zmieniana od 1980 roku .. z pleśnią, i milionem
            zarazek, dorobnoustrojów w murach, tynkach przedszkolnych ...
            Oczywiście to extremum - są też wspaniałe przedszkola, prowadzone
            przez wiele lat ..

            Za każdym razem gdy słyszę podziękowania ze strony rodziców, słowa -
            wspaniałe przedszkole, bardzo dobra robota, uśmiech na twarzy
            dzieciaczków - upewniam się, że sam fakt nazwy przedszkole nie
            zawsze stanowi i odpowiedniej opiece nad dziećmi - waszymi
            największymi skarbami - które powierzacie nam każdego dnia.

            Pozostaje tylko czekać aż nasz kochany rząd zreformuje wreszcie te
            absurdalne przepisy i pozwoli normalnie życ ! Nie tylko tym
            właścicielom którzy jak tu ktoś napisał - patrzą się tylko na
            kwestie finansowe ale przede wszystkim rodzicom i dzieciom.

            Pozdrawiam serdecznie i z góry przepraszam za wszystkie możliwe błędy
    • werualta Re: Tragiczne wypadki w pseudoprzedszkolach 29.12.08, 14:04
      koniak.2 napisała:

      > Moje dziecko od ponad roku chodzi do jednego z podwarszawskich
      > przedszkoli, a właściwie chodziło. Synek spadł ze schodów i ze
      > złamaną ręką i wstrząśnieniem mózgu leży w szpitalu. Żeby była
      > jasność spadł ze schodów na terenie "przedszkola" w obecności
      > nauczycielki. Właścicielka placówki próbowała nam wmówić że oni w
      > żaden sposób nie są winni wypadkowi a takie wypadki się zdażają
      (co
      > jest śmieszne), a poza tym spełniają wszystkie wymogi sanitarne,
      > przeciw pożarowe, itp.wię nie są winni. Jak się teraz okazuje NIE
      > SPEŁNIAJĄ I NIE MUSZĄ SPEŁNIAĆ ŻADNYCH WYMOGÓW!!!zgodnie z
      > istniejącym prawem każdy może otworzyć "przedszkole" wystarczy że
      w
      > nazwie zamiast słowa"przedszkole" ma "akademia" i nie podlegają
      pod
      > niczyi nadzór, taką placówkę mogą sobie nawet w szopie otworzyć.
      > Uwaga rodziców jest odwracana przez proponowanie najdziwniejszych
      > zajęć dodatkowych i wmawianie rodzicom że dzięki temu z ich
      dziecka
      > wyrośnie geniusz.
      > Po wypadku mojego synka dowiedziałam się, że prawdziwe przedszkole
      > musi spełniać bardzo ostre kryteria zarówno sanepidu, straży
      > pożarnej i PIP, m.in.sale muszą mieć odpowiednią wysokość, drzwi
      > szerokość, jeśli budynek jest piętrowy schody muszą mieć
      odpowiednie
      > wymiary oraz muszą być schody na zewnątrz budynku na wypadek
      > ewakuacji. W tym "przedszkolu" tego nie było. Mam jeszcze pytanie
      > kiedy w końcu zmieni się prawo i takie wymogi będą obowiązywać
      > wszystkie placówki??Czy dopiero jak dojdzie do śmiertelnych
      > wypadków???
      > I teraz pytanie do rodziców: co jest dla Was ważniejsze,
      > bezpieczeństwo czy to że dziecko w wieku 4 lat będzie umiało grać
      na
      > pianinie, w szachy i mówiło w 5 językach???? Proszę o Wasze
      opinie!!



      Kopbieto, nie czytam pozostałych pozstów, ale sprawdzając
      przedszkole dla dziecka Twojego chyba próbujesz się dowiedzieć kto
      prowadzi i co to za placówka??
      • ciocia_ala8 wypadki mogą zdarzyć się wszędzie 20.01.09, 15:57
        Właśnie zakładam taki klubik, ale tylko dlatego nie będzie to
        przedszkole, ponieważ schody mają 17 cm wysokości, a nie 15 cm, ale
        przede wszystkim dlatego, że jako nastolatka wybrałam drogę
        edukacyjną ekonomiczną a nie pedagogiczną, a teraz dojrzałam, mam
        dwójkę szkolnych dzieci i pragnę mieć kolejne, ale nie mogę. Więc w
        przedszkolu prywatnym nie mogę zajmować się dziećmi, bawić się z
        nimi, mogę być właścicielem. Klubik daje mi możliwość zabaw z
        dziećmi, dbania o ich rozwój i radość.

        Nieprawdopodobne? Może jestem z innej planety...
    • tatakasii Re: Tragiczne wypadki w pseudoprzedszkolach 21.01.09, 08:21
      widze przewaza wiekszosz idealnych matek...takich co dziecko nigdy nie spadlo,
      nie wlozylo paluszka w szpare w drzwiach...ja jestem za klubikami niz za
      wszawica w publicznych przedszkolach.kluby, klubiki, akademie prowadza czesto
      swietni ludzi.a dzieciaki lamia rece w publicznych przedszkolach rowniez i w
      idealnych domach tez to sie zdarza...
    • mim288 Re: Tragiczne wypadki w pseudoprzedszkolach 22.01.09, 11:10
      Dzieci łamią sobie ręce i mają wstrząsy mógzu i w przedszkolach
      prywatnych i państwowych i na placach zabaw i we własnych domach,
      czy na posesjach rodziców. Zwłaszcza posiadanie ruchliwego syna
      wiąże się z ryzykiem złamań kończyn niejako "w pakiecie"
      pt "rodzicielstwo", to może i nie najbardziej sielankowe, ale
      prawdziwe. Przeciez autorka postu wiedziała gdzie zapisuje i
      codziennie przyprowadza dziecko, wiec skad te żale odnosnie
      warunków lokalowo-kadrowych, poza tym skąd twierdzenie, że w
      panstwowym przedszkolu nic by sie nie stało. Sanepid, straz pożarna
      i kto tam jeszcze nie lata jak kot z pecherzem po przedszkolach li
      i jedynie, a poza tym związek kontroli sanepidu ze złamaniem nogi
      jest doprawdy średni.
      • iska-1 Re: Tragiczne wypadki w pseudoprzedszkolach 22.01.09, 12:36
        Mój syn gdy miał 3-latka został zepchnięty przez starszych kolegów z
        samochodu-zabawkę na ogródku państwowego przedszkola .Wynik- ból
        głowy, wymioty i kilka kontroli mózgu. Pani wychowawczyni była
        bardzo zmartwiona.Ok.Ale wniosek : w dużej grupie ciężko upilnować
        dużą gromadkę dzieciaków młodszych i starszych czy to państwowe
        przedszkole czy prywatne.
    • kiciabeauty Re: Tragiczne wypadki w pseudoprzedszkolach 23.01.09, 14:47
      Nie do końca się z Tobą zgadzam. Ja twierdzę, że są DOBRE I ZŁE przedszkola, tak jak i DOBRE I ZŁE akademie, czy klubiki. Proszę zauważ,że atmosferę miejsca tworzą serdeczne, ODPOWIEDZIALNE osoby. Osobiście uważam, że klubiki i akademie przewidziane na małe grupki muszą mieć po prostu domowe warunki, musi być czyściutko itp. Mam dziecko 6 miesięczne i właśnie szukam dla niego żłobka, nie chodzę z miarką i nie mierzę drzwi, tylko obserwuję ludzi i czystość, wyposażenie itp. Moja znajoma zrezygnowała z przedszkola państwowego, które spełniało tzw. wymogi, ale jej synek był jednym z 30 dzieci w grupie. Masakra. A w klubiku kameralnie, panie również po pedagogice itp
      • iska-1 Re: Tragiczne wypadki w pseudoprzedszkolach 23.01.09, 15:49
        W zasadzie o to samo nam chodzi o liczebność w grupie i w całym
        przedszkolu.Przecież prywatne przedszkola są duże ( prawie tylko
        trochę różniące się od państwowych) i małe gdzie wszystkich dzieci w
        całym przedszkolu jest 10-15. A klubiki czy "żłobki prywatne" są
        tylko dobre na kilku godzinową opiekę.
        • miska48 Re: Tragiczne wypadki w pseudoprzedszkolach 23.01.09, 19:29
          Tylko trzeba wziąc drogie Panie pod uwagę jeszcze to, że przy
          zapisywaniu dziecka do klubiku musicie prosić o okazanie dokumentów
          potwierdzających wykształcenie nauczycieli. W prawdziwym przedszkolu
          takie dokumenty są składane do kuratorium a w klubikach nie. Ja się
          spotkałam z przypadkiem jak w klubiku była nauczycielem pani po
          technikum chemicznym, ale to wyszło po czasie. A właścicielki
          zapewniały że wszystkie panie mają wykształcenie uprawniające to
          zajmowania się maluchami i wogóle jest super opieka, a tu nagle
          bęc...i wyszło szydło z worka
          • ciocia_ala8 Re: Tragiczne wypadki w pseudoprzedszkolach 26.01.09, 10:30
            Co to to bzdura???!!!! Gdybyś sama siedziała z dzieckiem w domu,
            opiekowała się nim, zapewniała bezpieczeństwo, wg podręczników z MEN
            realizowała program nauczania, uczyła je innych rzeczy, na których
            się znasz (np. taniec, teatr, sztuka, itp.) to wszystko się nie
            liczy, bo skończyłaś inne studia niż pedagogiczne??????
            Mam wrażenie, że ta większość negatywnych opinii (zwłaszcza o
            papierku "pedagogicznym") należy do właścicieli prywatnych
            przedszkoli, które boją się konkurencji klubików, akademii.
            Spokojnie - to rodzice i dzieci ocenią wyniki pracy, a nie panie z
            kuratorium, które przychodzą czasami na "kontrolę", czyli kawkę i
            ciasto (widziałam).
            • miska48 Re: Tragiczne wypadki w pseudoprzedszkolach 26.01.09, 10:44
              a ja mam wrażenie że pisze to osoba która własnie jest właścicielem
              ale nie przedszkola tylko klubiku i to właśnie ona boi sie
              konkurencji. Myślę że jak ktoś płaci często nie małe pieniądze za
              przedszkole to chce aby jego dziecko miało zapewnioną jak najlepszą
              opiekę pod każdym względem
              • ciocia_ala8 Re: Tragiczne wypadki w pseudoprzedszkolach 26.01.09, 11:07
                Zgadza się - właśnie zakładam akademię. Wszystkie pozwolenia mam
                załatwione, budynek dostosowany (bez oszczędzania pieniędzy), ale
                nie chcę przedszkola prywatnego lecz klubik, gdyż w tym pierwszym
                nie mogłabym bawić się z dziećmi, prowadzić z nimi zajęć - a to jest
                powód tego zajęcia. Nie finanse, gdyż bez dofinansowania z gminy, to
                zarobię co najwyżej połowę tego, co zarabiam teraz. Przede wszystkim
                liczą się dzieci, a kto nie rozumie - jest ubogi duchem, a jego
                wartości kręcą wokół pieniędzy.
                Co do kadry - mam doświadczoną nauczycielkę wychowania
                przedszkolnego, będziemy realizować program MEN, ale ja również mam
                wiele do przekazania maluchom i ich rodzicom. Jestem doświadczoną
                matką (dwoje dużych dzieci), osobą wykształconą i komunikatywną o
                wysokiej inteligencji emocjonalnej (15 lat z jednym mężem to nie
                lada wyczyn w tych czasach wink))).
                Nie generalizujmy - dzieci jest mnóstwo, wszystkie potrzebują
                opieki - praca znajdzie się dla wszystkich, ale przy kim pozostanie
                zależy tylko od rodziców, którzy mają rozum i widzą efekty pracy z
                ich dziećmi.
                Pozdrawiam.
                • ib_k Re: Tragiczne wypadki w pseudoprzedszkolach 26.01.09, 12:12
                  ciociu alu z pewnością reklamę własnej osoby zrobiłaś jednak mocno nieumiejętnie, tak wiele pozytywnych cech może wzbudzić tylko nieufność, a poza tym nie rozumiem dlaczego w przedszkolu nie mogłabyś prowadzić zajęć z dziećmi? i rozumiem że twój klubik to tak na max 25 dzieci skoro jest tylko jedna wykształcona nauczycielka, ty będziesz tam do pomocy (coś jak sławetna "panie woźne" w państwowych?
                  • ciocia_ala8 Re: Tragiczne wypadki w pseudoprzedszkolach 26.01.09, 15:39
                    Przykro mi, słysząc takie słowa - szkoda.
                    Masz rację - dzieci powinna nauczać wykształcona nauczycielka. Ja
                    jestem wykształcona (studiowałam w Polsce i w Berlinie), a
                    nauczyciel to osoba, która potrafi nauczać.
                    Zaczęłam na forum bronić zaatakowanych osób, ich zdania, a okazuje
                    się, że teraz muszę bronić również siebie.
                    Szczerze? - Polak zawsze chce, żeby sąsiadowi zdechła krowa, zamiast
                    poprosić o drugą dla siebie....
    • ciocia_ala8 Re: Tragiczne wypadki w pseudoprzedszkolach 27.01.09, 10:04
      Żółtodzioby są lepsze od starych wyjadaczek, ponieważ jeszcze mają
      serce do pracy.
      Ale wogóle to super pomysł - zatrudnię dodatkową PANIĄ
      PRZEDSZKOLANKĘ, dostanę dofinansowanie z gminy (min. 40% na dziecko,
      ponieważ wszystkie wymogi prywatnego przedszkola spełniam) i wtedy
      nie będę musiała pracować do końca życia: będą to robić 2
      zatrudnione Panie, a gmina będzie ponosić koszty.
      Tak, to zdecydowanie lepszy pomysł, niż nie brać pieniędzy z gminy,
      ale samemu wziąć się do roboty.
      • mariwu Re: Tragiczne wypadki w pseudoprzedszkolach 27.01.09, 14:28
        > dostanę dofinansowanie z gminy
        >i wtedy
        > nie będę musiała pracować do końca życia: będą to robić 2
        > zatrudnione Panie, a gmina będzie ponosić koszty.

        Błąd w rozumowaniu. To nie właściciel dostaje dofinansowanie z
        gminy. To dzieci je dostają. Dzięki temu ich rodzice płacą mniej niż
        musieliby zapłacić, gdyby gmina nie dofinansowywała ich pobytu w
        przedszkolu.
        Można jedynie dyskutować dlaczego dzieci z przedszkoli
        niepublicznych dostają tylko 75% kwoty, którą gmina dotuje dzieci
        chodzące do przedszkoli publicznych.

        > wszystkie wymogi prywatnego przedszkola spełniam
        W takim razie nie bardzo rozumiem, dlaczego nie chcesz ulżyć
        rodzicom w opłatach i ubiegać się o dotację, która by się ich
        dzieciom należała.

        • ciocia_ala8 do mariwu i nie tylko 27.01.09, 16:01
          Piszesz:
          Błąd w rozumowaniu. To nie właściciel dostaje dofinansowanie z
          > gminy. To dzieci je dostają. Dzięki temu ich rodzice płacą mniej
          niż > musieliby zapłacić, gdyby gmina nie dofinansowywała ich pobytu
          w > przedszkolu.

          W Poznaniu opłata za tzw. klubiki, akademie wynosi tyle za prywatne
          przedszkole (gdzie więc wg Ciebie to odciążenie dla rodziców; to
          właściciel prywatnego ma więcej w kieszeni)


          > Można jedynie dyskutować dlaczego dzieci z przedszkoli
          > niepublicznych dostają tylko 75% kwoty, którą gmina dotuje dzieci
          > chodzące do przedszkoli publicznych.

          Oczywiście masz rację. Szkoda, że tak jest, ale wiele jest
          niesprawiedliwości (np. Twój stosunek do mnie wink)

          >
          > > wszystkie wymogi prywatnego przedszkola spełniam
          > W takim razie nie bardzo rozumiem, dlaczego nie chcesz ulżyć
          > rodzicom w opłatach i ubiegać się o dotację, która by się ich
          > dzieciom należała.
          >
          Odpowiadam ponownie (ale się powtarzam) moje dzieci podrosły, a
          kolejnego mieć nie mogę. Mam niezłą sytuację finansową i mogę
          pracować za grosze (takie jest wynagrodzenie w klubiku po odjęciu
          dobrego jedzenie, porządnych pomocy dydatktycznych, zabawek,
          atestowanych mebelków, itp), więc pomyślałam, że nauczać dzieci,
          ponieważ mam im wiele do przekazania, a osoby, które mnie znają są
          zawsze pod wrażaniem mojego kontaktu z dziećmi.
          To wszystko brzmi jak przechwałki, ale mam nadzieję, że rodzice
          zrozumieją, że są dobre i złe przedzkola , dobre i złe klubiki.
          • mariwu Re: do mariwu i nie tylko 27.01.09, 18:02
            > W Poznaniu opłata za tzw. klubiki, akademie wynosi tyle za
            >prywatne przedszkole (gdzie więc wg Ciebie to odciążenie dla
            >rodziców; to właściciel prywatnego ma więcej w kieszeni)

            W Warszawie ceny przedszkoli niepublicznych są bardzo zróżnicowane.
            Tzw. klubików też. Status prawny placówki nie ma bezpośredniego
            przełożenia na cenę. Ale wiem jedno: gdyby gmina przestała dotować
            dzieci chodzące do mojego przedszkola musiałabym podnieść czesne,
            żeby utrzymać dotychczas proponowany poziom usługi. To prosty
            rachunek: gminna dotacja oszczędza rodzicom pieniądze, które
            musiałabym od nich wziąć, żeby ich dzieci dostały ode mnie to samo,
            co dostają w tej chwili.

            >Szkoda, że tak jest, ale wiele jest
            > niesprawiedliwości (np. Twój stosunek do mnie wink)
            A jaki ja mam stosunek do Ciebie? Próbuję Ci tylko powiedzieć, że
            dotacja dla przedszkola niepublicznego nie nabija kabzy właściciela
            tylko pozwala zaproponować wysoki poziom usługi bez sięgania do
            kieszeni rodziców.

            > pomyślałam, że nauczać dzieci,
            > ponieważ mam im wiele do przekazania, a osoby, które mnie znają są
            > zawsze pod wrażaniem mojego kontaktu z dziećmi.
            Przecież nikt Ci nie zabroni przekazywania dzieciom wiedzy,
            udzielania się czynnie w pracy przedszkola, wspierania pracujących w
            nim nauczycielek.

            >są dobre i złe przedzkola , dobre i złe klubiki.
            W tej kwestii całkowicie się z Tobą zgadzam.
            Pisałam wyłącznie o rachunku ekonomicznym. Rodzica. Nie właściciela.
            Właścicielowi wszystko jedno czy określoną kwotę zapłaci mu tylko
            rodzic, czy rodzic na spółkę z gminą. A dla rodzica to jednak
            różnica...






    • asabird Re: Tragiczne wypadki w pseudoprzedszkolach 27.01.09, 15:23
      Koniak! Doskonale Cię rozumiem. To żenada, że każda "ciocia" może poza wszelkim
      nadzorem urządzać u siebie w domu "przedszkole", "klubik i akademię". Tego typu
      działalność gospodarcza powinna być obciążona szeregiem licencji i certyfikatów,
      m.in o niekralności, zdrowiu psychicznym, wykształceniu, badaniami zdrowotnymi
      itede. Moje dziecko było parę razy w takiej "akademii" (Kids Planet na Zawadach
      w Warszawie - już plajta) i dziwiłam się, że Pani pali na zewnątrz papierosa a
      dzieci same w sali, że dostały pizzę na obiad i nie mają czym popić, że w sali
      jest pełno zabawek z małymi elementami i przychodzą tam niemowlaki itede.
      Zlekceważyłam te sygnały ostrzegawcze, bo pomyślałam że skoro prowadzą tę
      działalność to ktoś im na to pozwolił. Moje dziecko chodzi do kiepskiego
      przedszkola publicznego bo za późno je zapisałam do innych lepszych. Jednak gdy
      do reszty mnie wkurzą w tym przedszkolu, to mogę zwrócić się do kuratorium,
      gminy itede. Mam przynajmniej gdzie interweniować.
      --
      Niezależne forum natemat rzucania palenia
      Rzuciłeś/aś? Pomóż nam!
      Chcesz rzucić? Zbierz siłę!
      • ciocia_ala8 Do rodziców- przestroga 28.01.09, 09:07
        Za opiekunkę płaci się więcej, a nie wymaga od tej schorowanej
        starszej pani zaświadczeń o zdrowiu psychicznym, wyższego
        wykształcenia, badań zdrowotnych, itp. - a klub różni się tym, że
        pani opiekunka ma więcej dzieci, odprowadza ZUS i podatek, podlega
        kontrolom sanepidu i straży pożarnej (poczytaj przepisy lub poczytaj
        dokładnie forum - ten temat był już poruszany), a czy realizuje
        program MEN i ma mądre dodatkowe zajęcia dla dzieci (np. szachy,
        szermierka, kulturoznawstwo, teatr, języki obce - jako kumunikacyjny
        z dziećmi, itd) rodzice szybko sami ocenią.
        Mój syn chodzi do PRZEDSZKOLA: dwa razy były tam wszy, raz epidemia
        ospy i raz zaraził się gronkowcem złocistym, a córka nie mogła zejść
        z domku na placu, spadła i złamała rękę, a panie siedziały w cieniu
        i plotkowały.
        Zostawmy ten temat, bo wniosek i tak jest oczywisty:
        -przedszkola gminne są złe - bo: przepełnione, po dwu latach pani
        nadal nie rozpoznaje rodziców (ba! nawet nie jest wstanie poznać
        dobrze waszych dzieci), wszy, choroby, brud, itd
        -przedszkola prywatne są złe - bo: właściciele pozakładali je tylko
        dla pieniędzy; zrobił się niezły rynek, więc dalej doić biednych
        rodziców; dzieci nie mają porządnych zabawek dydaktycznych,
        prawidłowych mebli (do swojego wzrostu), oszczędza się na jedzeniu,
        a wychowawczynie odchodzą co 3 miesiące, bo nie wytrzymują z
        pazernym i wrednym właścicielem
        -kluby, akademie są złe - bo: nie mają certyfikatów, nauczycielki
        nie mają wykształcenia pedagogicznego, jedzenie to catering, mało
        zabawek, itd.

        To wszystko prawda, ale --- dotyczy tylko części z nich. Niech
        rodzic sam wejdzie, sprawdzi papiery, certyfikaty i przede wszystkim
        REFERENCJE.
        Wtedy dopiero będzie miał pełen obraz sytuacji, a nie jakąś paranoję
        z Forum, gdzie się konkurencja ze sobą kłóci, a wszystko podsycają
        jeszcze zwykli krzykacze.
        • heeppp asabird? 28.01.09, 23:23
          Ty jełopo,gdzie Ty oddałaś to dziecko?Sumienia i oczu nie miałaś?
          Nawalona byłaś czy też nastukana?
          Myśl blondyno i zanim oddasz gdzieś dziecko to sprawdż,zrób
          wywiad,itd.Czy to do prywatnego czy też państwowego.
          Do palarni dziecko oddałaś?I zdziwiona jesteś?
          Eeeech...po co Ty się odzywasz i przyznajesz do tej gafy siermięgo?
    • triada10 Re: Tragiczne wypadki w pseudoprzedszkolach 02.05.09, 14:49
      Na szczęście rodzice mają opcję_do_wyboru i mogą wybrać kameralne
      grupy z niemal rodzinno-domową atmosferą, gdzie właściciele
      odpowiadają GŁOWĄ za wypadki. O tegorocznych normach w państwowych
      przedszkolach np. w Warszawie na Ursynowie, gdzie wyrzucono 6-latki
      do nieprzygotowanych szkół, była już tu mowa (wewnętrzne polecenie
      przyjęcia o 20% więcej dzieci do tych samych sal i z tą samą ilością
      nauczycielek, żeby mi. Hall udała się reforma...
    • triada10 Re: Tragiczne wypadki w pseudoprzedszkolach 03.05.09, 15:08
      Pisałam o właścicielach nie o DYREKTORCE - to po pierwsze.
      Żeby zrozumieć, co miałam na myśli pisząc o odpowiedzialności
      WŁAŚCICIELI GŁOWĄ, trzeba być prawnikiem, a Ty zapewne nie jesteś,
      więc problem odpowiedzialności karnej i cywilnej jest Ci obcy.
      • elzunia25 Re: Tragiczne wypadki w pseudoprzedszkolach 31.12.10, 18:14
        Ja jestem nauczycielką w przedszkolu i wielkim stresem są dla mnie wszelkie utrudnienia techniczne w przedszkolu. Mamy schody, jak dla mnie za bardzo są strome i śliskie. Kiedy wchodzę , lub schodzę nimi z dziećmi strasznie się stresuję, że któreś z dzieci może z nich spaść. Nie jestem w stanie ogarnąć całej kilkunastoosobowej grupy opieką, a nie mam nikogo do pomocysad

        Na szczęście do żadnego wypadku na terenie naszego przedszkola nie doszło , ale martwie sie o dzieci i takie schodzenie ze schodów jest stresujące. Wiadomo, dzieci trzeba uczyć takich praktycznych czynności. Myślę, że ważne jest zapewnienie odpowiednioej ilości personelu, żeby zapewnić właściwą opiekę dzieciom.
        • bebe2010 Re: Tragiczne wypadki w pseudoprzedszkolach 19.11.11, 11:33
          elzunia25 napisała:

          > Ja jestem nauczycielką w przedszkolu i wielkim stresem są dla mnie wszelkie utr
          > udnienia techniczne w przedszkolu. Mamy schody, jak dla mnie za bardzo są strom
          > e i śliskie. Kiedy wchodzę , lub schodzę nimi z dziećmi strasznie się stresuję,
          > że któreś z dzieci może z nich spaść.
          Schodu to "utrudnienien teczniczne"???Chyba przesadzasz,schody sa wszechobecne....

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka